Nowe olejki cytrusowe w mojej kolekcji i wielki konkurs!

olejki eteryczne wygraj

Dzień dobry,

Dzisiaj chciałabym zaprosić Cię do specjalnego postu.
Chcę  rozdać w prostym konkursie 10 zestawów moich fantastycznych olejków eterycznych.

Masz więc okazję, żeby zrobić sobie pachnący prezent na Mikołajki!

Są ku temu aż trzy powody:

  • Mam urodziny. Chcę, żeby inny świętowali razem ze mną. Chcę tez, żeby każdy (wiem, że nie jest to tanie dobro) miał okazję zapoznać się z porządnymi olejkami eterycznymi:)
  • Uważam, że rozdawanie przynosi dobrą karmę początkującemu biznesowi
  • Za tydzień (tak, na pewno będzie u Ciebie przed mikołajkami!) wprowadzam nową kolekcję cytrusową z serii „Zapachy raju” i przyjadą do mnie świeżuteńkie, ciekawe olejki eteryczne. Dlaczego ich nie rozdać?

* dobrze, troszkę oszukałam, miałam 2 tygodnie temu, ale nie destylarnia nie zdążyła jeszcze wszystkiego wtedy wytłoczyć;)

Zapraszam do olejkowego konkursu!
 

 

 

Energetyzujące olejki cytrusowe, do czego służą?

O olejkach cytrusowych dostępnych w ofercie powiem jeszcze dokładnie za kilka dni.  Wszystkie olejki cytrusowe działają tonizująco na układ nerwowy (to klasyczny dodatek do mieszanek antydepresyjnych i rzeczywiście poprawiają nastrój), bardzo dobrze działają na układ odpornościowy i mieszają się świetnie z większością innych olejków eterycznych. Stosuje się je oczywiście w mieszankach energetyzujących, więc w sam raz na jesienne „nic-nie-chce-mi się” i „chcę-tylko-spać-dajcie-mi-spokój”. Są też używane do doprawiania potraw (ja piekę z nimi ciasta czekoladowe) oraz sprzątania (mają właściwości odtłuszczające).

Za niecały tydzień dostępne będzie świetne trio, które jest tak przeze mnie  ułożone, aby pokazać cały przekrój olejków cytrusowych: uwierz, to nie tylko pomarańcza i cytryna! Absolutnie każdy olejek z tego zestawu ma swój charakter i każdy jest piękny, a równocześnie inny.

Wszystkie olejki są świeżutko wytłoczone (no kurczę, czy mogą być świeższe niż 2 tygodnie po wytłoczeniu? tyle co formalności zostały załatwione i od razu zostały nadane!), pachną cudnie, mają długą datę ważności (aż dwa lata! to dużo jak na cytrusy!), są bardzo wydajne i wystarczą na całą zimę, albo i dwie!


pomarancze (1 of 1)

Zanurzymy się w cytrusowe szaleństwo razem z:

  • zieloną mandarynką – jeśli chcesz wybrać jeden zapach z kolekcji cytrusowej, wybierz ten. Wymiata. Po prostu. Zaufaj mi, chcesz mieć właśnie zieloną mandarynkę (będzie kosztować 49zł/15ml)
  • perską limonką – zaskoczy Cię jej zapach, lekko landrynkowy… Bardzo łagodny i słodki olejek, niespotykany, jak na cytrusy  (będzie kosztować 49zł/15ml)
  • bergamotką – czyli gorzką pomarańczą. To zdecydowana królowa wśród olejków cytrusowych. Charakterna, z pazurem. Klasa sama w sobie: to taka gorzka czekolada wśród olejków (będzie kosztować 59zł/15ml)

Nowe olejki cytrusowe już w przedsprzedaży!

Jeśli nie chcesz czekać do rozwiązania konkursu, olejki możesz zamówić już teraz w przedsprzedaży. Powinnam je mieć u siebie w okolicach 27 listopada i efektywnie wyślę je do Ciebie między 1 a 4  grudnia. Na mikołajki dotrą:)

Dostępne są dwa pakiety:

  • Pakiet zapachów raju: znajdziesz w nim zieloną mandarynkę, perską limonkę i bergamotkę.  Jest to naprawdę dobre zestawienie, którego skompletowanie zajęło mi sporo czasu! Jeśli kochasz cytrusy, to pakiet dla Ciebie – otworzy Ci oczy/nos na całą paletę doznań!:) Koszt zestawu: 149zł, w tym wysyłka po mojej stronie:)). [pakiet kupisz tutaj: klik!]
  • Pakiet dla cytrusowego maniaka:  w którym znajdziesz absolutnie wszystkie cytrusy z mojej oferty, plus dodatkowo niedostępny na razie w sprzedaży regularnej olejek z czerwonej pomarańczy (zieloną mandarynkę, perską limonkę, bergamotkę, cytrynę, pomarańczę, pomarańczę x10 oraz aktualnie niedostępną w sprzedaży regularniej  krwistą/czerwoną pomarańczę)/. Koszt zestawu to 249 zł (wysyłka po mojej stronie) [pakiet kupisz tutaj: klik!]

czerwone-pomarancze-ciasto-8624

Do każdego zestawu można oczywiście dokupić dowolny olejek, jeśli mogę coś doradzić to polecam zamówić w przedsprzedaży niesamowity olejek goździkowy. Naprawdę cudownie komponuje się z pomarańczą i wprawi Cię w świąteczny nastrój. Tego olejku aktualnie mam jedynie 50 sztuk (muszę poczekać na ściągnięcie z Indii większej ilości, a chcę mieć konkretnie z ten z konkretnej destylarni, nie przegada mi nikt, kiedy się uprę;)) i jeśli chcesz mieć pewność, że dotrze do Ciebie przed Gwiazdką, polecam rezerwować teraz.

 

Czy będą jeszcze inne olejki/zestawy świąteczne?

 

Tak, będą i napiszę o nich pod koniec tygodnia. Na pewno będą promocyjne zestawy olejków, które są już dostępne (oprócz zestawów cytrusowych będą zestawy prowansalskie:)).

Dodatkowo sprowadzam trzy olejki stricte świąteczne, które sprawią, że poczujesz klimat przez długo długo (a poza tym mają masę aromaterapeutycznych zastosowań:))

  • z jodły himalajskiej, prosto z Nepalu,  etycznie pozyskiwany, więc środowisko nie cierpi:). Oczywiście wymyśliłam sobie olejek, który jest aktualnie destylowany i dostępny w niedużej ilości (ekhem, ja naprawdę specjalnie tego nie robię! Po prostu co mi się spodoba to się nagle okazuje, że albo cena skacze bajońsko, albo jest niedostępne, albo się dopiero destyluje albo coś innego!). Będzie kosztował w okolicy 100 zł.
  • olejek goździkowy o niezwykle ciekawym, cynamonowym poddtonie (popatrz wyżej), 89 zł
  • olejek z liścia cynamonu, który fantastycznie pachnie i wyciągnęłam go praktycznie z podziemi, ponieważ z jakiegoś dziwnego powodu nie ma go prawie na rynku oczywiście! 79zł

Tak, będą specjalne olejki świąteczne: goździkowy można zamawiać już teraz!

Będą też dostępne w zestawie, razem ze świąteczną, krwistą pomarańczą.

Wszystkie są super wydajne i bardzo trwałe, przechowują się przez kilka lat.

Sprawa jest taka: te olejki powyżej dotrą do mnie około 14 grudnia (oprócz goździka, który będzie wcześniej – w połowie grudnia ma do mnie dotrzeć druga partia). Czekam na oficjalne potwierdzenie wysyłki do mnie i kiedy tylko je otrzymam, zrobię przedsprzedaż, tak aby zagwarantować dostawę przed Świętami.  Muszę być jednak pewna, że nie będzie żadnej obsuwy i dopóki nie będę miała praktycznego potwierdzenia, że olejki są, nie uruchomię przedsprzedaży tych dodatkowych.

Spodziewaj się pełnej oferty świątecznej w okolicy 1-3 grudnia, tyle, że liść cynamonu/jodła himalajska na pewno nie dotrze przed Mikołajkami i raczej też nie będzie szansy na wysyłkę za granicę tych dwóch, bo boję się, że nie dojdzie przed świętami!:)

Wszystko powiem na bieżąco, na mikołajki polecam naprawdę cytrusy i goździk, są ekstra! Wszystko będzie elegancko zapakowane, więc prezent z głowy!

olejki-eteryczne-facebook-konkurs

A teraz konkurs.. zadanie konkursowe!

Skoro już się nagadałam, czas na konkurs!

Daję słowo, że nic nie piłam ani nie brałam (oprócz inhalacji olejkiem pomarańczowym!:)), kiedy wymyślałam zadanie! Sprawa wygląda tak. Poniżej krótka charakterystyka: „Gdyby olejki cytrusowe były kobietami”.

Proszę Cię o ułożenie krótkiej, cytrusowej opowiastki z udziałem jednej lub kilku Cytrusowych Dam. Może być metaforyczna, może być abstrakcyjna, może być rysowana, może być rymowana, może być to wybór jakichś piosenek które się Wam kojarzą z tematem. Jakkolwiek:) Jest mi wszystko jedno czy zadanie będzie rozwiązane na trzeźwo, może być aromatyczne i soczyste, byle było ogólnie uznane za przyzwoite:).

 

Zielona mandarynka

Niepoprawna optymistka. Kolorowy ptak. Pełna radości życia, gadatliwa i robi wrażenie od pierwszego razu, jest trochę jak kolorowy ptak, który krzyczy „popatrz na mnie!”. Zaraża innych pozytywnymi emocjami, ale wyczujesz w niej także ostrzejszą nutę. Uwaga! Wydaje się być niegroźna, jednak jeśli nie będziesz uważać, może Cię szybko uzależnić od swojej obecności.

Perska limonka

Zupełnie nie wiesz czego się po niej spodziewać. Taka trochę szara myszka, trochę nieśmiała. Jeśli dasz jej odrobinę czasu, poczujesz jej niezwykłe ciepło, opiekuńczość i spokój. Lubi patrzeć w ciepły ogień kominka i pić herbatkę pod stertą ciepłych kocyków.

Bergamotka

Kobieta z pazurem. Kobieta wamp i prawdziwa królowa, która bierze od życia to,  czego chce  i niczego się nie boi. Taka z cyklu „kochaj albo rzuć”. Intensywna.  Jest jak miłość pełna pasji: przejmująca do szpiku kości, słodka i wytrawna jednocześnie. Nie każdy może ją docenić i zrozumieć, ale ona wcale się tym nie przejmie.

Co jest do wygrania?

Po 10 zestawów olejków eterycznych do wyboru (czyli 10 zwycięzców i każdy wybiera sobie jeden zestaw:))

  • powiększony zestaw „Zapachy raju” z  Trzema Damami: zieloną mandarynką, bergamotką, perską limonką i pomarańczą
  • zestaw prowansalski: olejek tymiankowy (wybierzesz sobie który), olejek lawendowy (wybierzesz sobie który) oraz pomarańczą

Zasady konkursu w skrócie – zero haczyków:)

Wysyłka oczywiście jest po mojej stronie (wysyłam tylko na terytorium Polski, kurierem DPD). Jeśli jesteś zza granicy możesz wziąć udział w konkursie, ale po prostu podaj adres kogoś znajomego z Polski jeśli wygrasz. W komentarzu koniecznie proszę o podanie aktualnego emaila w polu „email”, żebym miała jakiś kontakt w razie wygranej:). Biorąc udział w konkursie zgadzasz się równocześnie na cytowanie Twojego dzieła (czyli np. mogę pokazać grafikę czy zdjęcie na Fanpage czy na stronie, nic niecnego z nim nie zrobię, obiecuję!).   Zgadzasz się na przetwarzanie danych osobowych w celach konkursu (bo jak inaczej wyślę nagrodę?:)).

Nagrody wyślę, kiedy dojdą do mnie cytrusy: postaram się przed 6 grudnia:).  Czas na wykonanie zadania konkursowego jest do przyszłej soboty (28. XI) włącznie. W poniedziałek postaram się wyłonić zwycięzców i wtedy bardzo proszę aby odpisali mi na maile z prośbą o adres do środy, abym najpóźniej w czwartek mogła wysłać. Brak info z pełnym adresem = nagroda przepada.

To tyle, zapraszam!

zapacyraju

Podobał Ci się ten post? Podaj dalej!

 

  • Anka

    Jest info od Klaudyny na fb, w komentarzach do konkursu. Myślę, że wszystko na dobrej drodze, pozdrawiam :-)

  • Aga Wy

    Klaudyna trzymaj się, czytelnicy poczekają. Zadbaj o siebie :)

  • jola

    Były wyniki ?

  • Kamila

    Myślę, że przysłowiowe „coś” musiało się wydarzyć, że Klaudyna nic nie pisze, bo to do Niej raczej nie podobne…oby wszystko było w porządku :* Poślijmy w Jej stronę uśmiech :)

  • g

    Czy ktoś dostał maila z informacją o wygranej?

    • Anka

      Ja nie…. , :'(, ale nigdzie nic o wynikach… Już straciłam nadzieję
      :-(

  • K.

    Też pytam o wyniki?

  • Łarakai

    Są już wyniki? ;)

  • Anna Czarnik

    Zielona mandarynka
    kobieta jak papużka nierozłączka
    przyciąga jak magnes
    By w jej towarzystwie skakać po łączkach.
    Cudownie świeża i kolorowa
    W sam raz by zacząć z nią życie od nowa.

    Perska limonka
    kobietka jak wytworna kotka leżąca przed kominkiem
    Jednak niezdecydowana i cicha ale oczami krzycząca
    „Przytul mnie do licha!”.

    Bergamotka
    miłosna kobieta psotka
    Niczym ogień parzy a za razem grzeje.
    Ale wszyscy ją uwielbiają
    bo przecież bez niej zniknęłyby Nasze dzieje.

    Ania
    annaczarnik@interia.pl

  • Michalina Bórkowska

    Jesienna cytrusowa opowiastka

  • Truposz

    Mam pytanko: czy zdjęcie wysłane na maila też się liczy? Bo nie chciało mi się ono tutaj załadować (nie wiedziałam, o co cho, komputerowy dyskletyk ze mnie:)) a do północy były dosłownie dwie minuty..

