Dzisiejszy post jest podwójnie hmm, niezwykły?
Po pierwsze dlatego, że pierwszy raz wykorzystałam chodzący mi od dłuższego czasu po głowie pomysł zgrillowania brzoskwini i moreli. Przygotowanie spontanicznej sałatki z dodatkiem sera feta i prażonego kopru włoskiego, sprawiło mi sporo przyjemności!
Po drugie, ważniejsze, niezwykła jest kolorystyka zdjęć. Wykorzystałam do nich piękne patery z domu naszej, nieżyjącej już, sąsiadki. Wszystkie patery mają świetne, intensywne kolory i zachowały się w dość dobrym stanie: fotografowanie z nimi było sporą przyjemnością!
Jeśli chcecie się dowiedzieć tego jak trafiły w moje ręce, jesteście ciekawi po co grillować owoce, jaka jest różnica pomiędzy grillowanymi morelami a brzoskwiniami, dlaczego na targu nie ma szpinaku oraz czemu warto prażyć nasiona kopru włoskiego, zapraszam do dalszej lektury!
Dodam, że resztę moreli zostawiłam na parapecie: po kilku godzinach leżenia w pełnym słońcu były przyjemnie ciepłe, miękkie, słodkie, soczyste.. tak, jakbym zerwała je prosto z drzewa..
ps. sałatkę oznaczyłam etykietką „wegetariańskie”, ponieważ dojrzewającą szynkę można bez uszczerbku dla smaku pominąć.
ps2. pieczywo, które widzicie na zdjęciach, to chleb z sokiem pomidorowym według przepisu z Lawendowego Domu.
