Indyjskie bakalie na Święta – ladoo.

Dzień dobry,

Święta tuż, tuż i jakby na zamówienie w Krakowie spadł pierwszy śnieg. Pisząc tego posta wcinam mandarynki i zaglądam przez okno, gdzie, dorośli już ludzie (tzw. starsza młodzież) krzyczą z radości i “śpiewają” świąteczne piosenki. A co tam, niech się cieszą;-)

Nie próżnując, chciałam Wam przedstawić pomysł na Święta, zaczerpnięty z kuchni indyjskiej: ladoo. Ladoo to rodzaj hmm, bakaliowych pralinek. Zazwyczaj dodaje się do nich masło, cukier, mąkę i są nieprzyzwoicie słodkie, ale w mojej wersji nie znajdziecie ani grama cukru, jedynie odrobinę klarowanego masła oraz szczyptę kardamonu. Pralinki można jeść więc bez wyrzutów sumienia. Są banalnie proste do przygotowania oraz bardzo, ale to bardzo pyszne. Rzadko zachwycam się tym co przygotuję, ale tym razem efekt mnie zaskoczył.

Bez dłuższego gadania. Jeśli tylko lubicie bakalie i wschodnie smaki będziecie żałować, jeśli nie poświęcicie chwili i nie przygotujecie świątecznych ladoo.

Ladoo – czym to się je?

 

Uwielbiam indyjskie blogi, są piękne i emanują kolorami. Dzisiejszy przepis pochodzi z jednego z nich: Sinfully Spicy.

Ladoo postanowiłam nieco “spolszczyć”. Dodałam do nich żurawiny (mój Pan nie lubi rodzynek), troszkę suszonych śliwek oraz figi i daktyle. Za chrupiącą teksturę odpowiedzialne są prażone wiórki kokosowe (tego składniku nie było w oryginalnym przepisie, ale bardzo, bardzo polecam poświęcić chwilę na prażenie wiórek), prażone orzechy włoskie oraz podprażona kasza jaglana(to te małe perełki z małą czarną kropeczką w środku).

Prażone wiórki kokosowe:

Przygotowanie ladoo jest bardzo proste – ogranicza się w zasadzie do podprażenia orzechów i kaszy oraz posiekania (ręcznie lub w blenderze) bakalii. Kulki formuje się bardzo łatwo.

Czy ladoo będą u mnie na świątecznym stole? Nie wiem, po pierwsza porcja ekhm.. zniknęła:-) Jutro pewnie będę robić drugą.

Nie bez znaczenia jest to, że jedząc ladoo mówiłam sobie “przecież tutaj nie ma cukru, same bakalie”. Takie małe przymknięcie oka na własne słabostki ;)

Przygotowanie ladoo. Uwagi techniczne.

  • do przygotowania ladoo użyłam klarowanego masła. Myślę, że spokojnie można zastąpić zwykłym. Ilości masła są orientacyjne (około 4 łyżek) – jeśli bakalie będą bardziej kleiste, będziecie potrzebować go mniej.
  • kulki w oryginalnym przepisie są bardzo zwarte. Wynika to z tego, że autorka użyła świeżych suszonych daktyli i świeżych suszonych fig (takich jeszcze bardzo wilgotnych i kleistych). Można je teraz dostać na dobrych stoiskach z bakaliami (na pewno na Starym Kleparzu w Krakowie). Można też użyć pakowanych próżniowo bakalii. Ja jednak miałam pod ręką “zwykłe” bakalie i również było pysznie!
  • kuleczki są dość delikatne, nie trzeba wyrabiać ich zbyt długo. Można przechowywać w lodówce jednak nie jest to konieczne

Zapraszam!

 

Indyjskie łakocie na Święta – ladoo.

Zmodyfikowany przepis ze strony Sinfully Spicy.

Składniki (na około 25 sztuk)

  • bakalie: potrzebujemy około 40 dag W moim wypadku były to suszone figi i daktyle (w większości), suszona żurawina, kilka suszonych śliwek
  • orzechy: użyłam pół szklanki orzechów włoskich, podprażonych na suchej patelni
  • 4-5 łyżek wiórków kokosowych, podprażonych na suchej patelni na złoty kolor
  • mała garść(około 3 łyżki) kaszy jaglanej, podprażonej na suchej patelni
  • pół łyżeczki zmielonego lub świeżo utłuczonego w moździerzu kardamonu + trochę do posypania
  • 4 łyżki stopionego klarowanego masła (ghee), można zastąpić zwykłym + masło do smarowania blendera.

Przygotowanie:

  • Instrukcje dotyczące prażenia: prażymy na suchej patelni. Najlepiej wszystkie składniki pojedynczo. Prażymy przez około 3 minuty aż zaczną zmieniać kolor i wydadzą z siebie orzechowy aromat.
  • Bakalie dość grubo siekamy. Jeśli używamy blendera natłuszczamy masłem dzbanek, wrzucamy bakalie do blendera i siekamy (używamy do tego ruchów pulsacyjnych, wystarczy około 20 razy nacisnąć przycisk siekania na krótki czas). Jeśli nie macie blendera trzeba drobno posiekać nożem – klingę noża też można posmarować masłem – bakalie nie będą się przyklejać tak bardzo. Bakalie będą drobno posiekane, jeśli były świeże, zbiją się w masę.
  • Orzechy siekamy, sprawdzamy czy nie ma w nich kawałków łupinek. Do masy bakaliowej dodajemy orzechy, prażony kokos, kaszę i kardamon. Wlewamy roztopione masło i formujemy rękami masę. Jeśli nie będzie się łączyć: dodajcie więcej masła.
  • Z masy delikatnie formujemy kuleczki – będą dość kruche, ale potem staną się twardsze. Przechowujemy w lodówce lub w temperaturze pokojowej. Można posypać wierzch kardamonem lub świeżo startą gałką muszkatołową. Można przechowywać w temperaturze pokojowej około 2 tygodni.

Smacznego!

ps. granatów też już nie ma:)