Shinrin-yoku, czyli kąpiele leśne. Czy to naprawdę działa? - Klaudyna Hebda Blog

Shinrin-yoku, czyli kąpiele leśne. Czy to naprawdę działa?

Kategorie:
Podziel się z innymi:

Siedzę i piszę dla Ciebie ten tekst na tarasie. Przed sobą mam zieloną Puszczę Augustowską z, jak zwykle tu spóźnioną, kwitnącą czeremchą. Wysokie sosny kołyszą się w rytm wiatru, ptaki ścigają się między gałęziami, a ja czuję spokój. 

Wiesz, o czym mówię? Też znasz to rozluźnienie, które przychodzi z momentem wejścia do lasu i zagubienia się w jego krętych ścieżkach? To poczucie spokoju, bezpieczeństwa i wolności? Założę się, że tak. Jest to tak naturalna i intuicyjna reakcja, że tak naprawdę w ogóle się nad nią nie zastanawiamy. Kiedy więc usłyszałam, że kąpiele leśne, zwane po japońsku shinrin-yoku, zaczynają być modne, nie mogłam wyjść ze zdziwienia. No bo jak to? Pisać książki o chodzeniu po lesie i przekonywać, że poczujesz się dzięki temu lepiej? 

Czy naprawdę musimy w ogóle mówić o tak oczywistych rzeczach

Przyznaję, byłam w błędzie. Bo nauka o kąpielach leśnych okazała się być nauką przede wszystkim o… olejkach eterycznych. 

Shinrin-yoku, lasoterapia i o co w tym wszystkim chodzi 

Termin ‘’leśne kąpiele’’, po japońsku zwane shinrin-yoku, zaczął się pojawiać w Japonii w latach 80. Zaczęto badać wpływ przyrody na zdrowie oraz samopoczucie, a wnioski były jednoznaczne. Przebywanie w naturze wpływa na zmniejszenie poziomu stresu i obniżenie ciśnienia krwi, wzmacnia układ odpornościowy oraz układ krążenia, zwiększa poziom energii, poprawia nastrój oraz koncentrację. Mówiąc krócej – zapewnia po prostu dłuższe, szczęśliwsze i zdrowsze życie. Jak to się dzieje? Przede wszystkim podczas spacerów zwiększa się aktywność komórek zwanych “natural killers”, które są odpowiedzialne za niszczenie komórek zainfekowanych wirusami lub obarczonymi zmianami nowotworowymi. Jednocześnie naturalnie obniża się nam poziom hormonu stresu – kortyzolu, a także adrenaliny, przez co nasz organizm zaczyna odpoczywać. 

Czemu kąpiele leśne działają?

Większość artykułów, jakie znalazłam, w tym miejscu stawia kropkę i płynnie przechodzi do instrukcji, jak samemu zacząć brać leśne kąpiele. Na szczęście jest to blog o aromaterapii, więc można pogrzebać w badaniach nieco bardziej od blogów lifestylowych, żeby naprawdę odpowiedzieć na pytanie “jak to działa?”. 

Skupmy się na tym, co odróżnia las od miasta. Są w nim inne dźwięki, inne światło i inne zapachy. Przechadzając się między drzewami, możesz wyczuć zapach ziemi, czasem kwiatów, żywicy i mnóstwa ulotnych aromatów, które trudno nazwać, ale razem tworzą jedyną i unikalną leśną kompozycję. I to właśnie w zapachach tkwi odpowiedź. 

Molekuły zapachowe podczas oddychania trafiają do płuc, a stamtąd do krwiobiegu. Przemieszczając się po naszym organizmie, idą do kolejnych organów, gdzie wywierają wpływ na nasze receptory. Czy to brzmi jak magia? Nie, raczej po prostu jak nasza biologia! To dzięki temu działaniu substancje chemiczne wpływają na nasz nastrój, poziom ciśnienia czy układ odpornościowy. A za większość dobroczynnego działania lasu odpowiadają obecne tam lotne związki organiczne, jak np. pinen i limonen, które znajdziesz w… olejkach eterycznych! Co to oznacza? Ni mniej, ni więcej tylko to, że kąpiele leśne możesz brać nawet w swoim domu. 

