Fotografia kulinarna: materiały w fotografii kulinarnej.

Dzień dobry,

Dziś chciałabym poopowiadać Wam trochę o materiałach w fotografii kulinarnej.

Materiały potrafią sprawić, że nudna fotografia stanie się ciekawa. Ascetyczna – ciepłą. Nieprzekonywująca – domową.

Przyznam,że dopiero uczę się pracy z materiałami i układania faktur. Uwielbiam drewniane deski – kiedyś rozmawiałam z dziewczyną, która zajmuje się stylizacją potraw: „co wyszyscy widzą w tych starych deskach? To się robi nudne!”. Może i nudne, jednak ja nic na to nie poradzę,że stare deski (ciągle mam nadzieję doczekać się białych!) nieodwołalnie mnie przyciągają. Bez względu na to, czy darzycie takie deski uczuciem miłości i zazdrości, czy wprost przeciwnie – macie ich dość i wolicie inne stylizacje, materiały na pewno przyjdą Wam z pomocą.

Ciągle uczę się ich używania i mam nadzieję,że za jakiś czas, będę czuła się dużo pewniej pomiędzy wzorami i fakturami..  Póki co pokażę Wam kilka pomysłów na wykorzystanie materiałów!

Zapraszam.

 

Materiały w fotografii kulinarnej;
 

Materiały – co wyróżnia materiał?

Materiały można dobierać ze względu na wiele elementów: kolor, teksturę, kształt…

Zawsze dobrze wyglądają miękkie, bawełniane ściereczki, które dodają zdjęciu ciepła. Moje ulubione to ściereczki z IKEA za złotówkę – ich jedyny minus jest taki,że notorycznie się zapominam i używam ich po prostu do wycierania kuchni: co chwilę muszę kupować nowe:-)

Obecnie modne są grube materiały, popatrzcie sobie np. na zdjęcia What Katie Ate – dżins, grube pokrycia (np. zasłony), czasem ciężkie, kwieciste wzory..

Innym rodzajem materiałów są materiały o grubym, łatwo wyróżnialnym splocie: przykładem jest grubo tkany len albo materiał workowy. Osobiście poluję na grube chusty lniane do wypieku chleba – niestety w Polsce nie udało mi się ich znaleźć..

Moje ulubione materiały:

Bardzo lubię naturalne materiały, len i bawełnę. Jeden z moich ulubionych materiałów to cienki len. Na zdjęciu; sorbet gruszkowy. 

 

Mam też drugi, cieniutki materiał, ale jakoś nie mogę go znaleźć od dłuższego czasu, nie wiem, gdzie go wrzuciłam!

Skąd brać materiały?

Materiały są wszędzie! Ogranicza nas wyobraźnia i budżet: chociaż, jak w każdej rzeczy związanej ze stylizacją – może się okazać, że bez wyobraźni i odrobiny szczęścia, budżet nic nie pomoże:-)

Moje ulubione miejsca do zakupu materiałów:

  • ciuchlandy – stąd mam parę swoich ulubionych tkanin. Często szukam ich na dziale z zasłonami – do stylizacji wystarczy jedna zasłonka. Zwłaszcza te na wagę, są tanie i często fajne.
  • IKEA  i inne sklepy wnętrzarskie: na osiedlu mam taki sklep Pepco, kupiłam tam sporo tanich ściereczek
  • sklepy z materiałami/ tkaninami – niby oczywiste, ale nie do końca. Materiały bywają bardzo drogie (szczególnie wysokiej jakości len i bawełna), warto pytać o skrawki czy końcówki materiałów
  • rodzina – po rodzinie nic nie ginie, czyli opcja pod tytułem: wyżebrać uprosić tę ładną serwetkę od Mamy (czasem wystarczy pożyczyć:-))
  • sklepy z lnem: w Krakowie pomiędzy Filharmonią a Jubilatem jest kilka sklepów z polskim lnem. Polski len to materiał przedniej jakości – dawniej bardzo tani, teraz pożądany w kraju i za granicą – jakość ma swoją cenę, jednak jeśli macie szczęście, można kupić całkiem fajne dodatki!
  • własna szafa: zdarzało mi się wykorzystywać jako rekwizyt bluzeczkę, sweterek, czy sukienkę:-) \
Przykład wykorzystania wełnianego sweterka w fotografii gratin wg. Julii Child. 
  • Czasem wykorzystuję też kolorowe, bawełniane szale.
Gulab jamon: użyłam do zdjęcia swojego szala, ale też spinki do włosów;
I jeszcze jedno sięgnięcie do garderoby: pierniczki pepperkrator, zaś w tle, spinka do włosów w kształcie pawiego ogona :-)
  • allegro.pl – opcja czysto teoretyczna, nigdy nie kupiłam tam materiału;-)

Jeśli chcecie wykorzystywać je do stylizacji kulinarnej, proponuję zbierać materiały tylko w tym celu. Nie ma nic bardziej denerwującego, niż przebijanie się przez ściereczki w poszukiwaniu „tej kolorowej, która akurat nie jest w praniu”. W profesjonalnych studiach materiały często wiszą sobie na wieszakach,żeby się nie pogięły – nie doszłam do tego etapu, jednak wszystkie materiały trzymam na osobnej półce.

