Odczulanie za pomocą pyłku pszczelego.

pylek-pszczeli-9546

Dzień dobry,

Wiosna w pełni, kwiaty kwitną jak szalone (przynajmniej na południu), niedługo zaczną pylić trawy. Jednym słowem czas na kolejny post dotyczący naturalnych sposobów na radzenie sobie z alergią.

Rozmawialiśmy już między innymi o ziołach przydatnych w łagodzeniu symptomów alergicznych oraz o oleju z czarnuszki. Tym razem nadszedł czas na pyłek pszczeli. Będziemy mówić o pyłku pszczelim w kontekście alergii i chociaż wiem, że ma wiele innych zastosowań (jest używany także jako superfood), jednak tutaj skupimy się na jednym aspekcie: „odczulaniu” za pomocą pyłku pszczelego.

Zanim zaczniemy przypominam, że post ma charakter informacyjny oraz hobbystyczny i nie służy do diagnostyki i samoleczenia.

ps. film korespondujący z postem pojawi się prawdopodobnie w piątek, ponieważ na wsi mam bardzo słaby internet:)

Co to jest pyłek pszczeli ? (cz1)

Pyłek pszczeli i alergia na pyłki? Ale jak to?

Pyłek pszczeli jak sama nazwa wskazuje, składa się głównie z pyłku. Intuicyjnie wydawać by się mogło, że stosowanie pyłku po to, żeby łagodzić alergię na pyłki jest pozbawione sensu, ale jak to często z intuicją bywa, nie zawsze prowadzi nas do odpowiednich wniosków.

Dlaczego?

Primo: pyłek pszczeli działa podobnie do szczepionki tj. spożywany w małych ilościach, ale przez dłuższy czas uodparnia organizm na działanie alergenu. Dlatego też, pyłek pszczeli stosowany jest głównie  w przypadkach kataru siennego, ale ze względu na właściwości przeciwzapalne można próbować stosować go w przypadku innych alergii.

Oczywiście, regularne spożywanie pyłku pszczelego i tak przynosi pozytywne efekty (pyłek jest pełen łatwo przyswajalnych minerałów oraz witamin), ale jeśli chodzi o alergie, używa się go tylko w powyższych przypadkach.

Secundo pyłek pszczeli nie jest to dokładnie ten sam pyłek, który znajduje się bezpośrednio w kwiatach. Pyłek pszczeli jest wstępnie „przetworzony” przez pszczoły, więc nie trzeba się obawiać (poza szczególnymi przypadkami o czym dalej), że wywoła mocną reakcję alergiczną.

Co to jest pyłek pszczeli?

Skoro już jesteśmy przy tym temacie, czym właściwie jest pyłek pszczeli (po angielsku szukajcie pod „bee pollen”, po polsku ładnie to „obnóża” bo to właściwie pyłek kwiatowy oblizany przez pszoczły)?

Pszczoły jak wiemy zbierają pyłki z przeróżnych kwiatów i pyłek, który przyjmujemy w postaci „granulek” nie jest dokładnie tym samym pyłkiem, który powoduje alergie. Dzieje się tak, ponieważ kiedy pszczoła zbierze pyłek z kwiatów pokrywa go cienką warstewką swojej śliny, nektaru oraz naturalnych żywic. Dzięki temu może podróżować z powrotem do ula z „sakwami” pyłku przyczepionymi do odnóży.  Zazwyczaj w takim „koszyczku” znajduje się pyłek zebrany na 50 – 60 kwiatach.

Taki przetworzony przez pszczoły pyłek jest pełen witamin, minerałów i protein (w łatwo przyswajalnej formie) oraz posiada właściwości przeciwzapalne, przeciwbakteryjne, przeciwgrzybicze oraz właśnie antyalergiczne (antyhistaminowe). Może być używany właśnie w celu obniżenia reakcji alergicznej, zwłaszcza jeśli chodzi o pyłki czy alergię połączoną z infekcjami górnych dróg oddechowych.

Tutaj ważna uwaga: skoro jest to pyłek w formie „przetworzonej” nie ma konieczności używania pyłku z tego samego regionu, z którego pochodzimy (w domyśle, że pszczoły zbierają te same pyłki, na które jesteśmy uczuleni): pyłek pszczeli działa ze względu na swoje unikalne właściwości, a  nie tylko na zasadzie prostej „szczepionki” czyli wprowadzania małych ilości alergenu do organizmu.

pylek-pszczeli-9539

„Odczulanie” pyłkiem pszczelim jako metoda tradycyjna. 

