Jak rozpoznać prawdziwe kadzidło dobre do naturalnego wyciszenia?

 

Dzień dobry,

Kiedy chodziłam do liceum, codziennie zaczynałam lekcje o 7.10, więc zawsze byłam nieprzytomna. Dojeżdżałam z daleka i musiałam wstawać bardzo wcześnie. Pewnego deszczowego dnia wracałam „na automacie”, gdy drogę zastąpił mi młody chłopak w szarym dresie.

„Hej, mam coś dla Ciebie!”

Mama zawsze przestrzegała mnie przed prezentami od nieznajomych.

„Dziękuję, nie palę.”

„Nie, nie, mam kadzidełko dla Ciebie. Tak Ci dobrze z oczu patrzy, to prezent…”

„Skoro prezent…”

Ciekawość wzięła górę i sięgnęłam po podłużne kadzidełko, włożyłam je do plecaka i ruszyłam dalej.

Chłopak pobiegł za mną i popatrzył na mnie wyczekująco, jakby jeszcze czegoś chciał.

„Tak?”

„YY, wiesz, to kadzidełko kosztuje złotówkę.”

„Odkąd za prezent się płaci?”

„Wiesz, zbieram na wycieczkę do Nepalu, jak mi nie dołożysz, to nie pojadę…”

„Jeśli Ci zapłacę, to nie pojadę nawet do swojej wsi. Chyba dużo masz tych kadzideł do rozdania?”

Skoro jednak wzięłam do ręki, poczułam się zobligowana i wyszperałam ostatnie pieniądze, czyli okrągłe pięćdziesiąt groszy.

Tego dnia nauczyłam się dwóch rzeczy o życiu

Po pierwsze, wkładanie komuś „prezentu” na ulicy w ręce jest potężną i starożytną dźwignią sprzedażową, która sprawia, że bierzesz coś, czego w innych warunkach nigdy byś nie kupił.

Po drugie, że kadzidełka rozdawane na ulicy Krakowskiej przez podejrzanych typków zbierających na wycieczkę do Tybetu, czy innych Himalajów, strasznie źle pachną i boli po nich głowa.

Może masz podobne wspomnienie z kadzidłem?

  • Chcesz spróbować „prawdziwego” kadzidła, ale nie wiesz od czego zacząć?

  • Może czujesz onieśmielenie, albo po prostu sceptycyzm?

  • Skąd masz wiedzieć skąd wziąć naturalne i dobre kadzidło, jak je palić i czy w ogóle to ma sens? A może to tylko jakieś „new age voodo”?

Szczerze mówiąc, kiedy paliłam pierwsze kadzidło, sama zastanawiałam się czy zaraz w jakiś magiczny sposób nie wstąpię do sekty, albo nie stanę się szamanką modlącą się do kamieni. Nie, żebym miała coś do szamanów, a minerały uwielbiam…

Tak, czy inaczej, nie zastanawiaj się dłużej. Zapraszam Cię na kadzidlaną przygodę!

Powiem Ci jak rozpoznać prawdziwe kadzidło i pokażę skąd się go bierze

 

Kadzidło rośnie w tych górach:

Slider

 

Kilka tygodni temu byłam w podróży w Omanie tylko po to, żeby zobaczyć drzewko kadzidłowe [Tutaj przeczytasz, jak znalazłam się w Omanie]. Rozmawiałam ze zbieraczami i sprzedawcami kadzideł. Przyglądałam się też w jaki sposób używa się kadzidła na co dzień, w miejscu jego występowania.

Tak, kocham kadzidła i pod tym względem jestem zupełnie zakręcona.

 Co to jest prawdziwe kadzidło?

Czy to jest to samo, co indyjskie kadzidełka?

Nie!

Ja też bardzo długo myślałam, że „prawdziwe” kadzidło to tylko „patyczki” ze sklepów indyjskich.

Według Słownika Języka Polskiego, kadzidło to żywica, która podpalona daje aromatyczny dym.

