Żywokost lekarski [herbwalk]

zywokost-lekarski (1 of 2)

Dzień dobry,

Dziś chciałam Was zaprosić na spacer ziołowy czyli herb walk. Przygotowałam dla Was w pięknych okolicznościach przyrody film poświęcony żywokostowi: ziołu, które po prostu trzeba znać. Jeśli jesteście czytelnikami Ziołowego Zakątka, tym bardziej. Od tej pory nie przyjmuję wymówek:-).

Żywokost lekarski (Symphytum officinale, po angielsku comfrey) był dość szeroko używany w medycynie ludowej, ale teraz wydaje się być nieco zapomniany, właściwie kojarzy go chyba garstka zapaleńców. W Polsce stosowano głównie korzeń, natomiast w innych krajach równie często korzysta się z liści. Piszę w czasie teraźniejszym, ponieważ żywokost jest gwiazdą w anglojęzycznych książkach poświęconych zielarstwu i praktycznie nie ma książki dla początkujących zielarzy w której by nie występował*.

Żywokost rośnie w Polsce dość radośnie, jest łatwy do rozpoznania i bezpieczny do stosowania zewnętrznego: można robić z niego żele, maści oraz ogólnie pojęte mikstury upiększające: sporo tego jest.  Zapraszam Was na ziołowy, żywokostowy spacer! Znajdziecie tutaj garść informacji historycznych i bardziej współczesnych. W sam raz na początek tygodnia!

*no dobrze, pewnie jakaś jest, zawsze znajdzie się wyjątek:). Ja w każdym razie w swojej napisałam o żywokoście.

Jak wygląda żywokost i skąd go wziąć?

Żywokost lubi sobie rosnąć na opuszczonych terenach, często w rowach albo na budowach, ja ciągle widuję go na krakowskich trawnikach, na Nowej Hucie jest go pełno. Ja swojego szukałam najpierw na łąkach, jednak okazało się, że z moim szczęściem żywokost został wykoszony. Już myślałam, że będziecie musieli zadowolić się zdjęcie z Wiki, ale okazało się, że rośnie sobie w nadmiarze przy budowie sąsiada:-). Po prostu trzeba się trochę rozejrzeć. Żebyśmy wiedzieli o czym mówimy, przygotowałam dla Was film, który pokazuje tę roślinę z bliska: może nawet ją znacie, tylko nie wiecie, że żywokost to żywokost:). Ma szorstkie liście i charakterystyczne, fioletowe kwiaty, chociaż w tym roku widziałam kilka mutantów w pięknym czerwono-fuksjowym kolorze, czasem zdarzają się też kwiaty białe.

Jak wygląda żywokost?

 

 

Szczypta botaniki

Dodam tutaj, że mówię o żywokoście lekarskim, ale w naszym kraju można spotkać też inne, o podobnych właściwościach (i czasem na różnych stronach internetowych czy w różnych książkach mogą się przewijać). Podczas spacerów możemy napotkać min. na żywokost kłujący (Symphytum asperum), żywokost bulwiasty (S. tuberosum ssp. nodosum) czy sercowaty (S. cordatum). Często tworzą ze sobą krzyżówki (np. S. upplandicum). Piszę o tym dlatego, że jeśli czytacie książki zielarskie po angielsku, często możecie spotkać się z przeróżnymi żywokostami.

To też jest żywokost: żywokost sercowaty (zdjęcie Agniesza Kwiecień, za Wikipedią)

Symphytum_cordatum_01

W angielskiej części internetu (wiem jak to brzmi;)) często pisze się o trzech żywokostach:

  • żywokoście lekarskim (Common comfrey)
  • S. upplandicum (nazywa się go  czasem „Russian comfrey”albo „syberian comfrey” czyli żywokostem rosyjskim lub syberyjskim)
  • czasami można też zobaczyć bladożółty żywokost bulwiasty.

Ot tak, żebyście wiedzieli, że różne żywokosty bywają i różne ludzie stosują:).

