Dereń z kardamonem do herbaty

 

Dzień dobry,

Ostatnio sprawiłam sobie miseczkę derenia [tutaj przeczytasz o właściwościach i zastosowaniu derenia jadalnego].

Zaryzykuję twierdzenie, że w Polsce co do derenia panuje powszechny konsensus co do tego, że najlepszym sposobem na jego przetworzenie jest nalewka. To bardzo ciekawy owoc, dlatego jeśli kusi Cię nalewka, polecam spradzony przepis na dereniówkę czyli szlachetną nalewkę z derenia.  Jest troszkę bardziej skomplikowany, niż „zalej owoce wódką”, ale sprawdzony i bardzo dobry. Nawiasem mówiąc, jeśli lubisz nalewki, nie przegap czeremchówki , która w moim prywatnym rankingu jesiennych nalewek plasuje się na równi z dereniem.

Co jednak jeśli masz więcej owoców albo nie  chcesz alkoholu? Owoce derenia są pyszne na świeżo, jeśli chcesz je zachować na dłużej, proponuję konfitury dereniowe z kardamonem.  Idealne do herbatki czy podwieczorku w stylu brytyjskim.

Tak gdyby się przejadła konfitura różana albo  przepyszna swoją drogą konfitura z bzu czarnego  lub galaretka bzowa.  Dżem z solonych jabłek z masłem palonym też jest super, to tak na marginesie! Niestety, tego roku mam dosłownie jedno (nie przesadzam, jedno jedyne) jabłuszko na  5 jabłoniach, więc sobie odpuszczę.

W każdym razie wracając do derenia..

Dereń ma bardzo smaczne, kwaskowato – słodkie owoce, które są niezwykle delikatne i najlepiej smakują na surowo. To co Ci dziś pokazuję to właściwie nie konfitura, ale rodzaj kompotu. Bardzo podobne do tradycyjnych kompotów czereśniowych (takich z przepisów z międzywojnia), gdzie trzymano w zalewie cukrowej całe owoce.

Zachowują dzięki temu strukturę oraz kwaskowatość. Dereń właściwie robi się lekko wytrawny, natomiast słodko – cytrynowa zalewa to równoważy.

Proponuję od razu przełożyć całość do małych słoiczków, najlepiej ozdobnych.

Podawać z łyżeczką i spodeczkiem na pestki. Oczywiście, trzeba wcześniej uprzedzić gości. Wiadomo, że też malutkie dzieci musza uważać.

„Ale jak to tak z pestkami?”.

Osobiście jestem przyzwyczajona do całych owoców w słoikach (razem z pestkami), nigdy się pestkani nie przejmowałam. Jeśli bardzo Ci przeszkadzają, to może skusisz się na nalewkę.

Kompoty (czy komputy) owocowe, z całych owoców podawano często w okresie międzywojennym na podwieczorek.

Marjia Disslowa, w swoim podręczniku dla młodych gospodyń sprzed prawie stu lat, bardzo ciekawie pisze o kompotach:

 

Lektura na noc ..:-)

A post shared by Klaudyna (@klaudyna.hebda) on

 

Swoją drogą, jeśli znajdziecie gdzieś reprint tego podręcznika. Disslowa prowadziła szkołę dla panien z dobrych domów, które miały być potem gospodyniami na włościach (często z pomocą służby oczywiście) i na czym jak na czym, ale na robieniu przetworów się znała.  Kilka lat temu reprint wydało wydawnictwo Kurpisz, znalazłam w Taniej Książce. Gorąco polecam, używam go bardzo często!

Tak więc.. zakasujemy rękawy i robimy!

Dereń z kardamonem do herbatki

Składniki:

  • 1 szklanka cukru
  • 1 szklanka wody
  • 1 sok z całej cytryny
  • 3 – 5 całych strączków zielonego kardamonu
  • 1 – 1.5 szklanki owoców derenia

Przygotowanie:

Przygootwujemy lekki syrop cukrowy: cukier mieszamy z wodą i podgrzewamy na małym ogniu, dodajemy sok z cytryny, roztarte nasionka ze strączków zielonego kardamonu i zostawiamy do zagotowania. Dodajemy dereń i gotujemy przez około 10 minut. Owoce lekko ściemnieją, bardziej dojrzałe puszczą sok.

Zagotowujemy i przelewamy do wyparzonych słoiczków. Można zapasteryzować. Rok temu tak przygotowany dereń utrzymał mi się dwa miesiące bez pasteryzacji.

Alternatywnie, owoce derenia można włożyć do wyparzonego słoiczka i zalać syropem cukrowo kardamonowym, tak jak kompoty i też wyjdzie. Owoce będą wtedy bardziej kształtne.

Pasteryzujemy i już.

Proste, prawda?:)

 

Mam dereń, który jest kwaśny, co teraz?

Dojrzej go sobie:-).

Niedojrzały dereń często jest kwaśny. Sprzedawcy czasem zbierają właśnie taki, ponieważ po prostu da się go obrać. Najlepszym sposobem jest podłożenie pod drzewko płachty i zbieranie owoców, które opadły. W praktyce to bardzo utrudnia sprzedaż, więc często zbiera się taki twardszy.

Na szczęście owoce derenia dojrzewają po zerwaniu. Jeśli ułożysz je luźno na przykład w miseczce, za dzień albo dwa staną się słodsze. Uwaga! Trzeba zerkać, czy nie zaczna pleśnieć, dlatego moim zdaniem lepsza jest cieńsza warstwa.

Nie dojrzewaj w plastiku, zepsuje się zanim się obejrzycsz.

Można wydrylować owoce derenia?

Teoretycznie i hipotetycznie tak, natomiast według mnie to jest praca Kopciuszka, który oddziela piopiół od grochu. Nie masz wróżki, która Ci pomoże, szkoda czasu.

Dlaczego?

W przeciwieństwie do wiśni, dereń ma  niewiele miąższu w stosunku do pestki. W skrócie: duża pestka, mało owocu wokół. Dodatkowo, kiedy jest dojrzały robi się miękki i nie widzę tutaj drylownicy.

Tak sobie teraz pomyślałam (nie sprawdzałam!), że być może sprawdziłaby się wyciskarka wonloobrotowa z przystawką do przecierania. Może wypróbuję na malinach w przyszłym tygodniu, to dam Wam znać.

Dodam tutaj, że oczywiście usunięcie pestek jest możliwe, jednak niekoniecznie drylownica będzie najlepszym sposobem. Marjia Disslowa na przykład proponuje wyciąganie pestek piórkiem.

A może przetrzeć przez sitko?

Można spróbować, jeśli masz za dużo cierpliwości, czasu i derenia oraz jesteś porządną osobą. Dereń jest dość drogi, ma niewiele miąższu i generalnie trzeba się liczyć ze stratami.

Osobiście pestki mi nie przeszkadzają, w sumie ludzie dawniej jedli słonecznik w łupinkach, można i derenia:)

 

To chyba tyle, co przychodzi mi do głowy.

Smacznego!

Podobał Ci się ten wpis? Podaj dalej!