I jeszcze jedna uwaga…

Deska do prasowania i żelazko są Twoim przyjacielem. Naprawdę. Jedynym wyjątkiem jest sytuacja kiedy świadomie chcesz,żeby materiał był pogięty.  O.K, nie jestem bez winy: lubię prasować, jednak czasem nie chce mi się wyciągać deski dla jednej ściereczki.

To naprawdę widać. Zwłaszcza, jeśli zostalibyście poproszeni o przygotowanie zdjęć na zlecenie: materiały muszą być uprasowane (nie przesadzajmy, nie trzeba ich krochmalić czy coś, jednak prasowanie pomaga materiałowi wyglądać dobrze). Dotyczy się to zwłaszcza lnu i bawełny.

I uwaga numer dwa:

Robiąc zdjęcia warto mieć w pamięci, że materiał to plama kolorystyczna. Osobiście nie przepadam za jarzącymi się, pastelowo-pstrokatymi kolorami (ale to kwestia stylu i preferencji) – jeśli używacie materiału weźcie pod uwagę,żeby dopełniał kompozycję a nie był głównym jej składnikiem. Zawsze dobrze sprawdzają się stare, dobre zasady kontrastu, trójpodziału, czy kolorów uzupełniających.

Warto uważać z kompozycją, kiedy wybieracie materiały u dużych wzorach geometrycznych oraz w linie.

Używacie materiałów do fotografii kulinarnej?

  • Witaj! Jest mi bardzo przykro… że dopiero teraz odkryłam Twój blog! Całkiem przypadkiem zatrzymałam się przy jednym z wpisów na facebook’u, gdzie ktoś udostępnił właśnie ten link. Bardzo miło mi, że mogę nauczyć się coś od mojej imienniczki! Kocham fotografię (jedzenie zresztą też) i w ostatnim czasie wyszukuję coraz więcej interesujących mnie wskazówek odnośnie fotografowania jedzenia. Nie mam dobrego sprzętu, świetnych warunków, ale wierzę, że i bez tego można zdziałać cuda! :) Subskrybuję więc by zawsze wiedzieć o nowych wpisach i bacznie będę śledzić facebook’a. Już upatrzyłam kilka wpisów, które interesują mnie szczególnie bardzo – niech tylko znajdzie się wolna chwila i pochłonę je w całości!

    Już czuję, że moje zdjęcia publikowane na blogu staną się jeszcze doskonalsze i ciekawsze. Oby też udało mi się gdzieś upolować Twoją książkę, bo chociaż kocham czytać, to takiej jeszcze w rękach nie miałam (chociaż kiedyś przemknęła mi przed oczami na blogu bodajże blackdresses!).

    Pozdrawiam Cię bardzo, bardzo gorąco!

    • Bardzo mi miło!
      Gdzieś mi mignęłaś też uMoniki i pomyślałam sobie „o jakie fajne imię ma dziewczyna!”

      • Uwielbiam takie momenty, gdy jedna przypadkowa rzecz, którą człowiekowi zdarzało się pominąć, nagle sprawi tyle szczęścia :)

        Jeszcze wracając do tematu filmiku… zdjęć potraw zrobiłam bardzo nie wiele, bo wolę wcześniej nabyć trochę wiedzy a później metodą prób i błędów uczyć się w praktyce. Jednak skromnie przyznam, że bardzo podobają mi się zdjęcia na których są odpowiednio dobrane… papierowe serwetki. Sama przed świętami długo szukałam odpowiednich serwetek, które będą pasować do moich pierwszych w życiu piernikowych wypieków! W końcu znalazłam – ciemne, z fakturką drewnianych desek i uroczymi, czerwonymi serduszkami :)

        Mnie samej marzą się białe deseczki, takie przecierane, z widocznymi pęknięciami :) Uważam, że takie tło dla zdjęć jedzenie dodaje pewnego rodzaju ‚domowego ciepła’. Człowiek wyobraża sobie mały, wiejski domem zastawiony po brzegi babcinymi potrawami :)

  • Świetny filmik :) Prowadzę sklep z odzieżą używaną a nigdy nie wpadłam na to, że przecież u siebie mogę coś ciekawego wyszukać… „szewc bez butów chodzi” :)… dzięki za rady…

  • Takie porady zdecydowanie są dla mnie ! :) A podpowiedz jeszcze, gdzie można nabyć takie drewniane deski? :)

  • Zainspirowałaś mnie i… na nowo odkryłam moją szafę ;-) Wykorzystałam ubrania nie jako rekwizyty ale tło do zdjęć. A dzisiaj eksperymentowałam z aksamitną torebką. Dzięki wielkie. Moim zdjęciom jeszcze wiele brakuje ale takie eksperymenty to miła odmiana. Pozdrawiam :-)

  • Masakra… Kobieto! Dzięki Ci za ten post! Gdzie można zobaczyć więcej na ten temat? Zdjęcia to moja chyba największa bolączka :)