Rusz się po zdrowie!

aromaterapia-3289-2-768x1024

Dzień dobry,

Kochani, dziś na blogu będziemy mieli poważny, ale ciekawy temat. Będziemy mówić o czymś obija się nam zazwyczaj o uszy, ale jakoś tak nigdy nie ma czasu, żeby przystanąć sobie na spokojnie i się zastanowić. Mianowicie o  stylu życia, który jest bardzo istotnym elementem w zapobieganiu nowotworom.  Sprawa ważna, niedoceniana (a wiadomo, że lepiej zapobiegać niż leczyć) i ciekawa.

W Polsce drugą, najczęstszą przyczyną śmierci są nowotwory złośliwe, ale uwaga! Badania naukowe pokazują, że w wielu przypadkach nawet do 90% zachorowań, zależy od czynników środowiskowych. Od tego co jemy, czy się ruszamy (albo i nie), czy palimy. Słowem, od naszych codziennych wyborów. Te odpowiednie sprawiają, że po prostu czujemy się lepiej, mamy więcej energii (kto zaczął regularnie biegać czy inaczej ćwiczyć ten potwierdzi!), po prostu jesteśmy zdrowsi.  I teraz ważna sprawa: wylicza się, że nawet jednej trzeciej zachorowań można zapobiec dzięki odpowiednim nawykom i wyborom.

Stali czytelnicy wiedzą, że tematy onkologiczne są mi (niestety) dość bliskie i rok temu spędziłam sporo czasu w klinice ze względu na chorobę mojej Babci (która akurat jest przypadkiem osoby, żyjącej bardzo zdrowo przez całe życie).  Na szczęście, dzięki wczesnej diagnostyce i świetnej pracy lekarzy i pielęgniarek (którym będę zawsze bardzo wdzięczna za to jak bardzo pomogli i jak miło i uprzejmie odnosili się do wszystkich chorych) Babcia nadal jest z nami, czuje się (odpukać w niemalowane drewno!) dobrze i mam nadzieję, że tak będzie jeszcze przez długi, długi czas!

Dzisiaj chciałam Wam przedstawić Europejski Kodeks Walki z Rakiem, który jest prostym zbiorem zaleceń minimalizujących ryzyko środowiskowe zachorowania na raka. Takich dla każdego, w 11 punktach.

Niektóre są oczywiste i świetnie znane (nie pal tytoniu, jedz warzywa i owoce:)), inne nieco mniej.  Postanowiłam opatrzyć je swoim komentarzem:).

Zapraszam Was więc do zaparzenia herbatki, wygodnego rozsiądnięcia się (jest takie słowo?:)) w fotelu i przeczytania!

Myślę, że ten wpis będzie dopiero zaczątkiem różnych innych, o których będziemy sobie opowiadać w przyszłym roku.

Zapraszam Was pięknie!

Kodeks Walki z Rakiem

Co w nim jest?

Jak się przekonacie, nic nadzwyczajnego.

Ale tak to czasami jest, że proste rzeczy trudniej jest zrobić niż takie niecodzienne.

1. Nie pal;

      jeśli palisz, przestań. Jeśli nie potrafisz przestać, nie pal przy niepalących.

2. Wystrzegaj się otyłości.
3. Bądź codziennie aktywny ruchowo

      , uprawiaj ćwiczenia fizyczne.

4. Spożywaj więcej warzyw i owoców:

      jedz, co najmniej 5 porcji dziennie. Ogranicz spożycie produktów zawierających tłuszcze zwierzęce.

5. Jeśli pijesz alkohol

       – piwo, wino lub napoje wysokoprocentowe – ogranicz jego spożycie: mężczyźni do dwóch porcji dziennie, kobiety do jednej porcji.

6. Unikaj nadmiernej ekspozycji na promienie słoneczne

      . Szczególnie chroń dzieci i młodzież. Osoby mające skłonność do oparzeń słonecznych powinny przez całe życie stosować środki chroniące przed słońcem.

7. Przestrzegaj ściśle przepisów mających na celu ochronę przed narażeniem na znane substancje rakotwórcze.

       Stosuj się zawsze do instrukcji postępowania z substancjami rakotwórczymi. Przestrzegaj zaleceń krajowych ośrodków ochrony radiologicznej.

8. Kobiety po 25 roku życia powinny brać udział w badaniach przesiewowych w kierunku raka szyjki macicy.

       Badania te powinny być prowadzone w ramach programów podlegających procedurom kontroli, jakości zgodnym z „Europejskimi wytycznymi kontroli jakości badań przesiewowych w kierunku raka szyjki macicy”.

9. Kobiety po 50 roku życia powinny brać udział w badaniach przesiewowych w kierunku raka piersi.

       Badania te powinny być prowadzone w ramach programów zdrowotnych podlegających procedurom kontroli jakości zgodnym z „Europejskimi wytycznymi kontroli jakości mammograficznych badań przesiewowych”.

10. Kobiety i mężczyźni i po 50 roku życia powinni uczestniczyć w badaniach przesiewowych w kierunku raka jelita grubego.

       Badania te powinny być prowadzone w ramach programów uwzględniających procedury kontroli jakości.

11. Bierz udział w programach szczepień ochronnych przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B.

Kodeks mogliście też może zobaczyć na innych blogach na przykład u Olgi  albo u Elizy.

Ja postanowiłam napisać Wam prosto i szczerze co myślę o kolejnych punktach, bo nie zawsze jest tak prosto, jakby mogło się wydawać:)

unnamed

1. Nie Pal

Paleniu poświęciliśmy sobie poprzedni post.

Ja wiem, że łatwiej powiedzieć niż zrobić i znam mnóstwo osób, które rzucają z mniejszym lub z większym powodzeniem. Natomiast zdecydowanie warto i jeśli potrzebujecie dodatkowego przekonania ku temu czy informacji gdzie znaleźć pomoc, znajdziecie je tutaj: www.jakrzucicpalenie.pl. Warto także skorzystać z pomocy konsultantów zatrudnionych w Telefonicznej Poradni Pomocy Palącym (801 – 108 -108) lub napisać na adres biuro@jakrzucicpalenia.pl. Naprawdę można zadzwonić i się dopytać, konsultanci są bardzo mili, nie ma się co krygować: wiem, bo dzwoniłam i sprawdzałam:).

2. Wystrzegaj się otyłości

Kolejna sprawa, niby oczywista, ale dużo trudniejsza do zastosowania i zdecydowanie łatwiej jest zapobiegać niż leczyć. Mówię to jako osoba ze słabą wolą, dla której zrzucenie kilku zaledwie kilogramów wcale nie jest łatwe.

