Domowe sposoby na przeziębienie..?

maslo-do-ciala-4419

Dzień dobry,

Dziś planowałam robić coś zupełnie innego. Miałam w planach odesłanie prawie ostatnich stron książki i odpowiedź na komentarze redakcji, potem chciałam nakręcić kilka świątecznych filmów, zaś wieczorem poczytać świeżutką książkę o perfumerii, którą dostarczył mi dzisiaj kurier.

Niestety, jak to bywa z planami, nie zawsze wypalają.

Dlatego siedzę przed komputerem, z lekką gorączką (ale już mogę siedzieć). Na pewno znacie ten stan. Nie jesteście jeszcze tak naprawdę chorzy, ale zdrowi też nie.  Jeszcze nie jest to ponad 40C gorączki, ale chodzić za bardzo nie możecie, męczy Was głupie odkurzanie i kiedy wyjdziecie na zakupy wracacie, jakbyście byli po pokaźnym maratonie (który kończy się w łóżku).

Jeśli wiecie o czym mówię, to mam nadzieję, że jesteście ze mną.

W moim wypadku dochodzi jeszcze jedna rzecz: nie mogę pozwolić, żeby infekcja się rozwinęła, ponieważ automatycznie (nieomal w gratisie) dostaję zapalenie oskrzeli, które u astmatyka zazwyczaj kończy się źle. A wiecie jak jest z lekarzami – specjalistami: są dostępni wtedy, kiedy ich nie potrzebujesz (czyli za pół roku). Chociaż z drugiej strony nie ma wielkiej różnicy, ponieważ i tak jest tylko kilka działających leków, które biorę od lat i na dobrą sprawę mogłabym już sama je sobie przepisywać.

Ale ja nie o tym, kto by chciał słuchać narzekania? Amerykańscy Naukowcy odkryli, że to bardzo polskie i niezbyt zdrowe ;-)

Moje sposoby na infekcję..

Właściwie i tak chciałam Wam o nich napisać. W styczniu. Pewnie zrobię to jeszcze raz, kiedy będę bardziej świadoma tego co piszę:-).  Gdzie mój syrop zwiększający odporność? Zapytacie. Przyznam, że pierwszy wypił się już jakiś czas temu, zaś drugi jest w drodze. Czy działa? Powiem tak: co roku jesienią chorowałam na zapalenia górnych dróg oddechowych kilkukrotnie. Teraz świetnie się trzymam. Może to zasługa pięknej jesieni. Może syropu. Może jednego i drugiego. W sumie, chyba nigdy się nie dowiem.

Nie planowałam chorować, ale skoro już to się stało, sięgnęłam do tego co miałam pod ręką: w moim wypadku sprawdza się póki co całkiem nieźle, zobaczymy co będzie dalej:)

Jestem swoim własnym aromaterapeutą.

Nie wiem czy powinnam się tym głośno chwalić: teoretycznie wiele rzeczy, które robię z olejkami eterycznymi, powinnam skonsultować z profesjonalnym aromaterapeutą. Tyle, że takiego znaleźć i dostać się do niego jest jeszcze trudniej, niż w przypadku alergologa. Dlatego po przeczytaniu kilku tysięcy stron o aromaterapii w przypadku mojego własnego zdrowa samozwańczo nadałam sobie ten tytuł: „Profesjonalny aromaterapeuta ds. tylko mojego zdrowia”. Może być?

[tutaj możecie przeczytać więcej o aromaterapii]

Bardzo pomaga mi olejek tymiankowy, który dobrze toleruję i świetnie sprawdza się u mnie w infekcjach górnych dróg oddechowych. Nie jest to odczucie subiektywne: po kilkukrotnym zastosowaniu, w ciągu około 3 godzin praktycznie całkowicie zniknęła mi duszność i „świszczący” oddech.

Dodatkowo stosuję Thieves z Young and Living, jeden z najmocniejszych mieszanek przeciwzapalnych na świecie. Teoretycznie olejków nie stosuje się wewnętrznie, ale akurat olejki tej konkretnej firmy nadają się do stosowania wewnętrznego. Jest to amerykańska szkoła (np. Polskie Towarzystwo Aromaterapeutyczne odradza stosowanie wewnętrzne) i wiadomo, nikogo nie zachęcam. Ale dziś byłam zdesperowana i kilka kropli poszło do ciepłego mleka z miodem.

