Dzień dobry,
Święta tuż, tuż i jakby na zamówienie w Krakowie spadł pierwszy śnieg. Pisząc tego posta wcinam mandarynki i zaglądam przez okno, gdzie, dorośli już ludzie (tzw. starsza młodzież) krzyczą z radości i „śpiewają” świąteczne piosenki. A co tam, niech się cieszą;-)
Nie próżnując, chciałam Wam przedstawić pomysł na Święta, zaczerpnięty z kuchni indyjskiej: ladoo. Ladoo to rodzaj hmm, bakaliowych pralinek. Zazwyczaj dodaje się do nich masło, cukier, mąkę i są nieprzyzwoicie słodkie, ale w mojej wersji nie znajdziecie ani grama cukru, jedynie odrobinę klarowanego masła oraz szczyptę kardamonu. Pralinki można jeść więc bez wyrzutów sumienia. Są banalnie proste do przygotowania oraz bardzo, ale to bardzo pyszne. Rzadko zachwycam się tym co przygotuję, ale tym razem efekt mnie zaskoczył.
Bez dłuższego gadania. Jeśli tylko lubicie bakalie i wschodnie smaki będziecie żałować, jeśli nie poświęcicie chwili i nie przygotujecie świątecznych ladoo.
