Słoneczna tarta cytrynowa :)

 

 

Witajcie pierwszego dnia (prawdziwej) wiosny.Przynajmniej dla mnie!
Trudno uwierzyć, że jeszcze trzy dni temu padał śnieg a dziś około południa czułam się, jakbym była nad Morzem Śródziemnym – czyli fantastycznie!:-) Krokusy kwitną, w powietrzu pachnie wiosną, drzewa wypuszczają pąki, dziewczyny pokazują nogi i noszą kwieciste, kolorowe motywy.

To nic, że nieco krzykliwie i czasem na wyrost: ale trzeba jakoś pokazać, że ma się dość szarości i monotonni!Na fali pozytywnego nastroju, kupiłam kilka ziół, piękne, krwistoczerwone stokrotki**, ażurowe kolczyki i wściekle różowy lakier do paznokci (do tej pory patrząc na własne paznokcie, nie pojmuję, co mną kierowało). A co tam!

Aby podtrzymać klimat zapraszam na słoneczną tartę cytrynową. Przygotowałam ją w sobotę (czyli dawno, dawno temu, kiedy padał śnieg z dął wiatr), aby dodać sobie trochę animuszu i poczuć odrobinę pozytywnych wariacji. Myślę, że na przednówku, kiedy nie ma jeszcze zbyt wielu nowalijek, będzie w sam raz! Zapraszam!

* też muszę poszperać w szafie. Póki co obnoszę się z kwiecistymi szalami.
** będą zdjęcia, kiedy tylko dorwę aparat za dnia;)

Przepis na tartę pochodzi z książki Gordon Ramsay Best Menus, o której więcej pisałam tutaj. Ciekawym elementem tej tarty (czy jak kto woli, ciasta kruchego) jest nadzienie. Cytrynowe, słodkie ale równocześnie na tyle subtelne, że po pierwszym kęsie trudno jednoznacznie powiedzieć, z czego zrobiona jest tarta.

Nadzienie składa się głównie ze śmietany (30 %), jajek, cukru oraz soku z cytryn (aż dwóch). W trakcie pieczenia masa delikatnie odparowuje i gęstnieje, dzięki czemu przybiera delikatną konsystencję: jeśli miałabym ją do czegoś porównać, byłaby do konsystencja na prawdę lekkiego i puszystego sernika. Po pierwszym kęsie często padało porównanie właśnie do sernika, mój Pan skłaniał się raczej ku szarlotce :-)

Ciasto jest jednym z tych do zjedzenia “po jednym kawałeczku”. Nie jest ciężkie, ale dość słodkie – słodycz jest tutaj kontrapunktem dla kwaśności cytryn. Moim zdaniem, żaden smak nie przeważa i dobrze się uzupełniają, jednak jeśli wolicie mniej słodkie wypieki, możecie zastąpić cukier biały demerarą, albo zmniejszyć ilość cukru.

 

Ciasto najlepiej jeść “po kawałeczku”.. 


Myślę, że jest do indywidualna sprawa, ponieważ to co dla mnie były dobrze skomponowane, dla kuzyna było “zbyt słodkie” a dla mojej 8letniej siostrzyczki “zbyt cytrynowe” (ale dzieci już tak mają:)) Dodam, że sama masa, jeszcze przed upieczeniem jest pyszna i jeśli nie boicie się używać surowych jajek (ja zawsze parzę skorupki) może stanowić świetną bazę do deserów na zimno. Myślę, że kiedyś przygotuję coś z jej dodatkiem!

Nie ma się co rozpisywać, zapraszam na tartę!


Uwagi techniczne:

– Ciasto kruche możecie przygotować dowolną metodą. Ja wykorzystałam przepis G. Ramsaya. Jest to przepis wystarczający na wyłożenie foremki do tarty o średnicy 24 cm. Sama takiej nie posiadam, więc wykorzystałam foremkę do zapiekania, jednak była nieco zbyt mała.Próbowałam wyłożyć małą blaszkę do brownies, ale ta z kolei była zbyt duża. Najlepiej sprawdzi się mała tortownica albo podłużna keksówka.