  • Anya_86

    Gdyby olejek cytrusowy kobietą była,
    z pewnością serce każdego by skradła.
    Zielona mandarynka rozkocha lecz nie porzuci,
    dla niej swe serce do reszty zarzucisz.
    Perska limonka niczym żona troskliwa,
    z nią Twoja dusza będzie szczęśliwa.
    Bergamotka niczym moja dusza,
    dogłębnie napotkane osoby na drodze porusza.
    Rozkochują i w pamięci pozostają,
    one do naszych domów na Mikołajki się skradają.
    W zestawie i harmonii do nas przybywają,
    z nami na lata w naszych domach z pewnością pozostaną.
    Chcemy być a nimi a one z nami,
    olejki zapachowe zawładnęły naszymi sercami!
    (Bynajmniej moim i moich domowników do reszty(You know:):))

  • Cervan

    Olga Płaczek

    Stoję w drzwiach, a ludzie zaczynają swe tańce.

    Świat jakby zakołysał się w mydlanej bańce.

    Ja, samotny młodzieniec, spragniony wrażeń

    Chętny napełnić się ogromem zdarzeń.

    Nagle ku mnie sunie istota przecudna…,

    Czy ona… tak naprawdę? czy to jawa złudna?

    Wśród szarego tłumu, ona jedna błyska,

    Rozmierzwione włosy, twarz jej blaskiem tryska.

    Pełna radości i mnie swą zaraża radością.

    Co chwilę coś mówi z uśmiechem, czułością.

    Wtem jak ptak kolorowy się zrywa,

    Do tańca szaleńczo zachęca, porywa.

    Ciągnięty emocjami, nie czuję już czasu,

    Tylko ona się liczy wśród tłumu, hałasu.

    I nagle… znika, gdzie jesteś dziewczyno?

    Milsza dla mnie, niż dla ust wino.

    Czemu wprowadziłaś w zachwyt me serce,

    A teraz każesz tak cierpieć mi wielce?

    Lecz co tam w kącie? dziewczyna stoi,

    Czy czegoś się lęka? czy czegoś się boi?

    Tak trudno mi zrozumieć co w sobie ukrywa,

    Czy jest piękną tancerką, czy tylko się podszywa?

    Stanąwszy koło niej, coś dziwnego czuję,

    Jakieś wewnętrzne ciepło we mnie pulsuje.

    Jej delikatne ręce, opiekuńcze ramiona

    Lepsze dla mnie niż królewska korona.

    W jej objęciach tonę, odejść od nich nie
    chcę

    Ile jeszcze ta dziewczyna zostać ze mną zechce?

    Niedługo. Zniknęła jak piękny sen, przeminęła jak wiosna.

    Lecz po niej lato, kolejna wieść radosna!

    Pewnym krokiem, lekko jakby płynie tancerka;

    Suknia jej czerwona, widoczna i wielka.

    Dziewczyna pełna wdzięku i jak pociągająca

    Dziewczyna… rzec by można: całą noc tańcząca.

    Taniec z nią przejmujący i pełen werwy, mocy.

    Czy wystarczy na to bal tej jednej nocy?

    Tyle pasji ma w sobie, tak wiele miłości,

    Miłości przejmującej, aż do szpiku kości.

    Jaką słodycz ma w sobie, uczucie ponad chmury,

    Choć nie wszyscy ją pojmą, we mnie rozbija mury.

    Intensywna, kochająca, odwagą niepokojąca.

    I rozmyła się bez żadnego westchnienia.

    Co po nich wszystkich zostało?

    Zostały tylko wspomnienia

  • DBW

    Za oknem szumi jesienny wiatr,
    krople deszczu spływają po szybie. Znów jest sztorm. Siedzi pod ciepłym kocem,
    z kubkiem gorącej herbaty, w kominku cicho strzela ogień… Nieważne jest to co
    się dzisiaj wydarzyło. Nieważne skąd przyszła, ile batalii dziś stoczyła, ile
    plików z exelem wysłała. Powoli zatapia się w błogiej jesiennej ciszy. Jej
    oddech uspokaja się… Myśli przestają gnać jak szalone. Jest tu i teraz w tym
    spokojnym niebycie, w jesiennej nicości. Zatapia się w sobie, w zapachach
    swojego domu, w jego ciszy, w jego spokoju, w jego bezpieczeństwie. To
    Bergamotka, której nikt nie zna… domowa…

  • Basia Z

    Na razie mam tyle – troszkę mało czasu jak się okazało – mam nadzieje dosłać resztę.
    Mój mail: baskazarowna15@gmail.com

    Historia przyjaźni
    – opowiadania wybrane

    Z dedykacją dla Igi i Oli

    Rozdział I
    Zielona mandarynka, Perska Limona i Bergamotka,
    czyli
    Maja, Lena i Bożena

    Były sobie: Maja, Lena i Bożena. Trzy studentki. Trzy przyjaciółki. Trzy kobiety.
    Tak różne od siebie, a tak wspaniałe.

    Maja to studentka pedagogiki z powołania – przyszła idealna pani przedszkolanka. Często związuje w dwa
    kucyki swoje intensywnie rude włosy. Jej pełne różowe usta ciągle się śmieją.
    Natura obdarzyła ją figurą i młodym wyglądem. Uwielbia chodzić w sukienkach lub
    spódnicach – żeby podkreślić że jest kobietą, a nie małą dziewczynką, choć
    wciąż dają jej 12-15 lat (co szczerze powiedziawszy bardzo ją denerwuje).

    To niepoprawna optymistka. Kolorowy ptak. Pełna radości życia, gadatliwa i robi

    wrażenie od pierwszego razu, jest trochę jak kolorowy ptak, który krzyczy
    „popatrz na mnie!”. Wszędzie jej pełno – głośno rozmawia, śmieje i się i
    śpiewa. Zaraża innych pozytywnymi emocjami, ale wyczujesz w niej także
    ostrzejszą nutę. Uwaga! Wydaje się być niegroźna, jednak jeśli nie będziesz
    uważać, może Cię szybko uzależnić od swojej obecności.

    Jej pasją są sztuki artystyczne – lubi sobie coś pomalować, porysować o-dequpage’ować
    pudełeczka, ewentualnie całą ścianę. Kocha też gotować. Jest jak barwny ptak –
    i to nie tylko dlatego, że ma na sobie przeróżne kolory – od brązowych piegów,
    po farbki plakatowe, trochę kleju oraz po składniki niedawno przygotowanego
    ciasta – mąki na nosie i czekolady we włosach.

    Po za tym jest bardzo kochana – uwielbia tulić się prawie do każdego, a zwłaszcza
    do swoich przyjaciółek i często je rozśmiesza. Można zawsze się jej wygadać.

    Lena to zupełna odwrotność Majki. Zupełnie nie wiesz czego się po niej spodziewać.
    Taka trochę szara myszka, trochę nieśmiała. Jeśli dasz jej odrobinę czasu,
    poczujesz jej niezwykłe ciepło, opiekuńczość i spokój. Lubi patrzeć w ciepły
    ogień kominka i pić herbatkę pod stertą ciepłych kocyków.

    Studentka polonistyki – zawsze ma przy sobie stos książek, swoje przetarte i stare już
    okulary, oraz gorący kubek w którym raz
    po raz zmieniają się przysmaki – a to kisiel wiśniowy domowej roboty, pyszne
    kakao lub herbata rainboos z sokiem z aroni lub malin, który upichci sobie w
    wolne chwile. Zwykle chodzi ubrana z w stary powyciągany sweter, którego nie
    zamierza nigdy wyrzucić, mimo upomnień ze strony Bożeny. Mówi, że ten sweter
    chroni ją od zimna – ponieważ jest wielkim zmarzluchem, ale tak naprawdę to ma
    dla niej wartość sentymentalną. Bo Lena jest bardzo sentymentalna. Czyta w
    kółko Dumę i uprzedzenie. Bardzo
    często każde chwile swojego życia upamiętnia zdjęciami, które potem wywołuje i przykleja
    do albumu, który później dokładnie opisuje i ozdabia.

    Po za tym jest cudowną gospodynią. Zawsze wie jak się zachować, umie przywitać
    gości pyszną herbatą, dobrym obiadem, czy słodkim ciastem. Całymi dniami
    obmyśla czym zająć gościa nim on się zjawi – często wyciąga własnoręcznie wykonane
    gry planszowe i podczas miłego podwieczorka, zabawia swe przyjaciółki planszówkami
    (których jest wielką fanką). Byłaby idealną mamą.

    Bożena to kobieta z pazurem. Jest zjawiskowo piękna: kruczoczarne długie proste włosy
    spływają jej kaskadami na plecy, za długimi rzęsami skrywają się oczy, które
    przeszywają cię wzrokiem, a jej pełna czerwone usta są delikatne i pociągające
    zarazem. Zawsze pięknie się ubierze, uczesze i pomaluje. Kocha dzielić się
    swoim pięknem – dlatego poszła na ASP i zachwyca ludzi swoimi pięknymi obrazami.

    Kobieta wamp i prawdziwa królowa, która bierze
    od życia to, czego chce i niczego się nie boi. Taka z cyklu „kochaj
    albo rzuć”. Intensywna. Jest jak miłość
    pełna pasji: przejmująca do szpiku kości, słodka i wytrawna jednocześnie. Nie
    każdy może ją docenić i zrozumieć, ale ona wcale się tym nie przejmie.

    Zawsze kręcą się przy niej tabuny mężczyzn, jednakże nie wybrała ona jeszcze żadnego –
    tłumacząc że nie jest gotowa na prawdziwy związek. Jednakże oczekuje na swojego
    księcia z bajki, którergo – jak ma nadzieje – w końcu dojrzy w tłumie ludzi.

    Wszystkie łączy wspólne mieszkanie, wspaniała przyjaźń oraz różnobarwne zielone oczy.

    • Basia Z

      dołączam rysunek który coś nie chce się załadować:

      • Basia Z

        Jeśli mogę to dołączam resztę opowiadania:

        Rozdział II

        Bal

        Zdarzyło się pewnego razu, pewien list. Jego adresatem była Maja – była data, godzina i miejsce, a najwspanialszą
        częścią tego listu było słowo: bal.

        Maja szła na bal – nie mogła w to uwierzyć!

        Zaczęło się wielkie odliczanie wraz z przyjaciółkami do tego wydarzenia – miesiąc… dwa tygodnie… pięć dni… dwa dni…
        dzień… Jest! Dziś jest bal.

        I katastrofa. Tego dnia w całej
        kamienicy nie będzie przez cały dzień prądu. Ta informacja totalnie załamała
        Majkę.

        Lena i Bożena akurat wchodziły do mieszkania. Wchodzą i cisza.
        Nie było żadnego „Cześć!”, „Jak tam na zajęciach?”. Nic. Zupełna cisza. Chociaż nie. Było słychać cichy płacz. Zaniepokojone
        dziewczyny zajrzały do pokoju Maji.

        – Co się stało? – zapytała Lena
        – Nic – odparła Maja, wycierając nos – dziś jest bal, a ja na niego nie pójdę…
        – Czemu!? – zdziwiła się Bożena.
        – Bo nie ma prądu – ani się tu umyć, zrobić fryzury, czy nawet głupiej herbaty, bo czajnik jest na prąd – rzekła rozżalona Majka – a ja bez tego nie umiem się obyć…
        – Oj głuptasie – rzekła Lena – pomożemy ci.
        – Jak?
        – Normalnie – powiedziała Lena – przygotuje Ci cudowną kąpiel i to bez prądu.
        – A ja się zajmę Tobą – dodała Bożena – zrobię ci włosy, makijaż, pomogę ubrać. Będzie dobrze. – Uśmiechnęła się Bożena.
        – Oooo… – rozczuliła się Majka – jesteście cudowne – powiedziała rzucając się przyjaciółką na szyję.
        Jak powiedziały tak zrobiły.

        Lena zagotowała wodę we wszystkich dużych garnkach, jakie znalazła w kuchni. Do
        tego dla relaksu i widoczności – zapaliła mnóstwo świec i świeczek do których
        dodała po kropelce radosnych olejków eterycznych: zielonej mandarynki, perskiej
        limonki i bergamotki. Ktoś kiedyś powiedział jej, że te trzy zapachy są jak one
        – trzy cudowne przyjaciółki. Po relaksującej kąpieli dziewczyny zjadły
        podwieczorek – pyszną, „niezwykłą” herbatę – tak Bożena nazywała wszystkie herbaty, które nie były zwykłą, czarną
        herbatą, którą pije większość ludzi.

        Potem zrobiło się naprawdę radośnie – atmosfera ekscytacji przed balem Maji udzieliła się im wszystkim. Dużo się
        śmiały układając niesforne loki rudowłosej – które i tak miały własne zdanie na temat swojego ułożenia. A delikatny makijaż podkreślił intensywność zielonych oczu dziewczyny i do należy dodać tego różowe usta, które najpiękniej wyglądały, kiedy się uśmiechały.

        W kolorowej falbaniastej sukni balowej i prostych, czarnych szpilkach Maja przeobraziła się z małej dziewczynki – w prawdziwą, piękną kobietę.

        Dzięki pomocy przyjaciółek, luby Majki nie zastał jej z spuchniętymi oczami – lecz z radosnymi – w które wpatrywał się przez cały bal.

        Dołączam rysunek i piosenkę w bardzo pięknym wykonaniu:

        https://www.youtube.com/watch?v=5Qm-zyiy7aU

  • Victu

    „W życiu trzeba być rekinem – użyczyła swego motta INTENSYWNA BERGAMOT(T)A.”

    victavip@o2.pl

  • Łarakai

    Dawno, dawno temu… no dobra… Nie tak dawno, gdzieś na Mazowszu żyły swoim życiem Dzwoneczek- ot, taka spokojna, nieśmiała, szara myszka, o niepozornym, słodkim imieniu, która jeszcze pokaże co potrafi, Pocahontas, odważna, pełna życia dziewczyna, biegająca i skakająca po lasach ze zrobionym przez siebie samą łukiem, uwielbiająca ryzyko, oraz rudowłosa Anka- radosna, zawsze uśmiechnięta, uwielbiająca rozmawiać z każdą napotkaną osobą i zwracać oczy ku sobie.

    Każda śliczna, o odmiennym charakterze, kochająca naturę, spędzająca każdą wolną chwilkę na świeżym powietrzu.

