Dzień dobry,
Witam Was pięknie w Nowym Roku, mam nadzieję, że czujecie się dobrze i będziecie się czuć jeszcze lepiej! 🙂
Długo zastanawiałam się, czy powinnam napisać ten post. Zazwyczaj staram się pisać dość konkretnie i na temat (albo przynajmniej taką mam nadzieję). Dlatego też zastanawiałam się, czy warto pisać post podsumowujący ubiegły rok. Zapewne nie powstałby, gdyby przed samym Sylwestrem nie dopadł mnie syndrom gdybym tylko :
- gdybym tylko potrafiła dotrzymywać noworocznych postanowień..
- gdybym tylko miała więcej czasu/funduszy..
- gdybym tylko była bardziej poukładana, umiała zarządzać czasem..
- gdybym tylko była chociaż w jakiejś części tak zorganizowana jak kobiety sukcesu z gazet..
- gdybym tylko…
Czy czasem też dopada Was „syndrom gdybania?”.
Tymczasem, po wczorajszym Sylwestrze spojrzałam na wiele spraw, także blogowych, z dużym optymizmem. Zapraszam Was do przeczytania mojego prywatnego, blogowego podsumowania.
ps. zdjęcie, które widzicie to zimowa trzmielina. Jesienią wyglądała tak jak w poście o jesieni w ogrodzie. Prawda, że wygląda jakby była z tropikalnego lasu?
