Najważniejsza rzecz w paleniu kadzidła (to nie jest to, co myślisz)

 

Dzień dobry,

Dwa tygodnie temu miałam przyjemność przygotować dla Was bardzo ekscytujące wydarzenie: facebook Live, czyli spotkanie na żywo, poświęcone tylko i wyłącznie kadzidłom.

Pokazywałam Wam wtedy moje kadzidlane cudeńka: od ciężkich, ciemnych, pachnących żywicą kadzideł z głębi Afryki,  przez piękne, złote grudki “świętego kadzidła”,  po niezwykle rzadkie i cenne kadzidła zielone.

Dziękuję wszystkim za uczestnictwo. Dla spóźnialskich przygotowałam nagranie oraz, uwaga, uwaga, bonusowe materiały, także zapraszam wszystkich serdecznie!

Oglądając zapis Facebooka live będziesz mieć okazję zobaczyć moją prywatną kolekcję żywic kadzidłowych i dowiedzieć się między innymi:

  • jak wyglądają różne kadzidła
  • po co palić kadzidło
  • jakie są plusy i minusy różnych sposobów zapalania

To co pokazuję, to tylko część mojej kolekcji. :-)

Ps. Podczas wydarzenia można było zapisać się na listę mailingową do przedsprzedaży olejku kadzidłowego. Większość z Was ma już swoje kadzidło, natomiast, ponieważ nie udało mi się wcześniej przygotować dla Was tego postu, do poniedziałku 19 lutego macie jeszcze możliwość zamówić olejek kadzidłowy, wraz z prezentami, prosto od serca i spod lady.

[Kliknij tutaj, żeby zapisać się na ostatnie dni przedsprzedaży olejku kadzidłowego,

z fantastycznymi prezentami :-) ]

Jeśli chcesz wiedzieć o kolejnych tego typu wydarzeniach, wystarczy, że dopiszesz się do tej listy (jeśli jesteś już na mojej liście mailingowej, nie musisz.) :)

 

Najważniejsza zasada w paleniu kadzidła
(nie taka, jak myślisz)

We wrześniu spotkałam podczas konferencji Japończyka, który był tak samo „zapalony” do kadzideł jak ja. Ponieważ mieszkał w Londynie, umówiliśmy się, że przyniesie swoją kadzielniczkę i zapalimy sobie co nieco w parku Regenta.

Patrząc na to z perspektywy czasu, brzmi mocno podejrzanie, ale zapewniam, że tak nie było!

Daisuke rozłożył kadzielniczkę, zapalił węgielek i mówi do mnie:

Teraz najważniejsza rzecz. Palę to kadzidło dla Ciebie w prezencie. Jeśli zapalasz kadzidło, to ważne, żeby to zrobić z dobrą intencją. Zwłaszcza, jeśli zapalasz je dla drugiej osoby.

Właściwie użył słowa „gratitude” – z wdzięcznością.

Na początku wydawało mi się to trochę pompatyczne, ale potem pomyślałam…

Dlaczego nie?

Skoro mamy taką możliwość, że możemy sobie pozwolić na grudkę kadzidła – kiedyś luksusu zarezerwowanego tylko dla najbogatszych. W dodatku żyjemy w czasach, w których dostarcza się je nam praktycznie pod same drzwi domu, mamy wolny czas i możemy je w spokoju zapalić…

To już na początku mamy sporo powodów, żeby być wdzięcznym!

Jeśli dodatkowo mamy możliwość zapalenia go dla kogoś i sprawienia drugiej osobie przyjemności, to wdzięczność może być dwa razy większa!

Palenie kadzidła jako mały rytuał

Palenie kadzidełka może być taką „odrobiną czasu dla siebie”.

Ja osobiście palę rano i przed pracą, co pozwala mi się skupić. Jest to dla mnie sygnał: „Okey, teraz czas na poważniejsze rzeczy”. Kiedy pracuję w domu, nie zawsze mam możliwość oddzielenia „prywatnego” od „firmowego” i takie rzeczy są dla mnie potrzebne.

Dla mnie kadzidło jest energetyzujące i kojarzy mi się z czystością, więc zapalam je też wtedy, kiedy zaczynam sprzątać (a bardzo tego nie lubię).

Może dla Ciebie dużo lepszym pomysłem byłoby, na przykład, palenie kadzidła pod wieczór, żeby „zamknąć” pewne sprawy. Lub po prostu jako rozpoczęcie czasu, który poświęcisz tylko sobie.

W psychologii behawioralnej bardzo dobrze znana jest „siła nawyku”.