O otyłości mówi się głównie w kontekście chorób krążenia czy układu kostnego, natomiast jest to druga, druga! po paleniu przyczyna zachorowania na nowotwory złośliwe. Według danych, otyłość odpowiedzialna jest za 40% nowotworów trzonu macicy i przełyku, aż 25% nowotworów nerek i pęcherzyka żółciowego i 10% nowotworów piersi. To bardzo dużo i przyznam, że nie byłam świadoma, że zależność jest aż tak spora.

unnamed (1)

Kiedy patrzę na ikonografikę, zaskoczyło mnie też, że aż 50% osób, które są otyłe deklaruje, że nie zmienia nawyków żywieniowych i w sumie je to co dalej.

Wydaje mi się, że historia jest podobna jak z rzuceniem palenia, to naprawdę nie jest łatwe i to jest naprawdę poważna sprawa (i temat rzeka). Moja koleżanka podsumowała to kiedyś w taki sposób: „Wiesz, uzależnienie od jedzenia – słodyczy, śmieciowego jedzenia i innych takich – jest gorsze niż uzależnienie od papierosów czy alkoholu czasami. Bo palić i pić możesz przestać całkowicie, ale żeby żyć musisz jeść. I to cię ciągle kusi, codziennie”. Myślę, że coś w tym jest.

Nigdy nie byłam otyła, ale wiem, że mam słabą wolę i nie dałabym rady dietować, więc „wystrzeganie się” jest dla mnie. W ostatnim kwartale ze względu na różne sytuacje stresowe (nie związane z blogiem, nie martwcie się!:)) przytyło mi się kilka kilogramów.  Co prawda BMI mam w porządku (wiem, że to nie jest jedyny wyznacznik, umówiłam się z koleżanką – dietetyczką, że przywiezie taką magiczną wagę, która pokazuje stosunek tłuszczu do reszty czy jakoś tak), ale dobrze wiem, że człowiek ani się obejrzy, a ma kilka kilogramów zapasu. Przychodzi łatwo. Stracić nieco trudniej.

W każdym razie wymiotłam z szafek to co mnie wcześniej kusiło (zwłaszcza ukitrane jak w norce chomika słodycze), robię sobie regularne zapasy innych, zdrowszych według mnie rzeczy. Jakich? Opowiem Wam niedługo w cyklu o Prawdziwym Jedzeniu:)

Niemniej, wracając do kodeksu: to jest dobra rada.

3. Bądź codziennie aktywny ruchowo

Wiedzieliście, że średnio ludzie z plemion zbieracko-łowieckich przemieszczali się 10 kilometrów dziennie? 10. Dziennie. Ja dowiedziałam się na wykładzie z etnobotaniki i dopiero to uświadomiło mi, jak mało się ruszamy będąc w mieście. Blok, sklep, samochód, biuro, samochód, sklep, dom. Domyślam się, że dla naszych zbieracko-łowieckich genów to jednak za mało.

Tymczasem, regularna aktywność fizyczna jest uznawana za jeden z najważniejszych czynników prewencyjnych i podtrzymujących zdrowie. Według rekomendacji, minimum ruchu to 30 minut trzy razy tygodniowo. Najlepiej codziennie. I liczy się regularność, a nie intensywność ćwiczeń.  Czyli niestety, jeśli raz na miesiąc zrobię sobie spacer życia i wyszaleję się na basenie to lepsze to niż, nic ale zawsze coś.

To co Wam napiszę dalej, napiszę jako osoba która nienawidziła sportu. Sportu rozumianego jako WF, często na korytarzach (bo nie było miejsca na sali). Tego, że nie umiałam dotknąć czubkami palców u rąk palców u stóp bez podgięcia kolan i dostawałam uwagi w stylu „mało się starasz” (dopiero kilka lat temu na pilatesie dowiedziałam się, że to jest przykurcz kolan i to nie była kwestia mojego lenistwa). Tego, że jako ktoś z syndromem „dziurawych rąk” i nienawidzący rywalizacji, musiałam grać w te wszystkie gry zespołowe i inne takie.

W liceum połowa moich koleżanek miała zwolnienie z WF z powodu „astmy” albo „uczulenia na chlor” (i tak było wiadomo, że basen po prostu jest nieprzyjemny, niszczy fryzurę i makijaż). Sęk w tym, że ja naprawdę miałam astmę, mamę pielęgniarkę i lekarza prowadzącego, którzy wiedzieli, że przy tej chorobie, kiedy nie ma ataku po prostu trzeba ćwiczyć i już.  Więc jako jedyna osoba w klasie z astmą, nie miałam zwolnienia ze względu na astmę;). Ale WFu nadal nie lubiłam, chociaż było nie tak źle.

Sport polubiłam dopiero wtedy, kiedy nie byłam do niego zmuszona i znalazłam coś, co sprawia mi przyjemność.

Już wiem, że przyjemność sprawia mi aktywność, którą wykonuję sama dla siebie. Bardzo podobał mi się pilates i może zapiszę się znowu. Dużo spaceruję, niewiele biegam. Mam dwa hula-hop (jedno w mieście, jedno na wsi), którymi zawzięcie kręcę.

Nie jest to jeszcze 10 kilometrów dziennie, ale jestem na dobrej drodze! Jak na osobę, która nie znosiła WFu, uważam, że nieźle:)

4. Spożywaj więcej warzyw i owoców: najlepiej 5 porcji dziennie

dynie-1-of-1-9

O tym słyszał chyba każdy. Różnie to jest (bo na przykład kiedy mam fazę na mandarynki, to jestem w stanie pochłonąć kilogram albo i więcej w jeden dzień), ale staram się różnicować to co jem. Wybierać różne owoce i warzywa, także o innych kolorach i fakturach. Poza tym, jestem świadoma, że nie wszystko co jem jest ekologiczne (kto ma własny ogródek ten wie, dlaczego nie da się mieć własnej marchewki dla całej rodziny przez całą zimę;)) i staram się dywersyfikować, nie polegać na małej grupie „cudownych” owoców.

Jest taka świetna książka „Dzika strona jedzenia”, która pokazuje, jak ciekawe właściwości mają warzywa i owoce.  Tę książkę nie dość, że mam, to jeszcze zrecenzuję i Wam dam dwa egzemplarze!

