Czy aromaterapia działa?

aromaterapia-3289-2

Dzień dobry,

Jakiś czas temu mieliśmy na blogu kilka postów poświęconych aromaterapii i od tej pory często dostaję pytanie „czy aromaterapia działa, czy to po prostu ściema?”.  Te pytania mnie nie dziwą i sama zadałabym podobne jeszcze dwa lata temu: aromaterapia kojarzy się najczęściej z poradami z kolorowych kobiecych czasopism w stylu „Zapal sobie świeczkę o zapachu lawendy, połóż się do wanny i poczuj się zrelaksowana”. Aromaterapia to jednak trochę więcej niż tylko relaksacyjna kąpiel w lawendopodobnym zapachu i o tym jest dzisiejszy post.

Chciałam Wam trochę przybliżyć tematykę tego jak powstała aromaterapia, rozumiana jako dziedzina nauki. W tej historii ludzie upodobanie do zapachów splata się z przypadkiem, mam nadzieję, że będzie dla Was równie interesująca jak dla mnie!

ps. podrzuciłam Wam kilka zdjęć maków, żeby zapomnieć, że jest szaro i buro jeszcze:)

Czy aromaterapia działa? Film.

Skąd w roślinach zapach? Początki przygody człowieka z zapachem. 

Kiedyś pisałam już obszernie o tym po co roślinom olejki eteryczne. Tutaj przypomnę, że substancje zapachowe mogą znajdować się w różnych częściach danej rośliny: kwiatach, liściach, gałązkach, korze czy żywicy. Upodobanie do zapachów ładnych jest dość naturalne i wiele wskazuje na to, że wszędzie tam, gdzie występowała rozwinięta cywilizacja, występowała też potrzeba otaczania się pięknymi zapachami.

Nasi przodkowie kochali zapachy i była to jedna z rzeczy, która rzeczywiście ich fascynowała. Na wielu stanowiskach archeologicznych (zwłaszcza z Bliskiego Wschodu)  można znaleźć wykopaliska przedstawiające np. pojemniki na perfumy. Pierwsze perfumy tzw. pomady, przygotowywano w bardzo prosty sposób: brano jakąś pachnącą substancję, zanurzano ją w tłuszczu zwierzęcym i macerowano przez długi czas, tak, aby tłuszcz przesiąknął zapachem. Czasami taki garniec podgrzewano kładąc u góry np. jakiś materiał i w ten sposób otrzymywało się pachnącą tkaninę. Zapach miał służyć podkreśleniu statusu lub także celom rytualnym (mirra, kadzidło): wiadomo przecież, że bogom należało się to, co najlepsze!

Dlaczego o tym piszę?

Dlatego, żeby podkreślić, że pierwsze przygody człowieka z zapachem miały charakter raczej perfumeryjny lub kultowy. Nie myślano raczej o olejkach zapachowych jako o substancji leczniczej i głównie wykorzystywano rośliny właśnie w sztuce perfumeryjnej.

Sprawa nieco zmieniła się za sprawą muzułmańskiego medyka Awicenny, który na przełomie X/XI wieku rozsławił zastosowanie wody różanej do celów leczniczych (tutaj piszę więcej na temat pierwszych olejków eterycznych). Jemu przypisywało się przez wieki wynalezienie sztuki destylacji, ale obecnie wiemy, że tak naprawdę, podobnie jak wiele odkryć (np. cyfry „arabskie”) pochodzi ona z Indii. Ponieważ w tych czasach nauka muzułmańska rzeczywiście budziła podziw, można powiedzieć że Awicenna przyczynił się do czegoś takiego jak „podwaliny aromaterapii”.

Jest to jednak olbrzymie uproszczenie. Większość upraw, nawet słynnych francuskich upraw lawendy, nadal miała służyć perfumiarzom. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że granica pomiędzy gabinetem twórcy perfum a ówczesnym aptekarzem była niewielka. Owszem, stosowano aromatyczne surowce roślinne (np. słynny olej czterech złodziei, który miał chronić przed dżumą), ale nie do końca wiedziano jak to działa, dlaczego i właściwie brakowało jakiejś systematycznej refleksji nad tematem. Dodam tutaj odnośnie Czarnej Śmierci, że są świadectwa które wskazują, że np. wyginęli wszyscy w okolicy, oprócz perfumiarza. Prawdopodobnie praca z mocno odkażającymi substancjami mogła uratować wtedy życie.