To właśnie dlatego niektórzy rano, przed pracą, piją kawę. Nawet nie dlatego, że bez tej kofeiny by nie przeżyli (na upartego, można przecież dostarczyć jej sobie w inny sposób), ale dlatego, że to jest sygnał:

„W porządku, wypiję i zabieram się za pracę!”

Dla mnie takim sygnałem jest właśnie kadzidło.

Kilka dodatkowych informacji i odpowiedzi na Wasze pytania po wydarzeniu.

Jak palić kadzidło?

 

Dokładnie opisuję to w wydarzeniu, natomiast  teraz troszkę techniki.

Macie zasadniczo kilka opcji.

1. Węgielek szybko rozpalający się
(tzw. węgielek trybularzowy)

To ten okrągły. Możecie go kupić w sklepach z dewocjonaliami, czy przez Internet. Takie węgielki można odpalić zwykłą zapalniczką, ponieważ mają w sobie jakąś formę podpałki. Osobiście używam węgielków firmy Carbopol, które, według zapewnień producenta, są w 100% z węgla drzewnego, bez nadmiernych “rozpalaczy”. Inną znaną marką jest “Three Kings”.

Teoretycznie takie węgielki są “bezdymowe”, jednak prawie zawsze przy rozpalaniu troszkę się dymią.

Plusy:

  • wygoda i szybkie rozpalanie

Minusy:

  • cena (jeśli się wkręcicie, to opakowanie 10 sztuk nie wystarczy na długo).

2. Węgielek do sziszy

To ten sześcian. Brykiety do szishy zrobione są najczęściej z węgla kokosowego, bez innych dodatków. Palą się dużo dłużej niż trybularzowe, ALE trudno jest je rozpalić.  Jeśli nie masz na przykład kuchenki gazowej, możesz się z tym sporo namęczyć.

Plusy:

  • tanie (około 40 złotych za kilogram)
  • długo się palą
  • mogą też  być wykorzystane do sziszy

Minusy:

  • trudne rozpalanie

3. Kominek do aromaterapii

Wiecie, że nie jestem zwolenniczką używania kominków do olejków eterycznych (psują je), ALE za to świetnie nadają się do palenia kadzideł. Istnieje jednak poważny minus: żywicę kadzidłową naprawdę trudno jest zmyć, więc możliwe, że Wasz kominek nieodwracalnie się zabrudzi.

Także wybór jest Wasz, żeby potem nie było komentarzy, że komuś doradziłam i popsuł się kominek.

Plusy:

  • w końcu kominek przyda się do czegoś sensownego :)
  • delikatnie podgrzewa kadzidła

Minusy:

  • może być za słaby dla większych kawałków kadzideł
  • może się zabrudzić

4. Konstrukcja ze świeczką

Pokażę ją Wam niżej. Generalnie jest to świeczka i folia aluminiowa. :)

Plusy:

  • tania konstrukcja z rzeczy, które pewnie macie w domu (zwłaszcza, jeśli gotujecie)
  • ładnie wydobywa zapach delikatniejszych kadzideł

Minusy:

  • trzeba uważać, żeby konstrukcja była stabilna i  trzeba “mieć ją na oku”
  • czasem wymaga dopasowania wysokości
  • nie każdemu pasuje folia aluminiowa (chociaż, jeśli jej używacie na przykład do pieczenia, to nie powinno być problemu). Pamiętajcie, że większość obaw związanych z folią aluminiową dotyczy podgrzewania często w dużych ilościach (dawka WHO to 40mg na kilogram ciała na dzień – spożytego aluminium) jedzenia w aluminium i spożywania tego jedzenia (zwłaszcza kwaśnego i słonego). W tej wariacji nie spożywacie aluminium ani kadzidła :)

 

NIGDY NIE UŻYWAJCIE brykietów samozapalających/podpałek do grilla!

Często mają w sobie masę chemii i jeśli zapalicie je w domu, będzie Wam trudno potem wywietrzyć.

Sprytny sposób na palenie kadzidła bez węgielka

Pierwszy raz zobaczyłam go na YouTube, jednak sama musiałam troszkę poeksperymentować.

To świetny sposób, jeśli macie delikatne kadzidła. Pozwala im wyciągnąć cytrusową nutę, bez „przepalenia”.

 

Zauważ, że w filmie zwracam uwagę na ważne rzeczy

  • Miseczki z kadzidłem silnie się nagrzewają, używaj dobrą podstawkę. To, że moja miseczka stoi na drewnie, to kwestia estetyki (postawiłam tak, bo ładnie wyglądało do zdjęcia!). Normalnie stawiam na szkle.
  •  Jeśli palisz kadzidło tym sposobem, nie zostawiaj go bez nadzoru.
  •  Używaj małej świeczki (próbowałam też z innymi, ale przepalały folię).
  • Eksperymentuj z wysokością folii.

