Dzień dobry,
Wraz z nadejściem stycznia mam coraz większą ochotę na orientalne dania – do tej pory wstrzymywałam się z ich przygotowaniem, bo zawsze było coś do roboty: a to przetwory, a to Święta.. Teraz jednak wpadłam w kulinarny „ciąg”, głównie za sprawą książki Rick Stein’s Far Eastern Odyssey. Książka od marca leżała zapomniana na półce, jednak teraz poświęcam jej wystarczającą ilość uwagi 🙂 Do tej pory przygotowałam z niej kilka przepisów, kilka innych potraw ugotowałam jako „wariacje na temat” lub przy wykorzystaniu składników, które zostały mi w szafkach. To, co jest w tej książce fascynującego, to możliwość przygotowania własnoręcznych miksów przypraw, past smakowych etc i tym samym możliwie jak najbliższe zbliżenie się do oryginału.
Dziś chciałam zaprosić Was do przygotowania lankijskiej mieszanki przypraw curry, którą wykorzystam w kolejnych przepisach na blogu. Początkowo pomyślałam, żeby zamieścić ją w poście dotyczącym potrawy, jednak potem stwierdziłam, że jest tak uniwersalna, że szkoda, żeby zaginęła w czeluściach bloga. Jest to dość delikatny miks przyprawowy, który możemy według uznania doprawić odpowiednią ilością chilli. W kuchni lankijskiej występuje w dwóch odmianach: jasnej oraz prażonej. Ja przedstawię Wam swój lekko zmodyfikowany przepis, dzięki któremu będziecie mogli za jednym zamachem przygotować obydwie wersje.
W kolejnych postach przedstawię Wam pomysły na wykorzystanie tej mieszanki: curry z buraków oraz krewetki w sosie curry, jednak myślę, że tutaj może Was ograniczać tylko kulinarna wyobraźnia 🙂
Zapraszam!
