Jemy za mało ryb. Japończycy jedzą więcej. Mieszkańcy Basenu Morza Śródziemnego też. Nie wspominając o Anglikach. Powinniśmy je jeść co najmniej dwa razy w tygodniu.Ryby wpływają na nasze zdrowe w fantastyczny sposób: dzięki nim możemy żyć dłużej i radośniej.

Świetnie. Drobna uwaga: tak się jednak składa, że żyję w Kraju nad Wisłą, bliżej mi do Tatr niż do morza,” świeże” ryby z marketów obok świeżych ryb za pewne nawet nie leżały. Nie wspominając już o tym, że jeśli ktoś nie pochodzi z dużego miasta (jak moi Rodzice), nawet na łososia ma niewielkie szanse*.

Co więc poradzić? Jeść makrele i sardynki a od czasu do czasu łososia? Makrele i sardynki są super, jednak dziś chciałam zaproponować sposób na wykorzystanie mrożonej ryby. Sposób nie byle jaki, bo bardzo słoneczny: w potrawie znajdziemy nutkę świeżego rozmarynu, soczystą pomarańczę, orzeźwiający koper włoski i delikatny posmak orientalnej harissy. Gotowi na wyprawę po słońce?

Zapraszam na morszczuka w subtelnym sosie z nutką pomarańczy i fenkuła!
(to jest łatwe i proste do przygotowania!)

* nie chcę z siebie robić jakiejś ofiary, na szczęście mieszkam w Krakowie i tutaj dobrą rybkę można znaleźć;)


Pomysł na przepis powstał, kiedy zerknęłam na ostatnie wydanie „Palce lizać”, gdzie na okładce pięknie prezentował się rulonik z białej ryby podany na talerzyku pełnego przemówił do mojej wyobraźni! Dalsza lista składników była jednak nieco rozczarowująca: roladki z soli (ryby soli;)) ugotowane z lasagne z rosole z kurczaka, sok pomarańczowy z kartoniku z dodatkiem masła, dość rzadki („esencjonalny”).

Danie może i jest smaczne (chociaż wzdragam się jakoś przed gotowaniem ryby w bulionie), wygląda popisowo, jak w menu drogiej restauracji, jest oryginalne.. tyle, że nie miałam ochoty na jedzenie a la droga restauracja. Miałam ochotę na szybkie danie, pełne słońca, koloru, wibracji, danie w którym dużo się dzieje ale równocześnie jeden smak nie tłumi drugiego. I na dodatek będzie w nim pomarańcza, koniecznie! Taka już jestem zachłanna 🙂

Aby dogodzić sama sobie stworzyłam więc własną kombinację smaków: bulwę kopru włoskiego oraz cebulę zeszkliłam na oliwie, z dodatkiem świeżego rozmarynu, startego korzenia imbiru, skórki pomarańczowej, harissy, kukrukmy i suszonych pomidorów. Dodałam do tego pomidory w zalewie i kiedy smaki sosu zaczęły się przenikać, dorzuciłam pokrojoną w kawałeczki rybę. Ilość składników wydaje się dość duża, jednak nie konkurują ze sobą i tworzą kompleksowe danie.


Czas przygotowania? 15-20 minut?
Efekt? Dla mnie bardzo intrygujący. Harmonijnie współgra ze sobą słodkość pomarańczy, świeżość imbiru, rześkość fenukułu.. kontrapunkt stanowi wyrazisty rozmaryn i kwaskowate pomidory. Całość spięta orientalną klamrą tunezyjskiej harissy i suszonych pomidorów. Ryba jest dość delikatna w smaku, jednak nie ginie w tej całości. Czy polecam? Jak najbardziej!

Zapraszam!

Uwagi techniczne:


Morszczuk w sosie z pomarańczy i fenukła z orientalną nutą

(dla dwóch osób)
przed przygotowaniem zapoznaj się z uwagami technicznymi powyżej.

Przygotowanie:

W dużej patelni (woku) rozgrzewamy olej. Dodajemy przyprawy: skórkę z pomarańczy, imbir, harissę, kurkumę, gałkę muszkatołową, suszone pomidory, rozmaryn. Smażymy, aż zacznie uwalniać się piękny aromat.

Wrzucamy pokrojoną w kostkę cebulę i fenkuł, smażymy przez około 5 min, aż zmiękną ale nadal pozostaną jędrne. Zalewamy sokiem z pomarańczy i gotujemy jeszcze chwilkę. Dorzucamy pomidory i smażymy na małym ogniu przez kilka minut, by smaki się przeniknęły. Doprawiamy sos dokładnie solą i pieprzem. Jeśli jest zbyt kwaśny, dodajemy odrobinę cukru (ale pomarańcze same w sobie są słodkie, powinno być O.K), jeśli za słodki, dodajemy sok z cytryny.

Kiedy uznamy, że sos jest perfekcyjny, kroimy filety na kawałki, dorzucamy do sosu, smażymy przez koło 5 minut, aż będą ugotowane, ale nadal jędrne (gotują się b. szybko). Podajemy jako samodzielne danie albo w towarzystwie ryżu.

Smacznego!