Zrobiłam sobie takie szczerze zestawienie, co jadłam przez ostatnie trzy dni:

  • 2 granaty (mam olbrzymią gastrofazę na granaty)
  • guacamole z 2 awokado
  • mandarynki w ilościach hurtowych (ale to głównie woda)
  • mieszanka sałatowa podana z vinegrett (mało to sezonowe ale zawsze jakaś zielenina)
  • kimchi w zupie (kiszona na ostro kapusta)
  • wczoraj mnie gościła koleżanka, która prowadzi restaurację, więc sporo warzyw korzeniowych mam za sobą
  • orzeszki i różne rzeczy do podgryzania
  • warzywa w rosole chyba się nie liczą:)

Wedle zaleceń wystarczą dwie sztuki owoców i 200g warzyw dziennie. Przyznaję, że jeśli policzę to aż tyle codziennie nie zawsze udaje mi się pochłonąć (problemy z regularnością), ale staram się!

Zauważyłam jedno, im łatwiej coś jest dostępne, tym chętniej jest jedzone. Jeśli postawię mojej drugiej połowie przed komputerem mieszankę orzechów, to zje. Jeśli nie, to jakoś nie ma motywacji sięgnąć:)

Szczerze mówiąc, ja do zalecenia o owocach i warzywach dodałabym też grubymi literami: i trochę mniej cukru, Drodzy Państwo.

Ja przynajmniej trochę ograniczam:)

5. Ogranicz spożycie alkoholu

Picie alkoholu zwiększa ryzyko wielu nowotworów – m.in. jamy ustnej, przełyku, gardła, krtani, wątroby. Przy raku jelita grubego, ryzyko zachorowania jest wprost proporcjonalne do  ilości spożytego alkoholu, niezależnie od jego rodzaju (!) . Czyli nie ważne czy piwo czy wino czy wódka. To jest bardzo ciekawe zagadnienie i więcej na jego temat możecie przeczytać tutaj.

 

6. Unikaj nadmiernej ekspozycji na promienie słoneczne

W naszym kraju nie lubimy się smarować filtrami.  Słowo – klucz: witamina D3 (i ewentualnie chemiczność filtrów, ale to jest temat na inny post, zresztą w lecie Wam pokażę jak samemu sobie w miarę dobry filtr zrobić).

To jest skomplikowany temat, ale trzeba sobie jasno powiedzieć: zachorowalność mieszkańców Europy na nowotwory skóry wzrosła od lat 90tych. Wiąże się to to prawdopodobnie z tym, że wystawiamy chętniej i więcej ciała. Kiedy moja Babcia szła na sianokosy, to nie robiła tego w bikini. Osobiście mocno popieram unikanie nadmiernej ekspozycji na promienie słoneczne (nadmiernej, a nie bunkrowanie się w domu na całe życie).

Kiedyś powiemy sobie o tym więcej, ale oto garść powodów:

  • jestem posiadaczką bardzo jasnej skóry, która się spala. Używam mało kosmetyków, ale w lecie obowiązkowo wysoki filtr na twarz, dobre okulary i nie wychodzę na największy żar, jeśli nie muszę. Naprawdę, są inne sposoby uzyskania witaminy D w moim wypadku niż wystawienie wszystkich moich pieprzyków na żar słoneczny i spalenie sobie skóry na raka. Nikt mnie nie przekona, że jestem za blada i powinnam się koniecznie opalić:). Jesienią i zimą za to jasna skóra się przydaje i łapię te ostatnie promienie słońca
  • witamina D3 to bardzo ciekawy i poważny temat i ma (słusznie) wielu zwolenników. Też się do nich zaliczam.. Na szczęście jednak można ją skomplementować. Niewiele osób, które martwią się o witaminę D robi badania określające jej poziom w organizmie (jeśli chce się suplmenentować na poważnie, powinno się takie badania robić co kilka miesięcy). Ja planuję sobie takie badania zrobić i jak będziemy mówić o witaminie D to Wam opowiem, co z tego wyszło ciekawego:).
  • Dodatkowo, w zaleceniach Kodeksu mówi się o uważaniu na znamiona i unikanie nadmiernej ekspozycji, nie zaś całkowitym zrezygnowaniu ze słońca.
  • Ludzie żyjący w plemionach zbieracko-łowieckich często w czasie największego nie wystawiają się na słońce, jeśli nie trzeba. Wtedy się odpoczywa, jeśli tylko można.
  • Do Solarium mnie nawet końmi nie zaciągniecie, to chyba dość oczywiste:)

Możemy sobie o witaminie D3 dyskutować, ale trudno dyskutować z tym, że rak skóry rzeczywiście istnieje i rzeczywiście ekspozycja słoneczna jest tutaj czynnikiem znaczącym.

To ja w wersji opalonej, tak na marginesie:

rzucanie-palenia (1 of 1)-3

7. Przestrzegaj ściśle przepisów mających na celu ochronę przed narażeniem na znane substancje rakotwórcze.

To jest chyba oczywiste. Nowotwory złośliwe mogą być wywołane przez promieniowanie.

Bardzo zaciekawiła mnie jedna informacja, o której wcześniej nie wiedziałam.

Mianowicie, podejrzewa się, że drugą przyczyną zachorowania na nowotwory płuc jest promieniowanie jonizujące Radonu – naturalnie występującego w glebie gazu szlachetnego, zaś największe jego stężenie może występować w pomieszczeniach zamkniętych (czyli na przykład w domach).

[separator type=”thin”]

Grupą szczególnie narażoną na promieniowanie radonu są górnicy. Badania prowadzone na tej grupie zawodowej udowodniły, że radon wywołuje raka płuca i prawdopodobnie, stanowi drugą po paleniu papierosów przyczynę zachorowania na ten nowotwór. Większość spowodowanych radonem nowotworów stwierdza się u palaczy lub byłych palaczy, co może świadczyć o multiplikacji ryzyka u palaczy eksponowanych na radon. Budując nowy dom, można, zazwyczaj niewielkim kosztem, zabezpieczyć wnętrze przed nadmiernym stężeniem radonu. Ograniczenie wnikania tego pierwiastka jest często możliwe również w budynkach już istniejących. Pamiętajmy, że zabezpieczenie przed radonem ma istotne znaczenie szczególnie u osób palących.

[separator type=”thin”]

Nie wiem dokładnie, w jaki sposób sprawdza się poziom radonu i jak zabezpiecza przed nim ewentualnie budownictwo, ale temat wydał mi się na tyle ciekawy, że Wam go podrzucam!

 

Szczepienia

Szczepienia budzą często wiele emocji.

W przypadku Kodeksu mowa konkretnie o szczepieniu na wirusowe zapalenie wątroby typu B,  które to razem z HCV (na które niestety nie ma szczepionki i leczenie jest bardzo trudne) jest przyczyną większości przypadków raka wątroby. Szczepienie na HBV jest oczywistą sprawą, jeśli ktoś idzie do szpitala na operację, ale tak naprawdę, warto rozważyć też w przypadku innych zabiegów, gdzie teoretycznie może dojść do zakażenia: wizyt u dentysty (na szczęście obecnie zdarza się bardzo rzadko, są nowoczesne sterylizatory, ale teoretycznie może się zdarzyć), robienia tatuażu i piercingu, wstrzykiwania botoksu etc.