    Jakiś miesiąc temu Dzwoneczek, jak to u niej, standardowo zbierała piękne wrzosy, aby udekorować nimi naturalne mydełko DIY.

    W tym samym czasie, na tym samym wrzosowisku gnała na Piorunie (swoim ukochanym wierzchowcu) Ania.

    Za to w lesie obok, polowanie urządziła sobie Pocahontas.

    Po raz pierwszy spotkały się razem wszystkie trzy. Każda podchodziła sceptycznie do drugiej, zazdrościła urody. Nie była wtedy zbyt przyjemna atmosfera między nimi. Wiedziały, że mają teraz konkurencję. Albowiem wszystkim trzem podobał się młody przystojniak- Tymianek, który także przechadzał się tamtymi polnymi ścieżkami.

    Nienawidziły siebie nawzajem, ale nie pozabijałyby się, bo to w ogóle nie leżało w ich naturach.

    Gdy się spotykały, patrzyły się krzywo na siebie, starały wkurzyć rywalkę, bo jak wiadomo gniew piękności szkodzi. :) Każda próbowała zaimponować wybrankowi.

    Lecz pewnego dnia, wszystkie wysiłki poszły się paść. Tymianek upodobał sobie inną piękność- jakże cudowną Klaudynę.

    Coś dziwnego je ogarnęło. Nikt by się tego nie spodziewał. Nie były zawiedzione tym jak wszystko się potoczyło. Ukochana ich niedoszłego kochanka miała coś miłego, ciepłego, taką otwartość w sobie, taką miłą twarzyczkę.

    Nie były na nią złe, wręcz przeciwnie, opowiedziały jej każda po kolei i ze swojego punktu widzenia całą sytuację, a ona poradziła, aby odezwały się do siebie, zniszczyły dzielący ich mur. Pocahontas, Ania i Dzwoneczek w końcu ze sobą porozmawiały. Okazało się, że całkiem nieźe się dogadują. Jak się domyślasz zostały przyjaciółkami. Pewnie teraz śmieją się razem z Klaudyną na ich ukochanym wrzosowisku.

  • Moroz

    Krople spływały po Jego
    zmęczonej twarzy. On wiedział, że Jej nie zatrzyma. Nie muśnie włosów, nie
    pogładzi twarzy, nie spojrzy w oczy. Listopad zwiał te wspomnienia, jak
    ściemniałe mokre liście. To już historia…

    Poznał Ją i Jej uśmiech
    pewnego zimnego, acz pięknego wieczoru. Siedział samotnie w kawiarni, snując
    marzenia o dalekich egzotycznych wakacjach. Za oknem szarość wchodziła w czerń i
    majestatycznie zachodziło słońce. Nie miał sił, za to parszywy nastrój, który
    opanowywał każdą tkankę Jego ciała i wygłuszał emocje. Aromat korzennego latte
    snuł się nad stołem i wprawiał go w jeszcze większą senność, gdy nagle ujrzał,
    a raczej poczuł ‑ Ją! Huragan, burza, napór, monsun zapachu! Ta aura uzależniająca
    i przykuwająca uwagę zawładnęła wszystkimi wokół. Wraz z każdą Jej kroplą ‑ pełna
    radości, przebojowa energia zagarnęła przestrzeń, wypełniając ją nutami gorącej
    Italii i przynosząc powiew świeżości. Oszołomiony nie mógł (a może nie chciał)
    oderwać od Niej oczu. Zakochał się.

    Stała się Jego
    drogowskazem jak Gwiazda Polarna ‑ jasna i silna trwała przy Nim niezmiennie. Była
    w Nim ciągle, stworzyła w Jego życiu jaśniejszą, bardziej spełnioną kartę,
    zapisała się w Nim wersami pasji. Różnorodna, sensualna, wrażliwa, momentami
    ostra i rześka, momentami cicha i stonowana pochłaniała Go wciąż. Uzależniła Go
    jak heroina. Czuł Ją coraz mocniej, pragnął bardziej, zatracał się w tym mimowolnym
    uniesieniu przez długie minuty, później godziny, dni i wreszcie tygodnie.

    Piękno nie jest jednak
    wieczne. Intymność minęła, pociąg fizyczny osłabł, a stan euforii ustąpił tak
    szybko, jak przybył. Odeszła i pozostał po niej tylko mały flakonik. Bardzo
    mały i pusty.

    Zielona Mandarynko, jeżeli
    kiedykolwiek to przeczytasz ‑ wiedz, że On nadal pragnie, by Twe drogocenne krople
    spływały po Jego zmęczonej twarzy.

  • AniaW

    Witam serdecznie!
    Dla mnie…
    To trzy składniki, których nie może zabraknąć na jesienno-zimowe wieczory:)
    Dlatego, że każda ma w sobie wszystko czego nam trzeba: wspomnienie wzrastania, kwitnienia i wydawania owocu:)
    Każda z nich przebyła długą drogę by wydobyć z siebie to co najcenniejsze.
    Są prawdziwe i jedyne w swoim rodzaju:P

    Ta melodia oddaje wszystko:)
    https://www.youtube.com/watch?v=l5guvod7mV0

    Pozdrawiam
    Ania ( ankaluszczyk@wp.pl)

  • Ewelina Birut

    moje zobrazowanie cytrusowych zapachów

    e_welina@o2.pl

  • Aga

    Dobry wieczór Pani Klaudyno. Zainspirowała mnie Pani, by powrócić do sztuki scrapbookingu, którą zarzuciłam jakieś 5 lat temu… chyba na nowo zagości w moim życiu :) Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin oraz jeszcze więcej natchnienia i zapału do działania. Aga

    paas.box@gmail.com

  • karihari

    To mój obraz, który namalowałam pachnąc właśnie cytrusami (oczywiście czystym olejkiem!).. jest tu męski cytrus i kobieca limonka.. wszystko w jednym o siebie otarte i w sobie siebie zawierające :) esencja pełni :) Pozdrawiam! Karina

    mój mail: karihari82@gmail.com

  • Antenka

    „…i na wyspach bananowych „bananówkę” pić!”

  • Agnieszka Radzięda

    Gdyby olejki cytrusowe były kobietami na pewno byłyby najlepszymi przyjaciółkami i spotykałyby się na herbatkę. :)

    Nie widzę rubryki, to piszę email: raszka26@gmail.com
    Pozdrawiam, Rysia

  • to_ya

    Gdyby olejki cytrusowe były kobietami to w zasadzie robiłyby to samo co teraz – mianowicie leżałyby i pachniały! ;)

  • Pati

    Gdyby były kobietami to:

  • Alicja

    Dorzucę też coś od siebie :)

    Któregoś jesiennego popołudnia wszystkie trzy Damy zajęły się swoimi
    zajęciami. Mandarynka tworzyła na płótnie obraz, Limonka zaszyła
    na się swoi fotelu z kocem i kotem na kolanach, natomiast Bergamotka
    planowała dużą rzecz – zgodnie ze swoją dynamiczną postawą
    chciała skoczyć ze spadochronem. Ot, zwyczajny dzień. Wszystkie
    razem, ale każda osobno. Mandarynka w pewnej chwili ocknęła się i
    uznała, że mimo mieszkania razem, w ogóle się nie integrują!
    Zwołała więc wszystkie trzy koleżanki.

    Zaczęły wszystkie się naradzać, co mogą zrobić wspólnie, aby każda była
    zadowolona. „Możemy razem poczytać książki” – zaproponowała
    Limonka. Pozostałe dwie spojrzały po sobie. „Chyba lepiej będzie
    jak pójdziemy w góry” – rzuciła spontanicznie Mandarynka. Ten
    pomysł spotkał się z większą aprobatą. Ta najspokojniejsza
    pomyślała, że w górach można się wyciszyć, za to
    Bergamotka uznała, że ze szczytu gór może być wspaniały widok
    na okolice, zupełnie jakby była Panią Świata.

    Kiedy pojechały, każda rozkoszowała się wycieczką na swój sposób. Lecz wszystkie
    zgodnie zmieszały się i połączyły z orzeźwieniem potoków
    górskich, zapachem lasów iglastych, i wieloma, wieloma innymi…

    email to wiewiora.abc@gmail.com :)

  • Boo

    Zbliżały się święta. Miałam do kupienia jeszcze tylko trzy prezenty – za to były to podarunki dla jednych z najważniejszych dla mnie osób. W ciągu ostatnich lat dużo podróżowałam, szukałam czegoś nowego nie mogąc odnaleźć swojego miejsca w świecie. Odnalazłam je dzięki Trzem Damom- każda z nich, dzięki swojej niesamowitej osobowości, nadała mojemu życiu nową jakość. Najpierw spotkałam Mandarynkę. Siedziałam w małej hiszpańskiej kawiarni czytając książkę, a wtedy ona przysiadła się do mnie. Pierwsze na co zwróciłam uwagę to jej przykuwający uwagę zapach – tak cudowny, że mogłabym go wąchać do końca życia. Wystarczyło, że uśmiechnęła się radośnie i już wiedziałam, że się zaprzyjaźnimy. Spędziłyśmy razem tylko niecałe dwa tygodnie, ale zdążyłam się od niej nauczyć cieszyć życiem. Czułam się jakbym przejrzała na oczy, po raz pierwszy oddychałam pełną piersią, przeżywałam z nią coś, czego nigdy dotąd nie doświadczyłam, otworzyłam się na samą siebie. Od tej pory umiałam znowu śmiać się w głos. Nadal jednak szukałam swojego miejsca na świecie.

    Podczas kolejnej podróży natknęłam się na Bergamotkę. Kończyły mi się pieniądze, chodziłam po nowojorskich ulicach szukając pracy. Natknęłam się na ofertę dużego wydawnictwa – zawsze chciałam pracować w takim miejscu. Nie wiem sama jak, ale dostałam tę pracę, a Bergamotka została moją szefową. Była prawdziwą kobietą z pazurem, pełną pasji, niesamowicie mnie inspirowała, a jej zniewalający zmysły zapach przywodził na myśl najbardziej intensywne doznania. Pracowałyśmy razem przez długi czas, zdążyłyśmy się zaprzyjaźnić, a ja zawsze skrycie ją podziwiałam. Dzięki niej zaczęłam brać od życia to na co miałam ochotę, potrafiłam wreszcie postawić na swoim. Wciągnęło mnie to nowojorskie życie, zatraciłam się w nim, a Bergamotka była moim przewodnikiem. Po jakimś czasie, gdy już miałam swoje mieszkanie- za każdym razem po pracy zupełnie puste, znowu poczułam, że czegoś mi brak. Wybrałam się w kolejną podróż.

    Tym razem wybór padł na Azję. Spakowałam tylko najpotrzebniejsze rzeczy i wyruszyłam. Znalazłam się na spokojnej wsi, ale nie mogłam odnaleźć tego spokoju wewnątrz siebie. Zatrzymałam się w skromnym pensjonacie z widokiem na rozległe zielone doliny. Jego właścicielką była Limonka – kobieta pełna ciepła, pogodzona z tym co było, jest i ma być. Na początku w ogóle jej nie widywałam, pewnego dnia jednak zupełnie mnie zaskoczyła. Wieczorem rozpaliła ogień w kominku, ułożyła się przed nim wygodnie z kubkiem herbaty, zaprosiła mnie do siebie delikatnym gestem. Wtedy po raz pierwszy poczułam jej niezwykły zapach wypełniony wewnętrzną harmonią. Długo rozmawiałyśmy o życiu, dzięki czemu zrozumiałam, że umiem się nim już cieszyć oraz brać z niego to co najlepsze, ale brakuje mi chwili oddechu, czasu tylko dla siebie. Mimo wyjazdu ciągle odbierałam służbowe telefony, pracowałam ponad siły właściwie bez celu. Dzięki Limonce poczułam wreszcie, że moje życie może stać się kompletne.

    Śnieg tańczył z wiatrem w promieniach słońca. Wracałam do domu ze wszystkimi prezentami i zakupami świątecznymi. Od czasu podróży do Azji minęły trzy lata. Nadal wspominałam Trzy Damy jako jedne z najważniejszych dla mnie osób. Drzwi otworzył mi mój ukochany uśmiechając się tajemniczo. Z salonu dosłyszałam cichy chichot. Wtedy poczułam znajome wonie – perską limonkę, zieloną mandarynkę i bergamotkę. Wiedziałam już, że to będą cudowne święta.

    mail: jasienska.a@gmail.com

  • Izabela

    Przedstawiam Mandarynkę, która właśnie wróciła ze swojej galerii sztuki i zastała swoje przyjaciółki w głebokim zamyśleniu (Limonka myśli o książkach, a Bergamotka snuje plany biznesowe.)
    Zdjęcie trochę przekłamało kolory

  • Gabi

    Cześć Klaudyna! Proszę o przyjęcie mojej pracy do konkursu :) Mam nadzieje, że przypadnie Ci do gustu – tak właśnie wizualizowałam podane przez Ciebie opisy. Ta praca dała mi wiele radości tak jak i na pewno dadzą cudowne olejki. (Ramka jest robiona z kawałków skórki mandarynki – pycha nie dość że satysfakcja ze zrobionej pracy to jeszcze inne smakowe korzyści!
    Pozdrawiam,
    Gabi
    its_only_me@op.pl

  • Kathya

    Zaczęło się inaczej
    niż zwykle… Z początku w przestrzeni trwał bezruch, jakby
    oczekiwanie. Dziwne, ale było coraz jaśniej, cieplej, promienniej,
    a obok stanęła ona. Śmiała się, a jej kręcone, płomienne włosy
    tańczyły wokół twarzy. Uśmiech odbijał się w jej oczach, przez
    co trudno było oderwać od niej wzrok. Twarz miała usianą piegami,
    ale to tylko dodawało jej uroku. Nie mogła pozostać w jednym
    miejscu, a jej zielona sukienka tańczyła wokół smukłej postaci.
    Wnosiła całą sobą radość, tak nieskomplikowaną i spontaniczną.
    Cały czas mówiła i chociaż nie przywiązywałam wagi do słów,
    chciałam, żeby ze mną została.

