Dobry wieczór,

Lubimy pokazywać się z jak najlepszej strony. Jeśli nie wszyscy, to większość z nas. Nawet mój dziadek przyznał, że kiedy zwoził buraki z pola, to najmniejsze chował na spód wózka a największe na wierzch, tak, aby sąsiedzi widzieli jakie ładne ma plony. Nic w tym złego czy zdrożnego.  Po co pokazywać coś, co się nie udało? Czasem chyba warto. Choćby dla pouczającego przykładu „jak-się-do-tego-nie-zabierać”.

Tym razem krótki post o kulinarnej „porażce”.  Z dedykacja dla tych wszystkich, którzy sądzą, że jestem mistrzynią kuchni i wszystko mi się udaje (macham tutaj do koleżanek ze studiów!). To nieprawda – wiele rzeczy nie wychodzi, ale próbuję tak często, że z czasem procent niewypałów jest coraz mniejszy.

Dziś postanowiłam zabłysnąć i przygotować Babci turecką przekąskę (mezze) zawijaną w liście winogron. Przepis pochodził z jednej z moich nowych książek Purple Citrus and Sweet Perfume traktującej o kuchni tureckiej (z naciskiem na wpływy ottomańskie). Co prawda powinno mi dać do zastanowienia, że przepis był niedokładnie opisany (autorka pominęła taki szczegół, jak ilość wody koniecznej do zagotowania ryżu).  Niezrażona przygotowywałam danie dalej..

(więcej…)