A tu jeszcze jeden żywokost, tym razem ozdobny. Chciałabym go mieć w ogrodzie, ale niestety nigdy nie widziałam go w Polsce. S. grandiflorum „Wisley blue”. Ładny, prawda? (źródło).

Symphytum_grandiflorum_Wisley_Blue_Beinwell

Lecznicze zastosowania żywokostu

Skoro już wiemy za czym się rozglądać, przejdźmy dalej.

Surowcem zielarskim (czyli tym co nas interesuje) w żywokoście jest głównie korzeń. Tak przynajmniej jest w Polsce: w krajach anglosaskich na równi cenione są żywokostowe liście, które używane są głównie do celów upiększających.

Jeśli myślicie o żywokoście, pomyślcie od razu: śluzy. Albo jeszcze lepiej „siemię lniane”, „malwa”, „ślaz”: żywokost podobnie jak wymienione wcześniej rośliny zwiera bowiem dużo substancji śluzowych. Wszędzie tam gdzie są śluzy, nawet bez zaglądania do książki zielarskiej, możemy domniemywać jakie będzie działanie (lub jedno z działań): łagodzące, powlekające, kojące.

I tak właśnie jest z żywokostem.

Przyjrzyjmy się kilku żywokostowym zastosowaniom: na początku tym, gdzie stosuje się korzeń.

[uprzedzając pytanie- korzeń wykopiecie sobie jesienią lub wczesną wiosną sami albo kupicie w sklepie zielarskim]

zywokost-lekarski-(1-of-1)

Żywokost – na ożywienie kości

Korzeń żywokostu był dość szeroko używany w medycynie ludowej. Jak nazwa wskazuje miał głównie „ożywiać kości” czyli pomagać w leczeniu złamań czy stłuczeń. Żywokost w takich przypadkach pito oraz smarowano chore miejsce maścią. Dawniej ludzie musieli być dobrymi obserwatorami, skoro zauważyli, że żywokost pomaga w takich wypadkach: przecież nie mogli wiedzieć tego co my: że w korzeniu znajduje się alantoina wspomagająca rozrost kości. Dodatkowo pito go przy problemach z układem trawiennym, jako zioło powlekające bolący żołądek czy jelita.

Tyle „folk knowledge” czyli wiedza ludowa. W XXI wieku dysponujemy dokładnymi narzędziami badawczymi (tak, prowadzi się nadal badania nad ziołami!) i można ją sprawdzić. Przede wszystkim wiemy, że główną substancją czynną jest wspomniana alantoina oraz śluzy. Wiemy też, że żywokost działa.

A tutaj żywokost kaukaski..

Symphytum_caucasicum_-_Curtis

Dotarłam do kilku testów medycznych, gdzie porównywano działanie żywokostu z grupą kontrolną (osobami, które dostawały placebo czyli coś, co tylko udawało, że żywokost zawiera a naprawdę było neutralne).  W jednym z nich przebadano 220 pacjentów którzy skarżyli się na bóle kolan o podłożu reumatycznym: trzy razy dziennie masowano im kolano maścią żywokostową: 55% pacjentów zauważyło poprawę (zaś w grupie kontrolnej, zaledwie 11%).  Badania w przypadku tej dolegliwości wskazują, że ból i obrzęk w kolanie się zmniejszył i pacjenci mogli bardziej cieszyć się życiem.  Przeprowadzono również badania nad osobami, które skarżyły się na bóle mięśni (zwłaszcza na karku lub po prostu plecach) i także zanotowano różnicę po stosowaniu kremu z żywokostem.

Czyli: nie tylko na złamane kości. Bolące mięśnie oraz obrzęki: żywokost także pomoże! Czasami napar z korzeni stosuje się, podobnie do prawoślazu, na bolące gardło.

