Gotowanie dla geeków. Recenzja książki i konkurs!

Kategorie:
Podziel się z innymi:

Dobry wieczór,

Dziś przygotowałam dla Was recenzję książki “Gotowanie dla geeków” oraz przyjemny (mam nadzieję) konkurs. :-)

Gotowanie dla geeków to świeżo wydana książka wydawnictwa Helion, znanego głównie z książek o charakterze informatycznym. Tym razem jednak informatyk, Jeff Potter, pisze obszerną, nasyconą wiedzą książkę o gotowaniu. Co więcej, przekonuje komputerowych pasjonatów, że warto raz na jakiś czas oderwać się od ekranu komputera i zamiast zamawiać kolejną pizzę na telefon oswoić obce terytorium jakim jest kuchnia!

Kim jest geek? Według Wikipedii: “geek (czyt.gik) – człowiek, który dąży do pogłębiania swojej wiedzy i umiejętności w jakiejś dziedzinie w stopniu daleko wykraczającym poza zwykłe hobby”.  W żargonie informatycznym geek to komputerowy pasjonat, nie widzący świata poza  informatyką, kochający rozwiązywać informatyczne problemy dla samej przyjemności ich rozwiązywania.

Jeśli nie jesteście maniakami komputerowymi nie zamykajcie proszę tego okienka! Książka “Gotowanie dla geeków” nie jest bowiem typową książką kucharską. Jest to publikacja kogoś, kto naprawdę zna się na rzeczy i ma sporo wiedzy do przekazania.  Co więcej, książka napisana jest lekkim, przyjaznym językiem, zrozumiałym dla czytelnika (no, może oprócz niektórych “informatycznych” żarcików”).

Przyznam, że gdybym nie otrzymała od Wydawnictwa Helion książki do recenzji, prawdopodobnie minęłabym ją obojętnie na półce. Teraz wiem, że byłby to błąd z mojej strony! (Jak to się mówi? Nie sądź książki po okładce?). “Gotowanie dla geeków” jest książką jakiej nie czytałam do tej pory. To skrzyżowanie felietonu, książki do chemii i fizyki oraz  książki kucharskiej. Jeśli jesteście ciekawi dalszej recenzji, zapraszam do lektury!

Co najważniejsze, dla jednego czytelnika będę miała egzemplarz “Gotowania dla Geeków” ufundowany przez wydawnictwo Helion. Będziecie więc mogli samodzielnie wyrobić opinię na temat tej książki. Zasady konkursu na końcu postu!:)

Gotowanie dla geeków czyli kim jest geek i dlaczego chcecie (nawet jeśli tego jeszcze nie wiecie) mieć tę książkę na swojej półce?

[pullquote]Gotowanie dla geeków to wiele więcej niż książka kucharska. [/pullquote]

Jeff Potter studiował informatykę i sztuki wizualne na Uniwersytecie Browna w Providence. Na co dzień zajmuje się działaniami z zakresu technologii informacyjnych jednak jego drugą pasją jest gotowanie. Właściwie coś więcej niż gotowanie: dociekanie do tego dlaczego rzeczy wyglądają tak jak wyglądają. Darzę dużym szacunkiem autorów, którzy mają czytelnikowi coś do powiedzenia, którzy posiadają wiedzę na temat jakiegoś zagadnienia i potrafią się nią dzielić. Jednym z takich autorów jest właśnie Jeff Potter,  zaś jego książka jest zupełnie inna od większości książek kulinarnych jakie znam i dlatego moim zdaniem należy ją oceniać według innych kryteriów.