Zastanawiałam się przez jakiś czas, czy pisać Wam o tej metodzie, ponieważ związane są z nią dwa głównie problemy.

Odczulanie za pomocą pyłku pszczelego
 

Po pierwsze jest to metoda, która uznawana jest za tzw. „metodę tradycyjną” i rzeczywiście jest używana (z powodzeniem) przez wiele osób: rekomendują ją w swoich książkach pszczelarze, zbiera też pozytywne opinie na forach związanych z naturalnymi metodami . Niestety nie dotarłam do badań, które by to tradycyjne zastosowanie potwierdzały (albo je obalały).

Domyślam się że głównie dlatego, że współczesne badania nad pyłkiem pszczelim koncentrują się nad jego właściwościami odżywczymi lub nad jego potencjalną alergennością (o czym dalej). Generalnie, nie jest to prawdopodobnie zbyt dobrze dofinansowany przedmiot badań, ponieważ nie ma ich zbyt wiele (na przykład w porównaniu z badaniami nad czarnuszką).

Z tego co wiem, sporo badań nad produktami pszczelimi powstało w byłym Związku Radzieckim (zwłaszcza w okolicach lat 60tych) ale wiecie jak to jest: granice mojego języka są granicami mojego świata, więc nie mam dostępu i możliwości czytania innych tekstów niż anglojęzyczne. Dlatego podkreślam, że jest to metoda tradycyjna. Jak to czasami jest napisane na opakowaniach z ziołami: „tradycyjnie działa na..”. Uważam, że powinniście o tej kwestii wiedzieć.

Alergenność pyłku pszczelego.

Drugim problemem jest potencjalna alergenność pyłku pszczelego. Nie chodzi tutaj o alergię na pyłek traw, ale generalnie o alergię na produkty pszczele . Około 2% populacji reaguje na pyłek pszczeli bardzo mocno i ta grupa pod żadnym pozorem nie powinna go spożywać. Osoby szczególnie wrażliwe mogą doświadczyć nawet wstrząsu anafilaktycznego, zupełnie tak, jak przy immunoterapii w ośrodku służby zdrowia (kto się odczulał ten wie o co chodzi).

Inna sprawa jest taka, że pyłek podany od razu w dużych ilościach ogólnie może być uczulający (propolis zresztą również, miód też) dlatego jeśli zdecydujecie się na korzystanie z pyłku należy robić to tak, żeby zacząć od jak najmniejszej dawki.

Zazwyczaj zaczyna się wręcz od jednego ziarenka, próbuje delikatnie na języku i ostrożnie połyka (jeśli nie czuć jakiegoś mrowienia etc). Po 12 – 24 godzinach można próbować więcej i tak przez kilka dni, aż dojdzie się do pół łyżeczki dziennie. Generalnie lepiej jest spożywać mniejsze ilości i częściej, niż większe i jednorazowo.

Dotyczy to zresztą pyłku pszczelego, ale ogólnie suplementów diety.  Ja na przykład nie mam uczulenia na produkty pszczele i jakoś specjalnie się z nim nie kryguję, ale wiem też, że nie zaleciłabym obcej osobie od razu pełnej dawki.

pylek-pszczeli-9543

Jak stosować pyłek pszczeli?

O pyłku pszczelim w przypadku alergii można myśleć podobnie jak o szczepionce: odczulanie stosuje się przez dłuższy okres czasu, w małych dawkach.

Najlepiej jest zacząć 2 – 3 miesiące przed spodziewanym pyleniem roślin (czyli w praktyce już w lutym, a nawet w styczniu), jednak dobre efekty można uzyskać też w sezonie pylnym. Zawsze zaczyna się od małej dawki, aby optymalnie dojść do dwóch łyżeczek dziennie. Jeśli powtarzacie terapię pyłkiem np. za rok, również trzeba od nowa przyzwyczaić się do niewielkiej dawki. Czasem pyłek pszczeli jest sprzedawany w kapsułkach, więc wtedy trzeba sobie wyliczyć mniej więcej ile tych kapsułek powinno być (około 4-6).

Osobom dorosłym rekomenduje się 4 – 6 kapsułek dziennie (jakieś dwie łyżeczki) przez cały okres pylenia roślin czyli od marca do sierpnia, zaś dzieciom poniżej 8 roku życia (podkreślam, nie jest to porada lekarska, zapytajcie pediatry!) 1 do 4 kapsułek dziennie. Kapsułki są generalnie łatwiejsze do spożycia i jeśli ktoś ma dużo pyłku bo np. jest pszczelarzem, może sobie za około 100 zł kupić kapslownicę i samemu kapsułkować.