Żywokost, ziele które trzeba znać

 

Liście żywokostu dla urody

Jak już wspomniałam, u nas prym wiedzie korzeń. W ziołolecznictwie anglosaskim często używa się liści, co jest dobrą nowiną: są dostępne przez większą część wiosny oraz lato. I tak jak pisałam: nie ma książki dla początkujących*, gdzie nie byłyby wymienione liście żywokostu.

*no dobrze, pewnie jakaś jest.

Robi się z nich toniki, dodaje jako maceraty do kremów dla skóry suchej i podrażnionej (pamiętacie? Słowo klucz – „śluzy”). Żywokost bardzo lubi się z nagietkami, lawendą, hibiskusem, babkami lacentowatymi, śluzami, malwami: czyli innymi ziołami łagodzącymi.

Liście żywokostu lubią być używane świeżo i nie za dobrze znoszą suszenie, dlatego dobrze jest  je używać na bieżąco.

A to kwiaty żywokostu bulwiastego, dla odmiany żółte (zdjęcie za Wiki).

 Boraginaceae_-_Symphytum_bulbosum

Jak aplikować żywokost?

Korzeń żywokostu najlepiej jest przygotować w postaci nalewki albo maceratu z którego można potem przyrządzić maść. Ja chciałabym Wam pokazać jak zrobić żel żywokostowy z dodatkiem żelatyny (która ma mnóstwo kolagenu) i mam nadzieję, że będzie ku temu wkrótce okazja.

Żywokost to jednak coś więcej niż maść żywokostowa na stłuczone kolano: ze sproszkowanego korzenia można robić zasypki, proszek do stóp (np. jeśli mamy problemy z poceniem), olej żywokostowy dodawać do własnoręcznie przygotowywanych szminek, kremów etc.

Z liści najlepiej jest przyrządzić macerat olejowy na zimno (czyli bez dłuższego wystawiania na promienie słonecznie, ponieważ są bardzo delikatne) albo napar. Ten ostatni przyda się na przykład do przemywania oczu albo jako baza do kremu.

Ze świeżych liści żywokostu można też przygotować bardzo fajny okład np. na ugryzienia komarów. W niewielkich ilościach można go również smażyć (jadłam frytki żywokostowe).

Jak widzicie, pomysłów żywokostowych jest co niemiara i myślę, że uda się nam na Ziołowym kilka przygotować.

Jest jednak jedna rzecz o której powinniście wiedzieć czyli..

zywokost-lekarski (1 of 2)

Żywokostowa kontrowersja

Oglądacie czasami kulinarne show z Wojciechem Amaro w roli głównej? Jeśli tak, być może przewinął się Wam gdzieś temat zabójczego ogórecznika. Żywokost należy do tej samej rodziny co ogórecznik (czyli ogórecznikowatych – Boraginaceae,  kto by zgadł?:)) i całkiem niedawno odkryto, że ma w sobie alkaloidy, które mogą uszkadzać wątrobę. Inaczej mówimy o nich, że mogą być hepatotoksyczne.

<— tutaj dywagacja dla dociekliwych osób, które czytają po angielsku –>

W literaturze anglojęzycznej możecie spotkać się z określeniem PAs czyli Pyrrolizidine alkaloids (alkaloidy pyrrolizidinowe? nie wiem czy tak to będzie po polsku). To właśnie one odpowiedzialne są za hepatotoksyczność. Żywokost nie jest jedyną rośliną, która je zawiera: szacuje się, że około 3% roślin ma w sobie mniej lub więcej PAs. Są to rośliny z rodziny ogórecznikowatych, ale też astrowatych, bobowatych czy storczykowatych. Kiedy zobaczycie kiedyś dywagacje na temat tego skrótu, będziecie wiedzieli mniej więcej o co chodzi:)

<— koniec dywagacji –>

Żywokost bardzo szybko wycofano w Unii Europejskiej z zastosowania wewnętrznego: w odstawkę poszły żywokostowe nalewki czy herbatki i obecnie (oficjalnie) można stosować go jedynie zewnętrznie. Dodam, że przebadano pod tym kątem głównie żywokost lekarski, ale można domniemywać, że inne żywokosty są podobnie problematyczne.