Dominacja perfumiarzy kończy się na przełomie XIX i XX wieku. Z jednej strony wynajduje się nowe możliwości pozyskiwania zapachu, z drugiej jednak zaczyna się rozwijać dziedzina nauki zwana aromaterapią.  Sposób w jaki do tego doszło jest zupełnie niesamowity.

René-Maurice Gattefossé – ojciec nowoczesnej aromaterapii.

Wyobraźcie sobie chemika z początków ubiegłego stulecia.  Stoi w przyciemnionym gabinecie, pochylony nad kolbami zawierającymi przeróżne substancje. Podgrzewa jedną z nich i na chwilę się zamyśla. Wystarczy ta drobna chwila nieuwagi, żeby poparzyć sobie całą dłoń. Naukowiec odskakuje (pewnie przeklinając siarczyście) i robi to, co instynktownie zrobiłby każdy z nas, bez względu na epokę w której żyje: instynktownie zanurza poparzoną dłoń w najbliższym pojemniku z cieczą.

250px-R-M_Gattefossé_mars_1915

Rene Gattefosse w stroju wojskowym (rok 1915, zdjęcie za wiki)

Dobrze, może trochę poniosła mnie fantazja, ale coś bardzo podobnego rzeczywiście przydarzyło się francuskiemu chemikowi Rene Gattefosse. Nie wiemy jak wyglądał wtedy jego gabinet i czy przeklinał, ale wiemy, że los chciał, aby w najbliższym pojemniku z cieczą znalazł się olejek lawendowy. Po około tygodniu Rene ze zdumieniem dostrzegł, że jego dłoń pięknie się goi i nie ma na niej ani śladu zakażenia. Ten niefortunny przypadek (nikomu nie życzymy przecież poparzenia dłoni!) sprawił, że naukowiec zajął się studiowaniem właściwości olejku lawendowego.

Wkrótce znalazła się sposobność (z której pewnie się nie ucieszył), aby przetestować je na żywym organizmie: wybuchła I Wojna Światowa. Gattefosse zgłosił się do pracy w szpitalu wojskowym i tam opatrywał żołnierzy używając min. różnych olejków eterycznych. Zauważył, że rany traktowane olejkiem lawendowym goją się szybciej, lepiej i ładniej niż te traktowane za pomocą innych znanych ówcześnie substancji.

 

Naukowiec przeżył Wielką Wojnę i zaczął segregować i zbierać swoje spostrzeżenia. Efektem jego wieloletniej pracy było wydane pod koniec lat 30tych dzieło Aromathérapie – Les Huiles essentielles – hormones végétales (czyli o ile dobrze tłumaczę z francuskiego: Aromaterapia – Olejki eteryczne/esencjonalne – hormony roślinne). Ta książka położyła podwaliny pod nowoczesną aromaterapię i sprawiła, że coraz więcej osób zajęło się tematem w naukowy i systematyczny sposób.

Nowoczesna aromaterapia.

Współczesna aromaterapia jest mocno rozwiniętą dziedziną nauki z pograniczna biochemii oraz ziołolecznictwa.  Obecnie jesteśmy w stanie zidentyfikować większość substancji, które znajdują się w olejkach eterycznych. Mówię tutaj o naturalnych olejkach eterycznych, najlepiej klasy terapeutycznej („therapeutic grade”), których używa się do celów leczniczych. To nie tylko kwestia dbania o urodę, zapachu,  SPA i relaksu: są to substancje stosowane w sytuacjach leczniczych.

Jak można się domyślać w olejkach znajdują się substancje takie jak w roślinach, z których zostały wydestylowane. Wystarczy wziąć pierwszą lepszą książkę o aromaterapii z brzegu, aby dowiedzieć się, że olejek z drzewa kamforowego zawiera sabinien, alfa-pinen czy humulen (nie martwcie się, też nie znam wzoru wszystkich z tych składników), zaś eukaliptusowy min. limonen i kamfen.