Pyłek pszczeli generalnie jest stosowany po to aby wzmocnić działanie układu odpornościowego, uzupełnić niedobór minerałów zwłaszcza u osób chronicznie zmęczonych lub intensywnie uprawiających sport. Można go więc jeść np. w jogurcie, dodać do lodów, owsianki etc. i teoretycznie dużo lepiej jest go przefermentowac (zrobić jogurt pyłkowy np.) ze względu na większa przyswajalność.  Ważne tylko, aby go nie podgrzewać.

pylek-pszczeli-9537

 

Czy są jakieś przeciwwskazania?

Oprócz alergii na pyłek, raczej niewiele.

Nie poleca się go zazwyczaj kobietom w ciąży i karmiącym (ze względu na alergenność).

Tak jak w przypadku wszystkiego, co wzmacnia system immunologiczny, nie należy stosować przez długi okres czasu w przypadku chorób autoimmunologicznych (nie oznacza to, że „coś” złego na pewno się stanie, ale to jest takie standardowe zalecenie).

Pyłek pszczeli z pewnością nie jest jakimś magicznym remedium, ale myślę, że to ciekawa opcja.

Nawet, jeśli się jej nie zamierza stosować, warto wiedzieć!

Pozdrawiam Was pięknie!

ps. pisząć post korzystałam głównie z książki „Honey nature’s golden healer”, Glorii Havenhand.

  • Agniecha Atja

    Na wstępie chcę ci bardzo pogratulować wiedzy i popularności bloga, jest naprawdę rzetelny – bardzo dobra robota. Jestem od jakiegoś czasu zafascynowana pyłkiem, myślę że od czasu, kiedy wyleczył mnie z silnej alergii, i to nie z alergii na pyłki, ale na kurz i bylicę. Wcześniej byłam odczulana przez 5 lat, ale przynosiło to średnie efekty, a gdy przerwałam zabiegi alergia znów wróciła. Bardzo utrudniała mi funkcjonowanie, potrafiłam kichnąć 30 razy z rzędu, miałam ciągle czerwony nos i łzawiące oczy. Gdy piję pyłek w dawce leczniczej czuję się idealnie, nie mam kataru, nie wiem co to znaczy alergia. Ale gdy tylko go odstawie to po tygodniu alergia znów daje znak – czy to syndrom odstawienia? czy od pyłku można się uzależnić? W związku z tym mam pytanie: pisałaś, że pyłek nie jest zalecany w ciąży ze względu na alergenność, ale skoro wiem, że nie mam uczulenia, to czy mogłabym go spożywać w ciąży. Myślę, że bardziej może mi zaszkodzić ciągłe kichanie, trudność z oddychaniem niż sam pyłek. A nie chciałabym brać leków na sterydach. Liczę na twoją radę.

    • AfterKorpo

      hej Agniecha Atja, czy znalazłaś może informację na temat spożywania pyłku w ciąży? Ja też czytałam, że nie zaleca się spożywania go na początku ciąży. Nie wiem czemu, zastanawiam się, czy nie przez wysoką zawartość witaminy A? Jestem w drugim trymestrze i zastanawiam się czy nie włączyć go już do swojej diety.

      • Hej! Prowitaminy A praktycznie nei da się przedawkować w pożywieniu. Moim zdaniem to kwestia raczej tego, że pyłek może uczulać, a nikt nie chce wstrząsu anafilaktycznego u ciężarnej.

        • AfterKorpo

          Dziękuję za odpowiedź Klaudyna, dzięki Tobie zgłębiłam temat dokładnego składu pyłku i przeanalizowałam różnice między retinolem i karotenoidami. Człowiek uczy się całe życie :-)

  • fila

    Jah, to wosk też można jeść? Ja zawsze wypluwałam…

  • Pingback: Kwiatki sosny - lekarstwo i smakołyk. |()

  • BARDZO PRZYDATNE.. :)
    co prawda nie mam alergii na pyłki (jedyna jakiej nie posiadam to na pyłki heheh) ale mam pszczeli pyłek więc zaczynam od jutra kurację wzmacniającą :D