Olejki krążą w ciele przez około 3 – 5 godzin, potem są naturalnie usuwane przez organizm, więc potrzeba częstej reaplikacji, zwłaszcza w przypadku smarowania się.

Jest jeszcze jedna mieszanka tej firmy, która dobrze nadaje się na górne drogi oddechowe, ale zostawiłam ją na wsi:

vng

 

Ziołowe herbatki.

Co 3 godziny staram się pić ziołowy napar. Dzisiaj był to koszyczek rumianku (też dobry na drogi oddechowe) oraz kwiat malwy/ślazu (ma takie działanie osłonne, bo zawiera dużo śluzów: tak naprawdę popijałam, bo akurat miałam w szafce i bardzo mi smakuje). Jutro planuję rumianek zamiennie z lipą.

Propolis.

Na szczęście dobrze toleruję propolis. Niedawno robiłam sobie nalewkę propolisową, więc akurat jest szansa,żeby jej użyć. Nie żałuję sobie, bo dziennie wchodzi jakaś łyżeczka,co w przypadku tego typu nalewki jest dość sporą ilością.

Nalewka z propolisu
 

  Przyprawy i inne.

Tutaj nie mam jakiegoś specjalnego planu działania. Miałam ochotę zjeść czosnek, to zjadłam. Miałam kawałek imbiru to dodałam do herbaty.  Miałam też konfiury z bzu czarnego, ale były tak dobre, że już je zjadłam:)

Mój Pan po powrocie z pracy kupił mi także tłoczony sok żurawinowo-jabłkowy (taki w butelce, z lodówki). Pamiętam że jeszcze dwa lata temu podczas przeziębienia piłam dużo soku pomarańczowego z kartonu. Teraz wiem,że to nie był dobry pomysł: jest tak przetworzony,że witaminy C naturalnej to on za dużo nie widział, poza tym przestał mi smakować. Wolę takie nasze, wyciskane z polskich owoców, zaś pomarańczowy czasem sobie kupuję, ale też wyciskany. Nie z koncentratu.

Sen jest najlepszym lekarstwem.

Za każdym razem dochodzę do wniosku,że nie ma jednak niczego lepszego niż sen. Mój Pan zawsze się śmieje, że nie ma choroby, której bym nie przespała. Może trochę przesadza, ale rzeczywiście, kiedy jestem chora śpię ile tylko mogę (to tajemna technika odziedziczona po Babci;)). Nic tak nie pomaga w regeneracji.

Teraz tryumfy święci polski projekt NeuroOn, proponujący nowatorską maskę do snu polifazowego (w skrócie, śpisz 2-3 godziny na dobę podczas najbardziej optymalnej fazy snu). Jestem pełna podziwu dla polskich młodych wynalazców i życzę im jak najlepiej, ale sama bym takiej maski nie kupiła. No, chyba, że miałabym małe dzieci i byłabym wiecznie niewyspana. Ale znając życie i tak nie dałyby mi spać z maską w odpowiednich godzinach.

Wierzę, że nic nie zastąpi regeneracyjnego działania snu.

A Wasze sprawdzone techniki?

Jak widzicie, zaaplikowałam sobie dość zmasowaną kurację (żeby było jasne, nie namawiam nikogo do pójścia w moje ślady, jam nie lekarz)  i nie ma w niej, póki co, miejsca na tabletki. Nie łudzę się jednak, jeśli coś będzie nie tak (zwłaszcza z oskrzelami) od razu odwiedzę lekarza.

Do napisania tego postu zainspirowała mnie rozmowa na Facebooku, gdzie czytelniczki poddawały mi swoje sposoby na przeziębienie i infekcję. Bo przecież każdy takie ma i nikt z przyjemnością do lekarza nie chodzi (chyba:)).

