Dzień dobry!
Niedawno przeczytałam, że za każdym postem powinna stać historia.
Ludzie kochają historie i opowieści – zaś w czasie Internetu, gdzie uwaga utrzymuje się na poziomie kilku sekund, to właśnie opowieść sprawia, że czytelnicy chcą poświęcić odrobinę swojego czasu.
Jaka jest historia za tymi placuszkami?
W niedzielę wstaliśmy późno. Ubrałam się, włączyłam komputer, a potem upiekłam racuszki. Zostawiłam trochę ciasta na później, zrobiłam zdjęcia. A potem upiekłam je jeszcze raz.
Żadna historia powiecie? To prawda – czasami po prostu nie ma opowieści. Czasem gotuję, tak po prostu.
I tak po prostu przygotowałam dzisiejsze racuszki: z dodatkiem mąki żytniej, kardamonu i odrobiny gałki muszkatołowej, ze śliwkami i bananami. Wszystko podałam z własnoręcznie robionym dżemem malinowym, płatkami migdałowymi i kawałeczkami czekolady.
A że w post w środku tygodnia? Z dedykacją dla wszystkich, którzy czekają na piątek!
Miłego (słodszego) dnia!