Sprawa jest jednak dużo bardziej skomplikowana, niż tylko wyznaczenie składu. Olejki eteryczne nie poddają się łatwej standaryzacji i w zależności od metody pozyskiwania, odmiany, nasłonecznienia etc. mogą znacząco różnić się pod względem chemicznym. Co więcej, współczesna nauka medyczna jest bardzo mocno redukcjonistyczna, to znaczy próbuje dotrzeć do „podstaw” i pojedynczych elementów danych substancji i o ile jesteśmy w stanie mniej więcej powiedzieć, co dana substancja „robi” nie do końca jesteśmy w stanie przewidzieć, jak zachowywać się będą mieszaniny złożone z kilku czy kilkudziesięciu składników. To właśnie dlatego laboratorium człowieka nie jest w stanie podrobić laboratorium natury. Natura celuje w złożoności, my dopiero zaczynamy rozkładać ją na klocki.

Stąd też aromaterapia ma przed sobą jeszcze wiele: w nowoczesnej aromaterapii (z naciskiem na terapię) łączy się wiedzę chemiczną, biologiczną i zielarską.

Oczywiście, nie trzeba wiedzieć tego wszystkiego, żeby z powodzeniem stosować olejki aromaterapeutyczne w domu: piszę jednak o tym po to, aby uświadomić, że olejki eteryczne to coś więcej niż po prostu pachnące lawendą czy etylowaniliną świeczki, ale rzeczywiście substancje o potężnym działaniu, które rzeczywiście mogą pomóc w wielu dolegliwościach.

Mam nadzieję, że odpowiedziałam nieco na pytanie: czy aromaterapia rzeczywiście działa? Jeśli macie w otoczeniu osobę, która powątpiewa, możecie przekazać jej ten tekst:).

Planuję jeszcze kilka postów o aromaterapii (akurat na tym punkcie jestem dość mocno zafiksowana, zresztą, chyba widać;)) i chciałabym Wam mniej więcej powiedzieć jakie olejki stosuje się w aromaterapii i dlaczego takie a nie inne, jakie są podstawowe zasady stosowania i bezpieczeństwa oraz dotkniemy sobie kilku kontrowersji czyli np. tego, czy olejki można spożywać albo jak to jest z aromaterapią dziecięcą.

aromaterapia-3295-2

Mam nadzieję, że post się Wam podobał – jeśli macie jakieś pytania czy tematy, które chcielibyście poruszyć a ja będę mogła Wam pomóc, dajcie znać!

 

  • Pat

    Witam, ja też uwielbiam olejki eteryczne, nawet piszę o nich pracę, zachęcam do wypełnienia ankiety na temat olejków, oto link: http://interankiety.pl/interankieta/5bdf6099289d722ac7bd826ae707711c

  • Do cyklu artykułów o aromaterapii można jeszcze dorzucić coś o stosowaniu olejków eterycznych w ciąży.. ostatnio za głowę się złapałam od niefrasobliwych porad wsieci na ten temat. Pozdrawiam pachnąco! :)

  • Anonim

    prosze o pomoc zna ktos moze dobre kursy aromaterapii tej terapeutycznej ,nie tam jakies podstawowe kursy stosowane w kosmetyce. Wiem ze mozna zrobic jakies studia podyplomowe ale u mie to odpada jedynie morze cos pomaturalnie

  • AB

    Przez myśl by mi nie przeszło, że świeczka zapachowa z syntetycznym zapachem ma coś wspólnego z aromaterapią.
    Myślę też, że trochę trywializujesz mówiąc, że ‚pierwsze przygody człowieka z zapachem miały charakter raczej perfumeryjny’. To, że ludzie nie potrafili wydestylować skoncentrowanych olejków roślinnych nie oznacza, że nie zdawali sobie sprawy z ich korzystnego wpływu na samopoczucie i zdrowie człowieka. Palenie kadzidła na przykład powoduje zanik lęku i depresji

    • Tobie nie, to możesz się cieszyć, ale wielu osobom tak:)
      Biorąc pod uwagę artefakty, można stwierdzić, że większość substancji zapachowych służyło do celów kultowych i zapachowo-perfumeryjno-higienicznych. I
      Jasne, że zawsze znajdzie się jakiś Grek, który zalecał stosowanie zapachów w medycynie, ale głównie interesowano się nimi, właściwie do czasów Awicenny w sposób urodowo-higieniczny (co nie wyklucza lepszego samopoczucia przecież, np. kąpiel z lawendą w łaźni) albo kultowy.