[pullquote]Książka w przystępny i zabawny sposób przybliża różne aspekty gotowania.[/pullquote]

Dzięki tej książce możemy dowiedzieć się jak przebiega proces karmelizacji, dlaczego czasami do wypieków używamy sody a czasami proszku do pieczenia, w jaki sposób przebiegają reakcje chemiczne i fizyczne w żywności poddanej obróbce cieplnej. Wszystko to przeplatane wywiadami z profesorami socjologii i psychologii, kulinarnymi bloggerami, specjalistami ds. bezpieczeństwa żywności.. W książce możecie znaleźć również sporo ciekawostek a jeśli czujecie w sobie żyłkę odkrywcy, możecie nawet przygotować maszynkę do lodów z klocków lego!

Spis wywiadów zamieszczonych w książce..

Kilka słów o wydaniu czyli nie oceniaj książki po okładce.

[pullquote]Jeff Potter mówi “Nie!” przerostowi formy nad treścią.[/pullquote]

To co widać na pierwszy rzut oka: książka jest bardzo skromna. Wydana w miękkiej oprawce, wydrukowana na cienkim, szarym papierze, miłymi dla oka czarno-białymi rycinami w klimacie retro oraz z malutkimi czarno-białymi zdjęciami. Przypomina mi nieco mój podręcznik do chemii z liceum. Wydaje mi się, że autor z premedytacją odszedł od konwencji “food porn” (“pornografii jedzenia” – czyli przepisów okraszonych estetycznymi zdjęciami od których cieknie nam ślinka, tak, wiem, sama uprawiam taką pornografię ale cóż poradzić:)). Zdecydowanie mamy tutaj więcej treści niż formy.

Jaka to treść? Książka podzielona jest na kilka rozdziałów, które rzeczywiście można czytać tak, jak rozdziały podręcznika: wybierając interesujące nas zagadnienie. Przykładowe tytuły rozdziałów to “Witajcie w kuchni-myśl jak haker!”, “Wybór danych wejściowych – smak, zapach oraz składniki potrawy” czy “Radosna podróż w świat chemii”. Osobie niezaznajomionej z informatycznym slangiem mogą przeszkadzać niektóre porównania, jednak nie są zbyt częste i uciążliwe, można spokojnie je ominąć bez szkody dla treści.

Jak odczuwamy smaki i czy glutaminian sodu jest szkodliwy? Czyli podróż w zakamarki świata kulinariów.

Przyznam, że czytając pierwsze rozdziały pomyślałam sobie “przecież ja to wszystko wiem! umiem odróżnić rondel od patelni i nóż kuchni od noża do filetowania!”. Szybko jednak okazało się, że znalazłam dla siebie kilka ciekawostek. Nie warto rozbijać skorupki jajka o kant talerza. Lepiej uderzyć nim o płaski blat, dzięki czemu skorupka równomiernie się stłucze. Bezy nie da się dobrze ubić w plastikowym naczyniu, natomiast naczynie miedziane będzie idealne.

[pullquote]Część osób to “superdegustatorzy”.[/pullquote]Dalsze fragmenty książki były dla mnie sporo ciekawsze. Zainteresowało mnie to w jaki sposób ludzie odczuwają smaki, jak nasze preferencje smakowe różnią się w zależności od kultury, kim jest “superdegustator” (to osoba bardzo intensywnie odczuwająca gorycz i cierpkość – około 35% białych kobiet i 10% białych mężczyzn to superdegustatorzy). Ciekawym elementem były dla mnie fragmenty o chemicznych dodatkach do żywności stosowanych w przemyśle (w końcu spokojnie, bez patosu i ekologicznej retoryki napisane co kryje się za złowrogimi “E”), glutaminianie sodu (właściwie jedynie na Zachodzie mamy obsesję na punkcie jego szkodliwości, w Azji-Południowo-Wschodniej jest używany jako zwyczajna przyprawa) czy kwestii związanej z prawidłowym i bezpiecznym przechowywaniem i przetwarzaniem żywności.

Produkcja jedzenia – pomiędzy jakością a bezpieczeństwem.