Badania przesiewowe czyli wczesna diagnostyka

Tutaj sprawa jest prosta. Kobiety po 25 roku życia cytologia, po 50 badania przesiewowe w kierunku raka piersi. Wydaje mi się, że bardzo mało mówi się natomiast o punkcie 10tym: badania w kierunku raka jelita grubego, który uwaga!

Jest jednym z najczęstszych nowotworów złośliwych, występujących na terenie UE a równocześnie jest to nowotwór łatwo wykrywalny na etapie wczesnych zmian i wtedy rokowania są bardzo dobre! Ja po powrocie na wieś, zamierzam porozmawiać o tej sprawie z moimi bliskimi bo wydaje mi się, że to jest coś bardzo ważnego!

Dla tych którzy chcą wiedzieć więcej!

Jak widzicie w Kodeksie nie ma cudów ani wiedzy tajemnej (aczkolwiek jest kilka informacji, które mnie zaskoczyły).

Jeśli chcecie się dowiedzieć więcej, możecie zerknąć na stronę Kodeks Walki z Rakiem  i do pełnej treści kodeksu (co polecam, naprawdę!). W poprzednim poście znajdziecie informację o tym, gdzie szukać pomocy w przypadku rzucenia palenia.

aromaterapia-3295-2-768x1024

A Ty? Które punkty kodeksu wypełniasz?

Mi w sumie udało się większość, oprócz tegorocznej wizyty u lekarza. Nie szczepiłam się też na HBV (wydawało mi się, że nie miałam takiej potrzeby). Z aktywnością ruchową przez jakiś czas było trochę na bakier, bo to raz 10 kilometrów przeszłam, a potem potrafiłam parę dni nic specjalnego nie robić. Teraz jednak jestem na dobrej drodze! Niedługo będzie też cykl o prawdziwym jedzeniu i będę Wam podrzucać tematy na przeróżne warzywa i owoce (zresztą, nie tylko:)).

Pozdrawiam Was pięknie i życzę Wam i Waszym bliskim dużo zdrowia!

Zadanie Prewencja pierwotna nowotworów finansowane przez ministra zdrowia w ramach Narodowego programu zwalczania chorób nowotworowych.

Podobał Ci się ten post? Podaj dalej!

  • Basia

    Słońce! Unikaj słońca! Rak czerniak. Tyle ,że tego czerniaka nie dostaje się od słońca ale od kosmetyków. Najczęściej chorują osoby ze środowiska aktorskiego, adwokaci . Słońce jest z nami od zawsze i jakoś czerniaka nie powodowało. Nie wychodzić z dziećmi o 12 wiecie dlaczego? Aby nie brać naturalnej witaminy d3 tylko kupować sztuczna. Doktor Jaśkowiak warto posłuchać.

  • Gosia

    Wydaje mi się, że należało by dodać badanie prostaty u mężczyzn. Ale nie znam dokładnych wytycznych.

  • ola

    Klaudyna mozesz napisac co moge dodac do mieszanki ziolowj z krwawnika i rumianku jakie inne ziolo zewy rowniez wpsomgalao organizm w oczyszczaniu z toksyn i wspolgralo z innymi ziolami.prosze o odpowiedz

  • ola

    do „Mamy”-wielkie dzieki za odpisanie.Co do pasozytow to ja mam psa-no niesttey jego sie nie pozbede przeciez.Tez sie odrobaczam-co do pestek dyni to jedynie swieze maja te wlasciwosci.na robaki i pasozty dobry jest tymianek,piołun,gozdziki-czasami sobie je zuje.Pijam tez czasami vernicadis,zeby choc troche je wytepic.prosze podaj sowj przepis na ten sok z kiszonych burakow.Chcialabym sprobowac:)

    • mama

      Podobno olej z pestek dyni też jest skuteczny, nie wiem, piję dla spokoju sumienia :)
      Co do soku:
      5-6 większych buraków, 6-8 ząbków czosnku, ziele angielskie, liście laurowe i trochę wody spod ogórków kiszonych lub ukiszonego poprzednio soku. Jak mam 4 takie słoiki (ponad litr jeden…może 1,2 l) i do każdego daję po równo te buraki pokrojone w plasterki nie za grube, po 1-2 przekrojone ząbki czosnku, 2-4 kulki ziela angielskiego do każdego słoika i po 2 listki laurowe. Zalewam je przegotowaną zimną wodą, nie solę co wiele osób robi, można dodać kromkę chleba razowego ale ja tego nie robię. Odstawiam słoiki w ciepłe miejsce (można wszystko dać do jednego większego słoja jak się ma) i stoi to sobie kilka dni przykryte talerzykiem czy gazą . Im cieplej tym krócej to może stać. Ja stawiam tak na ok. 5 dni. Zdarzyło mi się trzymać dłużej, ale zdarzyło się też, że po długim staniu część się popsuła. Podczas kiszenia powstaje piana w słoikach, którą należy zbierać łyżką. Po tych powiedzmy 5 dniach zlewam to do czystych zakręcanych słoików i wstawiam do lodówki. Może stać długo. Pijemy trzy razy dziennie po pełnej łyżce, podobno tyle wystarczy.
      Nie wiem czy mogłam to tu napisać, jak nie to przepraszam :)
      Podam maila, jakbym coś jeszcze mogła pomóc :) kontakt@talulla.pl

  • ola

    Ja mam pytanie do „mamy”.jesli mozesz to napisz jak oczyszczacie sie z pasozytow?