      • Dodam jeszcze, że np. podczas empidemi dżumy czasami okadzano pomieszczenia np. palonym rozmarynem czy jałowcem, ale nie do końca wiedziano dlaczego (i robiono też inne irracjonalne rzeczy), tyle, że do XIX wieku właściwie nie do końca wiedziano jak się przenosi zaraza i działano trochę „na oślep”. Jeśli natomiast zobaczysz, co uprawiano we Francji i np. do czego służyła lawenda, róże, jaśmin (akurat częściej sprowadzany) czy narcyzy to zdecydowana większość szła do przemysłu perfumeryjnego i substancje zapachowe temu były podporządkowane tak do XIX wieku jakoś.

        • Joanna

          Haha, to ja jeszcze dodam, że używanie ziół i roślin aromatycznych znane było już strożytności i używano je w celach leczniczych, duchowych i kosmetycznych. Egipcjalnie smarowali swoje ciała i włosy (zazwyczaj sztuczne) tłuszczami zwierzęcymi, w których zmacerowano rośliny; bogów wielbiono poprzez spalanie rozmaitych żywic i ziół (per fumum – przez dym, stąd właśnie nazwa).
          Grasse z kolei rozwinęło się perfumeryjnie, ponieważ tam produkowano wyroby skórzane, które śmierdziały niesamowicie. Aby zabić ten zapach, zaczęto produkować olejki z roślin i nasączać nimi skóry.
          Cała wiedza o aromaterapii i zapachach gdzieś się zawsze przewijała, a to u Rzymian, a to u Egipcjan, w Ajurwedzie, we Francji, więc ciężko jest wyznaczyć dokładnie jeden punkt rozpoczęcia historii aromaterapii i perfum.

  • Mam jeszcze jedno pytanko, jakie olejki byłyby przydatne podczas detoksu organizmu. Mam zamiar przeprowadzić takie oczyszczanie w związku ze zbliżającym się przesileniem.

    • Joanna

      Bardzo dobre pytanie ;-)
      Ja używam szczotki do szczotkowania ciała na sucho, pobudza to krążenie i ponoć pozwala na pozbycie się toksyn. Nie wiem, jak to jest z tymi toksynami, ale skóra jest lepsza i mam więcej energii.
      Po szczotkowaniu używam oleju z olejkami: jałowcowym, grejpfrutowym i rozmarynowym (5 kropel każdego olejku na 20-30 ml oleju bazowego)

      • Ja też szczotkuję ciało na sucho :) Dziękuję za przepis na mieszankę po masażu :)) Na pewno skorzystam!

        • A może jakaś kąpiel detoksykująca?

          • Joanna

            Sól morska lub himalajska + sól z Epsom + soda oczyszczona – to jest jeden przepis.
            Wiem, że glinka + sól z Epsom też może zadziałać.

            Sól z epsom inaczej nazywana jest solą gorzką albo angielską. :)

          • To dodam jeszcze, żę kupisz w aptece. Sprzedają to na przeczyszczenie:D

          • AB

            A nie lepiej pójść do sauny ? Bardzo dobrze oczyszcza z toksyn.

    • Kasia, ale jak Ty się chcesz oczyszczać tymi olejkami? Spożywać czy na zewnątrz?:)

      • Myślałam o jakiejś kąpieli ewentualnie masażu. Czyli zdecydowanie zewnętrznie.

    • Małgorzata Diarra

      Kasiu, oczyszczenie organizmu najlepiej przeprowadzić też od wewnątrz. Ja jeden dzień w miesiącu robię sobie pełną głodówkę; podczas pełni i nowiu piję tylko wodę z olejkiem cytryny i cynamonu, świeże soki i jem surowe warzywa) . Przekonałam się, że księżyc ma wielki wpływ na nasz organizm.