    W ostrzejszym tonie
    jasność lekko przygasła, aż zrobiło się ciszej i chłodniej. W
    pobliżu pojawiła się dziewczyna, jakże inna od swej
    poprzedniczki. Ubrana w długą, zieloną sukienkę przyglądała się
    i czekała. Jej jasne włosy zebrane były z jednej strony, ukazując
    twarz, na której malowało się wahanie. Czas mijał, a ona tylko
    uśmiechała się spokojnie, ale pozostawała bez ruchu. Po chwili
    zaprosiła gestem, abym usiadła. Z nią czułam się tak swobodnie,
    bezpiecznie, grzejąc się w bijącej od niej serdeczności. Czułam
    jej ciepło, pogodę ducha, które w łagodny sposób emanowały z
    jej osoby.

    Z powiewem gwałtownego
    wiatru nadeszła zmiana, z nią dziewczyna, jakiej się nie
    spodziewałam. Od pierwszego momentu czuło się jej temperament.
    Ciemne włosy spływały jej na ramiona, okalając twarz o
    zdecydowanych rysach. Nosiła krótką sukienkę w kolorze
    intensywnej zieleni, która świetnie na nią pasowała. Poruszała
    się na wysokich obcasach z niemal kocią gracją. Jej głos był
    melodyjny i stanowczy, poruszała wszystkie zmysły. Nie dbała o to,
    czy inni na nią patrzą, choć wiedziała, że przyciąga uwagę.
    Była zarazem urocza i ostra, fascynująca i intensywna w każdym
    ruchu i słowie. Potrafiła oczarować, ale i przyprawić o zawrót
    głowy…

    …kiedy w końcu otworzyłam oczy, w powietrzu wciąż snuł się
    ledwo wyczuwalny zapach…

    kathya77@interia.pl

  • Olga Kawa

    Hej, trzy dziewczyny ode mnie :)

  • Natalia

    Wrzucam jeszcze raz, bo poprzednio kolory powariowały.

  • Natalia

    Zamieszczam moją personifikację bergamotki. Pozdrawiam

  • Magdalena.R

    Cytrusową Damą jestem ja.
    Jestem jak pachnący olejek eteryczny zmienny w zależności od pory dnia.

    O poranku jestem jak Zielona Mandarynka
    Pełna energii, wszędzie mnie pełno. Moja aromatyczna woń roztacza się po ogrodzie dostarczając energii wszystkim domownikom. Gdy poznasz zieloną mandarynkę uzależnisz się bardzo szybko. Stanę się nieodłączną częścią Twojego dnia.

    Ale na wieczór… Mój charakter zmienia się. Zapach Mandarynki ulatuje i pojawia się Bergamota.
    Wampirzyca o czerwonych ustach, intensywna… Szybko zawrócę Ci w głowie. Intensywnie i słodko a jednocześnie subtelnie i wytrawnie!

    Wreszcie, gdy przychodzi noc potrzeba też delikatnej, sensualnej Perskiej Limonki. Jak kociak wślizgnie się na fotel, otuli kocem i
    roztoczy kojącą woń, która uspokoi Twe skołatane nerwy.

    Po tym krótkim opisie zapraszam do obejrzenia ilustracji – są to moje dzieła – autoportrety wykonane kredkami.

    magdalena.reczek@gmail.com

  • Joanna Sawicka

    Witam serdecznie, wyobrazenie cytrusowych dam :)

    email: saw061989@gmail.com

  • Bartek Kusy

    Moja praca pt.: Miłość w kolorze mandarynki. Z góry przepraszam za błędy interpunkcyjne (jeżeli takowe by się znalazły, a mam nadzieję, że nie :) )
    kusybartek1@gmail.com

    Był słoneczny, zimowy poranek. Oszronione gałęzie drzew mieniły się w słońcu.
    Powietrze było orzeźwiająco zimne, a na białych zaspach siedziały czarne kruki,
    tworząc nieświadomie ciekawą kompozycję. Wszyscy ludzie ubrani byli nieco
    ponuro w grube kurtki bądź ciężkie płaszcze i ze zmarzniętymi nosami oraz
    marzeniem o powrocie do swoich łóżek ruszali do pracy. Tylko ona nieco
    odstawała od reszty. Barwna jak ptak, z uśmiechem na ustach kroczyła ochoczo
    przed siebie. Burza rudych loków na głowie szalała w najlepsze ciesząc oko
    swoją chaotycznością, ogromne kolczyki z piórami podrygiwały w rytm kroków, a
    na szyi intensywnie zielony szalik nieskutecznie próbował odciągnąć uwagę od
    okrągłej, piegowatej twarzyczki z uśmiechem tak szczerym i pięknym, że mógłby
    reklamować nową pastę do zębów. Pod pachą dziewczyna owa, trzymała teczkę
    równie barwną jak ona, której zawartości można by się było domyślać po
    wystających z niej arkuszach papieru pokrytych rysunkami.
    Szła nieświadoma tego co się za chwilę stanie. Pogrążona we własnych myślach nie
    zauważyła równie zamyślonego a zarazem bardzo przystojnego mężczyzny
    wyłaniającego się z pobliskiego zaułka. Zderzenie było nieuniknione. Biedaczka,
    pod wpływem siły uderzenia upadła kością ogonową na oblodzony chodnik. Teczka,
    jak to teczka, otworzyła się w najmniej korzystnym momencie, uwalniając
    wszystkie rysunki, które niesione arktycznym podmuchem, rozsypały się wokół. Mężczyzna
    otrząsnąwszy się, pomógł dziewczynie wstać i zaczął wyrażać swoje ubolewanie
    nad faktem dokonanym.

    – Mój Boże! Przepraszam najmocniej! Nie zauważyłem… Powinienem był się zatrzymać … Śpieszyłem się, więc…

    – Już dobrze, niech pan się nie martwi – przerwała mu rudowłosa, otrzepując się ze śniegu – O nie! Moje
    rysunki!

    Ze strachem w oczach rzuciła się z powrotem na ziemię i zaczęła zbierać leżące na niej rysunki.

    – Pomogę pani – odrzekł mężczyzna podnosząc jeden z nich. Rysunek był bajeczny. Widniał na nim
    wiklinowy kosz pełen soczystych, intensywnie zielonych cytrusów. – To pani
    dzieło?

    – Tak – odpowiedziała dziewczyna otrzepując ze śniegu jedną z prac – A co się stało?

    – Nic, po prostu zachwycił mnie ten obrazek. Co to za owoce?

    – To są zielone mandarynki. Lubię je rysować ponieważ uważam, że doskonale oddają mój
    charakter.

    – To znaczy, że na pani widok również wszyscy się krzywią? Nie wierzę. – zażartował mężczyzna.

    – Nie, nie o to chodzi – odrzekła dziewczyna po czym wyciągnęła rękę – A tak poza tym, to jestem Ania.

    – Miło mi poznać, ja jestem Tomek – przedstawił się mężczyzna. – Widzę, że zmarzłaś. Może pójdziemy
    się gdzieś ogrzać, znam tu przyjemną knajpkę, parę kroków stąd. A po drodze
    wytłumaczysz mi o co chodzi z tymi cytrusami, panno Mandarynko. – roześmiał się.

    – Chciałabym, ale się spieszę. Może innym razem? – odrzekła z żalem.

    – Proszę cię… Nie wiem czemu ale przy tobie czuję się taki szczęśliwy. Chyba mnie zaraziłaś!

    – Czym? – przestraszyła się Ania.

    – Pozytywną energią.

    – Tak sądzisz? Możliwe! – zaśmiała się – Bardzo często słyszę od innych, że co by się nie działo,
    zawsze jestem optymistyczna.

    Spojrzała na niego. Poczuła, jak coś ją łaskocze w brzuchu. Chciała zostać przy nim już na zawsze.
    Wiedziała, że on byłby przy niej, nie opuściłby jej nigdy. Wiedziała, że on
    czuje to samo.

    – Wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? – powiedział Tomek po chwili, rumieniąc się lekko.

    – Być może… – uśmiechnęła się figlarnie Ania.

    Tomek uśmiechnął się. Złapał ją za rękę, odgarnął rudy kosmyk z piegowatego policzka i spojrzał jej w
    oczy. A oczy miała jak dwie mandarynki. Zielone…

  • ewkaldz
  • Magda

    PANI BERGAMOTKA – działa na nasze ciała,
    umysły i zmysły.

    Pomarańcza ta z ciepłych krajów pochodzi,
    A piękność jej z drzewa bergamotkowego się wywodzi.

    Szlachetnością nie grzeszy,
    Tyle ma właściwości, że każdego śmiertelnika to aż peszy.

    W głowie nam zawraca zapachem,
    Musi więc zamieszkać pod twym dachem.

    Szybko się zaprzyjaźnicie,
    Bo z Nią zdrowsze i milsze jest życie.

    Dech w piersi zapiera,
    Gdy powietrze jej drobinki zawiera.

    Z chwilą gdy do nosa się dostanie,
    Już zaczyna swe działanie.

    Relaksu, odprężenia i świeżości daje uczucie
    i z pewnością poprawi Ci samopoczucie.

    Stres, niepokój, napięcia drażliwe,
    Zapomnij! – z Nią to nie możliwe.

    Hormony szczęścia produkuje,
    Uśmiech od ucha do ucha gwarantuje.

    Energią emanuje w każdą stronę – cała Ona
    Kusi swą herbacianą wonią – będziesz od Niej uzależniona.

    Naturalna i subtelna w swej okazałości,
    Pobudza, umacnia wszystkie nasze kości.

    Przyciąga do siebie – i koniec. Walka z nią przegrana,
    Oddaj się Jej działaniom od samego rana.

    Dzięki Niej dzień stanie się milszy, cele swe osiągniesz,
    Innych do siebie energią Jej przyciągniesz.

    A gdy spać już pójdziesz, w myślach powiesz sobie,
    Ah Bergamotko! Ta cała piękność dnia – dzięki Tobie!

    Pozdrawiam
    Magda

  • Kamila

    Kobiety, niczym olejki eteryczne, potrafią w sposób wysoce wysublimowany zmieniać swoje oblicze. W jednej takiej niezwykłej Istocie mieszka całe mnóstwo nieraz skrajnie różnych emocji, które można by porównać do zapachów…

    I tak.. raz Kobieta jest pełna energii, pozytywnych wibracji, kolorowych odczuć, pobudzając swą radością całe swoje otoczenie. Uśmiech takiej Kobiety jest jak iskra – rozpala dobre emocje:)

    Innym razem budzi się w Niej duch Wojowniczki mocno stąpającej po ziemi, intensywnej i wytrwałej w podjętych działaniach. Trzymając w napięciu potrafi nieraz nieźle zamieszać:) Jej przenikliwość nieraz wprawia w osłupienie:)

    ..czasem jest jak Nimfa.. delikatnie swoją obecnością muska każdego, kto ma okazję wówczas znaleźć się w zasięgu jej oddziaływania. Ma zdolność rozbudzania namiętności, rozpalania zmysłów.. a także swą delikatnością nie tylko wprowadza ludzi w zachwyt, ale chwytając wprost za duszę mocno zapada w pamięć.

    Są też dni, gdy niczym Czarodziejka zaskakuje – nawet samą siebie:) Jest w stanie zelektryzować aurę w promieniu kilkudziesięciu metrów. Nikt wówczas nie przejdzie wobec tej Magii obojętnie:) Jej bronią strategiczną jest zdolność zmiękczania ludzkich serc, instalowania w nich przyjemnych odczuć wobec życia (swojego i innych:)

    Za każdym razem, jakie by nie było aktualne oblicze kobiety, swoją mistrzowską zmiennością daje obraz głosu Natury, zdumiewając, zadziwiając, ale i rozczulając.

    Czyż nie jest to wszystko prawdą?

    Myślę, że nie tylko kobiety się ze mną zgodzą:)

    *Zielona Mandarynka zainspirowała mnie do naszkicowania jej kształtów, które gdy sie na nie spojrzy pod odpowiednim kątem mają niebywałe podobieństwo z kobiecymi:)

  • Kubala

    Wizualna charakterystyka olejków

  • Cytrusowa interpretacja historii trzech kobiet:

  • Zam In

    Tytuł utworu: Oda do Olejków – do codziennego śpiewania – ścieżka dźwiękowa np. tu http://www.utworki.pl/pl/indeks_b/brunetki_blondynki_11613.html

    Limonki, cytrynki, a nawet mandarynki
    całować chcę!
    A kiedy nos poczuje, że na wskroś
    wypełnił się
    Magią zapachów, barw i smaków,

    ileż achów!
    I szarość dni się odmienia, bo
    słoneczna aura zbliża się.

    Limonki, cytrynki a nawet mandarynki
    Do sklepu spiesz!
    A wtedy wnet poczujesz życia zew
    i Klaudyny uśmiech powali cię!

    Serdecznie pozdrawiam „skryta fanka”

  • viola
  • viola

    nie umiem wpisac maila…hmm

  • guernica19

    Ehmm, ehmm, ehmmm… Proszę o ciszę :)

    Dzisiejszą aukcję rozpoczynamy od trzech portretów słynnego
    artysty OLIVIERA ETERYCZNEGO. Tak!!! Dobrze Państwo słyszeli! Taka okazja
    trafia się niezwykle rzadko!

    Pierwszy obraz to słodko-wytrawny portret siostry artysty –
    Bergamotki. Och, co to za kobieta – prawdziwa królowa, pełna pasji i życia!

    Kolejny to olej na płótnie przedstawiający pełną radości
    niepoprawną optymistkę – Zieloną Mandarynkę – najstarszą siostrę artysty.

    Perska Limonka pełna wdzięku, ciepła i uroku córka Oliviera
    zamyka nasze dzisiejsze zestawienie.

    Do kogo powędrują te wyjątkowe dzieła?…pewnie za chwilę się dowiemy!

    Zaczynamy!!!

    Dom aukcyjny – GUERNICA

    guernica19@wp.pl

  • Mariusz

    Daina

    Za siódmym śniegiem, gdzie gną się jesiony
    I śladem lis jeziorne biele tnie –
    Włos ukochanej na rdzę przetopiony
    Powlekał ściany metalowej mgle.
    Wszystko, jak w bystrym pędzie okrętów
    Upłynąć chciało za las i brzegi gór –
    Więc już samotni, ze światłem zdmuchniętym
    Słyszeli krwi ogłuszający nurt.

    Tylko jej oczy, obyczajem sowy,
    Pod skrą jego szyi cofały się wstecz,
    A język, liżąc puch na węzłach głowy,
    Spełniał bezładnie niewstrzymaną rzecz.