W praktyce kadzidłami nazywamy potocznie różne rzeczy: kawałki kory, suszone zioła, różne żywice.  Tak mówi się też na różne rzeczy do palenia,  które mają w sobie sztuczne zapachy.

Na przykład wiele tzw. „kadzidełek indyjskich” zawiera dodatkowe sztuczne substancje (trzeba sprawdzać skład, ale niestety często go nie ma). Arabskie kadzidła bakhoor też są mylące. Mogą mieć naturalną podstawę, na przykład kawałeczki kory, ale skąpaną w syntetycznej perfumie.

Teraz pokażę Ci targ w Salali, gdzie sprzedaje się różne kadzidła, sztuczne i prawdziwe oraz parę kadzideł wyglądających jak prawdziwe, ale wzbogacanych dodatkowymi substancjami zapachowymi. Pytacie mnie czy się nie bałam sama chodzić po targu.

Omańczycy są BARDZO uprzejmi. Nie ma żadnego gwizdania, niczego takiego, a pożartować wiadomo, że można. Wiem, że niektórzy mają złe doświadczenia z arabskich targów, natomiast ja byłam na kilku. Sprzedawcy w miejscach turystycznych mogą być nachalni, ale są uprzejmi.

W Salali są głównie uprzejmi. :)

 

„Prawdziwe” kadzidło pochodzi tylko z jednego rodzaju drzewa. Nomen, omen: kadzidłowca.

Kadzidłowiec ma piękną, złotą korę i po nacięciu „płacze” mocno pachnącą żywicą.

Drzewo kadzidłowe po nacięciu. Zaraz zobaczysz je z bliska na filmie. Widać, że nacięcie jest prawidłowe, ponieważ nie uszkadza kory i jest już zasklepione. :-)

Kiedy żywica zastyga, tworzą się z niej „kamyczki”, różnej wielkości i kształtu.  Kamyczki te troszkę przypominają bursztyn i  to właśnie jest nasze naturalne kadzidło.  Od tej chwili pisząc „kadzidło”, będę mieć na myśli żywicę kadzidłowca.

W każdym „kamyczku” są różne związki chemiczne. Na przykład kwasy organiczne, czy olejki eteryczne. Dlatego kadzidło po podgrzaniu zaczyna pachnieć. Można też z niego wydestylować olejek eteryczny, który ma inne właściwości i zapach, ale o tym potem.

Kadzidłowce (po łacinie Boswellia spp.) rosną tylko w kilku miejscach na świecie.

Za najlepsze i najsłynniejsze kadzidłowce uważa się dwa: Boswellię carterii (rośnie sobie w części Erytrei, Somalii) oraz Boswellię sacra, czyli tzw. Święty Kadzidłowiec, który rośnie na południu Omanu.

Botanicy nie są do końca zgodni co do tego, czy są to na pewno dwa odrębne gatunki, ale najczęściej uważa się, że w Omanie rośnie sacra. Taką też wersję patriotycznie podtrzymują Omańczycy. ;-)

Inne kadzidłowce to, na przykład, Boswellia frereana ze Wschodniej Afryki, czy Boswellia neglecta z Kenii.

Oprócz tego, jeden kadzidłowiec Boswellia serrata, rośnie w Indiach.

Daje on najwięcej żywicy, jednak pachnie  inaczej niż inne (moim zdaniem bardziej ziemnie), a wielu aromaterapeutów uważa je za słabszej jakości. Żywicę z serraty przerabia się w Europie na suplementy diety.  Dawniej kadzidło podobno rosło też w Chinach, ale nie znalazłam na to pewnego dowodu (może importowali je z Indii).

Bez dwóch zdań najsłynniejsze kadzidła pochodzą z z Omanu. To źródło dochodu Omańczyków od tysięcy lat i ich narodowa duma.

Ciekawostka: teraz próbuje się sadzić drzewa kadzidłowe w Izraelu, ale słabo się przyjmują. Kadzidłowiec jest wybredny i nawet w Omanie nie występuje na całym jego terytorium.  To spory kraj i jadąc ze stolicy, trzeba przemierzyć prawie 1000 kilometrów drogą przez pustynię, żeby zobaczyć te drzewka.

