Dzień dobry,
Kilka dni temu wybrałam się na osiedlowy ryneczek i zakupiłam tyle kilogramów pomidorów, ile zdołałam unieść (około ośmiu, miałam jeszcze inne pakunki:-)). Jako, że wcześniej nie miałam możliwości z pomidorami popracować ze względu na ciągłe wyjazdy, powiedziałam sobie, że wykorzystam ostatni moment, kiedy są dostępne!
Rzeczywiście, udało mi się kupić pyszne pomidory w bardzo pysznej cenie (3 zł za limę w połowie września). Od razu wiedziałam, co z nimi zrobię. Jak co roku, przygotuję domowe suszone pomidory.
Zanim zapytasz „A po co suszyć” od razu uprzedzę: są absolutnie pyszne i nie równają się z tymi ze sklepu!
Pomidory suszyłam nocą i ich zdjęcie na Facebooku wzbudziło mnóstwo pytań dotyczących tego w jaki sposób suszę, co robię z miąższem etc.
Stąd też, specjalnie na życzenie fanów z Facebooka, krótki przewodnik suszenia pomidorów.
Zapraszam!
ps. zdjęcia i film udało mi się przygotować zaraz przed wyjazdem na wieś, są robione telefonem, niestety nie miałam czasu, aby wyciągnąć już aparat z bagażu, pociąg nie poczeka:)