  • Pyłek i pierzga są świetnymi produktami pszczelimi, które znakomicie podnoszą odporność organizmu (piszę to jako osoba, która sama stosuje te specyfiki, oraz jako zootechnik, który jakiś czas temu uczył się o pszczołach i produktach pszczelich w szkole i były pracownik sklepu z artykułami pszczelimi :) ). Więc są to świetne suplementy nie tylko dla alergików. Zarówno pyłek jak i pierzga są lepiej wykorzystywane przez organizm jeśli: łyżkę pyłku lub pierzgi włoży się do szklanki z letnią wodą i zostawi na noc, a rano taką miksturę wypije. Oczywiście pozytywnych efektów zdrowotnych można oczekiwać po okresie systematycznego, kilkutygodniowego zażywania. Pozdrawiam :) P.S. Rozpoczęłam produkcję wina z mniszka. Połączyłam 2 przepisy z książki Dzika Kuchnia i z Twojego bloga :) . Jestem ciekawa jak mi to wyjdzie. Kolor nie jest taki ładny jak na Twoich zdjęciach (jest bardziej ciemny) – nie wiem czy tak powinno być?

    • Super!
      Ja sobie wymyśliłam, że robię sobie z pyłkiem fermentację mlekową (np. jogurt albo coś innego), też powinno rozłożyć trochę, nie? (ja czytałam o mleku i o jogurcie)
      A nie wiesz przypadkiem jaka jest przyswajalność mniej więcej?
      Co do koloru to zależy od tego kiedy zbierasz mlecze. Jak zobaczysz na film to my zbierałyśmy we wściekle gorący, słoneczy dzień, lekko przed południem i one wtedy mają mnóśtwo pyłku. A jak pogoda jest taka se, to aż takiego koloru nie ma..

      • Co do przyswajalności pyłku to niestety nie pamiętam jak ona się mniej więcej kształtuje (notatki ze studiów mam gdzieś w piwnicy). Z tego co pamiętam pierzga ma o wiele większą przyswajalność właśnie dzięki temu, że w ulu została przez pszczoły poddana fermentacji mlekowej. Więc jeśli robisz jogurt z pyłkiem to może to pomoże na wzrost przyswajalności.
        Też z tego co pamiętam pyłek, który „zabiera” się pszczołom suszy się żeby go „zakonserwować” ponieważ świeży ma sporo wody i szybko się psuje. Pyłek, który można kupić, po suszeniu jest dość twardy, świeży pyłek prosto z ula ma luźniejszą bardziej mączystą konsystencję.
        Co do wina – to rzeczywiście dziś rano było raczej pochmurnie więc kolor winka nie wyjdzie mi taki ładny jak Twój.

  • Katarzyna Mei jeśli masz alergię to tak jak pisałam, trzeba odstawić, nic na siłę. Być może dobrze tolerowałabyś pierzgę, gdybyś koniecznie chciała coś pszczlego.

  • ja mam alergię na pyłek i na nic więcej, niesamowite bóle brzucha mam po nim, tak to nie jestem alergiczką, po wielu próbach musiałam odstawić.

  • Ada

    Czy taki pyłek jest również skuteczny na alergie pokarmowe i skórne ? ( w artykule wspomniałaś tylko coś o katarze i uczuleniu na pyłki) :)

    pozdawiam :)

    • Tutaj jest mi się ciężko wypowiadać, niektórzy twierdzą, że pomoga też przy innych alergiach, ale ja badań na to nie widziałam. Trzeba spróbować:)

  • Jah Maya no właśnie:)

  • Sprawdziłam jeszcze raz. Na pewno w tej metodzie chodzi o pyłek pszczeli surowy, natomiast mogłaby byc również pierzga. Pierzga jest określana w literaturze jako bee pollen „bee bread”, zaś domyślnie jest to surowy pyłek, przynajmniej tak mam u siebie:).

  • No ale to przecież tylko taki dodatek do jedzenia szczególnie dobry dla tych co zniszczone temperaturą jedzenie jedzą bo to jest często jedyne enzymy zwierzęce jakie jedzą.

  • U nas jest pierzga, drogo ale jest sama, albo z miodem, w zielarni.

  • No jak masz samą pierzgę to możesz ją z miodem i propolisem wymieszać i zjeść.

  • Przyswajalność tego pyłku kwiatowego w granulkach w postaci obnózy jest rzędu 15%. Tak więc sprzedaż tego to taki biznes. :D i według mnie nie opłaca się tego kupować. Zresztą to produkt trochę sztuczny w naturze raczej niedostępny.
    Dopiero trzeba to odpowiednio obrobić najlepiej mikronizacją aby dostać się do malutkich komórek pyłku. Są takie pyłki mikronizowane i wtedy ma sens aby wydać na to pieniądze.
    Sam wybieram jednak naturalne metody.
    Dorota ja albo jem po prostu cały plaster miodu z pierzgą, miodem i larwami, propolisem i woskiem albo kupuje miód z pierzgą lub rzadko bardzo można dostać samą pierzgę.