Ahmad, mój przewodnik (to jemu zawdzięczam możliwość zobaczenia drzewka – przejechał ze mną całą kraj z północy na południe) ubiera się tradycyjnie, ale kiedy wsiada na rower to już jest po „sportowemu”.  W latach 90-tych był mistrzem kraju w kolarstwie, teraz tę pasję przejął jeden z jego synów. 

Czyż drzewo kadzidłowe nie jest piękne? Liście, złota kora, kwiaty, wszystko pachnie!

Kadzidłowiec nacina się tradycyjną techniką kilka razy w roku i po około dwóch tygodniach zbiera się żywicę.

Drzewka rosną w różnych miejscach, zazwyczaj w górach. Jeśli się dokładnie przyjrzysz, na filmie dokładnie widać wydeptane „ścieżki” zbieraczy.

Praca zbieracza nie jest wcale łatwa! Odkąd zobaczyłam prawdziwe kadzidło, nabrałam do niego jeszcze głębszych uczuć.  Jest też coś pierwotnego w surowym pięknie omańskich gór  i ich absolutnej ciszy…

 

Obecnie  rząd Omanu próbuje sadzić też „plantacje”, choć to zbyt szumna nazwa. Po prostu to dziesiątki drzewek kadzidłowca posadzonych na pustyni. Z tego co mi wiadomo, wszystkie plantacje należą do rządu. Część z nich ma status parków narodowych,  a część jest zwyczajnie w okolicach miast. Takich eksperymentalnych nasadzeń jest stosunkowo niewiele.

Tutaj akurat „park” kadzidłowy wokół muzeum w Salali. Ku mojemu rozczarowaniu, w samym muzeum było niewiele informacji o kadzidle. 

Jakość żywicy zależy od tego, o jakiej porze roku była zbierana, gdzie rosło drzewo i ile razy w roku było nacięte.

Omańczycy zbierają wszystkie te „kamyczki” i je sortują.

System sortowania jest tam chyba najbardziej wyszukany na świecie.

Im delikatniejszy, bardziej subtelny zapach i im piękniejsza grudka, tym wyższy „sort” kadzidła.

Z moich obserwacji, im droższe kadzidło, tym świeższy, lekko leśny i cytrusowy zapach.

Najdroższe i trudno dostępne jest kadzidło hojari, zwłaszcza złote i zielone.

Kadzidło z kadzidłowca nazywa się frankincense

Kadzidło z Boswelli serrata albo Boswelii carterii (rzadziej z innych gatunków) nazywa się często „Frankincense”.

Nazwa ta pochodzi ze średniowiecza i wzięła się od starofrancuskiego „franc” i „enscens”, czyli w wolnym tłumaczeniu „żywica wybitnej jakości”.  W dawnych czasach sprowadzano ją z Półwyspu Arabskiego i używano w kościołach. Tutaj możesz poczytać więcej o używaniu kadzidła w dawnych czasach.

 

Jeśli spotkasz się z nazwą frankincense, będzie ona zazwyczaj oznaczała olejek eteryczny z kadzidłowca, najczęściej B. carterii, albo sacra, czasem frereana.

Czy olejek kadzidłowy (frankincense) i żywica są tym samym?

Jak pamiętasz, w kadzidle (czyli w żywicy) schowane są różne rzeczy. Lekkie i delikatne olejki eteryczne, ale też dużo cięższe związki, na przykład kwas bosweliowy.

Kiedy weźmiemy bardzo dużo kilogramów frankincense i zaczniemy je destylować parą wodną, to co pachnie (i równocześnie jest lekkie), skropli się i powstanie piękny, niezwykle cenny olejek eteryczny.

Olejek z kadzidłowca jest nazywany królem olejków eterycznych

Cena  takiego olejku będzie uzależniona od rodzaju kadzidłowca i sortu żywicy, z jakiego został wydestylowany. Różnice mogą być drastyczne.