    • mama

      Już piszę. Próbujemy wyplenić przede wszystkim lamblie. Mam dwójkę dzieci, które w przebiegu zwykłej infekcji, czy nawet przeciętnego kataru – dostają zapalenia krtani, z czego młodsze tak silnego, że dochodzi do duszności i jest konieczność zaangażowania karetki i szpitali. Kończy się ogromnymi dawkami sterydów i antybiotyku. Dziś wiem, że lamblie doskonale torują drogę wszelkim infekcjom jednocześnie blokując przeciwciała, wzmagają także obrzęk krtani. Leczymy się cała rodziną – farmakologicznie. Metronidazol bierzemy. Dodatkowo kupiłam herbatkę na lamblie – niestety, u dzieci ta mieszanka nie przejdzie. Więc codziennie pijemy sok z kiszonych buraków, generalnie zaangażowaliśmy wszelkie kiszonki, jemy pestki dyni, pijemy olej z pestek dyni. Ograniczyliśmy słodycze – u dzieci ile się dało, powinno się unikać także nabiału i glutenu, ale wówczas dzieciom nie miałabym dać co jeść. Czytałam także o bardzo dobrze działającym olejku tymiankowym, ale tego jeszcze nie próbowałam, a i raczej testowałabym na sobie – tak, wiem, że olejki eteryczne nie są do użytku wewnętrznego, jednak wiem też, że z powodzeniem był stosowany w ilości 4-5 kropel w szklance wody lub z łyżką oleju, tak jak i balsam kapucyński.
      Jesteśmy po pierwszej farmakologicznej terapii, teraz mamy przerwę i druga tura.
      Od razu napiszę, że nie jestem lekarzem, farmaceutom tylko staram się sobie radzić jak potrafię. Lekarze dający recepty tematu postanowili nie zgłębiać, a raczej bagatelizować. Żaden nie powiedział co i jak robić, a jak opowiedziałam pediatrze o wzmożonej obecnie higienie (prasuję wszystko, toaletę, wannę – przelewam wrzątkiem, piżamy i pościel zmieniam jak tylko poprzednia wyschnie i ją wyprasuję) to mi powiedziała, że mi się pasożyty chyba pomyliły i że dokładam sobie roboty. Ale skoro lamblie giną przy 64 st.C to uważam, że nie jest to taka robota głupiego. Jak byś chciała wiedzieć więcej, o dawkach np czy coś dodatkowo to chętnie odpowiem.

  • inka

    hej hej.Klaudyna mozesz i powiedziec jaki stosunek masz do homeopatii.cz warto z tego skorzysdtac jesli medycyna zawodzi czy twoim zdaniem t naciagnie ludzi na pieniadze.Bardzo Cie prosze o odpowiedz

    • Będę kiedyś o tym pisać.
      Jestem na 95% sceptyczna.
      Kiedyś byłam na 100% sceptyczna.
      Jestem osobiście fanką dawkowania w dawkach leczniczych.

  • Ola

    Pilates jest świetny! To też moje postanowienie na Nowy Rok! Też nigdy nie lubiłam wfów (jedynie w gimnazjum bo były bardzo ciekawe i zupełnie nie monotonne- dobra wuefistka ) Nie lubię np. aerobiku bo jest dla mnie za szybko, nigdy nie potrafie załapać tych wszystkich ruchów. Pilates jest spokojniejszy, wolniejszy. To jest to!

    • Ja też, właśnie powoli niby a człowiek się zmęczy!

  • Duże znaczenie mają też różne polifenole roślinne. Wiem, że są w owocach, ale królują chyba w herbatach ;-). No i co do słońca, to też trzeba suplementować witaminę D, zwłaszcza zimą, bo pełni funkcje regulatorowe na poziomie molekularnym.

    • Właśnie o tym pisałam, tyle że mało kto wie ile suplementować:)

      • Ja biorę 2000 j.m. dziennie i tak samo moja mama. Z tego co wiem takie są najnowsze zalecenia, przynajmniej na zimę ;-).

  • kata_strofa

    Ja się dziwię z jaką łatwością ludzie szafują hasłami: odstawić węglowodany, pić sok z kiszonych buraków (buraki są zdrowe, ale ich wartość lecznicza w przypadku zaawansowanego nowotworu jest żadna) itd. nie znając stanu pacjenta. Odstawienie węglowodanów w przypadku wycieńczonego terapią antynowotworową organizmu może być dramatyczne w skutkach (kacheksja na życzenie), picie soku z kiszonych buraków w przypadku owrzodzeń przewodu pokarmowego czy przerzutów do żołądka/jelit – to proszenie się o kolejne pogorszenie. W przypadku nowotworów krąży chyba najwięcej „miejskich legend”, powtarzanych bez pomyślenia to tu to tam, bez jakiejkolwiek refleksji, że rak to choroba indywidualna, mogąca się rozwinąć na wiele różnych sposobów (dlatego w przypadku nowotworu pacjenta leczy zespół lekarzy z lekarzem prowadzącym na czele). Poza tym wolę unikania słowa „walka” w przypadku raka. Preferuję „leczenie” i traktowanie raka jako choroby, a nie spersonifikowanego przeciwnika na froncie.

  • Czołem! Z przyjemnością podczytuje Cię od niedawna. Dorzucę swój punkt dla panów: samobadanie jąder raz na miesiąc, do załatwienia w dwie minuty. Rak tamtych okolic ma bardzo wysoką śmiertelność, bo świadomość że coś się może podziać, albo że można samemu (jak w piersiach) wymacać jest bardzo bardzo niska. :/

    p.s. jest też jeszcze coś o xanaestrogenach, ale to już sprawa kontrowersyjna jak te nieszczęsne szczepionki, więc poprzestane na w/w

    • Bardzo dobry punkt!
      Niestety nie znam się za bardzo na problemach męskich, ale bardzo mnie kusi, żeby więcej na ten temat poczytać.

  • Bajka

    Proponuję się zapoznać z Nową Medycyna Germańską , jest bodajże strona 5 praw natury jak również z pracami dr Ratha i dr Niedźwiecki. Lubię czytać blog ale te porady brzmią dla mnie jakoś archaicznie i troszkę jak z kobiety i życie, przepraszam nie chcę urazić. No i te szczepionki… Są juz opracowania / badania mówiące o szkodliwości tejże. Babci życzę zdrowia ale należy pamiętać , że od niej zależy czy zechce i w jaki sposób się leczyć. Nie należy zmuszać starszych osób do leczenia moim zdaniem, zrobią co zechcą a my mamy ich otoczyć miłością.

    • Bajka

      Przepraszam, teraz widzę jak pobieżnie przeczytałam o szczepionce. Jakoś tak jestem niechętna, że myślałam, że o innej jest mowa , odwołuje to co powyżej :)

      • Chodzi o konkretne szczepionki, uważam że pójście np. do centrum tatuażu bez szczepionki na WZB to jest proszenie się o kłopoty, nie mówiąc już o operacjach. Ten wpis przygotowałam razem z Centrum Onkologii, więc to nie jest tak, że wymyśliłam sobie z głowy dane, liczby i zalecenia:).

