Dzień dobry.
Jakiś czas temu dostałam smsa od koleżanki (macham, Magda!)
„Cześć. Będę w urzędzie w Twoich okolicach. Mogę wpaść, chociaż na chwilę? Proszę, bo jestem sama w domu i chodzę po ścianach z nudów”
<jest to moja luźna interpretacja tego smsa: tyle z niego pamiętam>
Odpisałam coś w stylu:
„Tak, możesz, tylko daj mi godzinę,żebym posprzątała. I kup po drodze gruszki proszę. Takie na dżem”.
Przyjechała za dwie godziny, z torbą pełną gruszek.Co powstało z gruszek, zobaczycie później!