Kadzidło jednego z wyższych sortów. 

Dla przykładu, wszystkie naturalne olejki frankincense w moim sklepie są super jakości, ale różnica w cenie jest bardzo duża. To zależy właśnie od typu żywicy.  Tutaj  znajdziesz olejki kadzidłowe destylowane na moje zamówienie. 

O olejku z kadzidłowca opowiem Ci jeszcze innym razem . :-)

Do czego służy taka żywica kadzidłowca?

Więc tak. Jest kilka sposobów na sortowanie kadzidła. Jedno to po kolorze, kształcie i zapachu.

Główną metodą w Omanie jest rozróżnienie na „kadzidło do palenia” i „kadzidło do jedzenia/na lekarstwo”.

Oczywiście wszystkie kadzidła można palić. Najtańsze pali się na polu, tarasach, w restauracjach. Droższe, dla specjalnych gości, albo jeśli ktoś po prostu lubi dobry zapach. W Arabii Saudyjskiej dobrymi kadzidłami często okadza się też szaty.

Tu jest luban, czyli  po arabsku żywica kadzidłowa. To te „kamyczki” o których piszę:

 

 

Na Półwyspie Arabskim bardzo chętnie pali się kadzidło typu bakhoor (czyli to „perfumowane”). Bakhoor wygląda przeróżnie.

Na przykład tutaj kawałki drewna arganowego, które są w pachnącym „cukrze”. Mam sporo różnych bakhoor z podróży, ale głównie żeby wzbogacić swoją kolekcję. Nie palę ich zbyt często. :-)

 

Tutaj bakhoor na wagę:

A tutaj jeszcze inny, w słoiczkach. Często to kawałki żywicy zatopione w paście.

A tu jeszcze inny typ. Drewienka nasączane perfumami. To też jest „kadzidło”. Ale nie takie prawdziwe, prawdziwe.

 

Palenie bakhoor surowo zakazane, ze względu na przepisy pożarowe. ;-)

[zdjęcie bakhoor]

Najlepsze kadzidła używane są jako leki, stosuje się je na przykład na reumatyzm i stany zapalne. Pije się też „dla zdrowotności”. Najczęściej żywicę rozpuszcza się w wodzie, albo mieli na proszek.

Tutaj możesz zobaczyć jak pan Abdullah, wujek przyjaciela mojego przewodnika przygotowuje kadzidło do pica. Po prostu zalewa je wodą.

Sama też pijam taką wodę kadzidlaną.

Biorę kilka kamyczków żywicy, zalewam wodą w szklanej karafce i popijam kilka łyków dziennie, potem zalewam od nowa te same kamyczki, póki się nie rozpuszczą.

Grudki kadzidła można też ssać, jak naturalną, dezynfekującą gumę do żucia.

Drzew kadzidłowych nigdy dość!
Zielone kadzidło (ale takie tańsze) podaje się też do paszy koniom, żeby miały błyszczącą sierść.

Co ciekawe, w Europie suplementy diety przygotowuje się tylko z najtańszego, indyjskiego kadzidłowca. W Omanie do jedzenia przeznaczają najlepsze sorty.

 

Skąd wiadomo, że kadzidło działa? Może to jakieś placebo?

Zdecydowanie działa!

Kiedy palisz kadzidło, z żywicy uwalnia się incensol acetate. To związek, który jest w stanie zmieniać sposób pracy mózgu i dawać poczucie głębokiego relaksu, bezpieczeństwa oraz medytacyjnego spokoju.

Palenie żywicy Boswelli aktywuje w mózgu kanał TRPV3, dzięki czemu wpływa na odczucia i może zmienić stan emocjonalny. Łagodzi emocje, wywołuje lekką euforię i poczucie ciepła (termosensję).

Więcej przeczytasz tutaj:

[1] Moussaieff, A., Rimmerman, N., Bregman, T., Straiker, A., Felder, C. C., Shoham, S., … & Mackie, K. (2008). Incensole acetate, an incense component, elicits psychoactivity by activating TRPV3 channels in the brain. The FASEB Journal22(8), 3024-3034.