    Jakby naprawdę pomóc komu zdołał
    Na chciwość mózgu ten cielesny prąd,
    Przelatywali nad ziemią aniołem,
    Co miał dwie głowy, czworo nóg i rąk.

    A może jednak zabrakło im skrzydeł,
    Dlatego rankiem w którejś wiosce spadł.
    Cichnie w pościeli. Przez okno patrzą, widzą:
    Czerwone pnie. Topory. Dym idzie z chat.

    Czesław Miłosz – 1934

    (nie muszę chyba pisać która to?)

  • Pastelowa Sowa

    Ech…zapomniałam dodać email do moich rysunków „olejkowych dam” .
    pastelowasowa@wp.pl

  • Anja

    Pean na cześć kwiatow

    Hej, wypadła mandarynka,
    Spod skrzydełka cherubinka
    I zapytać każdy może:
    Co to? Skąd to?-dobry Boże?!

    A to owoc rajski przecie,
    Jakich malo jest na świecie!
    Choć zielony-to dojrzały,
    Takich oczy nie widziały!

    A to panna Bergamotka,
    oj! z niej to jest dopiero kotka.
    Kusi wszystkich dookoła,
    „Kocham Was!” – do wszystkich woła.

    Powab wielki od niej bije,
    intensywny, aż ściska za szyje.
    I odpuścić prędko nie chce,
    „więcej”-woła-„więcej jeszcze!”

    Nie z Hiszpani, nie z kimonka,
    pojawia się pani Limonka.
    A rodowód jej jest wschodni,
    ciepłem grzeje jak z pochodni.

    Zagadka to iście orientalna,
    raczej opiekunka niż femme fatalna.
    Gdy już przy niej się położysz,
    uśniesz prędko niczym w loży.

    nikkee@gmail.com

    W załączniku rysunek mojej 6letniej córki, ktora też chciała wziąsć udział w konkursie :)

  • Edyta Jankowska

    Cytrusowe Damy Serii Olejkowej

    „Zielona Mandarynka”

    zakwitnie

    dla Ciebie
    melanżową doliną

    zapłonie

    pąsem
    królowej kwiatów

    posiądzie

    zachłannie
    przeguby i szyję

    wplecie w niesztampowość
    Twoje wyzwania

    „Perska Limonka”

    zawładnie
    korytem Twej myśli
    zachłannej

    co płynie
    plantacjami
    kwitnących limonek

    uczyni Cię
    swoją doliną
    wierną

    pachnącą

    świeżością
    i awangardą

    „Bergamotka”

    wygra
    na Twych zmysłach
    hymn nieważkości

    tango
    na dwie ręce
    i świeżość

    odtańczy
    orzeźwieniem
    długonogą rumbę

    rozdzwoni
    w Twym oddechu
    czaczę

  • Anka

    Pozwalam sobie dołączyć i moją radosną twórczość ;)
    Mam nadzieję kochana Klaudyno, że wybaczysz skopiowanie i zmaltretowanie swojej buzi….
    anka_gorska@interia.pl

  • Ewa

    „Zielona Mandarynka”

    Szumisz, nóżką drżysz, waćpanno ma!
    Nad Żółtą Rzeką rejwach Twój całe wieki trwa!
    Płomienną barwą rumieniec dziewczęcy pała,
    Mandarynów on ozdobą szat i powinszowaniem dla cesarza – chwała!

    Lecz cóż mej panience?
    Loczek się kręci, listek w jednej ręce?
    Szelma ze Środka Krainy zawadiackie czyni drwiny,
    Siostrom swym ognistym zielone ukazując włosiny.

    Ach, rodzeństwo prycha, oszczerstwami obrzuca,
    A Mandaryna z Kua Fu za Słońcem w pogoń się rzuca.
    Pocieszeniem uśmiechnięte Twe lico świeże,

    Zatańcz, ondyno smukła, w bachicznym uniesieniu mierze,
    Prostemu ludowi zmąć umysły zabawą przedziwną!
    Niech w Twych dłoniach pląsają, a ich smutki znikną.

    „Perska Limonka”

    Rodzisz się tam, gdzie cywilizacja swój ma początek.
    Sam Ormuzd hebanowe włosy Twe układa,
    Przetyka jutrznią różanopalcą – o najmilsza ze Wschodu dzieciątek!
    Wszak lew złocisty nawet majestat na Twój podołek składa.

    Perska huryso – słodyczo na usta derwisza!
    Iskierka drobna z piersi panny wylatuje,
    Jednak w hypostylu jeno harmonijna cisza
    Jaka na reliefach wśród Dariusza i Kserksesa panuje.

    Tchnij płomień w płuca podczas ekspiacji pielgrzyma,
    Suknia adamaszkowa pokutującego otuli nieszczęśnika,
    Transcendentna dłoń Twa niechaj solennie go przy życiu trzyma!

    Jako Szachinszach mileniów oddech Twój nigdy nie zanika,
    Pod terebintowym filarem głos Twój skrycie dzieci łechce
    Aby Morfeuszowi oddało się każde – kiedy tylko zechce.

    „Bergamotka”

    Na świętym królowej jaśniejąc urzędzie,
    Władzy Twej nieskończoność panować po wsze czasy będzie!
    Za woalką bisiorową skrywasz nadobne oblicze,
    Krasy seraficznej nut karmazynowych – Nie! Nie zliczę!

    Purpura i jedwab od zarania dziejów strojem Twym,
    Błyskawicy oręża na czole dumnym i mgliwym.
    Bergamoto – Regino ex definitione!
    Sług pokornych należyte hołdy Ci złożone!

    Z pąku szkarłatnego płynie rozkaz i komenda,
    Popiołem głowę posypie, skinie nie jedna jerunda.
    Od indagacji nie stronisz hieratycznej swej osoby,

    Nie żałujesz espritu źródła nawet dla biednej wdowy!
    Wielu drży onieśmielonych władczyni wielkością,
    Lecz nawet pomniejszych z nich obdarzy Ona miłością.

    (email: haawwa@gmail.com)

  • Aga Wy

    Ah te kobiety…
    (zagadka dla spostrzegawczych :P )

  • anna w.

    Dobry wieczór, poznajcie Bergamotkę: https://www.youtube.com/watch?v=rkGT0bMdrN4

  • Sui

    Dzień dobry,
    dziękuję, za pomysł tak wspaniałego konkursu!
    Poniżej moja „wariacja” na temat zielonej limonki.
    Podaję linka do pdf-a, bo tak lepiej się czyta: https://www.dropbox.com/s/pybk9fhsy5hqnwq/Konkurs.pdf?dl=0
    Chciałam dołączyć jogi, ale nie wyświetlają się poklei :(
    Mój mail to: 4sui.san@gmail.com

    ps kilka owoców zostało skonsumowanych podczas realizowania powyższego projektu ;)

  • Sui

    Dzień dobry,
    dziękuję, za pomysł tak wspaniałego konkursu!
    Poniżej moja „wariacja” na temat zielonej limonki.
    Podaję linka do pdf-a, bo tak lepiej się czyta: https://www.dropbox.com/s/pybk9fhsy5hqnwq/Konkurs.pdf?dl=0
    Na wszelki wypadek załączam też jpgi.
    Mój mail to: 4sui.san@gmail.com

    ps kilka owoców zostało skonsumowanych podczas realizowania powyższego projektu ;)

  • amahasla

    Jestem niezłym cytrusowym ‚ziółkiem’. Na codzień jestem zieloną mandarynką. Kocham bezczelnie przyciągać spojrzenia, głośno mówić to co leży mi na sercu i śmiać się z samej siebie. Kobieta rodem z książek Bukowskiego… Wieczorami zamieniam się w Bergamotkę i śnię swój American Dream, czując się niczym na przyjęciu u Wielkiego Gatsby’ego. Jednakże bywają też dni kiedy zmieniam się w perską limonkę i niczym Eleonora Dashwood spokojnie zasiadam z zieloną herbatą w ręku i rozmyślam o prozie życia.

    my_name_is_nasty@o2.pl

    • amahasla

      Nie wiem dlaczego mój złącznik się nie dodał za pierwszym razem

  • Dorota

    A oto moja Cytrusowa Dama Mandarynka czeka dostojnie i cierpliwie w otoczeniu świty i podwładnych na utracone aromaty :)
    foczkins@gmail.com

  • Klaudia Jeleń

    Witam! Niespełna rok temu odkryłam w sobie zainteresowania florystyczne – jako pracę konkursową wykonałam więc 3 kompozycje kwiatowe oddające
    charakter Cytrusowych Pań ;) Dołączam zdjęcia i krótkie wierszyki.

    Bergamotka
    Któż to fuka tak jak kotka?
    Oto Panna Bergamotka.
    Jeszcze chwilę temu słodka,
    teraz niszczy od środka!
    Jest jak wulkan pełen lawy,
    mimo to – chcesz z nią zabawy.
    Raz się sparzysz – no to trudno.
    W życiu z nią nie będzie nudno.

    Zielona Mandarynka
    Zielona Mandarynka – to kobieta spełniona.
    Optymizmem zarazi, do radości przekona.
    Nie sposób jej nie kochać – powiedzmy sobie szczerze!
    Jest jak promyk słońca, nawet w deszczowym spacerze.
    Kobieta urocza i słodka, pogodnie krocząca przez życie,
    gwarancję daje Ci pewną na wszelkich trosk się wyzbycie.
    I nawet nie zauważysz, że to już zauroczenie.
    A potem już tylko miłość i boskie uzależnienie!

    Perska Limonka
    Ktoś siedzi po szyję przykryty pod kocem,
    kolejne stronice przerzuca swym nosem.
    Herbatka gotowa – lektura na potem:
    to Perska Limonka z białym perskim kotem.
    Jest troszkę skryta, troszeczkę nieśmiała,
    przyjaciół niewielu – lecz bardzo bliskich miała.
    Nieufna, strachliwa, ale wciąż radosna –
    spod śniegu nadzieję przynosi – jak wiosna!

    klaudia.jelen11@gmail.com

    • Klaudia Jeleń

      Trzecie zdjęcie się nie wgrało, a w edycji nie mogę już go dodać, dlatego dodaję tutaj ;)

  • Marta – Warszawa

    Niestety nie potrafię wymyślać wierszyków, opowiastek, nie potrafię rysować (totalne beztalencie ze mnie)..:) Dziecko ma 1,5 roku, więc też mi nic nie narysuje :) Jednak z cytrusami kojarzy mi się moja ulubiona piosenka „PLASTEREK CYTRYNY I JA” Andrzeja Koryckiego i Dominiki Żukowskiej.
    Właściwie Twój post przypomniał mi o tej piosence, bo dawno jej nie słuchałam.

    Słowa refrenu:
    „Od brzegu szklanego, po szklany horyzont
    Gdzie szronu rozpina się mgła
    Płyniemy spokojnie, pośpiechem się brzydząc,
    Plasterek cytryny i ja”

    Link do piosenki: https://www.youtube.com/watch?v=2w2JOZG9LDY

  • Krzysztof Zięba

    To ja może lekko kulinarnie.

    Gdyby te olejki były kobietami, miałyby zapewne swoje ulubione dania, gotowane im przez ich partnerów.

    Partner Zielonej Mandarynki to taki sam wariat jak ona – spędzają dużo czasu na jeździe rowerem i spontanicznych wycieczkach. Stąd też i w lodówce ciężko u nich o stałość. Pozostaje twórcza improwizacja – na przykład sałatka z kapusty pekińskiej, kukurydzy (z puszki, bo akurat mieli w szafce) i brzoskwini, całość polana odrobiną oleju. Do tego pieczywo czosnkowe (proste do wykonania i dość szybkie), a do popicia domowe ice tea przerobione z herbaty w dzbanku, która zalali, ale o której zapomnieli – wyszła taka esencjonalna siekiera, że trzeba było coś wykombinować.

    Partner Perskiej Limonki to facet wyciszony, typ intelektualisty. Czytają książki pod wspólnym kocykiem, on często też gra na komputerze w gry z wyrazistą fabułą, a potem opowiadają sobie najciekawsze historie. Ponieważ dużo czasu poświęcają sobie, królują u nich dania jednogarnkowe, które starczają na dwa lub nawet trzy dni. Ostatnio zajadali się rozgrzewającą zupą z soczewicy i marchewki, o odrobinie korzennej nuty zapewnionej przez goździki i cynamon. Przesadzili odrobinę z czosnkiem – na szczęście oboje go lubią. A i tak przecież nigdzie się tego wieczoru nie wybierali ;)

    Bergamotka postanowiła poszerzyć horyzonty, gotuje dla niej więc nie partner, a partnerka (in spe). Znajomość rozpoczęta na koncercie rockowym, a następnie utrwalona podczas przypadkowego spotkania na zjeździe fanów motocyklów. Coś zaiskrzyło, więc i w kuchni będzie gorąco! Chilli con carne z dużą ilością ostrej papryczki, a do popicia wyraziste czerwone wino. A po obiedzie wspólny seans filmu z kolekcji niedawno poznanej dziewczyny, przy paczce nachosów i ostrej salsie. Bergamotka może iść na kompromis i zrezygnować ze stylu… pod warunkiem, że potrafi sobie inaczej dogodzić. A tak się składa, że nachosy od lat są jej „guilty pleasure”.

    christopherzieba@gmail.com :)

  • Martyna

    „Trzy odcienie rześkości”
    Dawno dawno temu… Żyła sobie zwykła, przeciętna dziewczyna o imieniu Citronella. Taka, jakich niemało widujesz codziennie na ulicy. Taka, za którą nawet nikt specjalnie się nie ogląda. Pewnego razu Citronella, zmęczona już swoją przeciętnością, postanowiła udać się w podróż w głąb siebie. W swej mentalnej podróży ujrzała ponure zamczysko, odpychające i straszne. Dziewczyna musiała szarpać się sama ze sobą, by przekroczyć mury tej twierdzy. Nikt nie bronił tam dostępu. Nikt nie zachęcał do wejścia. Jest. Otwarła drzwi. Oczom jej ukazała się pierwsza komnata o limonkowych ścianach. W tle trzaskał płomyk kominka, grała cichutko muzyka, a wokół sączył się delikatny zapach landrynek. Tak, to jest to! Wykrzyknęła Citronella, przeobrażając się magicznie w Perską Limonkę. No cóż, przez pewien czas jej to wystarczało. Ta limonkowość-landrynkowość. Jednak nie. Trochę brakowało pazura. O, tam dalej kolejna komnata! Citronella nie wahając się ruszyła do drugich drzwi. A tam… wściekle żółtawozielonkawe barwy. Intensywna muzyka, taniec, uczta, gra świateł. I ten powalający zapach, tłumiący wszystko, co Citronella dotąd czuła. Bergamotka? Ja? Ależ tak – Citronella usłyszała wewnętrzny głos. Każda z nas czasem pragnie poczuć się Bergamotką. Ale tak na dłużej… Jesteś cudna Bergamotko. Jednak… W tym momencie Citronella ujrzała jeszcze jedne drzwi. Podążyła tam, zataczając potrójny krąg. Zieleń i pomarańcz, radość wiosny, kwintesencja cytrusowości. Citronella do kwadratu. Tak, jestem Zieloną Mandarynką. Radosna, intensywna, pobudzająca, ale nie przytłumiająca. I wtedy Citronella otworzyła oczy. Ale to już nie była ta sama mdła Citronella…

    kmartyna00@gmail.com

  • Joanna Iwanio

    Raz pewna Kotka pazurki swe dostojnie ostrzyła
    tak bardzo pragnęła pokazać jaka jest niemiła
    Do Kotki Pan Kocur nieśmiało się wybiera, jednak sie waha
    myśląc jaka z niej hetera
    Nie wie jednak,że Kotka to w głębi duszy wrażliwa i czuła istotka
    bo wokół niej nieustannie rozsiewa swą woń słodka bergamotka
    Pozdrawiam
    Joanna
    jfp@interia.pl

  • „Trzy siostry”
    Moja propozycja to sparafrazowany wiersz (bardzo mocno) Hanny Łochockiej „Ona i Ja”

    „Trzy siostry”

    Jedna rozsądna, nieśmiała, cicha;
    druga ma trochę bzika – pełna radości, miłości i życia;
    trzecia z kolei to życia królowa
    – dostojna dama jeszcze purpurowa.