Jak słusznie zauważa Jeff Potter producenci wolą mówić o “jakości i pochodzeniu jedzenia” ale niewielu z nich zwraca uwagę na kwestie związane z bezpieczeństwem: kto chciałby sugerować kupującemu że jego produkt jest potencjalnie niebezpieczny? Skoro nikt, tym bardziej warto zapoznać się z podstawowymi – choć wzorowanymi na wyśrubowanych amerykańskich normach – zasadami bezpiecznego obchodzenia się z produktami spożywczymi.

 

No dobrze a co z przepisami?

Owszem w książce znajdziemy przepisy zarówno takie po które sięgnie zwykły śmiertelnik (konfit z kaczki, pizza) jak i zapalony eksperymentator (trzydziestominutowe jajko dla kogoś?). Jak jednak zauważyła moja kuzynka “Możesz mówić co chcesz, mnie ta książka nie przekona do wypróbowania tych przepisów!”. Mnie również nie przekona. Malutkie, czarno-białe zdjęcia, przepisy z niewielką ilością składników (część połączeń smakowych już znam) i do tego cały czas mam irracjonalne wrażenie, że mogę brać udział w jakimś chemicznym eksperymencie. Wierzę zapewnieniom autora, że żeberka są pyszne a naleśniki z maślanką bardzo dobre, jednak jestem przyzwyczajona do bardziej estetycznej formy prezentacji przepisów.

Jeden z przepisów w książce. Przepisy są nastawione głównie na wyjaśnienie tego, w jaki sposób łączą się dane składniki oraz jakie reakcje zachodzą podczas gotowania. Można się sporo dowiedzieć!

Podsumowanie. Dlaczego warto przeczytać tę książkę?

Jednak w tej książce zdecydowanie nie chodzi o formę. Chodzi o wiedzę, informację, dociekliwość (dlaczego dany produkt zachowuje się tak a tak?). Jeśli tak jak ja jesteście kulinarnymi pasjonatami (kuchennymi geekami!) z pewnością macie na swojej półce niejedną pięknie wydaną książkę i odwiedzacie blogi z pięknie wydanymi zdjęciami. Niech tak zostanie. Dzięki “Gotowaniu dla Geeków” będziecie mogli lepiej zrozumieć to, co dzieje się z jedzeniem zanim trafi na talerz.

[pullquote]Książka porusza wiele tematów. Znajdziemy w niej też wywiady z autorytetami w dziedzinie kulinariów.[/pullquote]

Mi książka pozwoliła dowiedzieć się wiele więcej na temat chemii i fizyki żywności i to w dość bezbolesny (czytaj: niewymagający wypominania sobie, że nie pamiętam już niczego z chemii i fizyki z liceum) oraz fachowy sposób. W końcu trochę zrozumiałam “o co chodzi z tą kuchnią molekularną”. Bardzo podobały mi się, o czym już wspominałam, krótkie wywiady z bloggerami, autorami książek kulinarnych czy psychologami, którzy odpowiadali na dociekliwe pytania Jeffa.

[pullquote]Gotowanie dla geeków to swoisty podręcznik, do którego wrócicie nie raz![/pullquote]

Przyznam, że gdybym nie dostała książki do recenzji, minęłabym ją na półce, przewertowała ją raz czy dwa, ale nie zdecydowałabym się na zakup. Po przeczytaniu książki mogę ją Wam z czystym sumieniem polecić. Jeśli nie będziecie jej traktować jako książki kulinarnej ale raczej jako “książkę o kulinariach” z pewnością nie będziecie zawiedzeni i każdy z Was dowie się czegoś ciekawego. Autor wprost zachęca do aktywnego korzystania z książki, pisania ołówkiem po jej stronach, pożyczania znajomym. To swoisty podręcznik, którego raczej nie da się przeczytać jednym tchem ale za to wielokrotnie można do niego wracać.

Polecam!

Fragmenty Gotowania dla Geeków w pdf.

Blog Jeffa Pottera (od siebie dodam, że jadłam 30 sekundowe lody robione za pomocą ciekłego azotu podczas Festiwalu Nauki w Krakowie. Dało się zjeść;))

Jeff Potter, Gotowanie dla geeków, Helion 2011.