Padło jajko na miękko (popieram, bardzo odżywcze) oraz olejek pichtowy (z sosny syberyjskiej, nie używałam akurat, ale mam jodłowy w apteczce)..

Jestem bardzo ciekawa jakie są Wasze, opatentowane domowe sposoby?

  • Marta

    To nie jest czasami przepis na 500ml???35 spirytusu i 150 woy>dlacgeo zalalas spirytusem tylko 3/4 sloikimoglabys odpisac

  • IWONA

    chodzi mi o takie krople propolisowe 7%,widze za zapomnialam dopisac

  • IWONA

    cZY TAKI 7% PROPOLIS Z APTEKI MA TAKIE SAMO DZIALANIE?JAK SPRAWDZIC CZY JEST SIE NA NIEO UCUZLONYM?CHODIZ MI O ZASTOSOWANIE WEWNETRZNE?CZY TAKI PROPOLIS Z ZIELARNI Z PASIEKI BEDZIE DOBRY-ZAMAWAIAJA Z HURTOWNI FARMACEUTYCZNEJ TEN PROPOLIS?CO SADZISZ NA TEMAT SREBRA KOLOIDALNEGO?

  • krystian

    A NA FILMIE MOWISZ O DOLEWANIU WODY-ZGLUPIALEM JUZ

    • do alkoholu, Jesli chciałbyś miec koniecznie 70 procent stężenie, wtedy Ci sie zemulguje ale to nic takiego. Koniec końców nie dolozylam juz. Najlepszy spirytus 70 ewentualnie 90 procent. To die rozpuszcza w spirytusie, wazelinie i trochę w oleju (ale slabo).

  • Krzysiek

    hej powiedzmi,bo niewiem czy zalalasten porpolis woda???czy tylko spirytusembo na filmie chyba nie dolewalas wody

  • tagor22

    wszedłem w Zielony zakątek nie tak dawno 3-4 tyg do tej porady czytałem w skupieiu, ale to co dzisiaj zobaczyłem to szczyt – nie powiem czego ….

    • Jak już zacząłeś to powiedz – jak nie, to po co pisać komentarz?
      To jest blog prywatny, nie strona z poradami:) Mam nadzieję,że znajdziesz inne strony, które Ci odpowiadają.
      ps. moja strona nawet nie nazywa się Zielony Zakątek, ale to szczegół.Chyba jednak nie czytałeś w skupieniu;).

  • olejek oregano to najsilniejszy naturalny antybiotyk jaki znam. odkąd go używam przeziębienia mam tylko 1 dzień te z gorączką też. jem 1/3 łyżeczki 3 x dziennie następnego dnia jest po wszystkim

    • Cieszę się, że Ci pomaga,ale powiem też, że strasznie odważna jesteś:)
      W sensie nie wiem czy taką duża dawkę podałby Ci doustnie jakikolwiek aromaterapeuta w Polsce. Dobrze,że dobrze tolerujesz ten olejek, bo mogłoby być nie za fajnie:)