      [Edit Atria: blog nie służy do działalności reklamowej, można reklamować się na swoich stronach i ewentualnie w podpisie adresu URL do nich linkować:)]

  • Witam :)
    Niedawno postanowiłam rozpocząć przygodę z aromaterapią i bardzo Ci dziękuję za Twoje wpisy na ten temat. Przeczytałam je z wielkim zaciekawieniem i na pewno wiele informacji mi się przyda.
    Mam dwa pytanka. Jaki olej polecasz do masażu z olejkami, jako olej bazowy? Czy sezamowy będzie dobry? Myślałam również o migdałowym.
    Kolejne pytanie, jakie olejki polecasz na początek, nie chodzi mi o markę, ale o rodzaje olejków. Jeśli miałabyś stworzyć zestaw startowy, co powinno wejść w skład? Jest tak dużo rodzajów, że czuję się oszołomiona i nie wiem jakie wybrać :)
    Jeszcze raz dziękuję za cudowną lekturę i życzę miłego dnia

    • Joanna

      Olejek sezamowy jest dobry do masażu, ale nie poleca się dodawać do niego olejków eterycznych, bo jego mocny zapach przebije wszystko.
      Ja uzywam z pestek winogron, ryżowego oraz migdałowego, w zależności od skóry. (Migdałowy jest dla suchej)
      Bardzo przydatne są olejki lawendowy, eukaliptusowy, cytrynowy,z drzewa herbacianego oraz mięta. Ja to nazywam niezbędnikiem. Można je używac przy chorobach, pielęgnacji ciała, pielęgnacji domu itp.

      Do masażu używam też innych jak trawa cytrynowa albo geranium

    • Kasia, ja zazwyczaj używam neutralnych (migdały, pestki moreli. pestki winogron, zazwyczaj się z czymś tam miesza).
      Bardzo fajny pomysł na wpis, przygotuję coś o moich ulubionych olejkach – widzę np. że mam zupełnie inny zestaw niż Jolanta (lawenda się powtarza:)). Sezamowy też styknie, zapach może jest intensywny, ale nie przeszkadza to z bioloigcznego punktu widzenia raczej:)

      • Wobec tego czekam bardzo, bardzo na wpis o olejkowym niezbędniku :)

    • Małgorzata Diarra

      Powróciłam do tego tematu.
      Kasia, ja na początek przygody z aromaterapią wybrałam: lawendę, melaleukę, cytrynę, miętę, kadzidło… może nie będę wymieniać… popatrz tu: http://www.doterra.com/tools/documents/Family_Physician_Kit_PowerPoint_PDF.pdf .
      Uwaga: olejki, które wymieniła Atria, nie są olejkami eterycznymi.
      Ale mogą być, oczywiście nośnikiem dla olejków eterycznych.
      (Zapraszam do przygody z olejkami eterycznymi CPTG (terapeutycznego zaszeregowania) i na mój profil na fb)

  • No wiesz, dobrze, że pod ręką nie miał akurat kwasu solnego ;) O poparzenie w laboratorium nie jest trudno – destylacja olejków odbywa się na gorąco, gorące szkło, gorąca woda i para wodna.

    Na oparzenia dobrze działa też olejek miętowy, łagodzi ból.

  • Bardzo ładne wprowadzenie, zrobiłam trochę zdziwioną minę na wieść o chemiku wkładającym rękę do naczynie z pierwszą z brzegu substancją…:)

    Podstawowa zaleta olejków eterycznych to ich ulotność – wystarczy odrobina ciepła i ulatują w powietrze. Łatwo przenikają do płuc, a z płuc do krwiobiegu. Dlatego kilka sekund wąchania wystarczy, żeby olejek dostał się do organizmu, tak samo, jakby ktoś zrobił nam dożylny zastrzyk. Olejek krąży w organizmie, dociera do wielu narządów wewnętrznych i stymuluje ich pracę. Każdy olejek wpływa na organizm w inny sposób: stymuluje pracę nerek, serca, układu odpornościowego, a nawet mózgu (substancje zawarte w niektórych olejkach mają umiejętność pokonywania bariery krew/mózg, a to rzadkość. Substancje te to seskwiterpeny, wykorzystuje się je przy leczeniu boreliozy).