    Jedna coś krzyczy, druga zaś tańczy,
    a trzecia przebiera wśród młodzieży szarańczy.

    Jedna nam śpiewa, tańczy, wiruje,
    druga nieśmiało chłopców kokietuje, a trzecia – no cóż – kolejnego pana słodką
    goryczą znów potrenowała.

    Więc cóż wspólnego jest
    między nami?

    Chyba to, żeśmy Siostrami”

  • Artur Kurpiel

    Zielona Mandarynka
    Na wyspach Bergamota, mieszkał kot w butach. Wielki, puszysty kot. Wylegiwał się w ogrodzie zapachów, gdzie drzew było bez liku.
    Ogród ten, tak dziwny należał do Zielonej Mandarynki, jak właścicielkę nazwali mieszkańcy wyspy.
    Uznali ją za szaloną, ponieważ zamieszkała w przeogromnym ogrodzie z gajem pomarańczowym i domem, które były w nędznym stanie. A ona pełna optymizmu zaczęła ogród do stanu świetności przywracać.Choć z małą ilością finansów jakie zostały uczyniła z niego klejnot. Ogród był niesamowity. Sam gaj pomarańczowy z wszystkimi gatunkami cytrusów powodował stan zachwytu. Labiryntu zapachów pomarańczy,jaśminu,goździka,rześkiej lawendy,tymianku, macierzanki tworzył atmosferę ogrodu. Na drzewach panoszyły się kołtuny orchideii. Nie brakowało i tych skromnych – stokrotek,nagietków, fiołków.
    Zielona Mandarynka radośnie dbała o ten kawałek ziemi, żeby zadziwiał innych. Wielu mieszkańców wysp Bergamota widziałovto miejsce i chwaliło kota w butach , drzewa, których było bez liku i ją samą Zieloną Mandarynkę.
    Energia i radość Mandarynki wręcz rozlewała się po ogrodzie. Uwielbiała oprowadzać po nim gości i opowiadać ciekawostki o spotykanych tam roślinach. Goście czuli się zasypawni informacjami ,dlarego wracali,żeby słuchać więcej i chłonąć atmosferę ogrodu zapachów jaki stworzyła Zielona Mandarynka. A ona sama zyskała grono przyjaciół.

  • Beata Pilat

    Gdyby olejki cytrusowe były kobietami,

    nosiły by się bardzo pięknie, elegancko – jak damy.

    Kwiaty by im się do nóg kłaniały,

    Promienie słońca, ciepłem okalały.

    Mówiły by dostojnie, słów używając zawiłych.

    Ujmowały by spojrzeniem, które jest zaproszeniem

    aby świat codziennie, na nowo swymi zapachami czarować,

    i w swej codzienności, za to wszystko Bogu dziękować.

  • patrycja

    Jest 9 listopada, pogoda wstrętna, a ja jak co dzień leżę na parapecie i obserwuję gnijące liście i wywracające się na drugą stronę parasole ludzi przechadzających się chodnikiem. Uwielbiam to uczucie, gdy jest tak zimno na zewnątrz a ja nie muszę nic… błogie lenistwo, w dodatku od dołu czuć ciepło kaloryfera. Nagle wchodzi do domu, jakby na paluszkach Persi. Hmm pewnie ciekawi jesteście kto to taki. Według mnie to dziwaczka, ale daje dobre jedzonko więc nie mogę narzekać. Dziś Persi przyszła wyjątkowo zmieszana i w dodatku przemoknięta do suchej nitki. Włączyła wodę w czajniku i pobiegła do sypialni założyć swoje ulubione dresy i za dużą wyciągniętą bluzę. Uroczo wygląda w tym wdzianku. Woda się zagotowała, czas na herbatkę. Mmmm dziś z malinami, goździkami i pomarańczą. Pięknie pachnie- wg. mnie nie, ja mam inne przysmaki, ale Persi zawsze tak mówi, gdy moczy pyszczek w swoim kubeczku. ,,To co Bombel czas rozpalić w kominku” usłyszałem. Więc z niechęcią zwlokłem się z ciepłego parapetu, by dotrzymać jej towarzystwa. Gdy już skończyliśmy, choć moja rola polegała na siedzeniu na fotelu i patrzeniu się co robi Persi, to łudzę się, że moja rola jest bardzo ważna w tym rytuale. Gdy już ogień zapłonął a mieszkanie zaczął wypełniać przyjemny powiew ciepła, Persi pobiegła szybko po swoją herbatę i zanurzyła się w głębokim fotelu, który stoi na wprost kominka i nakryła kocem po same uszy. ,,Muszę zadzwonić do Aśki” powiedziała powolnym tonem. Aśka to wolnoduch. Ciągle gdzieś biegnie. Ostatnio rzadko do nas wpada. Ponoć ma nowego faceta, kolejny wiecie ,,ten jedyny”.
    Przysłuchując się rozmowie, zrozumiałem skąd ten ,,cięższy” niż zawsze. Persi opowiadała przez telefon, jakto jadąc w pociągu usiadł obok niej pewien mężczyzna. Wcale nie jakiś nieziemsko przystojny jak to ujęła ale biło od niego ciepło. A jak już wiemy lub się domyślamy. Ciepło to coś co Persi lubi najbardziej. Mężczyzna ten nie wydał się nią zainteresowany w dodatku ze słuchawkami na uszach oglądał ,,skazanych na shawshank” a ona cała drogę rozważała: zagadać czy nie. Pogrążona w tych rozważaniach nie zauważyła, że właśnie dojechali na miejsce. Czas się zbierać a ona dalej biła się z myślami. Mężczyzna wstał i nagle mimowolnie z jej ust padły słowa ,,co to za film?” i natychmiast zrobiło jej się głupio i czuła piekące ciepło na swoich policzkach. Wszyscy znają ten film, ona również, ale nie kontrolowała wyrazów wypływających z jej ust. Mężczyzna spojrzał na nią ciepło i powiedział ,,może kiedyś razem byśmy go obejrzeli” to był moment w którym gorąco zalało Persi odpowiadając nędznym ,,yhm” spuściła głowę i wybiegła z wagonu. Całą drogę autobusem do mieszkania myślała o tym jaka z niej idiotka i nie mogła sobe tego wybaczyć. Aśka oczywiście słysząc tą historię zaczęła się z niej śmiać i mówić jaka to jest głupiutka- co jak wiemy wcale nie pomaga. Ja natomiast postanowiłem się do niej przytulić, może to jej pomoże. Nagle Aśka, co nie zdarza się często, wpadła na dość ciekawy pomysł ,,musisz go odszukać” powiedziała. Później coś paplała o stronie internetowej gdzie dodają ogłoszenia ludzie, którzy chcą znaleźć kogoś kogo spotkali w komunikacji. Persi zwykle nie robi takich rzeczy, ale tym razem było inaczej. Natychmiast po rozmowie z Aśką weszła na stronę, napisała ogłoszenie i czekała, czekała, czekała. Jeszcze nigdy z taką częstotliwością nie odwiedzała swojej skrzynki mailowej. Minął tydzień, drugi i nic. Brak kontaktu. Przez ten czas już jej entuzjazm zdążył ogasnąć. Powoli zaczęła zapominać o tej porażce i wszystko zaczęło wracać do normy.
    Był piękny choć mroźny dzień słońce świeciło jak rzadko kiedy w końcówce listopada. Persi szykowała się właśnie do wyjścia, dziś jest jakaś bardzo ważna konferencja grafologów, jednym z nich jest właśnie ta niepozorna dziewczyna. ,,Jestem gotowa do później Bombel” usłyszałem i zniknęła za drzwiami. Wskoczyłem pośpiesznie na mój parapet, żeby zdążyć odprowadzić ją wzrokiem. Szła chodnikiem grzebiąc w torebce. Pewnie czegoś zapomniała. Auć… to jedyne co przeszło mi przez myśl widząc ją potykającą się o własne nogi i leżącą na chodniku. Podbiega do niej jakiś facet. Zdążyłem tylko zauważyć rumieniec na twarzy Persi i już wiedziałem….

  • Pastelowa Sowa

    A to moje rysunki przedstawiające każdą „olejkową damę” .

  • alesia

    Książę Olejek – Dramat
    w jednym akcie

    Postacie:

    Mandarynka
    Zielona – Królowa Matka
    Limonka Perska – Księżniczka Perska
    Berga Motka – Księżniczka Włoska
    Poma Rańcza – Służka
    Książę Olejek –Następca Tronu poszukujący żony

    MandarynkaZielona:
    – Mam dość waszego spiskowania przeciwko mojemu synowi! Rozsiewacie w powietrzu atmosferę nie dozniesienia!

    Oburzona Berga Motka:
    – Wasza Wysokość! Niech mnie kroplomierz bije, że moje spiskowanie polega jedynie na szczerej miłości do Księcia! Szeptem: Czyżby Wasza Wysokość była zazdrosna o moją słodycz?

    Równie oburzona Limonka Perska:
    – Bezczelność! To ja jestem tą, która wnosi świeży powiew w mury tej stęchłej rodziny i tego zimnego, gnijącego zamku. Tylko we mnie Książę widzi ciepłą opiekunkę!

    Mandarynka Zielona:
    – Jak śmiesz obrażać nas! Czyżbyś zapomniała, że to ja jestem królową? Nie przeczę waszej królewskiej krwi, ale wasze nieokrzesanie i intensywność działań doprowadzają mego syna do szału. A mnie tym bardziej…

    Zrezygnowana MandarynkaZielona:
    – Książę potrzebuje z jednej strony świeżości, energii, witalności. Tak, ciebie Limonko. Z drugiej strony brak mu rozwagi, ukojenia i słodkiego usposobienia Bergi…

    Berga Motka:
    – Dajmy mu wybór!

    Mandarynka Zielona:
    – Och, jesteś jednak zbyt zuchwała!

    Wchodzi Książę Olejek:
    – Matko, doszły mnie oszałamiające zapachy, napełniła mnie radość… – Spostrzega Księżniczki,kłania się: – Cóż za spotkanie!

    Mandarynka Zielona:
    – Książę!

    Książę Olejek:
    – Matko, dlaczego ukrywałaś przede mną tak cudownych gości, przybywających z daleka…

    Mandarynka Zielona:
    – Książę, czyżby nie oszołomiły cię zbytnio owe księżniczki? Wydajesz się dziwnie rozkojarzony?

    Książę Olejek:
    – Zdaje się, że potrzebowałam ich kompanii aż nazbyt! Podjąłem decyzję, dzięki nim!

    Wszystkie postacie patrzą zdziwione. Książę Olejek:
    – Poma Rańczo! Wejdź proszę!

    Wchodzi Poma Rańcza. Książę Olejek:
    – Oto moja przyszła żona! To ona, ta brazylijska służąca, sprawia, że nabieram animuszu, mój umysł rozjaśnia się. Ona wprowadza pod nasz dach słońce i radość. Nigdy nie poznałem takiej kobiety, choć zjeździłam pół świata i poznałem większość królewskich cór.

    Poma Rańcza kłania się. Książę Olejek:
    – Limonko, Bergo! To wy otworzyłyście mnie na świat, ale dopiero Poma otworzyła me serce.

    Kurtyna w dół.

