Zapomniane składniki w macerowaniu ziół: tłuszcze zwierzęce (cz2).

loj-wolowy-6377

Dzień dobry,

Witaj w kolejnej części cyklu poświęconego olejowym maceratom ziołowym (czyli w skrócie: wkładasz zioła do oleju i masz ziołowy olej). Ostatnio pisałam o tym jak ważny jest wybór odpowiedniego oleju/podłoża do ziołowych preparatów oraz na co zwracać uwagę przy wyborze oleju do maceracji.

Dzisiaj zajmiemy się konkretnymi tłuszczami, a konkretnie tłuszczami zwierzęcymi. Dlaczego?

Tłuszcze zwierzęce tworzą świetne podłoże do maści/kremów/maceratów, są często bardzo trwałe i stosunkowo łatwo dostępne. Były stosowane z powodzeniem od tysięcy lat (tak, nie boję się tego datowania!) w lecznictwie tradycyjnym. Właściwie wtedy można powiedzieć, że było to „jedyne” lecznictwo.  Dodatkowo, spotykam na swojej drodze wiele osób, które mają dostęp do świetnej jakości tłuszczy i nie wiedzą co z nimi zrobić.

Tak nie może być!:-).  O tłuszczach zwierzęcych jako podłożach do maści czy kremów mówi się bardzo mało i pominięcie tego tematu wydawało mi się wręcz nie na miejscu:-).

Dodam tutaj, że to nie jest tak, że jestem „psychofanką” tłuszczy zwierzęcych (na przykład takie masło shea jest świetnym zamiennikiem) i można przy odrobinie wiedzy zastąpić je tłuszczami i olejami roślinnymi.

Wielokrotnie jednak doświadczyłam bardzo dobrego działania tłuszczy zwierzęcych na skórę, zwłaszcza bardzo suchą i nawet jeśli jesteś po roślinnej stronie mocy, nie ma powodu, aby o tym nie wiedzieć:-)

Zapraszam!

Tłuszcze zwierzęce były przez wieki podstawą tradycyjnego lecznictwa

Tłuszcze zwierzęce są stosowane właściwie od tysiącleci. Powód był niezwykle prosty: były łatwo dostępne i stabilne. W renesansowych zielnikach znajdziesz właściwie dwa rodzaje tłuszczy: zwierzęce oraz oliwę, tyle.

Używano tłuszczy przeróżnych zwierząt. Do tej pory w wielu rejonach Polski za niezwykle zdrowotne uchodzi np. sadło borsuka i niektórzy mają je w domu (osobiście śmiem twierdzić w jego autentyczność, ale powiedzmy, że placebo czyni cuda..).

W jednym z renesansowych zielników znajdziemy taką oto recepturę:

“Weźmij sadła wieprzowego, łoju osłowego, sadła jaźweźowego – tego trojga równo ośm łotów: kokoszego sadła, gęsiego, kaczego, łoju bykowego, jeleniego – równo po dwu łotu; masła świeżego, olejku z orzechów, które zowią nues indaice, olejku kąkolowego, olejku ze słodkich migdałów, wysokiego ślazu (…) – wszystkiego równo po łocie: uczyń maść”

/źródło: Farmakognozja. Farmacja galenowa i aptekarstwo w renesansowych zielnikach polskich. Jan Szostek/

Jak widzisz, wykorzystywano co się da!

( Z ciekawostek: dawniej do tuszów do rzęs używano tłuszczu z norki)

Większość tłuszczy zwierzęcych ma stałą lub półpłynną strukturę, ze względu na swoją budowę chemiczną: zawierają połączenia glicerolu z kwasami tłuszczowymi, stąd specyficzna konsystencja (wyjątkiem są trany). Tłuszcze zwierzęce wchłaniają się dość wolno. Są dobrym składnikiem maści, zwłaszcza z dodatkiem wosku pszczelego.

Pozwól, że będzie dużo zdjęć roślin, tak się składa, że nie mam zbyt wielu zdjęć smalcu:). Smalec jak smalec, prawda?

lato-obrazy-5759

Tłuszcze zwierzęce można wykorzystywać głównie na dwa sposoby:

  • mielenie na zimno

Sztandarowy przykład z zielarstwa tradycyjnego (receptura od starszej pani z Rumunii): korzeń żywokostu mielony w maszynce do mięsa z zimnym smalcem.

  • macerowanie na ciepło:

Rośliny zalane ciepłym tłuszczem. Często stawiane na zapiecku np. na noc albo na kilka dni, potem przecedzane.

