Pieczeń miodowa z pigwą i jagodami goji.

pieczen-pigwa-8190

 

Dzień dobry,

Pytacie mnie w mailach “co z Ziołowym Zakątkiem? Podaj jakiś przepis?”:-)

Chciałam Was z przyjemnością poinformować, że trwają zaawansowane prace nad moją książką (nie mogę spać po nocach bo ciągle przychodzą mi do głowy nowe pomysły), stąd też będę tutaj nieco rzadziej pisać – natomiast z pewnością wynagrodzę Wam to z nawiązką w grudniu! Już teraz chciałabym Was zachęcić do zbierania owoców dzikiej róży i głogu, ponieważ z pewnością się nam przydadzą.

Tymczasem, dziś zapraszam Was na kolejny przepis z pigwą: pieczeń miodową z pigwą, sosem hoisin oraz jagodami goji. Składniki brzmią egzotycznie, jednak zostały mi przy okazji gotowania stir-fry z azjatyckimi grzybami, stąd też grzechem byłoby ich nie wykorzystać. Nie macie hoisin? Spróbujcie ze śliwkami i winem, też będzie pysznie!

Dawniej myślałam,że pieczenie większych kawałków jest trudne.

Zaliczyłam kilka spektakularnych wpadek, przygotowując “pieczeń-do-kanapek-na-wycieczkę-w-góry” , która to pieczeń okazała się być twardym, zwęglonym kawałkiem mięsa. W sumie próbowałam jeszcze kiedyś i to co wyciągnęłam z piekarnika wyschło na wiór. Teraz wiem, że to była moja wina – bałam się większych kawałków, więc piekłam małe, 300 gramowe (kto ogarnięty tak robi?). Na efekt nie trzeba było długo czekać.

Tymczasem większy kawałek mięsa piecze się praktycznie sam. Dodatkowo jest widowiskowy i zazwyczaj dobrze przyjmowany na stole (“Nie przepadam za słodkawymi smakami, ale to mięso jest dobre! Nawet na curry nie mam ochoty! – uwierzcie mi, to COŚ znaczy). Dzisiaj proponuję Wam pieczeń z pigwą i kilkoma bardziej egzotycznymi dodatkami.

Glazura mięsa jest raczej słodkawa: od miodu, wina, sosu hoisin. Dorzuciłam jagody goji (kiedyś z pewnością Wam o tym napiszę, jako,że mam drzewko goji w ogrodzie do wsadzenia :-)) – zalegały u mnie w szafce i nie mogłam przekonać, aby używać ich regularnie. Jagody goji (tak jak wiele innych owoców jagodowych) są w potrawie praktycznie niewyczuwalne – dodałam ich w sumie po to, ażeby je zjeść:)

Składników jest tylko kilka, myślę,że możecie z nimi poeksperymentować – szczególnie z pigwą, która bardzo dobrze komponuje się z mięsiwem – po upieczeniu smakuje jak nieco wytrawne jabłko.

pieczen-pigwa-8154

Ciekawostka: wino które wybrałam pochodziło z samego dna naszej niewielkiej winnej kolekcji. Na etykietce napisano,że winorośla rosły na bagnach, stąd wino ma posmak mułu. Szczerze mówiąc nie wiem czy to zasługa mułu, ale nie było to najlepsze wino jakiego próbowałam w życiu;-). Tak to już bywa z tymi winami: człowiek nastawi się na nuty tytoniu i mineralność mułu, a czuje tylko gorzkość. Może kiedyś dorosnę do bardziej wyszukanych smaków.

Wracając do przepisu: ilości, które podaję są orientacyjne. Można spokojnie eksperymentować, dodać śliwki, więcej cebuli, miodu.. co tylko uważacie za stosowne.

Zapraszam!

Pieczeń miodowa z pigwą w sosie hoisin. 

Składniki:

  • 1.3 kg schabu lub polędwicy
  • sól morska

Na marynatę:

  • 1 kubek sosu hoisin (miałam taki sos hoisin jak w poście o stir fry)
  • 1 kubek czerwonego, wytrawnego wina (można zmniejszyć ilość do 1/2 kubka, jeśli chcecie mieć bardzo gęsty sos)
  • 2 łyżki miodu

Dodatkowo:

  • 4 ząbki czosnku, obrane i pozostawione w całości
  • garść jagód goji (opcjonalnie)
  • 2 cebule, pokrojone na kawałki
  • duża pigwa, pokrojona na 8 części i pozbawiona gniazd nasiennych
  • laska cynamonu

Przygotowanie:

Mięso nacieram solą i zostawiam na 20 minut. Wiążę mięso nitką do mięsa (nie wiem jak to się fachowo nazywa), tak, żeby trzymało kształt przy pieczeniu.

Łączę sos hoisin z winem i miodem, dokładnie mieszam – mój sos jest ręcznej roboty więc ma dość specyficzny smak, bardzo delikatny – po postu spróbujcie, jak smakuje Wasza marynata. Jeśli będzie za słodka: trzeba dodać trochę wina, jeśli za gorzka – odrobinkę miodu. Smak i tak wydobędzie się podczas pieczenia.

Polewam mięso marynatą. Nie miałam czasu, aby długo marynować mięso, więc zostawiłam je w marynacie jedynie na czas nagrzewania się piekarnika.

Nagrzewam piekarnik do 185 stopni – posiadam najzwyklejszy piekarnik elektryczny. Przy piekarniku z termoobiegiem należy nieco zmniejszyć temperaturę.

Do mięsa dokładam pozostałe składniki: cebulkę, czosnek, pigwę, cynamon – rozprowadzam całość  równomiernie wokół mięsa.

Piekę mięso przez co około 1.5 godziny, aż będzie miękkie i błyszczące. Po tym czasie mój sos był już mocno zredukowany: gdyby Wasz był za gęsty, trzeba dodać podczas pieczenia trochę wody lub wina. Gdyby był za rzadki (co nie powinno się zdarzyć) można go zredukować przez chwilę na patelni.

Podczas pieczenia polałam mięso dwukrotnie sosem. Jeśli mięso zaczęłoby się przypalać, można przykryć je folią aluminiową.

Po upieczeniu lekko przestudziłam pieczeń, położyłam ją na stole i pokroiłam. Podałam w towarzystwie kaszy gryczanej.

Smacznego!

Tags from the story