Dzień dobry,
Był czas na wakacyjną notkę znad Morza Bałtyckiego, teraz przyszedł czas na Mazury.
Na Mazury przyjeżdżam co roku od prawie sześciu lat. Mój Pan pochodzi z Warmii i zanim postanowił się przeprowadzić do cieplejszej strony Polski jeździliśmy do siebie ponad 600 kilometrów przez kilka lat. Teraz przyjeżdżamy na krócej, do Rodziny. Zjeździliśmy prawie całą Warmię oraz dużą część Mazur jednak nadal chętnie tam przyjeżdżam: zwłaszcza fascynują mnie stawy i jeziora, których jednak w Małopolsce brakuje. Drugą sprawą są ciągnące się kilometrami lasy oraz wielkie połacie pól uprawnych, które w porównaniu z małopolskimi malutkimi poletkami, wydają się być olbrzymie.
Przygotowałam dla Was kilka zdjęć z Warmii oraz przepis na najłatwiejszy (i błyskawiczny) sernik na zimno, który przygotowuje Mama mojego Pana. Tak nam zasmakował, że drugiego dnia zrobiła jeszcze jedną porcję! Podzieliła się ze mną przepisem więc przygotowałam szybkie zdjęcia w ogrodzie i przekazuję przepis na sernik dalej 🙂 Sernik przygotowuje się w kilka chwil, można do niego dołożyć ulubione owoce sezonowe i jest wprost idealny do popołudniowej herbaty lub kawy.
Zapraszam!
ps. Mama rozumie moje kulinarne uzależnienie i pozwoliła mi pogrzebać u siebie w piwnicy. Znalazłam kilka fajnych naczyń w tym foremkę do „mini-chlebków”. Dziękuję!
Dziękuję też mojemu Panu który woził mnie po Warmii i zatrzymywał się tu i ówdzie żebym mogła popatrzeć na jeziorka albo pofotografować:)