 

Eksperymentuj, eksperymentuj

Tak naprawdę to sposób palenia zależy od Ciebie! Jeśli chcesz się dowiedzieć co lubisz, zapal kadzidło na węgielku, metodą „na świeczkę”, którą pokazałam, albo w kominku. Spróbuj i zobacz co Ci odpowiada!

Może się nawet okazać, że jedna żywica pachnie lepiej na węgielku, inna w kominku.

Jeszcze jedna uwaga, którą mogliście przegapić oglądając Live.

Gorąco polecam po zapaleniu kadzidła otworzyć okna i wywietrzyć dom.

Dlaczego?

Dlatego, że wtedy pozbywamy się dymu, a zostaje delikatny, kadzidlany zapach (dla mnie zapach świeżości 😊).

Oczywiście, w zależności od żywicy, może być bardziej ziemny, drzewny, albo cytrusowy.

Kadzidło samo w sobie pozytywnie działa na skupienie i otwarcie górnych dróg oddechowych, także przewietrzenie jeszcze pomaga.

Czy można palić kadzidło przy dzieciach?

To tylko kwestia zdrowego rozsądku. Jeśli zapalisz przy kołysce, w momencie, kiedy wszystko się dymi, to nie jest dobry pomysł. Ale jeśli zapalisz, przewietrzysz pokój i wejdziesz z Dzidziusiem, nie ma problemu. :-)

Jeśli masz kotka, pieska – tak samo. Nie zostawiamy zwierzątka, kiedy jest „pierwsza faza palenia”, ale kiedy wywietrzycie i zostaje lekki zapach, w porządku.

Kadzidło jest normalnie używane w bliskowschodnich domach.

 

Skąd wziąć takie kadzidło? Mogę pójść do lasu i sobie uzbierać?

Kadzidła, o których mówię, czyli prawdziwe żywice kadzidlane, pochodzą z drzew gatunku Boswellia. Nie ma możliwości zebrania ich w Polsce. Może jeśli znajdziesz sobie grudkę żywicy drzewnej w lesie, to też będzie pachniała, ale nie będzie to już kadzidło.

Najcenniejsze i najciekawsze kadzidła pochodzą Omanu (konkretnie z rejonu Salalah), gdzie wypracowano bardzo staranny podział kadzideł ze względu na kolor, kształt, etc.

Innymi miejscami, gdzie rosną drzewa kadzidłowe, jest między innymi Kenia (to właśnie stamtąd pochodzi czarna bryłka Boswelli neglecta, którą Wam pokazałam), Erytrea, Jemen oraz Indie (tam rośnie nieco inny gatunek tego drzewa, b. serrata, której żywica uznawana jest za kadzidło najsłabszej jakości i ma inny zapach).

 

Od czego zależy cena i jakość kadzidła?

Między innymi od pochodzenia (kadzidła Boswelii sacra są dużo droższe niż bardziej dostępnej Carterii), ale też zapachu, kształtu oraz koloru, czy zbioru.

Drzewo kadzidlane, w zależności od tego ile razy zostało nacięte podczas sezonu (spokojnie, drzewa się regenerują), za każdym razem wydziela troszkę inną żywicę.

Kadzidło “prosto z drzewa”

Dla przykładu, tutaj macie moje kadzidło z Omanu, wraz z kawałeczkami kory. Zapach jest lekko dymny. To bardzo ciekawe kadzidło, jeśli chcesz zacząć swoją przygodę i zobaczyć jak wygląda „prawdziwa rzecz”.

Potrzymać w dłoni, poobracać. Widać bez wątpienia, że jest „prosto z drzewa”. Ponieważ nie jest sortowane, można znaleźć różnie pachnące kawałeczki: od lekko cytrusowych po bardziej ziemne.

Dlatego właśnie tak lubię to kadzidło.

Pozwala dotknąć, zobaczyć, powąchać.

[To kadzidło znajdziesz u mnie w sklepie]

 

Tutaj, na przykład, macie zupełnie inne kadzidło, Boswellia sacra.

Jak widzicie, grudki mają inny kształt i kolor. Wielkość niekoniecznie wpływa na jakość (przecież większe i tak trzeba sobie podzielić), ale też jasno widać, że są to duże, żywicowe „krople”. To zupełnie naturalne, że żywica jest mniejsza i większa. Osobiście wolę mniejsze kawałeczki, bo łatwo je palić, ale czy takie grudki nie  są piękne?

Dla odmiany, to kadzidło ma mocniejsze, cytrusowe tony.

W tym magicznym pudełeczku są całe moje prywatne zapasy, którymi już podzieliłam się ze wszystkimi, zamawiającymi olejek frankincense w przedsprzedaży (zostało tylko troszeczkę 😊).

 

 

Tutaj zaś, macie jeszcze inne kadzidło, typu hojari.

Nie widać tego dokładnie na zdjęciu, ale ma lekko zielonkawy kolor. Widać jasno, że jest inny, niż kadzidło powyżej.

 

Hojari należy do najdroższych kadzideł i jego ceny mogą osiągać spokojnie kilkaset dolarów za kilogram (bez VAT-u, podatków, wysyłki, obsługi celnej). Również ma różne gradacje i właściwie każdy dostawca ma własną metodę podziału.

Tutaj ciekawostka, im droższe kadzidło, tym delikatniejszy ma zapach.

Pamiętam, że kiedy kupiłam pierwsze zielone hojari, byłam wręcz zawiedziona, że „pachnie tak słabo”. W tym wypadku płaci się za finezję i elegancję, według zasady “eleganckie i ekskluzywne nie musi być krzykliwe” 😉.

Bardzo rzadkie kadzidło sułtańskie

Dostałam je w prezencie.

Tak, wiem, że wygląda to tak, jakbym od każdego napotkanego człowieka wyciągała kadzidło, ale to nie tak. ;-)

Jest niezwykle cenne i rzadkie, tradycyjnie przeznaczone tylko dla sułtana Omanu.

Nie do końca w to wierzę (bo jednak pojawia się na rynku od czasu do czasu), ale rzeczywiście jest piękne i ma delikatny, zielonkawo-niebieski kolor i regularny kształt.

Zwróćcie uwagę na przeźroczystość, która też świadczy o jakości.

 

A tutaj jedno z moich ulubionych, zupełnie przeczące logice: „im bardziej niebieskie, tym ciekawsze”..

Kenijskie Boswellia neglecta (boswellia opuszczona/zapomniana)

Kojarzy mi się z Kopciuszkiem, ale nieustannie mnie fascynuje.

Popatrzcie tylko na tę bryłkę.

Ciemna, jak kawałek lawy, całkowicie przecząca stereotypowi: „Dobre kadzidło to tylko to jasne i przeźroczyste”.

O ile kadzidła często są zaliczane do grupy zapachów „drzewnych”, to akurat, zdecydowanie jest bliżej ziemi.  Ma bardzo mocny, ziemny zapach.

Zupełnie inny, ale też piękny.

Jak tu nie kochać takiej różnorodności?

 

Olejki frankincense są destylowane właśnie z żywic.

Różnorodność kadzideł widać też w olejkach kadzidłowych (frankincense/olibanum).

To właśnie dlatego, olejki frankincense/olibanum mają różne zapachy oraz cenę. Destylowane z indyjskiej serrata, są bardzo tanie, ale już te z żywicy carterii wysokiego sortu albo sacra, są dużo, dużo droższe.

Jeśli wie się o ogromnej różnorodności żywic, to rozpiętość cenowa jest całkiem uzasadniona, prawda?

Dodatkowo destylacja żywic to trudna sztuka. Przekonałam się o tym na własnej skórze, destylując hydrolat mirra- kadzidło.

Kadzidło podczas destylacji robi się gorącą, kleistą masą, która (jeśli przez moment jej nie dopilnujecie) może z łatwością „wykipieć” i zalać wszystko wokół.

Z kadzidłem można robić jeszcze wiele innych rzeczy (maści lecznicze, maceraty, ekstrahować kwasy boswelliowe), jednak najbardziej cenionym skarbem jest olejek eteryczny.

Napiszę o tym kolejnym razem, natomiast teraz tylko dodam, że dobre olejki kadzidłowe potrafią zaskoczyć tak samo jak żywice. Nie ma w nich zapachu dymu, posiadają  bardzo wysokie nuty, które przechodzą do nozdrzy i przenikają ciało.

Ale o tym w przyszłym tygodniu.

Jeśli masz ochotę załapać się jeszcze na przedsprzedaż, wystarczy, że zapiszesz się tutaj.  Wtedy specjalnie dla Ciebie wybiorę odrobinkę tej pięknej żywicy. Właśnie z tego pudełka!

Proszę pamiętajcie, że to są moje prywatne zapasy, mój bardzo specjalny prezent dla Was.

Rozdzielę go sprawiedliwe, tak, żeby każdy miał okazję spróbować i powąchać! To nie jest oferta sprzedażowa, po prostu dzielę się z Wami z radością tym, co mam. :-)

Pozdrowienia dla Was. Następne kadzidło wypalę za Wasze zdrowie!

Podobał Ci się ten wpis? Podaj dalej!