Śpiew ptaków i powiew świeżości – czy to ma coś wspólnego z shinrin-yoku?

Jednak nie tylko olejki mogą nam pomóc poczuć się jak w lesie. W książce ‘’Shinrin -yoku – japońska sztuka czerpania mocy z przyrody’’ możemy znaleźć opis bardzo ciekawych badań, jak działają na nas nagrania śpiewu ptaków. W toaletach, na (znanych i w Polsce) stacjach BP w hrabstwie Cambridgeshire, puszczano ptasie trele, dzięki czemu klienci zaczęli kojarzyć tamtejsze łazienki ze świeżością. 

Ptasi śpiew został również wykorzystany w szpitalu dziecięcym w Liverpoolu, a nawet na…. lotnisku w Amsterdamie, które niedługo później zostało uznane za trzecie najlepsze lotnisko na świecie i aż 95% pasażerów oceniło je jako “dobre” lub “doskonałe”. 

Według badaczy sukces puszczania takich dźwięków tkwi w ich niepowtarzalności oraz unikalnej, zmieniającej się kompozycji, która jednocześnie nas odpręża, ale i pobudza do działania, zwiększając koncentrację. Czy nie warto by więc spróbować puszczać odgłosy przyrody np. w Twojej firmie, skoro naprawdę przynoszą efekty i sprzyjają dobrej atmosferze?

Kto wie, może gdyby w polskich urzędach puszczano ptasie śpiewy, to zaczęlibyśmy się lepiej o nich wyrażać? 

Przytul się do drzewa i daj się… zatruć?

Być może wpadło Ci kiedyś w oko zdjęcie, na którym ludzie przytulali się do drzew i mówili o czerpaniu z nich energii. I nawet, jeśli wyglądało to co najmniej dziwnie, to w rzeczywistości ma to poniekąd naukowe wytłumaczenie. 

Rośliny nieustająco wydzielają lotne związki organiczne, których zadaniem jest obrona przed grzybami oraz bakteriami. Fitoncydy, bo tak się te związki nazywają, odkrył biolog Borys Tokin w 1928 roku. To naturalne trucizny hamujące rozwój mikroorganizmów. Co prawda nie musimy się przytulać do drzewa, żeby przedostały się do naszego układu oddechowego i oczyściły go z niechcianych gości – wystarczy sama obecność w lesie czy parku, dotyk kory lub nawet trzymanie roślin w domu (kwiaty również wydzielają fitoncydy). Pod koniec lat 80. NASA przeprowadziło nawet badania, które rośliny doniczkowe sprawdzą się w tym celu najlepiej, jednak wyniki są dość kontrowersyjne i raczej współcześnie podważane. 

Szpital z widokiem

Roger Ulrich w latach 70. przeprowadzał badania w szpitalu na osobach, które wracały do zdrowia po cholecystektomii (zabieg polegający na usunięciu pęcherzyka żółciowego). Stworzył łącznie 23 pary pacjentów, na podstawie ich podobieństw – zaczynając od płci i wieku, a kończąc na paleniu papierosów. Jedna osoba z pary trafiała do pokoju z widokiem na drzewa, z druga na ścianę budynku. Co się okazało?

Osoby z pierwszego pokoju były zwalniane już dzień wcześniej niż pacjenci patrzący za oknem na ścianę. Ponadto otrzymywali ponad 3 razy mniej negatywnych komentarzy w karcie pielęgniarek w rodzaju (‘’pacjent smutny i zmęczony’’), a w dniach tuż po operacji (konkretnie między drugim a piątym dniem) częściej wystarczyły im łagodne leki przeciwbólowe. Za to pacjenci z drugiego pokoju potrzebowali mocniejszych środków jak narkotyki. 

Pomyśl, wystarczył sam widok drzew, żeby osiągnąć takie wyniki! 