Ponieważ maści na niektórych tłuszczach są bardzo twarde, można je zmiękczyć dodając inne oleje (oleje miękkie, np. oliwę) lub miód.

Obecnie tłuszcze zwierzęce są dość rzadko stosowane, a szkoda, ponieważ tworzą świetne podłoże do maści i innych kremów.

Dodam tutaj, że w kolejnym poście z cyklu wskażę Ci alternatywy dla tłuszczy zwierzęcych, więc nie musisz się martwić, jeśli z jakiegokolwiek powodu nie jest to Twoja broszka.

Jeśli masz pod ręką dobry tłuszcz zwierzęcy, naprawdę, warto go użyć!

Tłuszcze zwierzęce są totalnie niedoceniane, jeśli chodzi o kosmetykę czy właśnie domowe zielarstwo.

Plusy tłuszczy zwierzęcych:

  • bardzo stabilne [nie utleniają się]

  • można używać ich w niskiej oraz wysokiej temperaturze [maceraty na zimno/na ciepło]

  • stosunkowo tanie

  • stosunkowo łatwo dostępne

  • bardzo uniwersalne, nie uczulają

  • używane od wieków w tradycyjnym zielarstwie

  • wysoko-zgodne z ludzka skórą

  • nie zapychają

  • łatwe w przechowywaniu

  • długa data ważności maceratu (w zależności do jakości tłuszczu 6 miesięcy – 2 lata, jak się uprzesz do dłużej, ale po co trzymać dłużej)

  • wiele z nich ma dodatkowo właściwości przeciwzapalne

    lato-obrazy-5776

Minusy tłuszczy zwierzęcych:

  • to tłuszcze zwierzęce, jeśli jesteś wegetarianinem lub weganinem, odpadają

  • niby łatwo dostępne, ale trudno znaleźć coś z dobrego źródła (nie chcesz mieć np. smalcu kiepskiej jakości, wiele antybiotyków osadza się właśnie w tłuszczu. No, chyba że celujesz w maść z antybiotykami dla zwierząt;))

  • niektóre z nich trzeba przetopić samodzielnie (np. łój wołowy)

  • niektóre są bardzo twarde i należy do nich i tak dodać innego oleju (np. łój wołowy, naturalnie to postać kostki)

  • charakterystyczny zapach, czasami bardzo mocny (ja np. nie mogę znieść zapachu tłusczu kaczego na skórze, mimo że na co dzień z nim gotuję)

  • charakterystyczny kolor

Dodam tutaj, że ja wytapiam swoje tłuszcze samodzielnie, aktualnie zamówiłam kilka kilogramów dobrego łoju wołowego i będę z niego robić „maść prababci”, idealną na suchą skórę, oczywiście pokaże Ci też na blogu jak to zrobić!:)

Poniżej kilka tłuszczy zwierzęcych, które warto mieć na uwadze.

Smalec [wieprzowy]

Dawniej uznawany za „najbardziej pospolity” z tłuszczy. Ogólnie np. w kuchni staropolskiej wieprzowina nie była zbyt wysoko ceniona, uznawano ją za mięso dla pospólstwa. No wiesz, jakby porównać z sadłem szlachetnego jelenia czy borsuka..

Wbrew pozorom dobry smalec wieprzowy jest naprawdę dobrą bazą do maceratów, porównywalną z olejem kokosowym. Smalec, zwłaszcza ze świń żyjących „na wolności/w lesie/normalnie karmionych” zawiera także sporo witaminy D3. Wiem, że trudno o dobry smalec i dobrą słoninę, czasem jednak się udaje. Dość często dobrą słoninę mają świnie węgierskie Mangolica, które są hodowane na wolnym wybiegu i często w stanie pół-dzikim.

Zawiera głównie kwas palmitynowy i stearynowy oraz trochę kwasu oleinowego. Smalec jest średnio stabilny (jeśli wystawisz go długo na działanie słońca, tlenu, ciepła, wilgoci – szybko jełczeje): moim zdaniem maceraty na nim dobrze jest zużyć w ciągu pół roku, chociaż wiele tradycyjnych receptur podaje rok i dłużej.

Bardzo dobrze się wchłania, łagodzi podrażnienia, ładnie nawilża.

Smalec najlepiej wytapiać samodzielnie, z dobrej słoniny: wiesz wtedy z jakiej części pochodzi.

