[uwaga: to najdziwniejszy i chyba najmniej kulinarny post jaki napisałam w przeciągu trzech lat na blogu:-).Wpis dedykuję mojej siostrzyczce ]
Od kilku lat szał na Halloween mnie omija.
Raczej nie wykrawam dyni (bo za późno sobie o tym przypominam)
Nie piekę strasznych ciasteczek (z reguły przed Wszystkim Świętym i tak jest dużo pracy w domu lub, trzeba dojechać szybko ze studiów do domu rodzinnego)
Nie przygotowuję potraw z dyni (bo zostawiam ją sobie na listopad i początek grudnia)
Nie przebieram się (gdzie? na wsi?:-))
O ile nie gotuję, mam bardzo duże umiłowanie do wszelkiego rodzaju mrocznej i dziwnej muzyki (mam całe „creepy” playlisty), lubię też książki z nadnaturalną nutką. Dziś chciałam Wam napisać właśnie o jednej z takich książek, która jest ulubioną lekturą mojej siostrzyczki: Koralina i tajemnicze drzwi.
Lekturą nie tylko na Halloween. Na podstawie książki powstał również film pod tytułem „Koralina”, wykonany z dbałością o szczegóły i piękną muzyką.
To pierwsza i jedyna książka o którą poprosiła mnie moja siostra.
Byłam dumna,że chce coś przeczytać przez wakacje i przedłożyła chociaż raz lekturę nad komputer i łażenie po drzewach.
Jest to jakaś rekomendacja, prawda?
Zapraszam!
ps. jeśli interesują Was podobne klimaty – jakiś czas temu pisałam o świetnej grze dla dzieci: Botanicula.