Zastosowania żywokostu: nie tylko na ożywienie kości:)

Pić czy nie pić? Oto jest pytanie

Nie wszyscy praktykujący zielarze zgadzają się z zakazem spożywania żywokostowych leków czy tam suplementów, jak zwał tak zwał.  Wielu twierdzi, że jeśli ktoś ma zdrową wątrobę i będzie żywokost spożywał przez krótki okres czasu (tak ze 2-3 tygodnie), kiedy akurat go potrzebuje (np. akurat ma złamaną rękę) nie zrobi sobie krzywdy, zaś korzyści znacząco przewyższają potencjalne szkody.  W końcu dawniej był używany, także wewnętrznie. Natomiast oficjalnie nikt rozsądny raczej nie zaleci picia bezpośrednio, bez wspomnienia o żywokostowej kontrowersji. Tak to czasem jest, że jeśli samemu pozyskuje się zioła i troszkę się na nich zna, trzeba samodzielnie podejmować decyzje.

Ustalmy sobie jednak jasno: ta kontrowersja dotyczy spożywania żywokostu wewnętrznie. Zewnętrznie: okłady, kremy, napary, toniki: nie ma problemu:)

W każdym razie, jeśli spotkacie na ryneczku starszą panią sprzedającą świeży korzeń żywokostu zanim dacie się namówić na przygotowanie nalewki i jej popijanie (jeszcze kilkanaście lat temu nikt nie miał z tym problemu i bardzo możliwe, że ta pani nawet nie wie, że jest jakieś „ale”), miejcie z tyłu głowy problem alkaloidów. Bardzo możliwe przecież, że wystarczy Wam krem albo maść.

Osobiście, gdybym uznała, że mam wskazania do picia żywokostu (jakieś złamania), wiedząc, że mam zdrową wątrobę i nie jestem w ciąży, nie wahałabym się przez krótki okres. Ale to byłoby moje własne, osobiste, prywatne, nielegalne zastosowanie;-).

Pomijając jednak kontrowersję..

A tutaj śliczny S. upplandicum, znany jako „rosyjski” lub „syberyjski żywokost”. (zdjęcie © 2013 Imageria.com)

From flower and botanical image collection at Imageria.com

Żywokost to zioło które trzeba znać

Zobaczcie: tyle ciekawych zastosowań i same plusy:

Łatwe do identyfikacji.

Ładne.

Rośnie sobie prawie wszędzie. Moja Babcia ma nawet trochę w ogrodzie. Zanim jednak wpadniecie na podobny pomysł wiedzcie, że korzeń rozrasta się bardzo mocno i kiedy raz zarośnie, trudno jest się go potem pozbyć.

Przydatne.

Liście rosną długo, korzeń też w sumie łatwo pozyskać.

Żal nie znać po prostu:)*

*ja jeszcze dwa lata temu nie znałam, nie chcę, żebyście żyli w takiej nieświadomości jak ja:)

 

Żywokost w skrócie: ściągawka

– trzeba go znać, jest łatwy do rozpoznania

–  surowcem jest korzeń (zbierany wczesną wiosną lub jesienią) oraz liść

– żywokost lubi być używany na świeżo, taki już jest

–  ma działanie przeciwzapalne

–  oraz powlekające i łagodzące (bo ma śluzy)

–  oficjalnie nie jest stosowany wewnętrznie

zywokost-lekarski (1 of 2)

Używaliście żywokostu? Dajcie znać!

Jeśli nie, mam nadzieję, że Was zachęciłam. Osobiście jestem wielką fanką!

ps. pisząc post korzystałam z: Making Plant Medicine, Richo Cech, Klucz do oznaczania roślin naczyniowych Polski niżowej Lucjan Rutkowski, Principles and Practice of phytotherapy. Modern Herbal Medicinne Kerry Bone, Simon Mills.

