Kiedy zobaczyłam w Krakowie świeże małże za rozsądną cenę, po prostu nie mogłam się powstrzymać od kupienia kilograma. Dawno marzyłam o samodzielnym przygotowaniu potrawy z małży i oto nadszedł ten czas!:-)

Podstawą dania są małże oraz aromatyczny, orientalny sos: z nutką chilli, imbiru, limonki oraz odrobiną harrisy (marokańska przyprawa na bazie susszonej papryki). Wszystko uzupełniłam spaghetti, aby posiłek był bardziej sycący.

Mój pomysł nie wzbudził entuzjazmu, Pan stwierdził „Nie jadam takich rzeczy”, jednak udało mi się przez dwa dni nakłonić go do spróbowania (zjadł, ale bez entuzjazmu, który towarzyszy jedzeniu curry;)) Cóż, owoce morza po prostu trzeba lubić. Następnym razem zrobię dla przyjaciółek, które lubią (uśmiecham się do dwóch Katarzyn;)).Jeśli Wy lubicie owoce morza tak jak ja, zapraszam!

ps. wiem, że przepisem narażę się wegetarianom (oj, już się naraziłam;)) ale im polecam sam sos, który stanowi świetną bazę do spaghetti.

Przyznam szczerze, że przygotowaniom małży towarzyszył dreszczyk emocji 😉 Jako osoba jedząca mięso i pochodząca ze wsi, nie mam najmniejszych złudzeń co do tego, skąd pochodzi mięso, jednak ugotowanie samej czegoś żywego (nawet o tak prostym systemie nerwowym) było dla mnie nieco.. dziwne. Uznałam jednak, że nie jestem hipokrytką i skoro lubię kurczaka to i małże przyrządzę! (w ogóle mam swoją teorię, że ludzie (jedzący mięso) oburzają się na zabijanie zwierząt (vide karpie) tylko wtedy, kiedy widzą sam proces, ponieważ jest on dość przykry i nieestetyczy, co innego pięknie zapakowane, „Bezosobowe mięsko”).

Omijając filozoficzne dywagacje i wracając do sedna: potrawa wygląda tak. Jak dla mnie – zachęcająco. Była to najszybsza sesja zdjęciowa jaką robiłam kiedykolwiek, poświęciłam na sfotografowanie potrawy około 2 minut, ponieważ stygła w błyskawicznym tempie!


Same małże pachną morzem i wakacjami. Sos dodaje im nieco pikanterii. Sos musiał być „Bez skazy” ponieważ później nie ma czasu na doprawianie. Dlatego, jeśli zdecydujecie się na ten przepis, doprawcie dokładnie sos (także solą i pieprzem) – potem nie będzie czasu na poprawki!

Małże podałam z małymi miseczkami do obmycia rąk (z kawałeczkami cytryny), serwetkami oraz z miską do odrzucania skorupek. Jedliśmy je za pomocą pustej muszli z małży, posługłując się nimi jak szczypczykami. Można pewnie też widelcem (tego próbował Pan aby nie pobrudzić rąk, ale dość trudna sprawa:)). Można podać ze schłodzonym białym winem, jedliśmy je jednak na wczesny obiad, więc było bez alkoholu.


Przygotowanie małży jest bardzo proste, jednak trzeba robić to dość szybko.
Oto kilka uwag technicznych:


Tym, którzy lubią takie smaki, polecam!
Małże w aromatycznym orientalnym sosie.
(dla dwóch osób)

Na całą potrawę:
1 kg świeżych małży (liczcie się z tym, że część „odpadnie ” podczas obróbki, patrz : uwagi techniczne w tym poście)

Opcjonalnie: makaron spaghetti ( u nas około 200g), ugotowany według przepisu na opakowaniu
Orientalny sos:

Do podania:

małe miseczki z wodą i kawałeczkiem cytryny do obmycia palców, duża miseczka do odrzucania muszelek, dobre białe wino (opcjonalnie).
Wykonanie:

Makaron gotujemy w osolonej wodzie al dente. Cedzimy i odkładamy na bok.

Następnie przygotowujemy sos: w dużym garnku (u mnie wok) rozgrzewamy oliwę. Dodajemy czosnek, imbir, chilli, przyprawy. Kiedy mieszanka staje się aromatyczna, dolewamy pomidory z zalewy (krojone) oraz dodajemy łyżeczkę brązowego cukru i sok z limonki. Gotujemy przez około 5-10 minut aż smaki się połączą.
Dokładnie doprawiamy do smaku (też solą i pieprzem). Sos ma być orzeźwiający, nie za słony, nie za słodki, nie za kwaśny, przyprawy powinny stanowić delikatną nutę. Doprawiajcie tak długo, aż będziecie z niego zadowoleni.To jest indywidualna sprawa, więc niech każdy zda się na własne gusta.:)

Gotujemy małże w dużym garnku (jak? patrz: uwagi techniczne w tym poście). Małże dodajemy do sosu, szybko mieszamy. Podajemy wraz z makaronem w podgrzanych miseczkach (podgrzewam puste miseczki w mikrofalówce przez koło minutę) . Można dodać wino oraz opieczoną bagietkę.

Smacznego!