Pierniczki skandynawskie pepparkarkor. Zawsze się udają:)

Dzień dobry!

Dziś chciałam przedstawić Wam pomysł na kryzysowe pierniczki. Jeśli nie zdążyliście jeszcze przygotować swoich, te będą w sam raz! Wystarczy im nawet dzień w szczelnie zamkniętym słoiku (ja trzymam w glinianym garnku rzymskim), żeby nabrały odpowiedniego aromatu.

Wiem co mówię, bo ostatnio zjadłam jedną partię i musiałam robić jeszcze raz: są pyszne i chrupiące. Ten przepis na pierniczki wykorzystuję od dwóch lat ale nigdy nie trafił na bloga: tym bardziej, uwierzcie, że są pyszne! Zazwyczaj przygotowuję około 500 sztuk.

Uważam, że pieczenie pierniczków samemu to nieporozumienie (i w sumie bardzo smutna rzecz). Zazwyczaj piekę wtedy, kiedy mój Pan jest w domu i zagaduję z kuchni pomiędzy jedną blachą a drugą. Tym razem piekłyśmy z koleżankami – możecie zobaczyć, co z tego wynikło.

Zapraszam!

Kilka słów o wyrabianiu ciasta piernikowego.

Jeśli lubicie cieniutkie, chrupiące pierniczki a la Ikea, to ten przepis jest dla Was! Wyjdą zarówno z miodem jak i z czarną melasą. Do tych konkretnych użyłam czarnej melasy, którą kupiłam w sklepie Marks and Spencer. Masa podczas wyrabiania jest klejąca, więc jeśli macie taką możliwość, dobrze zarobić ją mikserem – ja tego roku zarabiałam mikserem planetarnym (zwykły może się przepalić, to bardzo zwarte ciasto), ale wcześniej zarabiałam też rękami – daję słowo, że się da!

Masę wkładamy do lodówki – po wyjęciu będzie bardzo twarda. Można kawałek odkroić nożem i lekko wyrobić w rękach. Po chwili zrobi się przyjemnie plastyczna, jak plastelina. Zobaczcie co z nią wyczyniały dziewczyny!

 

Aniołek..

 

Różne takie..

I nudne choinki:

 

Nie zrozumcie mnie źle, bardzo mi się podobały ich kreacje, tyle, że potem zostałam sama z całą porcją ciasta i musiałam metodycznie robić te nudne gwiazdki i choineczki – ktoś musi być porządny, żeby bawić się mógł ktoś!:-)

Tak jako bonus: ja z tacą. Przepraszam, że kuchnia nie jest sterylna, jak na programach kulinarnych.


Dosyć gadania, zapraszam Was na pierniczki!

Pierniczki skandynawskie pepparkakor

przepis: White Plate. 

Składniki:

 

  • 150g melasy lub miodu
  • 110g masła
  • 100g brązowego cukru (np. demerara)
  • 375g mąki
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 1/2 łyżeczki mielonego imbiru
  • 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/4 łyżeczki mielonych goździków
  • 1/4 łyżeczki soli
  • łyżeczka przyprawy do pierników
[ generalnie przyprawy daję “na oko”, na co w tej chwili mam ochotę – A.C)

  • 1 duże jajko

Wykonanie:

W małym garnuszku podgrzej melasę, masło i cukier, od czasu do czasu mieszając. Podgotuj lekko do czasu, aż kryształki cukru się rozpuszczą. Zdejmij z ognia i odstaw na pół godziny, by przestygło.

W dużej misce przesiej mąkę, proszek do pieczenia, przyprawy i sól. W środku zrob wgłębienie i dodaj jajko razem z melasą.
Zagnieć przy pomocy miksera – zagniatanie ręczne jest trudne ze względu na fakt, że ciasto jest bardzo klejące. Dodaj odrobinę mąki jeśli ciasto będzie zbyt klejące do tego, by ulepić z niego kulę. Przykryć kulę folią przezroczystą i schłodzic w lodówce ok. 2 godziny.

Piekarnik rozgrzej do temp. 175 st C. Odkrawając małe porcje ciasta, rozwałkuj je (im cieniej, tym lepiej) na oprószonej mąką stolnicy lub na silionowej macie. Nastepnie foremkami wytnij dowolne kształty.

Ja swoje piekłam po siedem minut – im cieńsze tym mniej pieczenia wymagają. Przechowujemy w szczelnie zamkniętym pojemniku tak długo jak się da:-)

Smacznego!

ps. w części pierniczków zrobiłam dziurki (końcówką do miksera ręcznego) i będę mogła je powiesić na choince:)