  • Vonni

    Witam, czy ktoś wie jak właściwie zywokost działa? Ok, alantonina, przyspiesza gojenie. Ale co to dokładnie oznacza? Miałam skomplikowane zlamanie piszczeli i strzalki, 36cm blacha na piszczeli. Jestem 10tyg po operacji, zaczęłam stosować okłady ze świeżego korzenia trzy tyg temu. Teraz wyczuwam takie twarde bulwy na kościach tam gdzie były pęknięcia. Wiem ze sie tworzy callus właśnie jako bulwy i ze po 6tyg zaczyna kostniec, do 4mies i wtedy można bez kul chodzić. Teraz nie wiem czy zywokost przyspieszył skostnienie tych bulw czy jest ryzyko ze sprawił przerost callusu? Bo gdzieś były chyba takie przypadki? Czy ktoś miał styczność ?

  • johanna

    polecam rowniez homeopatycznie, skrecilam sobie stope i po 2 dniach zazywania globuli Symphytum moglam chodzic i jezdzic samochodem
    teraz eksperymentuje z nalewka

  • tamta

    czy zywokost bulwiasty ma takie samo zastosowanie bo lekarski, czy mam szukac tylko jednego z nich, bo znalazlam bulwiasty

  • asia

    we Wloszech, jadlam zakupione w sklepie pierozki z twarogiem i ogòrecznikiem; tradycyjna potrawa z Ligurii; nikt jeszcze od tego nie umarl :) to musi byc propaganda, z jej szkodliwoscia! armia rzymska zajadala sie slodkimi, niebieskimi kwiatkami, dajacymi sile i zdrowie, dzieki obecnosci wielu skladnikòw odzywczych; wlasnie zaczynam zywokostowa kuracje po stluczeniu biodra; dam znac :)

  • Czy będzie on też dobrze działał na opuchlizny? Nie widziałam o tym wzmianki w poście ;)

  • En

    Moja babcia zmarla po spozyciu zywokostu. Najadla sie go zamiast zrobic sobie oklady. Wyladowala z niewydolnoscia watroby w szpitalu

  • Piotr

    Jezeli potrzebujesz korzenia chetnie moge wyslac. Dla zainteresowanych
    Telefon 696008729

    Pozdrowienia dla najlepszej Blogierki ;)

    • Dziękuję, właśnie sobie wykopałam:)

  • Krzysztof Muszyński

    Może od siebie coś dodam. Ja stosuję korzeń suszony, zmielony młynkiem i zalany wódką. Na bóle, zmęczenie mięśni,kolan,bolących palców nóg. W pracy dużo chodzę a po niej w ostatnim roku nawet 4 razy w tygodniu grałem w piłkę na orliku. Żadnych skurczy, nogi się nie męczą, kolana nie bolą, Oczywiście zdarzy się kontuzja choć ostatnio rzadko np.(ból kostki po faulu) nakładam na gazę osad żywokostu z dna słoika na bolące miejsce, zakrywam folią całość zawijam opaską elastyczną. Tak robię na noc. Rano zmywam wodą lub posmaruję nalewką i po bólu.
    Miałem zwichnięty duży palec u nogi po nastawieniu dwa dni przykładałem j/w po 3 dniach grałem w piłkę. Jak pociągnie mnie mięsień po meczu smaruję tą nalewką.
    Dodam,że ważne jest schłodzenie mięśni po wysiłku zimnym dłuższym prysznicem oraz prawidłowe odżywianie. Dopiszę, że mam 45lat.

  • Anonim

    agnes

    Przyłączam się do prośby o przepis na żel z żywokostu.

  • Roman Rułka

    Jakich uzyc innych skladnikow oprocz zywokostu aby zrobic masc zywokostowa.

  • Anonim

    Żywokost umyć pokroić w drobne kawałeczki -zalać wódką-zostawic 10 dni-zrobi się ciemna zawiesina ,wspaniały lek na stawy kolana kręgosłup -do smarowania…..