    Bardzo dobrze zwróciłaś uwagę na rożną jakość olejków dostępnych w sprzedaży. Olejki terapeutyczne muszą zawierać 100% olejków. Wiele firm rozcieńcza olejki eteryczne, dzięki czemu mają lepsze zyski. Nie ma problemu, jeśli forma sprzedaje olejek rozcieńczony olejem jadalnym, np. jojoba i ujawnia to na etykiecie. Taki olejek jest w porządku. Problem pojawia się, kiedy firma dodaje do olejku glikol propylenowy czy coś innego, a nie informuje o tym klienta. Rozcieńczalniki dobierane są tak sprytnie, że nie ma możliwości przekonać się o prawdziwości olejku, bez specjalistycznego, czułego sprzętu.

    • Włożył, przeżył i stworzył nową dziedzinę nauki:)

      • Nikt mu nie powiedział, że tak nie można:D

  • Proszę o adres na priv. – wyślę próbkę na prawdę dobrego olejku cytrusowego (do wyboru: Lemon, Orange, Tangerine, Grapefruit, Lime) i każdego innego z oferty doTERRA’y. Wspaniały blog! Piękne zdjęcia! OCZYWIŚCIE – AROMATERAPIA DZIAŁA!! Wiem to z doświadczenia! (Olejki eteryczne używam także do gotowania i do sprzątania, pielęgnacji mebli…) Pozdrawiam wszystkich i zapraszam na mój profil na fb :)

  • Witam, bardzo fajny artykuł! Od niedawna jestem fanką olejków eterycznych, a szczególnie tych klasy terapeutycznej. Poznałam firmę doTerra, która takie olejki produkuje i za cel i misję postawiła sobie rozpowszechnianie tych olejków i wiedzy o nich na świecie. Jeśli wśród Czytelników jest ktoś, kto poszukuje olejków eterycznych jakości terapeutycznej, to służę pomocą. Serdecznie pozdrawiam :-)

    • Właśnie o doterra też dużo dobrego słyszałam (oni się z YLiving wywodzą prawda?). Nie miałam okazji próbować ich olejków ale podobno Young Living + do Terra to najlepsze terapeutyczne.,

  • Olga

    Czy mogłaby Pani przybliżyć czym był ten olej czterech złodziei? google milczy :D

    • Poszukaj jako „Four Thieves Oil” (może sobie zrobimy mieszankę?:)).
      To taka mieszanka aromaterapeutyczna, którą jak głosi legenda stosowali złodzieje, aby okradać ciała zmarłych w czasach dżumy. Potem ich złapano i obiecano, że jeśli wyjawią co robili, że nie zachorowali to sąd daruje im życie
      Wyjawili recepturę swojego olejku (głównie rozmarynowy + imbirowy), która stała się sławna.
      Aha, i tak ich zabili:D

    • ps. przepraszam,że tak per „ty”:)

  • Joanna

    Fajowo! Sama jestem zafiksowana na aromaterapię, uczęstniczę w kursach, kolekcjonuję i czytam literaturę.
    To jest ogromna wiedza, na którą można spojrzeć z wielu perspektyw, bo np olejki eteryczne mają działanie holistyczne, czyli działają na poziomie fizycznym, psychicznym, a nawet duchowym :-) Składają się one z tylu komponentów, że bardzo ciężko jest je podrobić, dlatego, jeśli ktoś poznał zapach prawdziwego olejku z róży czy wanilii, będzie wiedział, że coś jest nie tak, jeśli poda mu się fałszywy, bo w fałszywy olejek nie będzie tak bogaty i wszechogarniający.

    Z niecierpliwością czekam na nowe posty! :-)

    • A na kursach w PL?

      • Joanna

        Własnie na kursach w UK :(
        W tym czasie, kiedy mieszkałam w Polsce (nie tak dawno, bo jakieś 4-5 lat temu w sumie) i szukałam kursów, to jedyne dostępne były w Warszawie i to raz na rok albo i rzadziej. Albo moje umiejętności szukania były nie najlepsze w tym czasie ;-)
        Drugą sprawą jest też to, że zajmowanie się aromaterapią wymaga pewnych inwestycji, olejki i kursy nie są tanie, więc wyjazd do UK dał mi nie tylko dostęp do wiekszego rynku, ale także finanse na zdobywanie wiedzy, kupowanie olejków i chodzenia na kursy.

  • Ja lubię dobry olejek cytrusowych ;) poprawia samopoczucie :)