– po wykonaniu przepisu zostanie Wam kilka białek. Ja przygotowałam z nich bezę, polecam ten przepis:) Przepis na tartę jest świetny, jeśli zalegają Wam w lodówce jajka:)


Tarta cytrynowa

przepis: Gordon Ramsay

Na ciasto kruche:

  • 125g masła (pół kostki), w temperaturze pokojowej
  • 90 g białego cukru
  • 1 duże jajko
  • 250 g mąki
  • 1 łyżeczka soli morskiej (zwykłej wystarczy pół albo nawet mniej)
  • 1 łyżeczka lodowato zimnej wody (jeśli będzie potrzebna, u mnie nie była)

Tarta cytrynowa

  • porcja ciasta kruchego
  • 2 duże jajka
  • 4 duże żółtka
  • 180g cukru
  • 200 ml śmietany (użyłam 30 %, lubię Łaciatą, bo nie jest kwaśna)
  • sok z dwóch cytryn
  • cukier puder do posypania
  • kwaśna śmietana do podania, opcjonalnie

Wykonanie:

Ciasto kruche:
(robiłam za pomocą miksera planternego KA, myślę, że można też utrzeć ręcznie)

Masło ucieramy z cukrem, dopóki się nie połączą. Dodajemy jajko i miksujemy jeszcze około 30 sekund. Dodajemy mąkę i miksujemy dopóki ciasto się nie połączy (uważajcie, aby nie miksować go zbyt długo, przestanie być kruche). Jeśli ciasto wydaje się Wam zbyt suche, dodajcie łyżeczkę zimnej wody.

Delikatnie formujemy ciasto w kulę, zawijamy w folię do żywności i kładziemy do lodówki na 30 minut. Po tym czasie można wykładać nim foremki. Od siebie dodam, że nigdy nie rozwałkowuję ciasta kruchego, ale wykładam nim foremkę palcami, po kawałku.


Tarta:

Foremkę do tarty o średnicy 20 cm (patrz: uwagi techniczne), wykładamy ciastem a następnie wkładamy do lodówki na około 20 minut, aby ciasto odpoczęło.

Rozgrzewamy piekarnik do 190 stopni. Ciasto przykrywamy np. papierem do pieczenia albo folią aluminiową. Obciążamy ciasto np. ziarnkami ryżu, grochem (ja daję na środek małą miseczkę) i pieczemy przez 15 minut: boki ciasta powinny zacząć się rumienić. Ściągamy przykrycie i dopiekamy jeszcze 5 minut. Obniżamy temperaturę to 140 stopni (ja piekłam na 160)

Kiedy ciasto się piecze przygotowujemy nadzienie: ubijamy jaka, żółtka i cukier w dużej misce. Dodajemy śmietanę a na końcu sok wyciśnięty z cytryn – teraz krem powinien zgęstnieć. Ramsay radzi przecedzić masę przez sito, jednak moim zdaniem jest to zbyteczne, jeśli dopilnowaliście, żeby w soku cytrynowym nie było pestek. Być może struktura ciasta byłaby jeszcze delikatniejsza, jednak ja byłam zadowolona:)

Wyciągamy podpieczone ciasto, wylewamy połowę nadzienia i wkładamy foremkę na blachę piekarnika (albo na metalowy ruszt). Wysuwamy ruszt do połowy i wlewamy resztę kremu (wszystko po to, aby dobrze się “wypoziomował”, krem jest dość rzadki mimo wszystko). Delikatnie wsuwamy foremkę do piekarnika.

Ciasto pieczemy 50-60 minut. Jeśli będzie się za bardzo rumienić, przykrywamy je folią aluminiową. Nadzienie powinno być prawie stałe z małym zagłębieniem na środku. Ciasto zostawiamy do ostygnięcia. Najłatwiej kroić je w kostkę gorącym, ostrym nożem. Jeśli chcecie, można posypać cukrem pudrem.

Smacznego!

Moje ciasto po wyciągnięciu z piekarnika wyglądało tak:

Po posypaniu cukrem pudrem..


Smacznego raz jeszcze!