  • anna

    moj maz co roku przynosi grype wirusowo z baru i kichajoc w domu mnie zaraza..nic jednak grypa sie nie rozwija a teraz i on nie kicha bo sprawdzony niezawodny sposob to natychmiast pomarancze mandarynki po 3 do 6 dziennie miedzyposilkami albo po posilkach oslonowo siemie lniane gotowane ..i niezawodny ogorecznik jest on silnie przeciwbakteryjny a jesli dodamy czosnek bez mleka np. posiekany na chlebie to juz po grypie…ogorecznik albo suszony albo najlepiej swiezy ..suszony to silny napar ja zalewam ukropem pozadno garsc i zosatwiam na calo n dopiero na drugi dzien pije…swierzy miksuje dodaje do majonezu sosow i zmiksowanych owocow..swietny w jogurcie serku wiejskim…te trzy to trzej muszkieterowie mozna tez pic herbakti lipa rumianek bratek polny i krwawnik wszytkie razem tako mieszanke ..jesli to mieszamke pije sie codziennie jedno herkatke przez calo zime to wogle niezobaczymy przeziebien…wazne by te ziola kupic luzem nie w saszetkach..jesli chodzi o alergie to ja wyleczylam calkowicie…pilam caly rok swinstwo smakowe korzen lopianu krwawnik mozna dodat lisc karczocha (ohyda) zamykalam ocz i chlup jednym duszkiem…do tego ostropest codziennie po wielkiej lyzce dodany jak kto gdzie woli(mielony) oczyszczony organizm jest wolny od alergi..do tego bardzo polecam derenia jest on silniejszy od ogorecznika najlepiej niedojrzaly jeden owoc co dwa tygodnie lub suszony jesc…soki bedo nieskuteczne ze wzgledu na cukier…jesli nie chcemy pic obrzydliwosci a mamy kase to alveo czyli ekstrakt z 24 ziol mnie wyleczyl ze wszytkiego lacznie z zatkanym nosem ciagle obrzeknietym od alergi..alveo jednak musi byc pite nie w zalecanych dawkach ale po jednej trzeciej szklanki w czasie choroby 3 razy dziennie skutki so natychmiastowe..po wypiciu pierwszej dawki otwiewrajo sie drogi oddechowe…zasluga obecnosci miety..dlatego polecam napary z miety kogo nie stac na alveo 136 zl butelka litrowa..(warta grzechu)nie istnieje przedawkowanie…miete tez mozna dodat jako piatego muszkietera do wyzej wspomnianej mieszanki ziolowej profilaktycznej…

    • Ciekawe, poczytam..
      Nam profesor polecał też „Zioła szwedzkie”.

  • Paeonia

    U mnie w domu na przeziębienia stosowało się mleko z miodem, czosnkiem i odrobiną masła.. swoją drogą, paskudztwo, ale ważne że skuteczne. Ja lubię także popijać herbatę z cytryną, ale już kilka razy czytałam, że takie połączenie przyczynia się do powstawania choroby Alzheimera (np. Ojciec Grande wspomina o tym w swojej książce). Może wiesz coś więcej na ten temat?
    Zdrowia życzę :)

    • Słyszałam coś o herbacie i cytrynie rzeczywiśćie, ale głębiej nie czytałam, bo uznałam to za wydumany problem, bo ileż tej herbaty się pije. W sensie pewnie w głupiej parówce jest więcej rzeczy, które mogą przyczyniać się do Alzheimera. Ale rzeczywiście obiło mi się o uszy.

  • AB

    Mój patent na regenerujący sen to materac gorczycowy. Mam go pod prześcieradłem i rano wstaję wypoczęta, w czasie choroby też pomaga zdrowo się wyspać. Ma trochę wspólnego z tymi maskami bo szybko wprowadza w głęboką fazę snu. Jest też bakteriobójczy co dla alergików ma znaczenie. Na twoim miejscu zainwestowałabym też w odświeżacz powietrza z funkcją jonizacji, zabija bakterie w powietrzu, dla alergików to bezcenne. Osobiście mam taki i bardzo sobie chwalę. W czasie choroby warto też tradycyjnie, w kominku do aromaterapii, podgrzać olejek lawendowy, jest silnie bakteriobójczy. Postawiony koło łóżka odkadzi powietrze w twoim pobliżu, to pomaga.

    • Właśnie zastanawiałam się, czy nie kupić poduszki z nasion gryki od kolegi, też podobno działą dobrze..:)
      Co do bakterii, to ja mam takie podejście, że chcę się eksponować jak najbardziej i ich nie zabijam za bardzo;) Kominków też nie używam, bo niestety olejek podgrzany do ponad 40 C traci swoje właściwości.. przymierzam się do zakupu vaporyzera, ale to jak mi się konto trochę zapełni, bo na razie pustki noworoczne.

      • AB

        Do mojego oczyszczacza powietrza można wstawić pojemniczek z wodą z kroplami olejku. Wydmuchiwane czyste powietrze przechodzi aromatem i delikatnie aromatyzuje powietrze w pomieszczeniu. Kominek używam awaryjnie. Myślę, że część olejku zdąży wyparować zanim za bardzo się podgrzeje. Mój materac to połączenie gorczycy z gryką, do materaca dostałam też dwie poduszki, jedną gorczycową, a drugą z gryki. Kupiłam go od producenta. Właśnie przymierzam się do ponownego zakupu, bo ziarenka działają nie dłużej niż pięć lat.

