Gratin – przepis Julii Child czyli kuchnia francuska na deszczowe wieczory.

 

Dzień dobry,

Za oknem iście jesienna plucha – Trzech Króli w tym roku będzie niespodziewanie wietrzne i deszczowe. Powiem Wam, że nie kojarzy mi się ze styczniową pogodą, ale nie należę do ludzi, którzy narzekają, że jest zbyt ciepło – dla mnie ciepła zimą nigdy za wiele :-)

Dziś chciałam zaproponować Wam przepis na proste i sycące danie – klasyk kuchni francuskiej wg przepisu Julii Child – gratin. Jest to rodzaj zapiekanki jajeczno-serowo-ziemniaczanej. Można przygotować je na bazie boczku, anchois czy w wersji wegetariańskiej np. z cebulą i szpinakiem. Gratin przygotowuje się tak samo jak nadzienia do wytrawnych tart – można wręcz powiedzieć, że jest to francuska tarta bez spodu.

Przyznam się, że nie miałam zamiaru przygotowywać tego dnia. Tego dnia miałam sporo zajęć i nie jadłam nic przez cały dzień. W sklepie skoczyłam po zupkę w proszku (bardzo lubię te chemiczne rosołki i czasem sobie pozwalam!;)), ale wysiadając z tramwaju zajrzałam jeszcze na osiedlowy rynek. Przypomniałam sobie, że lodówce mam boczek i trochę żółtego sera więc kupiłam trochę cebuli i parę ziemniaków.

Zupka do tej pory leży sobie w szufladzie i czeka na swoją kolej – mam nadzieję, że poczeka jeszcze trochę! Danie jest bardzo proste w wykonaniu, sycące i równie dobrze smakuje drugiego dnia – za jednym zamachem przygotowałam kolację i obiad!

Zapraszam.

Gratin. Czym to się je.

[pullquote]Z gratin poradzi sobie nawet początkujący kucharz.[/pullquote] Gratin to bardzo prosta potrawa, którą może przygotować nawet początkujący kucharz. W skrócie – składa się z jajeczno-śmietanowej masy, w której zanurzone są przeróżne dodatki. Mogą to być pory, cebula, podsmażony boczek, ziemniaki, grzyby.. Jest więc w czym wybierać! Całość okrasza się przyprawami i ziołami (w moim wydaniu poczciwa pietruszka, sól i pieprz, można jednak poszaleć też np. z gałką muszkatołową) a całość zapieka przez 45 minut w żaroodpornym naczyniu.

Jak widzicie nie jest to potrawa zbyt dietetyczna – zresztą kuchnia francuska też taka nie jest. Moim zdaniem gratin to bardzo dobry sposób na zapoznanie się z kuchnią francuską w jej domowym, sycącym i smacznym aspekcie. Zaledwie kilka składników, ale powoli pieczonych daje bardzo dobry, końcowy efekt!

Zanim zaczniemy gotować: kilka uwag technicznych.

Krótka notka przed zamieszczeniem przepisu: postanowiłam przygotować przepis z książki Julii Child, ponieważ chciałam spróbować “jak to powinno być zrobione” i nie zawiodłam się! Jest to tylko jeden z kilku przepisów autorki na gratin i a sama baza jest wdzięcznym polem do eksperymentów!

Ograniczyłam ilość masła a zamiast śmietanki wykorzystałam jogurt naturalny – takie oszukiwanie się, że będzie lepiej i zdrowiej :-) Używałam masła klarowanego.

Gratin jest naprawdę bardzo sycącą pocieszajką na pochmurne dni i jeśli nie macie ochoty spędzić dużo czasu w kuchni i nie jesteście też strasznie głodni, polecam!

Gratin z ziemniakami i boczkiem wg przepisu Julii Child

(Gratin rapee mor andelle)
lekko zmodyfikowany przepis z książki: Mastering the Art of French Cooking.

Składniki:
Dla czterech osób.

  • pół kubka posiekanej cebuli (ja skroiłam cztery cebule – 2 zwykłe i 2 czerwone)
  • 2 łyżki oliwy
  • 2 łyżki masła
  • 200 g boczku pokrojonego na kawałki
  • 4 jajka (ja dałam 3), rozbełtane
  • 3 średnie ziemniaki, pokrojone w dość cienkie plasterki (ja pokroiłam je za pomocą mandoliny) – UWAGA! Plasterki muszą być cieniutkie. Jeśli nie macie mandoliny,możecie najpierw podgotować ziemniaczki:)
  • ząbek czosnku, zmiażdżony
  • trochę posiekanej natki pietruszki
  • 3/4 kubka żółtego sera startego na tarce (Julia zaleca ser szwajcarski – ja użyłam goudy i innych, które miałam w lodówce)
  • 4 łyżki śmietany lub mleka (użyłam jogurtu naturalnego)
  • sól, pieprz do smaku
  • masło (około 2 łyżki) – do wyłożenia formy

 

  • plus foremka żaroodporna

Przygotowanie:

W patelni rozgrzewamy masło z oliwą. Kiedy olej jest już nagrzany wrzucamy cebulę i szklimy ją na wolnym ogniu przez kilka minut – ma być słodka i miękka. Po około 5 minutach dodajemy boczek. Zwiększamy nieco ogień i smażymy przez kilka minut aż boczek lekko się podrumieni.

W tym czasie do miski dodajemy jajka, czosnek, sól i pieprz. Dokładamy zeszkloną cebulę z boczkiem, ser, ziemniaki, pietruszkę. Dokładnie mieszamy i doprawiamy do smaku.

W naczyniu żaroodpornym rozgrzewamy masło (ja po prostu wstawiłam je do piekarnika i poczekałam aż masło zacznie skwierczeć). Na rozgrzane masło wylewamy masę. Julia radzi przełożyć ją w połowie jeszcze dodatkowym masłem, ale dla mnie to zbytnia ekstrawagancja.

Gratin zapiekamy około 35 minut w piekarniku nagrzanym do 170-180 stopni. Jest gotowe, kiedy wierzch jest pięknie przyrumieniony, a ziemniaki miękkie.

Podczas pieczenia w domu roznosi się piękny zapach, a gratin jest dobre tak na ciepło jak i na zimno. Można podawać z surówkami czy sosem czosnkowym.

Smacznego!