Kąpiel leśna z olejkami eterycznymi

No dobrze, ale na wstępie przecież wspomniałam, że to olejki eteryczne w dużej mierze odpowiadają za sukces leśnych kąpieli, a my tu gadamy o truciznach, widokach za oknem i ptasim śpiewie. Ale to wszystko po prostu również ma ogromny wpływ na nasze samopoczucie! Jednak do brzegu, do brzegu. :) 

Jeśli chcesz zażyć cząstki dobroczynnego wpływu lasu już u siebie w domu – bo nie masz czasu na dłuższy spacer, pogoda nie sprzyja wyprawom, dzieci są chore etc. – najlepiej będzie, jak sięgniesz właśnie po olejki eteryczne do kąpieli. Możemy wyróżnić cztery najbardziej popularne – z jodły białej, z jodły himalajskiej, z daglezji oraz z sosny. Jednak nie można tu nie wspomnieć także o olejkach kadzidłowych, o których nawet się mówi ‘’las w kropelce’’. 

Za ich działanie odpowiadają przede wszystkim związki, o których wspominałam już wcześniej – a-pinen oraz limonem. Jedne z obszerniejszych badań na ich temat znajdziecie tutaj, a one same okazały się mieć szereg właściwości. Ich wdychanie może skutkować korzystnym działaniem przeciwzapalnym oraz przeciwutleniającym, a także zmniejszać zmęczenie psychiczne, wywoływać poczucie odprężenia i zwiększać koncentrację. Jednak co najciekawsze, zbawienność lasu – czy właśnie leśnych olejków – widać nawet po upływie tygodnia od spaceru! 

Który olejek leśny wybrać dla siebie?

Olejek sosnowy jest zdecydowanie najbardziej żywiczny i pewnie najlepiej Ci znany, bo można go poczuć przy wycince sosny. W badaniach udowodniono, że poprawia jakość snu, wykazuje działanie przeciwdepresyjne i przeciwlękowe. Osobiście mam do niego ogromną słabość i zdarza mi się używać perfum, gdzie gra pierwsze skrzypce. W połączeniu z jakimś delikatnym cytrusem tworzą fantastyczne połączenie. 

Olejek z daglezji jest jednym z trwalszych zapachów iglaków. Łączy zapach drewna z nutami żywicznymi i cytrusowymi, a sama daglezja była bardzo ważnym drzewem dla rodowitych mieszkańców Ameryki Płn. 

Olejek z jodły himalajskiej, który jest dostępny u nas w sklepie, pochodzi z dalekiego Nepalu. W przeszłości był stosowany w leczeniu siniaków, kaszlu oraz przeziębienia.  Wycisza i relaksuje, świetnie nadaje się do dyfuzji. Najczęściej nasze klientki łączą go z olejkiem pomarańczowym. Pachnie lasem, mroźnym porankiem i dzikością najpotężniejszych gór świata. 

 

Zrób sobie zapach lasu w domu. Olejek jodła himalajska w sklepie Klaudyna Hebda.

 

Znajdziesz go również w naszym spray-u Chcę do lasu. W spray-u znajdziesz w składzie: olejek z sosny zwyczajnej (pinus sylvestris oil), olejek z jodły himalajskiej (fir neddle oil), olejek z cedru atlantyckiego, olejek grapefruitowy.

 

Zrób sobie zapach lasu w domu. Spray Chcę do lasu w sklepie Klaudyna Hebda.

 

Za to olejek z jodły białej (znanej też jako jodła pospolita) pomaga przy dolegliwościach układu oddechowego, gorączce, bólach mięśni i reumatyzmie. Jej zapach przypomina ten, który czujesz po roztarciu świeżych igieł w dłoniach. Nie jest żywiczny, a mimo to bardzo leśny. Ma u nas wielu wielbicieli. :) 

 

Zrób sobie zapach lasu w domu. Olejek z jodły białej w sklepie Klaudyna Hebda.

