Błyskawiczny sernik na zimno z ulubionymi owocami plus krótka relacja z wakacji na Mazurach.

Dzień dobry,

 

Był czas na wakacyjną notkę znad Morza Bałtyckiego, teraz przyszedł czas na Mazury.

Na Mazury przyjeżdżam co roku od prawie sześciu lat.  Mój Pan pochodzi z Warmii i zanim postanowił się przeprowadzić do cieplejszej strony Polski jeździliśmy do siebie ponad 600 kilometrów przez kilka lat. Teraz przyjeżdżamy na krócej, do Rodziny. Zjeździliśmy prawie całą Warmię oraz dużą część Mazur jednak nadal chętnie tam przyjeżdżam:  zwłaszcza fascynują mnie stawy i jeziora, których jednak w Małopolsce brakuje. Drugą sprawą są ciągnące się kilometrami lasy oraz wielkie połacie pól uprawnych, które w porównaniu z małopolskimi malutkimi poletkami, wydają się być olbrzymie.

Przygotowałam dla Was kilka zdjęć z Warmii oraz przepis na najłatwiejszy (i błyskawiczny) sernik na zimno, który przygotowuje Mama mojego Pana.  Tak nam zasmakował, że drugiego dnia zrobiła jeszcze jedną porcję! Podzieliła się ze mną przepisem więc przygotowałam szybkie zdjęcia w ogrodzie i przekazuję przepis na sernik dalej :) Sernik przygotowuje się w kilka chwil, można do niego dołożyć ulubione owoce sezonowe i jest wprost idealny do popołudniowej herbaty lub kawy.

Zapraszam!

ps. Mama rozumie moje kulinarne uzależnienie i pozwoliła mi pogrzebać u siebie w piwnicy. Znalazłam kilka fajnych naczyń w tym foremkę do “mini-chlebków”. Dziękuję!

Dziękuję też mojemu Panu który woził mnie po Warmii i zatrzymywał się tu i ówdzie żebym mogła popatrzeć na jeziorka albo pofotografować:)

Kilka migawek z Mazur:

Kościół św. Bartłomieja w Jezioranach.

 Charakterystyczna pruska architektura. Na Warmii wciąż pozostało wiele pruskich kamienic pięknych ale często zaniedbanych. Rodzice mojego Pana mieszkają w pięknym budynku starej apteki (niestety nie uwieczniłam go na zdjęciach)

Czym byłaby Warmia bez jezior? Mój Pan mówi że to poniżej to zaledwie mniejszy staw ale i tak mi się podoba!

Tego roku znów odwiedziliśmy Mikołajki jednak dość szybko mieliśmy dość zgiełku. Skierowaliśmy się w stronę leśnych jeziorek nieopodal jeziora Dadaj. Zdjęcie stawku zrobione przez okno samochodu:)

Bele ze słomą w okolicy Jezioran.

 

Bele wyglądały tak surrealistycznie, że nie mogłam oprzeć się chęci zrobienia jeszcze jednego zdjęcia..

Część zdjęć zrobiłam w dość barbarzyński sposób: wyglądając przez okno samochodu. Ale za to było zabawnie!:)

A po przejażdżce (tak, wiem, że krótkiej i ekspresowej!) – zapraszam na równie szybki w przygotowaniu sernik!

Masa jest puszysta i delikatna, niezbyt słodka: w sam raz na upały.  Co więcej, nie musicie przejmować się pieczeniem spodu, gdyż sernik go po prostu nie posiada:)

Myślę że poradzą sobie z nim nawet początkujący kucharze i kucharki!

To co, zapraszam na szybką kawkę w ogrodzie:)

 

Błyskawiczny sernik na zimno z ulubionymi owocami:

Uwagi techniczne:  do przygotowania sernika używamy galaretek. Możecie spróbować zastąpić je sokiem owocowym z dodatkiem żelatyny lub gumy agar. Przyznaję jednak że nigdy nie używałam tej ostatniej więc robicie to na własną odpowiedzialność:)

Składniki:

  • 500g twarogu pełnotłustego (zwykłego twarogu ale jeśli chcecie mieć b. gładką masę /ja lubię “ziarnistość”/ możecie użyć tego do serników
  • 500 ml słodkiej śmietanki 30%
  • dwie żółte galaretki
  • szklanka białego cukru
  • owoce (np. jagody, borówki, brzoskwinie)
Na wierzch:  ulubiona galaretka, owoce.
Przygotowanie:
Twaróg ucieramy z cukrem.
Galaretki rozpuszczamy w dwóch szklankach wody, zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Jeśli używacie owoców w zalewie możecie użyć np. szklanki wody i szklanki zalewy. Lekko schłodzoną ale nadal płynną galaretkę (po prostu nie może być b. gorąca) łączymy z masą serową.
Śmietanę ubijamy bez cukru. Ubitą śmietanę łączymy z masą serową. Dodajemy ulubione owoce.
Wierzch polewamy galaretką i wykładamy owocami.
Wkładamy do lodówki na kilka godzin aby sernik stężał.
Smacznego!

 

 Może filiżankę cappucino? Nie przepadam za kaw ale Rodzice mają ekspres ciśnieniowy i na taką chętnie się skusiłam.

Piankę już wcześniej wyjadłam łyżeczką :)