Dzień dobry,
Kiedy wyjrzałam wczoraj na balkon, nie mogłam się nadziwić, że to już jesień! Wszystko skąpane w ciepłym słońcu.. Postanowiłam skorzystać z pogody i zrobić sobie przerwę w pisaniu mojej pracy magisterskiej, robiąc użytek z jesiennych pomidorów, które, moim zdaniem smakują lepiej niż te wczesnoletnie.
Wiedziałam, że chcę przygotować coś prostego i szybkiego (ten post dedykuję wszystkim, którzy uważają, że na moim blogu są tylko fikuśne potrawy;))
Kilka dni temu mogłam oprzeć się pomidorom, które kupiłam na targu: tak długo czekałam na różnokolorowe pomidory! Widziałam je wiele razy w książkach kulinarnych oto zagościły na moim stole! Wiem, że być może są łatwe do dostania, jednak jakoś specjalnie ich nie szukałam, jednak kiedy nadarzyła się okazja, żeby je dostać, nie zastanawiałam się długo. Co prawda smakują tak jak inne (kiedy je kupiłam były jeszcze trochę twarde, więc zostawiłam je na kilka dni na balkonie, aby spokojnie dojrzały). ale za to jak wyglądają!
Postanowiłam przygotować włoską sałatkę panzanella. Cóż, nie jestem pewna, czy jest w stu procentach włoska: z tego, co zdążyłam się zorientować dość niebezpiecznym jest wchodzenie na terytorium kulinarne Włochów i mówienie co jest włoskie a co nie. Kiedyś znajomy Włoch tłumaczył mi, że prawdziwa pizza to tylko w okolicy 20 kilometrów od Neapolu. Kiedy zapytałam dlaczego, zaczął gestykulować, popatrzył na mnie z ubolewaniem i wycedził „due to the water chemistry” (z powodu chemii wody). Od tej pory mam się na baczności!