Badania potwierdzają też lekką, antybakteryjną skuteczność palenia żywicy i dyfuzowania olejku frankincense w pomieszczeniach.

Poza tym żywica (m. in. w Boswellia carterii, sacra, serrata) ma właściwości przeciwzapalne, używa się jej w przypadku zapalenia stawów (co interesujące – zarówno u ludzi, jak i u koni).

Niektórzy podjadają po prostu „profilaktycznie, na wieczną urodę”. Tego nie mogę na razie potwierdzić, może za jakieś 20 lat? Zobaczymy. ;-)

Miałam szczęście, kadzidłowiec właśnie zakwitał. 

Czy palenie kadzidła jest bezpieczne dla mojego zdrowia?

Kadzidło jest palone w bliskowschodnich domach od tysięcy lat. W domach, w których przecież są dorośli i dzieci. Czynność ta jest stałym elementem ich życia.

Naturalne kadzidło to po prostu żywica, ale można znaleźć różne „wynalazki”, które myli się z frankincense (przecież to też kadzidła, prawda?) i potem jest sporo konfuzji.

Na przykład dość często cytowane badanie, mówi, że palenie kadzidła może zwiększać między innymi stężenie dwutlenku węgla. Brzmi alarmująco. Okazuje się, że większość osób patrzy tylko na tytuł.

Po pierwsze autorzy nie podają czy badali kadzidło naturalne, czy sztuczne. Po drugie konkludują, że zanieczyszczenie w rzeczywistości wywołuje głównie szybkozapalający się węgielek (dlatego w moim sklepie jest dostępny taki bez dodatków), co jest logiczne.

Zawsze można palić kadzidło podgrzewając go świeczką w kominku zapachowym, problem z głowy. :-)

Niektóre kadzidłowce rosną nad morzem

Jest jeszcze jedno badanie saudyjskie, które mówi, że nie za dobrze jest palić kadzidło w pokoju.  Ale jeśli się wczytasz, zauważysz, że to dotyczy bakhoor, czyli tego kadzidła nasączonego w sztucznej perfumie, a nie „prawdziwej” żywicy. Jestem bardzo ciekawa, jak w takim badaniu wypadłyby świeczki ze sztucznymi zapachami, które palimy w domu.

Podałam Ci wiele sposobów palenia kadzidła.

Jeśli nie chcesz używać węgielka, możesz wybrać inną metodę! [tutaj znajdziesz różne techniki palenia]

To zupełnie naturalne, że zastanawiamy się nad czymś, czego nie znamy.

Tak sobie jednak myślę, że to trochę niesprawiedliwe. Czasem bardziej się boimy prostej, naturalnej rzeczy, niż kupionego w sklepie zapachu do mycia podłóg, czy do prania, nad składem których nawet się nie zastanawiamy.

W tym wypadku jest to kwestia intuicji i jakiegoś wrodzonego rozsądku, bo kadzidło używane jest przecież od tysiącleci.

 

Jak długo palić kadzidło?

Nie ma jakiegoś wyznacznika „ile minut palić grudkę kadzidła na metr kwadratowy”, bo to bardzo intuicyjna rzecz. Ludzie wiedzieli, że jest to dla nich dobre, zanim jeszcze umieli czytać i pisać. Nie było tutoriali w sieci. Po prostu brali kawałeczek, nakładali na węgiel drzewny i już!

Tak, to naprawdę takie proste!

W taki sposób często pali się kadzidło w sklepach, na straganach, etc. Pali się je wtedy w takich dużych kadzielnicach. Ciekawostka, która mnie zaskoczyła. Podpalają palnikiem jak do creme brulee. :D

Czasem lepiej się odważyć i po prostu spróbować, niż czytać masę słów. Oczywiście cieszę się, że jeszcze jesteś ze mną, żeby było jasne! ;-)

Jak wszędzie ważny jest umiar. Jeśli będziesz codziennie zamykać się w małym pokoiku bez wentylacji i wdychać kadzidlany dym, to wiadomo, że to nie jest zdrowe.

