Dzień dobry,
Za oknem iście jesienna plucha – Trzech Króli w tym roku będzie niespodziewanie wietrzne i deszczowe. Powiem Wam, że nie kojarzy mi się ze styczniową pogodą, ale nie należę do ludzi, którzy narzekają, że jest zbyt ciepło – dla mnie ciepła zimą nigdy za wiele 🙂
Dziś chciałam zaproponować Wam przepis na proste i sycące danie – klasyk kuchni francuskiej wg przepisu Julii Child – gratin. Jest to rodzaj zapiekanki jajeczno-serowo-ziemniaczanej. Można przygotować je na bazie boczku, anchois czy w wersji wegetariańskiej np. z cebulą i szpinakiem. Gratin przygotowuje się tak samo jak nadzienia do wytrawnych tart – można wręcz powiedzieć, że jest to francuska tarta bez spodu.
Przyznam się, że nie miałam zamiaru przygotowywać tego dnia. Tego dnia miałam sporo zajęć i nie jadłam nic przez cały dzień. W sklepie skoczyłam po zupkę w proszku (bardzo lubię te chemiczne rosołki i czasem sobie pozwalam!;)), ale wysiadając z tramwaju zajrzałam jeszcze na osiedlowy rynek. Przypomniałam sobie, że lodówce mam boczek i trochę żółtego sera więc kupiłam trochę cebuli i parę ziemniaków.
Zupka do tej pory leży sobie w szufladzie i czeka na swoją kolej – mam nadzieję, że poczeka jeszcze trochę! Danie jest bardzo proste w wykonaniu, sycące i równie dobrze smakuje drugiego dnia – za jednym zamachem przygotowałam kolację i obiad!
Zapraszam.