  • mama

    Chyba spełniam wszystkie, choć i tak uważam, że psuję ogólny zarys słodyczami czy choćby pieczywem..Temat zdrowia ostatnio jest nr 1 u mnie w domu…mąż choruje na wrzodziejące zapalenie jelita grubego, ja kiedyś z ciekawości zrobiłam badania genetyczne w kierunku predyspozycji do raka piersi i szyjki macicy…wyszedł jeden zmodyfikowany gen….dwójka dzieci ciągle chorujących…mąż na diecie paleo która mu służy, więc owoce, warzywa i orzechy są codziennie. Pijemy wszyscy sok z kiszonych buraków, dzieci dodatkowo tran, ja z mężem popijamy olej z pestek dyni…choć jestem po 30 tce to dwa razy do roku robię cytologię i usg piersi, raz na dwa lata mammografię (ze względu na wadliwy gen), co rok badanie w kierunku raka jelita grubego. Ostatnio oczyszczamy się z pasożytów (dzięki synku.. :) ) , w kuchni już wisi przepis na domowe bułeczki, bo czas pożegnać się z mrożonymi super sklepowymi cudami. Jajka mama ze wsi mi przywozi, masło też, noworocznym postanowieniem jest produkcja domowych ciastek. Nie palimy, picie…mąż praktycznie w ogóle, ja czasem lampka wina. Aleeeeeeeeee….co ciekawe. Jak zrobiłam sobie to badanie genetyczne, to choć nogi się pode mną ugięły, brnęłam dalej. Lekarze w głowę się pukali: jak Pani będzie szukała to znajdzie – mówili. Mam uczulenie na słońce. Z roku na rok co raz mocniejsze. Teraz już wiem, że na słońce to ja wychodzić tak średnio mogę, a i ochotę mam mizerną na to. Ale kiedyś, w czasie największego panowania solariów, korzystałam i ja – osoba o pergaminowej wręcz cerze. Przypadkiem – w zeszłym roku – trafiłam na artykuł o raku skóry. Że jak znamię rośnie, swędzi, zmienia kolor i kształt…itp, wiesz o co chodzi…to słabo mi się zrobiło. Bo znamion mam bardzo dużo, po ciążach jeszcze więcej, ale TA na plecach…TA której kiedyś nie było, a teraz jest i spełnia wszystkie punkty…natychmiastowy dermatolog, chirurg i chyba w ostatnim momencie wycięta zdrowa tkanka. Na własnej skórze przekonałam się, że NAPRAWDĘ solarium czy słońce powoduje raka.
    Pozdrawiam Ciebie i babcie. Zdrowia dużo życzę.

  • Szczepionką, która podobnie jak szczepionka przeciwko WZW B chroni przed rakiem, jest szczepionka przeciwko wirusowi HPV chroniąca przed rakiem szyjki macicy. W kodeksie jest wspomniana, ale jako niezalecane jeszcze dla całej populacji, ze względu na konieczność dalszych badań. Ale! Kodeks jest z 2010 roku i od tego czasu troche sie zmieniło. Obecnie, w większości krajów UE (ja odliczyłam sie 22 krajów) i w USA jest to szczepionka zalecana i refundowana dla wszystkich młodych dziewcząt. Zreszta poruszałam ten problem ostatnio na swoim blogu. Pozdrawiam

    • ewa

      Ta szczepionka nie chroni przed rakiem. Poza tym po jej podaniu i tak należy regularnie wykonywać cytologie. Ta szczepionka ma niezbadane długofalowe skutki uboczne, ale wiadomo że prowadzi np. do bezplodności

      • Moze niezbyt ścisłe sie wyraziłam porównujac ja ze szczepionka przeciwko WZW B, która tez nie chroni przed rakiem, a przed zarażeniem wirusem, ktory moze przyczyniać sie do powstania raka wątroby. Podobnie ze szczepionka przeciwko HPV. Chroni przed zarażeniem szczepami wirusem HPV, ktore w 70 procentach sa odpowiedzialne za wywołanie raka szyjki macicy. Jezeli chodzi o wywoływanie bezpłodności, to kiedyś pojawiły sie takie doniesienia, co oczywiście zrobiło furorę w internecie, jednak po preanalizowaniu nie znaleziono takiego związku przyczynowo-skutkowało, badania kliniczne tez tego nie potwierdziły; dotyczy to tez innych działań niepożądanych, jakie rzekomo miała wywoływać. Cytologie nadal trzeba wykonywać, bo zostaje jeszcze te 30 procent. Szczepienie jest profilaktyka pierwotna, cytologia wtórna – czyli wykrywa niestety zmiany, do których juz doszło.

        • anonim

          Czyli wg ciebie i „badań klinicznych” szczepionki są w 100% bezpieczne, a powikłania po nich to tylko wymysł tych oszołomów antyszczepionkow? A Ty się zaszczepiLas na hpv?

          • Dla mnie już było za późno na szczepienie HPV, gdy o tej szczepionce się dowiedziałam (ja troche poczytasz na ten temat, będziesz wiedzieć dlaczego), swoją córkę na bank zaszczepie, gdy osiągnie odpowiedni wiek. Uprzedzając pytania – na WZW jestem zaszczepiona, swoje dzieci szczepie i..o zgrozo.. nie tylko szczepionkami obowiązkowymi, ale tez dodatkowymi. W 100 procentach to nawet zioła nie sa bezpieczne, ale uważam, ze szczepionki maja wystarczajaco wysoki poziom bezpieczeństwa. I tak, wierze zdecydowanie bardziej badaniom klinicznym niz „oszołomom antyszczepionkowym”, jak to ujęłaś, bo ja niko nie obrażam. Myśle, ze dalsza dyskusja w tym miejscu nie ma sensu, bo nie o szczepieniach był ten post, zreszta jej poziom sie obniża. Przepraszam Klaudyno, że błahym postem rozpętałem burzę niczym z forum stop nop :/. Ja nikogo nie zmuszam do szczepien dodatkowych, wolna decyzja!

          • ewa

            Też nikogo nie zmuszam do nie szczepienia, jedynie do zasięgnięcia informacji, każdy i tak zrobi jak uważa. Ja tam dziękuje Bogu że ktoś mnie usiadomił, bo też na początku szczepiłam synka.

  • m.sz.

    Klaudyno! Przecież czytujesz Scientific American. Zajrzyj do nr 1/15 str. 16. W rozwoju raka szczególnie w starszym wieku kapitalne znaczenie mają przewlekłe stany zapalne i czynniki hormonalne. Najkrócej, trzeba systematycznie łykać niesterydowe środki przeciwzapalne, np. polopirynę dojelitową, ew. acard bo nie niszczą żołądka, i hamować wzrost z biegiem lat stężenia insuliny niezależnie od tego czy się ma cukrzycę czy nie łykając metforminę, tanią i łatwo dostępną. Do tego wit. D i E (łyżka tranu codziennie). I systematyczny wysiłek fizyczny oczywiście. To tyle jeżeli chodzi o profilaktykę. W przypadku Twojej Babci pozostaje pamiętać, że komórki rakowe żywią się glukozą. Całkowite odstawienie węglowodanów! Nie wiem na jaki typ raka Babcia choruje. Jeżeli na raka szyjki macicy, jest cień szansy, zastosowanie szczepionki przeciw wściekliźnie. Ten sam S.A. 1/15 str. 54. Gdy się odchodzi, kapitalne znaczenie ma bliskość kochających osób, pamiętaj o tym.