  • marynia192

    Już jesień.Bardzo proszę o przepis na żel żywokostowy.Do tej pory robiłam maść z żywokostu na gęsim smalcu.Bardzo dobrze działa na kolana mojej mamy.Teraz może czas wypróbować żel.Maść jest tłusta i na noc trzeba zakładać skarpetki.Bardzo poproszę! Pozdrawiam

    • Ola

      Marynia192, czy jest szansa by podała Pani przepis na maść z żywokostu? Pozdrawiam

  • Wrzos13

    Korzeń żywokostu używam od ok. roku. Niestety tylko suszony, w maści ze smalcu gęsiego. Rewelacyjny na „zmęczony” pracą kręgosłup. Obecnie Mama smaruje tą maścią kolana, bo zaczęły się bóle i problemy z chodzeniem. Mama sobie chwali tą kurację. Ale poszukuję świeżych korzeni żywokostu, by zobić z nich okłady. Może zadomowiłby się w moim ogródku. Chętnie kupię kilka świeżych korzeni, sadzonkę. Oczywiście pokryje koszty przesyłki. Z góry dziękuję za pomoc.

  • maciek

    Zapomniałem że korzeń się przecież na jesień zbiera.

  • maciek

    Jest nadzieja na przepis w/w żelu z żywokosty i żelatyny?
    Bardzo bym prosił.

    • admin

      Tak,ale jeszcze korzeń żywokostu nie jest dobry:)

  • zachwycona

    Wpisałam – zachwycona , ponieważ cieszę się ,że wracamy do naturalnych leków.

  • Meg

    robiłam olejek z suszonego korzenia żywokostu na bazie oleju lnianego czy sezamowego…używałam do smarowania kręgosłupa.

  • Oolga Ruta

    Moja Babcia długo broniła nogi (stopy) przed martwicą i amputacją w chorobie Bergera. Kilka kuzynek ze wsi zbierało dla niej korzeń kusztywału (:-)) , kroiło się go, suszyło, a do celów leczniczych gotowało w wodzie. Babcia stopy moczyła codziennie w takim odwarze. Mnie i dziadkowi stolarzowi robiła przymoczki z tego samego wywaru na strupy, pięknie wtedy odchodziły i blizny były niewidoczne. Teraz sama robię maść żywokostową na bolące ścięgna i stawy, a ostatnio moczę stopy w odwarze po operacji na Achillesa i powiem – mniej boli, blizna dobrze się goi, a skóra na piętach po prostu pięknieje w oczach :-)

  • Dzika Stokrotka

    Pamiętam, że mój dziadek używał żywokostu, przygotowywał z niego jakieś mikstury dla mojej babci na reumatyzm (do stosowania zewnętrznego). Niestety nie pamiętam dokładnie jak to robił i jakich części rośliny używał. Brat opowiadał że dziadek przykładał mu liście żywokostu po ukąszeniu przez osę. Dziadka już nie ma i nie możemy już skorzystać z jego wiedzy, a szkoda bo na roślinkach znał się świetnie.

  • Na stronie prosiłaś o komentarz, jeśli ktoś stosował. Znałam starszą Panią, która znała się na cudownych roślinkach. Ona korzeń żywokostu, oczyszczony ze skórki, kroiła drobniej i gotowała w mleku. Potem przykładało się to na stłuczenia jako okład, np. na noc. Kiedyś zdarzyło mi się tak zrobić.

    • O, bardzo ciekawe, w mleku okład. O czymś takim nie słyszałam jeszcze.