Nie jest też dobrze palić kadzidło przy kołysce dziecka, albo zostawiać zwierzę w zadymionym pomieszczeniu.

Kadzidło jest bardzo, bardzo wydajne. Jedna grudka wystarczy do okadzenia całego domu.

Osobiście robię tak, że po pierwsze, palę kadzidła wysokiego sortu, z lekką cytrusową nutą.

Po drugie, po zapaleniu często wietrzę dom. Zapach i tak zostaje, bardzo świeży i delikatny, a ja nie siedzę w dymie.

Jestem astmatyczką i, o ile nie używam kadzidła w środku ataku astmy, to „na co dzień” mi służy.

Jak wybrać pierwsze kadzidło i gdzie je kupić?

Jeśli chcesz wybrać pierwsze kadzidło, polecam Ci jakąś żywicę bardzo dobrej jakości, najlepiej w grudkach. U siebie w sklepie mam kadzidła omańskie (w dużych grudkach oraz granulowane).Wszystkie pachną bardzo ciekawie.

Kadzidła i olejki kadzidłowe z mojego sklepu

Używa się tylko troszeczkę i wystarcza na długo.

Odradzam Ci kupowanie drobnego kadzidła w sklepach z dewocjonaliami – może zawierać dodatkowe substancje.

Pani sprzedająca kadzidła

Co się stanie, kiedy zapalę kadzidło?

Zacznie unosić się delikatny dym, o lekko leśnej, „wysokiej” nucie. 

Możesz zamknąć oczy, wziąć kilka wdechów, rozluźnić się i pozwolić krążyć myślom wokół czegoś dobrego, nowego i świeżego.

Często palę kadzidło, kiedy jestem poddenerwowana.

Zapalając je, staram się przypomnieć sobie wszystkie rzeczy, za które jestem wdzięczna w życiu. Jeśli jest mi bardzo ciężko, to przypominam sobie, że na przykład jest wiosna i trawa ma ładny kolor.

Kadzidło palę też przed pracą. Pracuję z domu i dla mnie to jest znak „OK, teraz czas się skupić”.

Wiele osób, które odwiedza mój dom mówi, że jest tu taki ładny, delikatny, magiczny zapach.

To w dużej mierze zasługa kadzidła, które palę.

Nigdy nie pozwalam jednak, żeby było u mnie „kościelnie/dusząco” i dlatego po paleniu zazwyczaj wietrzę. Jedną grudką okadzam cały dom.

Kadzidło ma według mnie dawać wysokie wibracje, świeżość, otwartość na coś nowego. Nowe spojrzenie, perspektywę, nowe emocje.

Jeśli lubisz dużo dymu, bo powoduje to mistyczne przeżycia, to w porządku, ale nie polecałabym robić tego dzień w dzień.

 

Teraz Ty!

Czas na Twoje pierwsze kadzidło! Zastanów się przez chwilę, czy masz jakąś dobrą intencję, w której możesz kadzidło zapalić. Rozluźnione, myślące o dobrych rzeczach ciało lepiej absorbuje „antystresowe” substancje.

Nie zapomnij  odebrać podręcznej mapy myśli, która pomoże Ci rozeznać się w językowym galimatiasie: które kadzidło jest prawdziwe, a które sztuczne.

Wystarczy kliknąć w obrazek niżej i potem wpisać e-mail.

Click here to subscribe

 

Podoba Ci się moja praca? Będzie mi bardzo miło, jeśli podzielisz się tym wpisem z innymi!

Najlepiej z dodatkiem jakiegoś dobrego słowa. :-)

Do zczytania,

K.

  • WITAM! Z ciekawością i podziwem przeczytałam Pani „wiedzę: o kadzidłach . Urzekła mnie taka wiedza , wydawałobysię ,że to coś takiego o czym wiele osób mimo chodem coś tam odświeżającego w mieszkaniu czasami zapali. Gratuluję ciekawości świata.Pozdrawiam.