    Wszystkiego najlepszego!
    ale.bielawska@wp.pl

  • Ewa

    Taki obrazek:

    Wygodny fotel, mięciutki koc, w kominku ogień, w kubku herbatka Earl Grey, na talerzyku mandarynki, w powietrzu unosi się zapach limonki, a na fotelu ja i książka. Błogo :-)))
    w tle słychać:

    ” frameborder=”0″ allowfullscreen>https://www.youtube.com/embed/PbuByYZtFy0?feature=player_detailpage” frameborder=”0″ allowfullscreen>

  • ashma

    Hej Klaudyna!
    To jest moja interpretacja „Gdyby olejki cytrusowe były kobietami”.
    Ciekawa jestem, czy idzie z tych moich bazgrołów się domyślić, która dama jest która (mi się wydaje że tak, ale może tylko mi się wydaje ;) No i nie do końca wiem, czy przynajmniej jeden rysunek może zostać uznany za „przyzwoity”, ale skoro kiedyś był olejek do aury piersi- to czemu nie :P
    Oczywiście chciałabym, żeby moja „twórczość” została przychylnie odebrana przez Ciebie i innych uczestników- sama mam kilku faworytów i bardzo bym chciała, żeby otrzymali od Ciebie olejkowe prezenty- ale już sam udział w konkursie i zabawa z kredkami sprawił mi ogromną frajdę i bardzo Ci za to dziękuję! :)
    PS. Wszystkiego najlepszego! Spóźnione bo spóźnione, ale ważne, że leci dobra energia :) Niech Ci się super rozkręca biznes i wszystko inne!
    aszma@tlen.pl

  • Helena

    Oto moja Perska Limonka ;)

    • Aszke

      raczej perska cytryna:)

  • Izabela

    Gdyby olejki eteryczne były kobietami… oj, to miałabym
    poważny problem. Bo jak tu wpuścić takie uwodzicielskie, zalotne piękności do
    domu i zachować dotychczasowy spokój o wierność męża? W dodatku na pewno na
    dobre rozpanoszyłyby się w mojej łazience, wydłużając tym samym poranną
    toaletę. W kuchni wciągałyby mnie w te swoje chichoty, w te ploteczki, żarciki,
    przekomarzania…. No nic, tylko codzienne spóźnienie do pracy gwarantowane.

    Całe szczęcie, że można je zamknąć w tych malutkich,
    magicznych buteleczkach. Jak Dżina, w zaczarowanej lampie. I wypuszczać
    pojedynczo, do zadań specjalnych. Albo… po co od razu zamykać? Niech sobie
    dziewczyny poplotkują… W końcu, przecież tak miło jest w ich towarzystwie :)

    P.S. za to taką Pannę Tymianek bez wahania zaprosiłabym do
    domu na dłużej. Oj, miałaby dziewczyna pełne ręce roboty przy tych moich
    zasmarkano – kaszlących jesiennych przedszkolakach… Na szczęście mogłybyśmy się
    razem zrelaksować przy wspólnym gotowaniu ;)

  • Kaslay

    Gdyby padał śnieg, świat byłby o niebo lepszy. Jednak za oknem, zamiast białej pierzynki, panowała okrutna chlapa, odbierająca ochotę do jakiekolwiek działania.
    Limonka, wpatrzona w płomienie skaczące wesoło po drewnie w kominku, czekała aż jej ulubiona herbata osiągnie idealną temperaturę, nie za gorącą, ale też nie za chłodną. Zostawiła bohaterkę kolejnej powieści Jane Austen w kryzysowym momencie i wprost nie mogła się doczekać, aż będzie mogła poznać jej dalsze losy.
    – A gdyby tak włączyć jakąś muzykę? – przemknęło Limonce przez myśl, kiedy sięgała po powieść. – Może tą nastrojową płytę od przyjaciółki?
    Wygrzebała się ze swojego puchatego kocyka i poszła po laptopa. Kiedy już znalazła odpowiednią płytę i z głośników powoli zaczęły sączyć się nuty, wieczór niespodziewanie zmienił swój charakter.
    – Gdyby nie wyszła z mojej strefy kocykowej, nic by się nie wydarzyło – ze skwaszoną miną pomyślała później Limonka – Mogłam tam zostać, ja, herbata i cały spokojny angielski świat…

    Najpierw usłyszała huk, jakby ktoś trzasnął drzwiami. A potem zaczęły się krzyki.
    – Oho, oto i one!
    Mandarynka i Bergamotka musiały widocznie znaleźć nowy powód do kłótni. Mimo swojej wielkości, ten dom był czasami zbyt mały dla trójki sióstr. Wraz z coraz donośniejszymi odgłosami kłótni, słuchać było stuk obcasów, najpewniej należących do Bergamotki. Mandarynka nie przepadała za wysokimi szpilkami, powtarzała nie raz, że woli bardziej swobodne obuwie. Pewnie dlatego zwykle chodziła boso, nawet gdy podłoga w domu nie była tak ciepła jak latem.
    – Limonka, powiedz jej coś! – wykrzyknęła na jej widok Mandarynka.
    – Limonka, zabierz ją ode mnie proszę, nie mam na to czasu! – zawołała jednocześnie Bergamotka.
    Kiedy stały obok siebie, wyraźnie było widać różnice między nimi. Bergamotka była ubrana w ciemną, dopasowaną sukienkę, idealną na wieczorne wyjście do kina czy teatru. Wysokie szpilki dodawały jej kilka centymetrów, przez co górowała nad Mandarynką o głowę. Ostry makijaż i nienaganna fryzura podkreślały jej kobiecość. Na głębokim dekolcie leżała nowa błyskotka, która przyciągała wzrok. Mandarynka przy niej wyglądała na dużo młodzą, niż była w rzeczywistości. Krótkie włosy z pofarbowanymi końcówkami okalały jej pulchną twarz, na kolorowym podkoszulku widniało zdjęcie jakieś kapeli, a na nogach miała lniane spodnie z kolorowymi łatami. Tak jak przypuszczała Limonka, najmłodsza siostra była boso, dzięki czemu było widać bransoletki na jej kostkach. Nawet lakier na paznokciach był wielokolorowy, jakby Mandarynka starała się przyzwać pogodę swoim wyglądem.
    Mimo swojego niepozornego wyglądu, Limonka bardzo szybko łączyła fakty. W końcu to ona była tą siostrą, do której najchętniej przychodzono na pogaduchy lub żeby się wypłakać.
    – Tu musi chodzić o tego trenera. – pomyślała w duchu.
    Nowo mianowany lider juniorek pojawił się na ostatnim meczu, aby poobserwować grę strasznej drużyny. Podobno Mandarynka od razu zwróciła jego uwagę, głównie przez uśmiech, który nie schodził z jej ust przez cały czas. A gdy po ostrym faulu wstała z głośnym śmiechem i od razu wróciła do gry, kupiła jego serce. Na zwyczajowej integracji po meczu rozmawiali bardzo długo, głównie śmiejąc się z różnych sportowych zdarzeń. Tak przynajmniej brzmiało to spotkanie w opowieści Mandarynki, kiedy z rozpromienioną twarzą relacjonowała je siostrze w kuchni. Oczy świeciły się jej z radości, ponieważ trener, chcąc zaangażować się w życie drużyny, zgodził się pomóc w sprzątaniu magazynu.
    Jak na złość, Bergamotka też tam była, obiecała pomóc Mandarynce już kilka tygodni temu. Jak zawsze ubrana bardzo kobieco, w zestawieniu z pstrokatą Mandarynką musiała sprawiać wrażenie o wiele dojrzalszej. Limonka słyszała, że dziewczyny głośno rozmawiały na jakiś temat po powrocie z magazynu, ale wczorajszy wieczór spędziły w swoich pokojach, więc nie miała pojęcia jak potoczyło się spotkanie. Do teraz…
    – Ona nie może z nim wyjść, wytłumacz jej to… – wyrzucała się z siebie Mandarynka.
    – Skoro on mnie zaprosił, to znaczy że to JA mu się podobam. – weszła jej w słowo Bergamotka.
    – Yhym, widzę, jak to „on cię zaprosił”, pewnie znowu go omotałaś wokół siebie!
    – Przemawia przez ciebie zazdrość, moja droga, nic poza tym. Zresztą jaki mężczyzna, który zainteresował się mną, zwróciłby uwagę na ciebie?
    – Bergamotko, to było poniżej jakiegokolwiek poziomu! – Limonka postanowiła w końcu zareagować, kiedy zobaczyła, że po ostatnim komentarzu w oczach Mandarynki pojawiły się łzy. – Jak możesz tak mówić do siostry! Zresztą, jak można tak powiedzieć do jakiejkolwiek kobiety!
    Bergamotka chyba zrozumiała, że przesadziła, bo lekko poczerwieniała.
    – Ale co ja poradzę, że to mnie zaprosił na tą wystawę? Nie mam zamiaru mu odmawiać, tylko dlatego, że Mandarynce też się podoba.
    – Ale to dzięki mnie go poznałaś! Ja pierwsza z nim rozmawiałam! – Mandarynka nie dawała za wygraną.
    – I co z tego? Widocznie Cię nie polubił…
    -Dziewczyny, dość tego! – zareagowała ostro Limonka, widząc, że kłótnia znowu się zaostrza. – Dlaczego nie możecie pójść obie? Mandarynka dojdzie na wystawę później, żeby wyglądało to na wypadek, a będziecie mogły zobaczyć, z którą czuje się swobodniej.
    Miny obu dziewczyn świadczyły o tym, że nie są przekonane do tego pomysłu. Nagle jednak twarz Mandarynki się rozjaśniła.
    – Przecież Cytrynka też chciała iść na otwarcie tej wystawy! Zadzwonię do niej i pójdziemy razem. – powiedziała, po czym pobiegła szybko na górę.
    Bergamotka spojrzała z wyrzutem na Limonkę.
    – Nie o taką pomoc mi chodziło.- powiedziała kwaśno.
    – Uważaj, z taką miną przypominasz naszą kuzynkę. – odgryzła się Limonka. – Zresztą, co niby miałam zrobić? Skoro jesteś pewna, że on woli ciebie, Mandarynka szybciej to zrozumie widząc was razem. I lepiej się pośpiesz, nie chcesz chyba, żeby twój ideał czekał za długo.

    Na pewien czas w domu zapanowała cisza. Herbata już dawno wystygła, płomienie zmniejszyły się do żaru, a płytę trzeba było puścić od początku. Kiedy wszystko było już przygotowane, Limonka próbowała wrócić do lektury. Jednak natłok myśli nie dawał jej spokoju. Może to jednak nie był najlepszy pomysł? Wyobrażała sobie te dantejskie sceny, w których żywiołowa Mandarynka rzucała się na Bergamotkę, a ta wymachiwała swoimi zadbanymi paznokciami. W takim stanie nie mogła się skupić na książce, przygody bohaterki nagle stały się błahe w porównaniu z tym, co mogło dziać się z jej siostrami. Im dłużej nie wracały, tym bardziej Limonka się denerwowała. Korzystając ze sprawdzonego sposobu, udała się do kuchni upichcić jakąś znaną potrawę. A może coś upiecze? Nieważne kto wróci ze złamanym serce, na pewno skusi się na ciasteczka owsiane.

    Dwie blachy i jedno oparzenie później (dumanie nad gorącym piekarnikiem nie jest najrozsądniejszym pomysłem), Limonka usłyszała głosy na zewnątrz. Wraz z dźwiękiem otwieranych drzwi, rozmowa przeniosła się do korytarza. Jeden, dwa… trzy głosy? Ah, to chyba Cytrynka. Dlaczego wróciły wszystkie razem?
    Limonka nie musiała długo czekać na odpowiedź. Dziewczyny wiedzione przyjemnym zapachem udały się prosto do kuchni. Wszystkie były zaczerwienione, z czego tylko oczy Cytrynki pogodnie się śmiały. Bergamotka i Mandarynka stanęły natomiast w pewnej odległości i milczały.
    – Dziewczyny, nie dajcie mi cierpieć w niepewność, co się stało? – przerwała ciszę Limonka.
    Żadna z sióstr nie odpowiedziała. Ba! Obie unikały jej wzroku. Limonka w końcu spojrzała na Cytrynkę, prosząc ją o odpowiedź.
    – No… – zaczęła nieskładnie – To trochę dziwna sytuacja… Kiedy dotarłyśmy na miejsce, Bergamotka nadal czekała przy wejściu. Wystawa została już otwarta, więc dołączyła do nas i razem udałyśmy się do pierwszej sali. Kiedy przechodziłyśmy do drugiej, pojawił się obiekt sporu… Tylko że nie sam.
    Bergamotka parsknęła głośno.
    – Okazało się, że samolot jego narzeczonej się opóźnił, dlatego nie zdążył na czas do galerii. – kontynuowała Cytrynka, a oczy Limonki robiły się coraz większe. – Kiedy nas zobaczył, bardzo się ucieszył, że Bergamotka nie jest sama, bo dopiero jego piękna narzeczona uświadomiła mu, że to mogło wyglądać na randkę. A tak, skoro byłyśmy we trójkę, wyglądało to na zwykłe spotkanie znajomych.
    Limonka nie mogła się i powstrzymać i parsknęła śmiechem.
    – I o co było tyle szumu? Cała kłótnia na nic. – powiedziała do sióstr.

    Cytrynka wzięła parę ciastek na drogę i pożegnała się, a dziewczyny z pokonanymi minami rozeszły się do swoich pokoi. Żadna nie zdążyła się na tyle zaangażować, żeby rzeczywiście odczuć złamane serce. Bardziej niż o samego mężczyznę chodziło o siostrzaną rywalizację, a skoro obie przegrały… Limonka była przekonana, że to nie będzie chętnie przez nie wspominany temat. Z jej strony natomiast… Na kilka miesięcy miała całkiem dobrego asa w rękawie.

    Mimo że pora była już późna, Limonka dorzuciła drwa do kominka, zaparzyła melisę i opatuliła się kocem. Na jej kolana wskoczył Mruczuś, zimny jeszcze od powietrza w ogrodzie.
    – Ciekawe jakie przygody cię dzisiaj spotkały? – powiedziała na głos Limonka, zabierając się za książkę.
    Na niebie iskrzyły gwiazdy, a drewno przyjemnie strzelało na ogniu. Limonka pogrążyła się w lekturze, Mruczuś zaś spokojnie przysypiał na jej kolanach. Na piętrze, Bergamotka zmywała makijaż i myślała o następnym „celu”, przystojnym prawniku z zaprzyjaźnionej firmy.
    – Tym razem dowiem się wcześniej, czy nie jest w związku – postanowiła, dopasowując naszyjnik do jutrzejszej garderoby.
    W pokoju obok, Mandarynka, przy dźwiękach nowej płyty jakiegoś afrykańskiego zespołu, odpisywała na zaległe maile od przyjaciół.