    • Kochani, nie chcę tego roztrząsać publicznie,bo nie to było celem mojego wpisu. Niemniej powiedzmy sobie, że sytuacja jest bardzo, bardzo poważna i konsultowana z najlepszymi dostępnymi nam specjalistami.

  • Małgorzata Diarra

    Ja, tak jak Ewa, unikałabym szczepionek. Unikam mammografii (ginekoog mnie nie lubi :) ).
    Tak, najlepiej wziąć swoje zdrowie w swoje ręce i porzucić niesprzyjające zdrowiu nawyki. Przede wszystkim znaleść czas na relaks, mniej chcieć, nie gonić tak. Hartować ciało.
    Pestki moreli od czasu do czasu podgryzam (nawet to „drętwienie” jezyka, podniebienia i przełyku, podoba mi się :) ).
    Jem wszystko, co jest świeże, jak najmniej przetworzone, niemodyfikowane przez inż. genetyków. I w ogóle jem mało.
    Ważna jest też higiena ducha, pozytywne myślenie, okazywanie wdzięczności, kontakt z naturą, i „polowanie” na codzienne cuda.
    Klaudyna, wyglądasz pięknie z tą opalenizną! Dzięki za artykuł! Pozdrowienia dla Babci! :)

  • ewa

    Zgadzam się ze wszystkim, ale nie ze szczepionkami, bo to w nich jest zawarty cały rakotwórczy syf. Biały cukier to też pozywka dla raka. Poza tym, od małego trzeba być karmionym zdrowo i najlepiej piersią!

    • Zakładam, że nie masz w rodzinie nikogo chorego na WZW ani nie miałaś poważnych operacji…

      • ewa

        Nie znam osoby chorej na wzw, ale mam malutkie dziecko i w trosce o jego dobro zgłębiłam temat szczepień, i szczerze mówiąc jestem przerażona tym co fundują nam koncerny farmaceutyczne pod pretekstem ochrony zdrowia. Dzieci dostają tyle szczepionek, że nie dziwię się ze jest tyle dzieci na onkologii :( najgorsze jest to że rodzice często nawet nie czytają ulotek szczepionki i ich składu. „Ale wszyscy szczepią i w tv mówili że to dobre” to musi być! Nie chcę nikogo siłą namawiać żeby nie szczepic, ale błagam ludzie zastanówcie się i poczytajcie trochę o tym co chcecie sobie wstrzykiwac!

        • Ale szczepionki u dzieci, zwłaszcza w Polsce (często mamy z tego co rozmawiałam ze znajomą pediatrą stare typy szczepionek refundowane z żywym wirusem, nikt tego podobno już w Europie nie robi – nie znam się na tym dokładnie bo nie mam dzieci, więc nie musiałam się interesować mocno i nie będę się wypowiadać bo nie wiem dokładnie) to jest troszkę inny temat jednak niż szczepionka na Wirusowe Zapalenie Wątroby (jest niestety tylko na tym B), którym można zarazić się podczas operacji (dlatego jest obowiązkowe w szpitalach) czy różnych innych zabiegów chirurgicznych. Wtedy jest duża szansa na taką „przyjemność”: a są po prostu dane, które pokazują dużą zależność pomiędzy tym zapaleniem a nowotworami, tam to jet opisane w tym PDFie dokładnie.

          • Justyna

            ja jako matka i mikrobiolog szczepię swoje dziecko, robię to całkowicie świadomie, doskonale znając składy, działania niepożądane, i o zgrozo szczepię refundowanymi! tak, na prawdę. Dziś cały internet nie szczepi swoich dzieci. Ale wg mnie warto jeszcze pod innym kątem popatrzeć w przyszłość: co jeśli Twoja/moja/Asi/Wojtka córka zachoruje na różyczkę będąc w ciąży? a Ty/ja/Asia/Wojtek jej nie zaszczepiliśmy tą straszliwą szczepionką MMR i dziecko urodzi się z poważnymi wadami? co
            jeśli syn zachoruje na świnkę w wieku np 21 lat, bo znów nie został zaszczepiony i w wyniku choroby stanie się bezpłodny?

            Wiele mam boi się tiomersalu (konserwantu szczepionek zawierającego rtęć), ale chyba niewiele mam zastanawia się nad tym ile rtęci może zawierać pyszna ryba ;) broń Boże, nie odradzam jedzenia ryb! są mega ważne w naszej
            diecie, ale czasem zastanówmy się nad swoimi argumentami :)

            Klaudyno, nie wiem, który jesteś rocznik, ale ja jestem 1986 i z tego co się orientuję mój rocznik był pierwszym objętym obowiązkową szczepionką na WZW typu B :) sprawdź w karcie szczepień ze szkoły może nieświadomie spełniłaś też ten punkcik ;)

            Pozdrawiam serdecznie!