  • Latea

    Od paru lat stosuję miksturę czosnkową – łyżka miodu, sok z cytryny, z 3-4 ząbki czosnku. Czosnek wycisnąć, wszystko wymieszać i brać parę razy w ciągu dnia po łyżce. Dobre, jeśli siedzi się w domu:) Do tego syrop z pędów sosny, syrop z kwiatów bzu czarnego i oczywiście domowy sok malinowy. Przeważnie po 3 dniach pozostaje mi jeszcze niedrożny nos (ale bez kataru). Po 5 nie ma już nic. Może nie jest to cudowny sposób na pozbycie się choroby w 24 h, ale przynajmniej hamuje rozwój wirusów czy czegoś tam…

    • No z czosnkiem też mam taki problem;)

  • EK

    Na początku grudnia rozchorowałam się i z pozytywnym nastawieniem zaczęłam kurację naturalnymi sposobami. Przede wszystkim leczniczy sen, do tego dużo napojów, woda z sokiem malinowym, herbata z lipy, a na gardło i katar inhalacje z olejkiem z sosny syberyjskiej na zmianę z olejkiem herbacianym. Do tego płukanie nosa letnią wodą z solą. Trochę to wszystko pomogło, szczególnie inhalacje dobrze zadziałały na gardło i ułatwiały oddychanie. Niestety po tygodniu wybrałam sie do lekarza bo katar nie mijał. Efekt tego to ostre zapalenie zatok, oskrzela też nie do końca w porządku, dwa tygodnie brania antybiotyku!!!! i załamka, moje teorie legły w gruzach. Być może to dlatego, że jestem alergikiem i mój układ oddechowy jest bardziej wrażliwy…sama niewiem.

    • Atria

      Witaj w klubie!:)
      Wiesz, jeśli chcesz się leczyć naturalnie (ale tak naprawdę leczyć, nie że wspomagająco) to też trzeba wiedzieć jaka jest dawka lecznicza/terapeutyczna danej substancji, jedna herbatka czy dwie nic nie pomogą niestety..To co jest podawane jako „pomoc w przeziębieniu” to bardzo często jest za mała dawka,żeby pomogła w czymkolwiek/

      Natomiast jeśli jesteś alergikiem tak jak ja, to już całkiem trzeba uważać z infekcjami górnych dróg oddechowych i jest niewiele rzeczy, które pomogą jeśli infekcja już się zacznie. Ja mam taką złotą zasadę, że jeśli przez trzy dni mi nie mija to od razu lekarz, te infekcje bardzo szybko się rozwijają jeśli się ich nie trzyma w ryzach i tutaj nie ma co brać na przetrzymanie..

      Trzymam kciuki za zdrowie!

      • EK

        U mnie jest tak, że w 80% przypadków, przeziębienie kończy się podaniem antybiotyku, a że często łapie infekcje to średnio 2-4 razy w roku przechodzę antybiotykoterapię. Zazwyczaj nie zwlekam długo z pójściem do lekarza, ale tym razem postanowiłam, że będę konsekwentna i wyleczę się sama. Dochodzę jednak do wniosku, że nie przeskoczę tego że jestem alergikiem (do tej pory to bagatelizowałam). Pozbycie się alergii tez łatwe nie jest – choć 7 lat szczepionki trochę zniwelowało objawy. Pozostaje skupienie się na tym aby wzmacniać odporność organizmu i ograniczać ilość infekcji (na tyle na ile to możliwe) oraz pewnie trzeba bardziej profesjonalnie podejść do leczenia naturalnymi sposobami (tylko skąd czerpać rzetelną wiedzę?..). Trzymam kciuki aby Twoja kuracja się powiodła i mam nadzieję, że nie będziesz musiała sięgać po żadne tabletki.
        Zdrówka!

        • Bardzo dobrze Cię rozumiem, bo były takie momenty, że leżałąm czasami w łóżku w roku przez dwa miesiące, jakby razem policzyć. Odczulanie też nie za bardzo mi pomogło.

          Myślałam żeby zrobić w zimie post właśnie o tym jak radzę sobie z alergią i astmą za pomocą różnych naturalnych środków (oczywiście inhalatory tez muszą być w plecaku). Nie wiem, byłabyś zainteresowana?

          Mi bardzo, bardzo pomagają olejki eteryczne (i czasem jak wiem że dobrze toleruję to biorę też doustnie kilka kropli w mleku,ale to sposób nieoficjalny, nikomu nie polecam;)).

          Generalnie teraz trochę „wyrosłam” i z 5-6 infekcji rocznie mam około 3-4 lekkie ALE zdarzają mi się mocne napady astmatyczne jak jestem na alergen wystawiona (który jest u mnie na wsi tylko i jedynie;)) i wtedy muszę sobie radzić min. nebulizatorem etc. I to właśnie głupia ekspozycja na alergen u alergika może sprawić, że sprawy toczą się szybko: kaszel, zapalenie, zaraz zapalenie oskrzeli..

          To bardzo dziwne, że masz aż tak często zapalenia górnych dróg oddechowych i nie masz jeszcze astmy:. (oczywiście,życzę Ci,żebyś nie miała).

          • EK

            To byłby świetny pomysł gdybyś napisała coś o radzeniu sobie z alergia naturalnymi sposobami. W sumie nie spotkałam się nigdzie z takim tematem…. Moim głównym alergenem jest kurz (który towarzyszy mi zawsze i wszędzie) ale też sierść kota czy psa (w tym roku zamierzam na zimę przygarnąć pod swój dach takiego jednego kociaka i zobaczymy co się będzie działo ;) Zresztą teraz jest u mnie o NIEBO lepiej niż gdy byłam dzieckiem i dlatego myślałam, że w dużej mierze alergię wyleczyłam…Od czasu do czasu wyskoczy mi jakaś pokrzywka (zwłaszcza jak zabiorę się za intensywne sprzątanie;) ale te częste przeziębienia to masakra jakaś…(astmę na szczęście u mnie jedynie podejrzewano)

  • Nie bez znaczenia jest nastawienie i wiara w uzdrowieńcze właściwości tego co bierzemy. Wiele leków ma działanie pozytywne na grupę badawczą na poziomie bardzo bliskim placebo. Dlatego ja podając dzieciom coś z natury zawsze czytam im co ma nauka na ten temat do powiedzenia. Jestem przekonana, że składniki zawarte w tym co podaje + wiara w ich działanie daje efekt synergii. Oczywiście sen, odpoczynek popieram rękami i nogami :) ps. Stawiasz sobie czasem bańki lekarskie?

    • Oczywiście że tak! Ja się zawsze najpierw obczytam:)

  • Anna

    Maść majerankowa skutecznie odtyka nam nosy i do tego skutecznie leczy obtarty do czerwoności nochal, do tego inhalacje od lat używamy olbasu i pomaga dzielnie na kilka godzin, rumiankiem też się inhalujemy i pijemy go, herabata lipowa na gorączkę ale osobiście wolę maliny ucierane z cukrem na surowo domowej roboty, gorączka 40 st. ucieka gdzie pieprz rośnie nie ma to jak dobrze się wypocić. Dawno temu rodzice stawiali nam bańki i chorobsko konczylo sie w 3 dni, do tej pory nikt z nas nie był już tak obłożnie chory żeby sie kwalifikować na bańki. Potem smarowali nas jakimś sadłem do tej pory twierdzą że było z niedźwiedzia?! Maść kamforowa – smarujemy stopy, plecy i piersi pomaga, owszem idzie płuca wypluć z rana ale potem kaszel przechodzi, a na kaszel syrop z cebuli, a profilaktycznie na zdrowego pijemy syropy z mniszka, bzu i lipy. Do tego słodzimy miodem. A na odorność łyżeczka miodu dziennie. Od kilku lat mam taki sposób wyczytany w starej książce jak mam wysoką gorączkę 39-40 idę pod gorący prysznic, trzeba się zmusić bo trudno ustać na nogach ale efekt jest piorunujący gorączka mi mijała bez brania leków. Lata temu dostałam super mieszankę ziołową z eukaliptusem + 9 innych( pamieć kiepska) było tam zioło naturalnie słodkie odkryłam potem że była to stewia a leczyłam wtedy kaszel od 6 tygodni!!! to był najgorszy kaszel w moim życiu, po trzech dniach picia wszystko minęło i jak tu nie wierzyć w moc ziół.
    Od kiedy urodziła nam sie córeczka hartujemy się szczególnie w zimie spacery dwa razy dziennie, a nawet jak mam kaszel i katar jadę na narty i wracam zdrowa zaczynam wierzyć w terapie zimnem.
    Pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu do zdrowia.

    • Ale to jakieś krople były ta mieszanka, nalewka czy herbatka może..?

  • JuWu

    Jestem w temacie bo ciąży nie zostaje nic innego. U mnie duuużo czosnku,syrop z cebuli, domowy sok malinowy, aroniowy, imbir, miód, miód i jeszcze raz miód. Lipa na gorączkę, inhalacje z soli i Amolu na katar. Wiem, że jeszcze czarny bez ale nie mogę znaleźć nic naturalnego. Słyszałam o olejku pichtowym, ale podobno nie można w ciąży, może masz jakieś informacje dlaczego? No i sen wiadomo-najlepiej przespać całą chorobę.Gorzej jak spać nie pozwala katar albo starsze dzziecko i inne obowiązki :( Chętnie poznam więcej sposobów bo właśnei coś mnie zaczyna łapać…

    • Wielu olejków nie poleca się w ciąży ze względu na przeróżne składniki jakie mogą w nich być, zazwyczaj takie, które bardzo mocno działają na organizm.

      Olejku pichtowego (jodły syberyjskiej) tak samo jak innych olejków drzewnych (jodłowy, cedrowy, jałowcowy, kamforowy nie mówiąc już o tujowym) nie używa się w ciąży z tego co wiem ze względu na duża zawartość substancji aktywnych: w tym wypadku głównie pinenów. Dokładnie nikt tego raczej nie zbadał jaki mają wpływ na dziecko, bo nie robi się badań na kobietach w ciąży, ale zapewne chodzi po prostu w tym wypadku o możliwość przenikania do łożyska. Tak, jak się nie stosuje w ciąży większości leków, tak nie poleca się olejków o mocnym działaniu.

    • ps, akurat dużo czosnku w ciąży też nie można. Więcej niż 6 ząbków dziennie stosowanych przez długi czas (czyli np. powyżej ja wiem, dwóch tygodni? wiadomo, u każdego to ilość będzie inna) rozrzedza krew i może prowadzić do krwawień. Chrować w ciąży jest przegrane:/

  • Ula

    Klaudyna,
    W przypadku kiedy czujesz, że zaczyna Cię rozbierać warto wypić znacznie więcej propolisu. Dawka końska powinna pomóc od razu. ;)
    Ja biorę nawet ze 3 razy dziennie po łyżce stołowej. Niektórzy piją na cukrze, inni tylko popijają wodą. Wiem, nie jest to ani smaczne, ani przyjemne, ale na prawdę pomaga. Warto spróbować. ;)
    Zdrowiej przed świętami szybko!
    Pozdrawiam,
    Ula

    • Ale jakie masz stężenie tego propolisu?
      Bo u mnie jest jakieś zabójcze 25% albo i więcej, a nie chcę sobie reakcji alergicznej zrobić..

  • to prawda macierzanka jest rewelacyjna jak dopada przeziębienie wystarczy kilka razy dziennie zrobić inhalację i po przeziębieniu

  • Magiczne Słowa

    Jeżeli chcesz poznać moje sposoby na grypę i przeziębienie zapraszam do mnie na bloga :)
    Szczególnie polecam sok z czarnego bzu!
    Życzę szybkiego powrotu do zdrowia.

    Pozdrawiam
    Magiczne Słowa

    • Miałam przetwory z bzu, ale były za dobre i część rozdałam a część zjadłam