  • anial

    Zywokost znam, ale jeszcze nie stosowałam. Czasem muszę wypraszać go ze stanowiska wrzosów ;-)
    Mam natomiast piękną grządkę żywokostu sercowatego, którego brałam za odmiane miodunki!! Dzięki za info i zmianę punktu widzenia ;-)

  • Wojtek

    Polska nazwa to alkaloidy pirolizydynowe – takie same występują w np. podbiale pospolitym (dlatego długie stosowanie surowca nie wchodzi w grę). Tak jak powiedziałaś – wykluczone jest stosowanie u kobiet w ciąży – substancje przechodzą przez łożysko i u osób z uszkodzoną wątrobą. Myślę, że mimo wszystko należy zachować szczególną uwagę i jeśli już ktoś koniecznie chce stosować to niedługo.
    A za kojące właściwości Żywokostu odpowiada alantoina ;)

  • Ja dość długo stosowałam napar z korzenia żywokostu jako tonik i bardzo, ale to bardzo go sobie chwaliłam – na pewno wrócę do niego gdy skończę obecne testy innych produktów :) U mnie dodatkowo przyspieszał on gojenie się małych ranek, to było naprawdę niesamowite!

    W temacie PAsów – czy jeśli piszesz, że mają je np. bobowate czy astrowate, to masz na myśli wszystkie rośliny z tych rodzin? Bo jednak zaleca się jedzenie bobu albo ostropestu i teraz mam dylemat…

  • Anonim

    Co do zywokostu prosiłabym o przepis na nalewkę i maść,z pozdrowieniami pani ostatnio stała czytelniczka.

  • Na sobie nie testowałam, ale na końskie nogi – tak. Stosujemy go w postaci maści na obolałe, przetrenowane mięśnie, zdaje się, że w mojej (znaczy nie mojego autorstwa, tylko w mojej własności) jest coś o stosowaniu żywokostu wewnętrznie, przy przeziębieniu u koni, ale nie praktykowałam tego. I wreszcie odkryłam, co za roślina rośnie pod stajnią – to żywokost, jak Pani nazwała, nasercowy…

  • w dzieciństwie dużo piłam naparu z korzenia na problemy z gardłem, powiększony migdał i ciągłe pochrząkiwanie… Pamiętam, że mama efektami tych kuracji chwaliła się przed ludźmi :) Sama jednak nie pamiętam efektów :D

  • Muszę spróbować maści żywokostowej, niedawno taką widziałam, a mam cerę suchą.

  • Placuszki żywokostowe są dosyć smaczne. Liść obtacza się w cieście naleśnikowym i smaży na złoty kolor.

  • Rzeczywiście w Nowej Hucie nie trudno go spotkać :) Z pewnością go wypróbuje w walce z tymi wstrętnymi komarami!

  • Żywokost jest niezłym ziółkiem. Niestety dotąd nie zauważyłam go w terenie :(
    Alkaloidy pirolizydynowe z polskiego ;)

  • jesteś nieziemska :) dziękuję za post, sporo tego, teraz 1 w nocy, więc nie zdążę przeczytać, ale bardzo mnie takie ziołowe ciekawostki interesują :) przede wszystkim szukam sprawdzonych ziół do stosowania dla dzieci, szczególnie przy męczącym kaszlu dla astmatyka (normalnie nie kaszle, ale po infekcji ciągnie się mu tygodniami… :( ). Niedawno w sklepie zielarskim zakupiłam prawoślaz i zamierzam próbować :) pozdrowienia!

  • Kamelia

    Stosowałam w postaci toniku i faktycznie ma działanie nawilżające. Na tyle, e krem na noc zamieniłam na tonik właśnie. Liczyłam też na rozjaśnienie przebarwień, ale chyba za krótko go stosowałam…(?)
    Teraz stosuję żywokost w postaci maceratu, który jest głównym składnikiem mojego OCM. To stosuję z kolei zbyt nieregularnie żeby zauważyć jakieś efekty. Póki co wystarcza mi satysfakcja, że używam własnoręcznie zrobionych kosmetyków i wiem dokładnie co wchodzi w ich skład. :)

    • Agnieszka

      Jeżeli była by możliwość, to proszę o przepis na tonik, mam łuszczycę i spróbuję na skórę głowy. Tak w ogóle bardzo się cieszę bo w ogrodzie mam to zioła kilkanaście lat i nie wiedziałam jak się nazywa Agnieszka