          • Basia

            O Boże! Przeczytałam z przerażeniem ten cały Kodeks. Kto go napisał? Na pewno ktoś kogo sponsorują firmy farmaceutyczne. Owoce, alkohol , papierosy ok… tu nie mam żadnych uwag, no może jedną . Są ludzie którzy piją palą , nie jedzą owoców , a żyją i nie sponsorują kieszeni lekarzy czy temu podobnych ale reszta!!! Reszta to pierwszy krok do raka ! Ktoś tu napisał , aby się edukować w germańskiej medycynie i tylko ta osoba mówi świadomym językiem. Pani mikrobiolog radzę zacząć lekturę od znanego wirusologa Stefana Lanki . Przez ponad 80 lat jesteśmy oszukiwani i nadal łykamy te brednie wykładane na publicznych uczelniach i w jeszcze gorszych publicznych książkach. Wirusy! Ciekawe jak wyglądają szczególnie te tak zwane roznoszące choroby? Czy ktokolwiek z Was widział takiego wirusa? Wątpię , bo nie ma ani jednej prawdziwej fotografii no ale to tak na marginesie. Profilaktyka! Tak, wskazana ale dla przemysłu farmaceutycznego aby zwiększyć liczbę pacjentów , Co z tego ,że zostanie wykryty wcześniej rak , nie znacie przypadków zatrważających przypadków raka piersi , gdzie przy maciupcim guzku wycinano całą pierś!!!?? Nie czas powiedzieć stop tej „terapii i profilaktyce”?? Tak zwana choroba zaczyna się w psychice i tam ma swoje zakończenie , a brednie typu zakażenie można wsadzić między bajki. Owszem są zatrucia tego nie neguję , ale wszędzie szukać raka , gdzie około 10% to nazwijmy to zatrute środowisko ale reszta to biologiczny konflikt. Choroba też nie jest po to aby się jej bać. To sygnał ,że należy coś zmienić w życiu , a rak no cóż, tworzy się nie po to by zabić , ale aby ochronić nas właśnie przed śmiercią. A my co? Łups chemię , łups radioterapię , a efekt żałosny. Nie pamiętam który z prezydentów USA wymyśli podobny Kodeks wydał setki milionów za rzekomą walkę z rakiem! Skutek ? Wzrost przerażający wzrost chorych na raka! Ale to dobry biznes. Nieświadomi ludzie lecą w szpony chciwych i pazernych firm medycznych i sami się proszą o nieszczęście . Walczyć z rakiem następny szwindel przeciwko ludzkości . Tu ciekawy artykuł :https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2014/10/08/przegral-walke-z-rakiem-czyli-kody-kulturowe-i-programy-matrixa-sluzace-niewoleniu-spoleczenstw/. Dla mnie szok ,że w XXI wieku wiele ludzi nadal żyje w matrixie no ale szok szokiem, każdy ma prawo do własnego zdania,

          • Basia

            jeszcze jedno. Zgadzam się tutaj też z osobą , która pisze negatywnie o dietach. Podczas otorbiania guza , wydzielane jest dużo protein i koniecznie trzeba je uzupełniać bogatym w białko pokarmem.

        • Justyna

          ja jako matka i mikrobiolog szczepię swoje dziecko, robię to całkowicie świadomie, doskonale znając składy, działania niepożądane, i o zgrozo szczepię refundowanymi! tak, na prawdę. Dziś cały internet nie szczepi swoich dzieci. Ale wg mnie warto jeszcze pod innym kątem popatrzeć w przyszłość: co jeśli Twoja/moja/Asi/Wojtka córka zachoruje na różyczkę będąc w ciąży? a Ty/ja/Asia/Wojtek jej nie zaszczepiliśmy tą straszliwą szczepionką MMR i dziecko urodzi się z poważnymi wadami? co jeśli syn zachoruje na świnkę w wieku np 21 lat, bo znów nie został zaszczepiony i w wyniku choroby stanie się bezpłodny?

          Wiele mam boi się tiomersalu (konserwantu szczepionek zawierającego rtęć), ale chyba niewiele mam zastanawia się nad tym ile rtęci może zawierać pyszna ryba ;) broń Boże, nie odradzam jedzenia ryb! są mega ważne w naszej diecie, ale czasem zastanówmy się nad swoimi argumentami :)

          Klaudyno, nie wiem, który jesteś rocznik, ale ja jestem 1986 i z tego co się orientuję mój rocznik był pierwszym objętym obowiązkową szczepionką na WZW typu B :) sprawdź w karcie szczepień ze szkoły może nieświadomie spełniłaś też ten punkcik ;)

          • ewa

            Szczepienie mmr nie daje dożywotniej odporności, jej działanie kończy sie właśnie w chwili gdy człowiek jest w wieku reprodukcyjnym i wtedy ma o wiele gorszy przebieg, o którym wspominalas. Za to przechorowanie odry, świnki czy róŻyczki w dzieciństwie ma przebieg lagodniejszy i daje odporność na całe życie. Wiesz to i mimo wszystko jesteś za szczepionkani? Co innego jedzenie ryb a co innego wstrzykiwanie rtęci, aluminium i innych konserwantów wprost do krwiobiegu, z pominięciem wszelkich barier ochronnych organizmu. Nie boisz się, ze twoje dziecko może cofnac się w rozwoju po takiej dawce niedorozwój? To bardzo częsty NOP

          • Justyna

            a nie boisz się np, że Twoje nie zaszczepione dziecko zachoruje na polio? Ja się boję.

          • ewa

            Moje niezaszczepione dziecko ma taką samą szansę zachorowania jak i Twoje zaszczepione, a może i nawet mniejsze, biorąc pod uwagę fakt występowania odmiany poszczepiennego polio, zwiazanego z podaniem żywego wirusa. Nie wiem czy wiesz, ale wirusy w szczepionkach namnażane są np, na małpich nerkach, wiec możesz też dziecko „poczęstować” małpimi wirusami. Ogólnie rzecz ujmując to wszystkie te straszliwe powikłania po zachorowaniu tyczą sie zwykle osob z niedoborami odpornosci, żyjących w biedzie. Dlatego ważny jest zdrowy tryb życia, wtedy organizm poradzi z zakażeniem.

          • Justyna

            A jeśli dziecko zachoruje na jakąś (dowolną) chorobę bakteryjną, która będzie wymagała podania antybiotyku, to co nie podawać mu tego leku, bo ma działania niepożądane? :) Wszystko ma działania niepożądane, „Cóż jest trucizną? Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną. Tylko dawka czyni, że dana substancja nie jest trucizną”.

          • Justyna

            akurat na polio w Polsce w obecnej chwili podaje się IPV, szczepionkę inaktywowaną, która nie zawiera żywego wirusa.
            Szczepionki OPV Polio Sabin podawana doustnie w Polsce była kiedyś podawana.

  • Szybko Tanio Smacznie

    Świetny post!

    Niby to wszystko takie oczywiste i dobrze o tym wiemy, ale często zapominamy żeby zrobic coś dla siebie.

  • Marko

    Warto też wspomnieć o witaminach z grupy B a zwłaszcza B17 (amigdalina), która występuje w dużej ilości w pestkach moreli :) też podobno leczy nowotwory jak witamina D
    Co jakiś czas z uwagi, że sam jestem chory na Crohna. Testuje różne takie ciekawoski i jadłem te peski. Poprawy w swojej chorobie niestety nie zauważyłęm ale i tak co jakiś czas jem dla bezpieczeństwa. Teraz tyle tej chemii jest w różnych napojach i innych produktach, pewnie nawet w warzywa przez te wszystkie nawozy :(
    W każdym bądź razie te peski są dość mocno gorzkie a po kilku chwilach zaczyna się wytwarzać intensywny smak moreli wraz z tą gorzkościa jeszcze bardziej intensywniejszą :) nie jest to takie, aby się nie dało tego wcale jeść ale polecam do użycia jakiś wyciskacz https://www.ranohome.pl/narzedzia-kuchenne-wyciskacze-c-63_71.html