    • pasiekawilka.pl

      trochę sztuczny, w naturze niedostępny? 100% natury! Przecież to z natury się bierze, człowiek tylko suszy (a przed suszeniem powinien przemrozić – co zwiększa przyswajalność).

      Mikronizacja go „usztucznia” – bo takiego to w naturze nie ma. Aczkolwiek to pewnie dobry krok prowadzący do polepszenia przyswajalności. Człowiek w końcu robi różne rzeczy z jedzeniem, a niektóre z tych czynności je polepszają. Nie widziałem np. nigdy ogórków kiszonych w ogródku na krzakach ;) Przy okazji polecam pasiekawilka.pl

  • Ale ja pytałam, jak zrobić taką pierzgę juz do spożycia, tak samą jeść? U nas jest w miodzie z pyłkiem zawieszona.

  • Jah Maya z tego co wiem korzysta sie z takiego jak na zdjęciu i z pierzgi pewnie tez (specjalnej sprawdziłam właśnie przy opisie w książce i dotyczył zwykłego pszxzelego) natomiast pierzga mogłaby byc rzeczywiście jeszcze lepszym pomysłem. Teraz jestem poza domen, ale dopisze jak wrócę jutro:)

  • Raz kupiłam z ciekawości słoiczek z pyłkiem. Dodam, że nie mam żadnych uczuleń. Próbowałam robić z nim ciasteczka, ale teraz uświadomiłaś mi, że to był zły pomysł. :P Będziesz kiedyś jeszcze rozwijać ten temat?

  • Napisałaś: „Pyłek pszczeli jest wstępnie „przetworzony” przez pszczoły, więc nie trzeba się obawiać (poza szczególnymi przypadkami o czym dalej), że wywoła mocną reakcję alergiczną. – See more at: http://ziolowyzakatek.com.pl/pylek-pszczeli-alergia/#sthash.lv2NCkHs.dpuf

    Otóż według mnie nie jest przetworzony. Wyjątkowo twarde ściany komórkowe pyłku powodują, że odżywcze wciąż są niedostępne dla człowieka. To jest wciąż pyłek kwiatowy tylko zebrany przez pszczoły.

  • Dorota no przecież dałem linka :P

    Łykanie w ten sposób tych obnóży to jest trochę takie placebo pewnie w działaniu bo to nawet dla roślinożerców jest ciężkostrawne.

  • czyli perzga? A jak zrobiona?

  • Ps. Jak bede w domu do dopisze o pierzdze tez, czy jak to sie odmienia poprawnie:)

  • Jah Maya tak ten jest ze ślina, nie pisałam ze nadtrawiony:) pierzga tez moze byc, słuszna uwaga:)

  • To co jest na zdięciu to nie jest jeszcze nadtrawiony pyłek. Angielska nazwa bee pollen oznacza pierzgę. U nas pyłek de jure pszczeli ale de facto jeszcze kwiatowy tyle, ze zlepiony śliną przez pszczoły i ulepiony w obnóża i zabrany pszczołom przed wylotkiem do ula.
    Przyswajalność jego jest jeszcze daleko mniejsza niż pierzgi aczkolwiek jak bardzo to zależy od intensywności zmielenia najprawdopodobniej ale generalnie i tak nie jest rewelacyjna.

    • Mariusz Klaczek

      Dokładne obnóża pszczele bo tak sie nazywają są to pyłki sklejone przez pszczołę tylko na czas transportu do ula i nie są przetworzone,ale nikt na wylotku ich nie zabiera .Zbieraczka sama w ulu zsuwa obnóża do odpowiedniej komórki plastra,następna robotnica dodaje kroplę miodu i co tam uważa za stosowne,następnie ubija głową i w tej postaci kisi się jak nasze ogórki.Gdy jest gotowe mamy pierzgę która jest przetworzonym pyłkiem.Poza ty blog super warto tylko zweryfikować nieścisłości.

      • Arleta

        Czyli pierzga jest jeszczę lepsza od pyłku?
        Kupiłam pyłek , zrobiłam miksture z miodem wodą i zmiksować pyłkiem ale niestety musiałam to podgrzać. Zrobiłam bardzo źle czy jednak ma to więcej wartości niż całe granulki pyłku?