Najbliższym wegetariańskim zamiennikiem smalcu jest masło shea, które również zawiera dużo kwasu stearynowego i ma nieco dłuższą trwałość (teoretycznie rok, ja obstawiam do dwóch lat), a zaraz potem olej kokosowy (ma troszkę niższą temperaturę topnienia).

Łój wołowy i inne łoje

loj-wolowy-6380

Pisałam o nim już w cyklu zapomniane składniki [Zapomniane składniki: łój wołowy].

Często stosowany w mydłach (o ile się nie mylę, „Biały jeleń” jest wytwarzany z łoju).  Bardzo twardy, biozgodny z ludzkim sebum, nie alergizujący, odpowiednio przyrządzony świetnie koi skórę. Łój wołowy, jeśli pochodzi ze zwierząt, które ” normalnie” się pasą zawiera dodatkowo witaminy z grupy rozpuszczalnych w tłuszczach czyli z tzw. grupy ADEK.

Świetny dla przesuszonej skóry, będziemy z niego robić „krem prababci”, czekam tylko na chwilę czasu, żeby przetopić moje 10 kg łoju:-).

Trudno dostać dobrej jakości łój i zazwyczaj trzeba go wytopić samodzielnie, co powiedzmy sobie, że fiołkami nie pachnie..

Bardzo twardy, dlatego rzadko stosowany do maceracji samodzielnie (no, chyba, że chcecie zrobić „kostki” ziołowe). Aby było z nim łatwiej pracować należy dodać innego, płynnego oleju, najlepiej o podobnej trwałości (migdałowy, ryżowy, słonecznikowy).

„Łój wołowy jest niezwykle twardy i trzeba go sobie wytopić samodzielnie. Fiołkami to nie pachnie”

Jeśli chcesz włączyć łój do swoich receptur, możesz też zrobić na odwrót: najpierw macerat w jakimś miękkim oleju i potem dodajemy łój.

Dostępne są także inne łoje: kozi (nigdy z nim nie pracowałam, ale podobno ma nieprzyjemny zapach) czy barani, który był wykorzystywany dawniej w farmacji czy do tworzenia mydeł.

Wiem, że niektóre czytelniczki mają swoje własne owce i dostęp do łoju baraniego, dlatego podam dla Was skład. Łój barani zawiera trójglicerydy palmitynowe oraz stearynowe (około 80%), 20% kwasów oleinowych oraz kwasy kaprylowy i kaprynowy (stąd specyficzny zapach). Budową i właściwościami przypomina więc bardziej smalec niż łój wołowy.

Najbliższym wegetariańskim zamiennikiem łoju wołowego jeśli chodzi o budowę chemiczną oraz zachowanie jest olej palmowy biały.

Tłuszcz gęsi i kaczy oraz inne tłuszcze tego typu

lato-obrazy-5766

Niezwykle cenione w dawnym zielarstwie tłuszcze.

Tłuszcz gęsi i kaczy tworzą świetne maści i mogą być głównymi podłożami maściowymi.Zawierają głównie kwas oleinowy i palmitynowy. Nie znalazłam wielu informacji dotyczących nowoczesnego stosowania i właściwości, natomiast na pewno spotkacie je w wielu tradycyjnych recepturach, zwłaszcza przy maściach reumatycznych – przeciwzapalnych.

Tłuszcz gęsi całkiem nieźle odżywia skórę, także cienką skórę twarzy. Pokusiłam się raz i nałożyłam na buzię i wyszła całkiem fajna „maseczka”. Niestety nie mogłam znieść zapachu i raczej nigdy więcej :-). No, ale czego się nie robi z ciekawości poznawczej, prawda?

Roślinne zastępniki tłuszczy zwierzęcych

Masło shea: najłatwiej dostępny, chociaż nie jedyny, zamiennik tłuszczy zwierzęcych. 

shea

Wiem, ze tłuszcze zwierzęce maja swoich zdecydowanych zwolenników, zwłaszcza w kręgach fanów paleodiety. Osobiście uważam, że są bardzo dobre, ale też ich nie fetyszyzuję: jest możliwe przygotowanie kremu/maści/maceratu o zbliżonych właściwościach, jeśli starannie dobierzesz tłuszcze, oleje i masła roślinne, możesz przygotować także bardzo ciekawa mieszankę. 

O tluszczach roslinnych porozmawiamy jutro!

Pozdrawiam Cie serdecznie i do zczytania!

W dalszej części cyklu:

shea-karite-0325

Podobal Ci sie ten post? Podaj dalej!