Dzień dobry,
Wysłałam mojemu Panu takiego SMSa do pracy:
„Miłego dnia w pracy. Nie jest proszę dużo. Czekam w domu z dobrą kolacją. You’re the best”.
Wbrew pozorom nie gotuję codziennie trzydaniowego obiadu.
Tak, zdarza mi się nawet, że nie ma jednodaniowego. Czasem jemy po prostu kanapki.
Jednak od czasu do czasu staram się przygotować dla nas coś extra (zazwyczaj jest to curry, które obydwoje uwielbiamy w różnych konfiguracjach). Coś trochę fikuśnego , co mogę przygotować dla samego spróbowania nowych smaków i podszlifowania umiejętności. Dla czystej przyjemności gotowania – nie martwiąc się zbytnio,czy będzie wyglądać dobrze na zdjęciach i czy zdążę te zdjęcia zrobić przed zachodem słońca.
Tak było i tym razem. Przygotowałam kaczkę (właściwie piersi kaczki) w marynacie z jałowca. Z dodatkiem karmelizowanych fig oraz śliwek. Miały być same figi, ale zjadłam je zanim zdążyłam dodać do sosu:-) Kaczkę podałam z karmelizowanymi warzywami korzeniowymi, o których opowiem Wam przy innej okazji.
Zapraszam!