 

I ostatnie, lecz bardzo wyjątkowe i specyficzne, to olejki kadzidłowe. U nas znajdziesz ich aż trzy rodzaje – Frankincense, Frankincense Sacra oraz Palo santo. Olejki Frankincense pochodzą z Omanu, natomiast Palo santo z Ekwadoru. Frankicense, a właściwie jego odmiana Sacra, jest tworzona przede wszystkim na potrzeby sułtana, jako część narodowego dziedzictwa. Ma najwięcej związków wykazujących właściwości lecznicze i wprowadza w stan naprawdę głębokiego relaksu. Jego zapach przypomina żywicę z cytrusową nutą, lecz zdecydowanie nie jest to zapach ciężki czy ‘’kościelny’’. Natomiast Palo santo jest jednym z częściej wybieranych olejków do medytacji lub jako wsparcie przy żałobie. Ten nasz jest pozyskiwany wyłącznie etycznie, z drzew wybranych przez indiańskich szamanów. 

Jak używać olejków do leśnych kąpieli? 

  • Chcesz mieć las w domu? Dodaj 2 -4 krople olejku do dyfuzora i rozpylaj przez 30 -60 minut; możesz rozpylać sam leśny olejek lub z dodatkiem np. pomarańczy, a w tle puścić odgłosy ptaków.
  • Jeśli marzy Ci się kąpiel leśna w pełnym tego słowa znaczeniu, dodaj 2 krople olejku na ścianki kabiny prysznica, a ciepła woda będzie roznosić zapach po całej łazience; możesz dodać też kroplę ulubionego olejku cytrusowego.
  • A może chcesz poczuć las na sobie? Rozcieńcz 1 – 2 kroplę olejku w 1 łyżeczce oleju bazowego (np. jojoba, z migdałów) i wmasuj w skórę.
  • Chcesz zabierać ze sobą kawałek lasu nawet do miejskiej dżungli? Przygotuj mały słoik i włóż do środka watę lub naturalne grudki kadzidła. Wkrop 10 kropli olejku, zamknij słoik i wąchaj, kiedy będziesz potrzebować złapać oddech. Przed użyciem wstrząśnij. 

Nieco inaczej potraktuj za to olejki kadzidłowe: 

  • Każda z nas musi się kiedyś zmierzyć ze smutkiem, żałobą po kimś bliskim czy rozstaniem. Mówią, że czas leczy rany, ale pozwól sobie pomóc i do łyżeczki oleju bazowego (np. jojoba, migdałowego) dodaj 1 kroplę olejku Palo santo. Smaruj okolice serce i podeszwy stóp, nie zapominając o powolnym oddychaniu i wizualizowaniu jasnego światła, wypływającego właśnie prosto z serca i duszy.
  • Czasem warto zrobić dzień dla siebie. Jeśli czujesz, że taki dzień jest dzisiaj, dodaj od 5 do 7 kropli olejku do dyfuzora. Wdychaj go przez 30 minut, 3 razy w ciągu tego specjalnego dnia. To też dobra metoda, gdy chcesz pomedytować.
  • Musiałaś być na tak wysokich obrotach, że bolą Cię mięśnie i nie możesz się zrelaksować? Do łyżeczki oleju bazowego (np. jojoba, migdałowego) dodaj 1 kroplę olejku. Posmaruj bolące miejsca i powoli oddychaj. 
  • Potrzebujesz kilku minut dla siebie? Wdychaj olejek prosto z buteleczki, pozwalając sobie na chwilę relaksu. Możesz też nałożyć kropelkę na czubek palca lub między ustami a nosem. 
  • Jeśli ćwiczysz jogę, daj kilka kropel olejku na swoją matę. Bądź uważna na swój oddech, a zaskoczysz się, jak ugruntowana będzie Twoja praktyka. 

Leśne kąpiele w lesie – jak naprawdę z nich skorzystać?

Oczywiście, jeśli masz możliwość pójścia do lasu, nie można z niej nie skorzystać. Dr Qing Li, czyli prawdopodobnie najsłynniejszy badacz leśnych kąpieli zaleca, aby podczas spaceru używać wszystkich swoich zmysłów, dzięki czemu będzie najlepszy dla naszego zdrowia. Telefon zostaw w domu, bądź tylko tu i teraz. Zastanów się, jak pachnie powietrze? Czy dotyk kory sprawia Ci przyjemność? Czy czujesz ciepło na swojej twarzy, gdy muska Cię delikatnie słońce? Jak smakują borówki i poziomki? I oddychaj. Po prostu… oddychaj. 

Autor tekstu: Zosia Dymek