Dzień dobry!
Dzisiaj miałam piękny sen.
Śniło mi się, że jeszcze raz szłam Via Appia, na obrzeżach Rzymu. Obok mnie były skąpane w słońcu łany zboża, rosły drzewa oliwkowe i winogrona. Niebo było niesamowicie niebieskie, a kamienie pod nogami ciepłe. Śnię praktycznie codziennie, ale rzadko są to tak miłe obrazy – myślę, że włoskie pomarańcze mogły mieć w tym swój udział! Obudziłam się rano i spotkała mnie szara-przed-wiosenna codzienność.
Via Appia musi jeszcze poczekać, tymczasem przygotowałam coś, co wniesie promyk słońca i egzotyki do kuchni. Z kilku składników. Jest to prosty, orientalny dip fasolowy. Taki ze zwykłą, białą fasolką, za dwa złote puszka. I niezwykłymi przyprawami: olejem sezamowym i wędzoną papryką. Oprócz przepisu znajdziecie także filmik kulinarny z przygotowania.
Nie macie pod ręką?
To nic, można popuścić wodze kulinarnej wyobraźni! Gotowanie jest czasem śnieniem na jawie. Trzeba tylko uważać, żeby się nie poparzyć.
Zapraszam!
ps. przypominam Wam również o konkursie z oklejgo.pl, gdzie można wygrać okleinę na lodówkę!