Stron 406.
Cena: 59 zł.

A teraz czas na zadanie konkursowe.

Jak wspomniałam wcześniej, wydawnictwo Helion ufundowało dla czytelników Ziołowego Zakątka książkę “Gotowanie dla Geeków”.  Przyznam, że długo zastanawiałam się nad formą konkursu (zasugerowano mi nagranie filmiku z ekstremalnym gotowaniem za pomocą np. ciekłego azotu: macie przez przypadek ciekły azot w lodówce?;)) i postanowiłam wybrać takie zadanie, które osobiście wydaje mi się ciekawe i równocześnie niezbyt techniczne: w końcu gotowanie jest nie tylko dla geeków!

Zatem zaczynamy.

Jeff Potter poświęca wiele miejsca temu w jaki sposób odczuwamy smaki i  w jaki sposób powstaje przepis (podkreśla, że jest to pewien analityczny proces). Autor przepisu kulinarnego staje przed trudnym zadaniem: nie dość, że musi brać pod uwagę sposób w jaki łączą się składniki to dodatkowo sprawę komplikuje różnorodność odbierania smaków przez poszczególnych ludzi (nawiasem mówiąc, to dość frustrujące: można się napracować a i tak nie ma pewności że druga osoba fizycznie poczuje smak tak samo jak my).

Wyobraźcie sobie, że zostajecie redaktorem naczelnym rubryki dotyczącej jedzenia w znanym czasopiśmie – puśćmy wodze fantazji i powiedzmy że tym czasopismem jest New York Times.  Jesteście szczęśliwi i podekscytowani – do czasu pierwszego zlecenia. Okazuje się, że redaktor naczelny chce, abyście przygotowali danie o którym nigdy nie słyszeliście i pochodzące z tradycji kulinarnej o której nie macie zbyt wielkiej wiedzy (załóżmy roboczo niech będzie to kuchnia Nikaragui albo Paupui Nowej Gwinei).  Macie pewną dowolność w wyborze tematu, ale czujecie się nieswojo na tym gruncie.

Pytanie konkursowe brzmi: w jaki sposób przygotujecie artykuł? Chciałabym żebyście zastanowili się nad tym w jaki sposób zabierzecie się do tego tematu i jak opracujecie przepis (pamiętajcie, że Wasi czytelnicy Wam ufają i nie wszyscy są mistrzami kuchni!). Na co zwrócicie szczególną uwagę?  Jak ułożycie artykuł?

Wiem, że zadanie jest dość abstrakcyjne: nie chcę żebyście pisali o konkretnym przepisie ale o tym, jak według Was wyglądałby proces tworzenia takiego przepisu. Pamiętajcie, że Wasza gazeta jest bardzo poczytna: mogą czytać ją zarówno smakosze, obsesyjnie dbający o dietę, tradycyjne gospodynie domowe.. Jeszcze się taki nie narodził coby wszystkim dogodził, jednak warto to wziąć pod uwagę:-).  Odpowiedź możecie przedstawić np. w punktach:)

Na odpowiedzi czekam do niedzieli 11 września  do 24tej, wyniki ogłoszę w poniedziałek 12 września.

W poniedziałek wybiorę wpis czytelnika który moim zdaniem w najbardziej kompleksowy i ciekawy sposób odpowiedział na zadane pytanie (przyznam, że osobiście wolę losowania, tym razem jednak ze względu na unormowania prawne obowiązujące Wydawnictwo będę musiała wybrać sama – już się boję!).

Każdorazowo przy odpowiedzi proszę o pozostawienie adresu e-mail, abym mogła się skontaktować ze zwycięzcą w sprawie nagrody! Zwycięzca zgadza się na przetwarzanie danych osobowych – dane konieczne są do wysłania przesyłki:)

Powodzenia!

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *