Grzyby shiitake i makaron chiński. Odświeżający!

Dzień dobry!

Nie wiem jak Wy, ale ja chwilowo mam dość tradycyjnych potraw – Wielkanoc robi swoje. :-) Dziś chciałam Was zaprosić na orzeźwiający, prosty makaron chiński – chiński, ponieważ z chińskim makaronem jajecznym, świeżym  imbirem, grzybkami shiitake i paroma innymi rzeczami.  Zapewne mógłby się nazywać „orientalny” lub jakoś inaczej, jednak skojarzenie z chińskością pozostało – wybaczcie!

Makaron jadłam pierwszy raz w krakowskim bistro „Karma” – w menu figurował jako „makaron z shiitake”. Miał bardzo odświeżający smak, który zapadał w pamięć – więc postanowiłam odtworzyć go w domu – z powodzeniem!

W poście napiszę Wam też troszkę o samych grzybkach shiitake – może zachęcę Was do eksperymentów?

Zapraszam!

ps. jeśli lubicie tego typu smaki, może się Wam też spodobać przepis na sajgonki.

Jak możecie zauważyć, makaron jest bardzo lekki – praktycznie o jego smaku stanową grzybki shiitake oraz przyprawy. Jest sycący, ale równocześnie ostry i odświeżający, dzięki dodatkowi imbiru i chilli.

Nie wiem jak Wy, ale ja jestem ignorantką, jeśli chodzi o kuchnie orientalne (chociaż bardzo staram się to naprawić! Przerobiłam z pół książki Ricka Steina Far Eastern Oddysey, przeczytałam książkę Syczuański pieprz, ale nadal daleko mi do biegłości w tej kuchni). Grzybki shiitake długo były dla mnie zagadką, więc postanowiłam nieco poczytać na ten temat. Oto co znalazłam {dla niecierpliwych: przepis nieco niżej}

grzyby shiitake suszone

Grzyby shiitake 

[pullquote]Shiitake są pełne smaku umami. [/pullquote]Grzyby shiitake  (Lentinula edodes, a po polsku urocze twardziak jadalny) są tradycyjnym przysmakiem w kuchni japońskiej i chińskiej, stały się jednak również obiektem badań naukowych. Mają specyficzny smak, pełen umami. Ja wykorzystałam grzybki suszone, które były łatwiej dostępne, jednak smakosze twierdzą, że nie dorównują one świeżym, w których „pełny” i „mięsny” smak umami jest rozwinięty. Nie jest to tylko metafora -to  w grzybach shiitake po raz pierwszy odkryto związek GMP (guanosine monophosporate – wybaczcie, nie jestem chemikiem) , który reaguje z glutaminianem. Stąd bogaty smak.

Jestem osobą, która lubi dociekać jak co wygląda w stanie naturalnym. Tutaj możecie zobaczyć, jak wygląda grzybnia shiitake.

Grzyby shiitake świeże – tak wygląda grzybnia i uprawa.

Grzyby shiitake a zdrowie:

[pullquote]Grzyby shiitake posiadają wiele ciekawych właściwości.[/pullquote]Takie grzyby hodowano w Japonii od ponad tysiąca lat (ciekawe od kiedy hodowane są nasze pieczarki?), uważano również, że mają właściwości medyczne – szczególnie przydają się do leczenia schorzeń układu oddechowego i krwionośnego. Współczesne badania potwierdzają, że grzyby shiitake mają unikatową strukturę węglowodanową, która w pewnych warunkach może hamować wzrost komórek nowotworowych. Związki w grzybach shiitake hamują też wytwarzanie nitrozamin w naszym systemie trawiennym (nitrozaminy to związki, które powstaję w procesie utrwalania żywności, mogą także być produkowane przez organizm  i mają działanie rakotwórcze u zwierząt – na szczęście ludzie bardzo słabo je przyswajają – więcej tutaj)

Tyle na temat shiitake nauka, więc w skrócie, jest kilka dobrych informacji, które zachęcają do sięgnięcia po shiitake.

{Tę część opracowałam dla Was na podstawie świetnej publikacji McGee on Food and Cooking: An Encyclopedia of Kitchen Science, History and Culture}

Jak przygotować grzyby shiitake?

Świeże, tak samo jak inne grzyby.

Suszone, najlepiej namoczyć przez noc w wodzie – wtedy pęcznieją.

Ja moczyłam przez 2h w gorącej wodzie – o ile „kapelusze” wyglądały bardzo ładnie i były jędrne, o tyle nie wszystkie „nóżki” były miękkie. Dlatego polecam wcześniej je namoczyć, potem macie z głowy czekanie :-)

Tak wyglądają namoczone grzyby shiitake:

grzyby_shiitake

Gdzie kupić shiitake?

Powiem Wam, że kupiłam w osiedlowym sklepie typu Lewiatan. Są dość tanie – zapłaciłam 4,50 za opakowanie, które wystarczy na jedną porcję.

Są też do kupienia na Allegro, w Kuchniach Świata czy sklepach eko.  Jestem (prawie) pewna, że będą w większości marketów, na półkach poświęconych kuchniom świata.  Widziałam też na Allegro całe grzybnie shiitake do kupienia – ale nie wiem, jak to działa w praktyce.. może kiedyś..;-)

To tyle mojego gadania, zapraszam Was na danie z tych uroczych (i fotogenicznych) grzybków!

Suszone shiitake raz jeszcze:

 

Przepis na makaron chiński z grzybami shiitake.

Uwagi techniczne:

Ja użyłam makaronu jajecznego, który kupiłam w Marks and Spencer. Możecie po prostu kupić parę zupek chińskich i wyciągnąć z nich makaron – będzie się jednak szybciej gotował, ponieważ ma cieńsze nitki – uważajcie, żeby nie stał się zbyt miękki i kleisty!

Można też użyć innego makaronu np. soba (gryczano, gryczano pszenny) czy nawet ryżowego albo vermicelli – tyle, że musicie wtedy dokładnie doprawić danie.

Grzybki shiitake namoczyłam w gorącej wodzie przez około 2 godziny – można zostawić je na noc w letniej wodzie, same napęcznieją. Namoczenie grzybów shiitake jest jedyną czynnością , którą trzeba wykonać wcześniej. Potem makaron sam się robi.

Moja wersja jest ostra, ale bez przesady. Jeśli lubicie łagodniejsze smaki – doprawcie według uznania :-)

Składniki:

{dla dwóch osób}

  • 100 g chińskiego makaronu jajecznego (lub innego, patrz wyżej)
  • namoczone uprzednio  w gorącej wodzie shiitake – około 15 sztuk (tak z 50g)
  • spory kawałek świeżego imbiru, starty na tarce o grubych oczkach (u mnie wielkości kciuka, ale możecie spróbować z mniejszą porcją)
  • 2-3 ząbki czosnku, zmiażdżone i  grubo posiekane {lub przeciśnięte przez praskę, ja dałam duże ząbki}
  • solidna szczypta płatków chilli
  • pół łyżeczki sosu Worcestershire {możecie spróbować zastąpić sosem sojowym, wtedy jednak uważajcie na dodatek soli – sos jest słony sam w sobie) Uwaga! Sos Worcestershire nie jest wegetariański!
  • łyżka oleju do smażenia
  • olej sezamowy, 2-3 łyżki (opcjonalnie – jeśli lubicie)
  • trochę soku z cytryny (do smaku)
  • oliwa z oliwek 2-3 łyżki
  • sól, pieprz do smaku
  • czerwony pieprz (opcjonalnie, do podania)
  • można posypać zieleniną, np. dymką
  • można również podprażyć na suchej patelni sezam i posypać nim całe danie.

Makaron gotujemy według instrukcji na opakowaniu. Powinien być jędrny – będziemy go jeszcze podsmażać. Można przelać go zimną wodą, żeby przerwać proces gotowania.

Kroimy miękkie grzyby shiitake na duże kawałki. Na patelni podgrzewamy olej do smażenia. Na rozgrzany olej wrzucamy czosnek, chilli i imbir, krótko podsmażamy, ciągle mieszając (żeby czosnek nie ściemniał). Kiedy mieszanka zacznie ładnie pachnieć, dorzucam shiitake i chwilę smażę. Dodaję makaron, olej sezamowy i smażę jeszcze przez chwilę, żeby wszystko było gorące. Doprawiam do smaku sosem Worcestershire, solą i pieprzem, odrobiną soku z cytryny jeśli to konieczne. Polewam oliwą z oliwek, olejem sezamowym, posypuję czerwonym pieprzem.

Podaję gorące!

Smacznego!

 Makaron chiński

 

Robiliście coś z shiitake?

Kurczę, korci mnie, żeby Tacie na balach drewnianych z jedną grzybnię posiać;)

Enhanced by Zemanta
  • Magda

    Pyszne, lekkie i proste danie! Właśnie przed chwilą zrobiłam, bo trafiłam na świeże shiitake. Dzięki za przepis :)

  • guanosine monophosporate – to fosforan guanozyny, albo dokładniej guanozyno-5′-monofosforan.
    „[…] który reaguje z glutaminianem” – to bzdura, fosforan guanozyny nie reaguje w żaden sposób z glutaminianem, no i skąd w ogóle ten glutaminian. jeśli informacja pochodzi z jakiegoś źródła w obcym języku, to być może chodziło o to, że związek ten ma zbliżony smak do glutaminianu sodu, gdyż tak rzeczywiście jest, w przemyśle spożywczym jest on również stosowany w tych samych celach, co glutaminian, czyli do wzmocnienia mięsno-bulionowego smaku umami.
    pozdrawiam

    • Hmm, dzięki za uwagę, jestem prawie pewna, że przetłumaczyłam dobrze, ale sprawdzę jeszcze u źródła!
      Pozdrawiam!

  • ja bym się nie zastanawiała tylko ta grzybnie bym posiała od razu! za shiitake przepadam, tak, że nawet jajecznicę czasem z nimi robię ;)
    pozdrawiam!

    • A już zamówiłąm i czekam :)

  • Nie omieszkam kupić tych grzybów i makaronu jak się tylko do Wrocławia wybiorę:) Ponoc w Kuchniach świata shitake są bardzo tanie ….tak słyszałam od kolegi (pewnie w porównaniu zcenami ze zwykłych sklepów).
    Zdjecia piękne:) ….a i za informacje o samych grzybach dziękuję:). Zastanawia mnie ten smak umami. Usłyszałam o nim ostatnio po raz pierwszy w życiu, przy okazji oglądania programu TopChef:) pozdrawiam

    • Parę zł. kosztują, ale nie wiem, po ile są świeże.. Pozdrawiam!:_)

  • Małgosia

    Jadłam to danie w Dobrej Karmie. Bardzo smaczne, tylko dla mnie zbyt pikantne. Ale teraz, kiedy mam już przepis (dziękuję :-)) zrobię wersję łagodniejszą.

    • Cześć, cześć! No, ostre było, wychodziło troszkę nosem;) To moje nie jest aż tak ostre, mimo wszystko:) Smacznego!

  • Monika

    Nie jestem dobra w kuchni ale chciałabym.. bardzo chciałabym więcej czasu przebywać w kuchni ;) ..zazdroszczę Ci takiego talentu.. no mam smaka a ten makaron ;D Pozdrawiam, http://www.monika-paula.blogspot.com

    • To żaden talent, wszystkiego można się nauczyć, o:)
      Również pozdrawiam:)

  • Wygląda przepysznie;) Piękne zdjęcia;)

  • Witaj :)
    dziękuję za odwiedziny u mnie :)

    Tak jak pisałaś, takie spotkania blogerek mogą być fajne :)

    PS. Bardzo fajny blog :) Dużo ciekawych przepisów i do tego przepiękne fotografie :)

    Ale jeśli chodzi o dzisiejszy przepis, to niestety nie dla mnie, bo nie lubię pieczarek :)
    wiem- jak można nie lubić pieczarek! :):)

    Pozdrawiam :)

    • Hej,hej!
      Miło mi Ciebie gościć:)

      Ja także nie lubię pieczarek – ale to we wpisie to nie są pieczarki, ale grzyby shiitake, które mają, w przeciwieństwie do pieczarek smak, więc można spróbować się przekonać:)

      Pozdrawiam pięknie!

  • pięknie zdjęcia :) bardzo smacznie to wygląda

    • Dziękuję! Pyszne są:)

  • Lubią takie makarony z niewielką ilością dodatków. Danie musi być bardzo aromatyczne i pyszne:)

  • Ola

    Fajny przepis, taki lekki. Nie widzę tylko w którym momencie dodaje się grzyby na patelnie…

    • Już dodaję:) Daje się je zaraz po czosnku i imbirze:)