    Po dniu pełnym wrażeń, nad cytrusowym domem zapadła głęboka noc. Mimo że każda z sióstr była inna i czasami lubiły działaś samodzielnie, razem tworzyły coś niesamowitego. Zasypiały ze świadomością, że gdy sytuacja stanie się kryzysowa, będą mogły liczyć na swoje wsparcie. A zwykłe, dzienne spory, o chłopaka czy bluzkę? No cóż, one tylko dodawały aromatu ich życiu. :)

    mail: kaslay213@gmail.com

  • Natalia Ogłaza

    Może nie do końca piosenki, ale muzyka jest i postaci są :) Która jest która?

    https://www.youtube.com/watch?v=hZdl2FFp0eA

    https://www.youtube.com/watch?v=EWd4fYEEqKs

    Trzecia postać nie jest dobrym materiałem do głównych ról w filmach, jednak jest jej najwięcej w każdej z nas, przynajmniej to wiem o sobie i tak też wyobrażam sobie Ciebie.
    Pozdrawiam :)

  • Monika Anna Zet

    Podobno tylko jedna na siedem
    osób czuje się wypoczęta każdego dnia zaraz po przebudzeniu. Ile spośród tych
    osób stosuje olejki eteryczne? Który z tych chronicznie pozbawionych energii
    nieszczęśliwców w odmętach nocnej szafki lub lodówki przechowuje filigranowe
    buteleczki

    z ciemnego szkła? Kto z nich potrafi wywoływać duchy? A wystarczyłoby tylko
    kilka kropel. Tak niewiele trzeba, by uwolnić Kapłanki zamknięte pod
    przezroczystym zakraplaczem. To jak przywoływanie uwięzionego w naftalinowej
    lampie Dżina. Mały hokus-pokus. A działa to tak: bierzesz najlepszej jakości
    olejek (np. mój ulubiony – pomarańczowy), z wyczuciem przekręcasz nakrętkę –
    delikatnie, jak pokrętło z ukrytą zapadką, która chroni dostępu do sejfu.
    Wlewasz 5-6 kropli do dyfuzora bądź nawilżacza i czekasz, aż pojawi się Bogini.
    Ona zajmie się resztą. Otoczy Cię opieką, wesprze Cię, podtrzyma. Pozwoli Ci
    zapomnieć o ciężkim dniu, o autobusie, który podjechał za wcześnie, o tysiącu
    spraw, które poszły nie po Twojej myśli. Nie dotknie Cię, a jednak otuli. Nie
    zobaczysz jej, ale poczujesz moc. Nie usłyszysz jej głosu, choć będziesz
    wiedziała, co ma Ci do powiedzenia. Zabierze cały Twój lęk, niepewność,
    pośpiech dnia. Zamiast chować głowę w ramiona, pod jej wpływem przeciągniesz
    się i poczujesz jak betonowa obręcz napięcia wokół karku pęka

    i kruszeje. Odetchniesz.

    Kapłanka, Bogini, Westalka, Muza,
    Uzdrowicielka, Szeptucha – nieważne jak ją nazwiesz, jaką nadasz jej etykietkę
    – ona i tak wymknie się wszelkim klasyfikacjom. Nie lubi szufladek. Nie
    przyszpilisz jej w gablotce pomiędzy motylami. Jej żywioł to powietrze,
    przestrzeń. Jej misja? Ożywienie ciała i ducha. Zrzucenie tobołków czarnych
    myśli. Rozplątanie supełków zmartwień. Na kłopoty i kłopociki. Może być dla
    Ciebie matką, przyjaciółką, siostrą, misiem-przytulanką, psem przewodnikiem,
    taksówką do ciepłych krajów – jeżeli tylko zechcesz zaprosić ją unosząc
    wieczko. Uwolnić moc zaklętą w tysiącu i jednej kropli.

    Tylko jedna na siedem osób czuje
    się wypoczęta każdego dnia zaraz po przebudzeniu… Najwyższy czas odwrócić proporcje
    w tej statystyce. Ja stawiam na Dziewczynę z pomarańczami i jej cytrusowy
    Power!

  • Marlena

    A ja dołączam historyjkę obrazkową zainspirowaną Cytrusowymi Damami ;)

    Pozdrawiam! marlena.tarapata (at) gmail.com

  • jola

    Zielona mandarynka optymistyczna
    dziewczynka

    dużo mówi, robi dobre wrażenie

    ale uważaj na jej drugie spojrzenie.

    Perska limonka

    Dziewczyna nieśmiała, czasu potrzebuje byś ją poznała.

    A gdy już poczujesz jej zapach miłości

    nigdy nie zapomnisz o jej bytności.

    Bergamotka

    Ostra panna , co to w życiu dużo widziała, dużo robiła, wiele zmieniała

    robi wszystko i nic byś o niej nie zapomniała.

    jola

  • gruszczynska.p

    Ekspoozja twóczości! Dołączę i ja :) Opowiadanie pt. „Trzy siostry”:

    „Nie wierzę! Nie wierzę!” pokrzykiwał w duchu Romuald Wiechetka. Głowę schował głęboko w kołnierzu płaszcza, starając się uchronić (bezskutecznie zresztą) przed zacinającym śniegiem z deszczem. „Jak można było tak dać się wrobić?!” kontynuował kajanie samego siebie ten szczupły mężczyzna w średnim wieku. Z ironią można by stwierdzić, iż właśnie brnąc przez uliczki małego, nieznanego sobie miasteczka Romuald w końcu odzyskał rozum. Rozum, który odmówił posłuszeństwa w trakcie ustalania planu urlopów w pracy: „Romuś, my wszystkie mamy dzieci, musimy mieć urlop w wakacje, Ty możesz sobie pojechać na wczasy trochę później. Taniej będziesz miał.” Wtedy argumenty koleżanek z pracy wydały mu się słuszne, zmienił zdanie gdy niemal topił się z gorąca, siedząc w pracy przez upalne miesiące lata, teraz już był pewien, że drugi raz nie da się tak wrobić. Tak, to mógł być Cypr, albo Indie. Ale nie! Siostra wie lepiej: „Romuś, mam dla Ciebie fantastyczny prezent, cudowne miejsce, wypoczniesz, odrodzisz się po prostu”. „Ha, na pewno odrodzę się, na końcu świata, cud, że tu w ogóle cokolwiek dojeżdża, przecież nie ma w tym miasteczku chyba ani jednej taksówki!”. Romuald szedł szybkim zdecydowanym krokiem w górę ulicy, ku celowi swojej podróży. Podróży, której wcale nie chciał odbyć. Był środek niezwykle ponurego i deszczowego listopada, a Romuald miał spędzić swój tygodniowy urlop w lokalnym, maleńkim spa „U trzech sióstr” – voucher otrzymał na urodziny od siostry.

    Ul. Lotna 29. Romuald zatrzymał się przed zielonym, drewnianym, piętrowym domem. Nad drzwiami dyndał drewniany szyld: „U trzech sióstr”. „To tu” mruknął pod nosem i nacisnął dzwonek. W normalnym świecie, w takim w jakim Romuald był zanurzony od prawie 40 lat, odpowiedzią na dzwonek były pośpieszne kroki i otwarcie drzwi. Ale nie tym razem, nie „ U trzech sióstr” …

    MANDARYNKA

    Kilka sekund po tym jak w zielonym domu rozległ się dzwonek, Romuald usłyszał jakby wewnątrz domu coś się waliło. Szum, trzask i radosne piski wydawały się zbliżać w stronę drzwi. Nagle, z niespotykanym impetem drzwi otwarto, a w nich pojawiła się istota niezwykła. Burza kręconych blond włosów zdawała się zupełnie nie przejmować prawem grawitacji, właścicielka tej niecodziennej fryzury w szerokim od ucha do ucha uśmiechu pokazywała równy rząd białych zębów. A wielkie zielone oczy mrugały przyjaźnie. „Czekałyśmy na Pana! Taki piękny dziś dzień! Uwielbiam jesień, a Pan?”. Kobieta zdawała nie przejmować się tym, że gość cały czas stoi przed progiem. Romualdowi też właściwie to nie przeszkadzało, dziewczyna wyglądała zjawiskowo, jej perlisty śmiech i niestandardowo wysoka figura odziana w długi, kolorowy szlafrok, właściwie z miejsca wprawiły go w lepszy humor. „Tak szybko chciałam Panu otworzyć, że potknęłam się o swój własny szlafrok!” prawie krzyczała, zanosząc się przy tym śmiechem, który można było uznać za zaraźliwy. „Mandarynko, miej litość. Wpuść Gościa do środka” – powiedział inny kobiecy głos wewnątrz domu …

    BERGAMOTA

    „Może napije się Pan herbaty? Z Bergamotą? Musi się Pan rozgrzać!” – zawołała sopranem Mandarynka, zapraszając gościa do środka. „Z Bergamotą?” – zapytał zdziwiony Romuald. „No tak, z Bergamotą” – Mandarynka szeroko otworzyła oczy w czarownym zdziwieniu – „Naszą najstarszą siostrą, ona rządzi tym całym interesem, wszystkie formalności z Panem załatwi, a poza tym musi się Pan rozgrzać, wygląda Pan na zziębniętego. Idę zaparzyć herbaty.” – po tych słowach zniknęła za ciężkimi, białymi, drewnianymi drzwiami. W szerokim korytarzu pojawiła się natomiast ona – Bergamota. Ubrana cała na czarno, krótkie czarne włosy zaczesane gładko do tyłu, jej stopy zdobiły błyszczące bordowe pantofelki. Uśmiechnęła się szeroko. Romuald stwierdził w myślach, że wygląda bardziej dostojnie niż Mandarynka, ale ta dostojność na pewno nie odbiera drugiej osobie pewności siebie. „Mandarynka zaraz poda nam herbatę. Ja zapraszam do biura.” – powiedziała ciepłym, ale dużo niższym głosem niż młodsza siostra.

    Herbata rzeczywiście była pyszna i rozgrzewająca. Fotele w gabinecie Bergamoty były bardzo wygodne. Dobrze było słuchać, pewnego siebie, a jednocześnie ciepłego głosu Bergamoty, jak referowała plan pobytu Romualda „U Trzech sióstr”. Nagle za swoimi plecami Romuald usłyszał cichy spokojny głos, mówiący: „Pokój już jest gotowy” .

    LIMONKA

    „Świetnie!” – zawołała Bergamota – „Proszę poznajcie się, to Pan Romuald, a to Limonka, trzecia z sióstr”. Dało się słyszeć dumę w głosie Bergamoty. Limonka była najniższa z sióstr. Na jej ramieniu pokładał się długi, w kolorze ciemny blond warkocz. Ten sam kształt oczu co u Mandarynki, tylko jakby bardzie blade. Ten sam serdeczny uśmiech co u pozostałych sióstr, ale jakby bardziej nieśmiały, ukryty. Nie była jednak tak szczupła jak siostry, a może to tylko kwestia maskowania figury ogrodniczkami w kolorze khaki. Stała oparta o futrynę drzwi, nie chcąc wchodzić do środka pomieszczenia. „W Pana pokoju jest już wszystko przygotowane, tak by było Panu wygodnie. Zapaliłam też w kominku. Zobaczy Pan, że przy rozpalonym kominku w tym pokoju jest po prostu bajkowo” – powiedziała Limonka, uśmiechając się przy tym … no właśnie bajkowo. Tylko takie porównanie przychodziło Romualdowi do głowy.

    Nagle zza pleców Limonki przedarła się wysoka postać w czerwonym szlafroku – Mandarynka, „A może jeszcze herbaty?! Pyszna jest prawda?” – nieomal wyśpiewała to pytanie. „A Wy dziewczęta? Może po filiżance?”. Limonka zaczęła się wycofywać bezszelestnie, „Ja dziękuję, mam jeszcze sporo pracy. Mam nadzieję, że spodoba się Panu u nas” – uśmiechnęła się swoim bajkowym uśmiechem. „Jestem tego pewien” – odpowiedział Romuald, uśmiechając się radośnie, po raz chyba pięćdziesiąty od kiedy zawitał do „Trzech sióstr”.

    mój email: gruszczynska.p@wp.pl

  • Magdalena

    Cześć Klaudyno,
    mnie Twój konkurs natchnął do stworzenia kolażu.
    Pozdrawiam,
    Magdalena
    PS. Wszystkiego najlepszego!

  • Andrzej J.

    Cześć Klaudyno,
    Moja żona zawsze ogląda Twoje filmy na YouToubie – i świetnie, bo tak dowiedziałem się o Twoim konkursie.
    Otóż, nie uwierzysz, ale ja mam właśnie Bergamotkę w domu, prawie idealnie według Twojego opisu. Spójrz tylko na zdjęcie – widać!
    Moja żona zdecydowanie jest kobietą z pazurem. Czasem powtarza: „Nie obchodzi mnie, jak to robią inni – ja muszę być super!” i zwykle daje z siebie 110% bez względu na to czy to jest robienie kostiumu na bal do szkoły naszego synka – czy raport do pracy.
    Jeśli chodzi o emocje to też jest 110%: jeśli jest zła – nie podchodź bez siekiery, jeśli płacze – bez parasolki, a jeśli jest szczęśliwa to też to 110% daje się odczuć dookoła, co jest cudowne ;)
    Ma swoje poglądy i jak się jej coś nie podoba to zawsze mi mówi (i to bardzo dobrze). Jest uczciwa aż do przesady. W ogóle nie umie sprzątać. Zostawia po sobie tornado… Nie nadawałaby się do bajki o Tomciu Paluszku (chłopczyk znaczył drogę do domu okruszkami, które zjadły ptaki i po śladach nie zostało ani śladu). Moja żona też zostawia po sobie ścieżkę i to nie tylko z okruszków ale też z fatałaszków, kubków kawy, książek i innych rzeczy. Nieskromnie powiem, że się uzupełniamy więc można nas odwiedzać bez ryzyka potykania się o bałagan :)
    19 grudnia minie 11 lat odkąd się jej oświadczyłem (nie jestem taki romantyczny, bym pamiętał – napisała na czerwono w kalendarzu, tak na wszelki wypadek). Jeśli wygram u Ciebie olejki – dostanie je w prezencie. Mógłbym Ci przysłać wówczas jej zdjęcie, byś zobaczyła jak wygląda radość na 110% – po prostu cudownie :)
    Pozdrawiam serdecznie!
    Andrzej

  • Andrzej J.

    Cześć Klaudyno,
    Moja żona zawsze ogląda Twoje filmy na YouToubie – i świetnie, bo tak dowiedziałem się o Twoim konkursie.
    Otóż, nie uwierzysz, ale ja mam właśnie Bergamotkę w domu, prawie idealnie według Twojego opisu. Spójrz tylko na zdjęcie – widać!
    Moja żona zdecydowanie jest kobietą z pazurem. Czasem powtarza: „Nie obchodzi mnie, jak to robią inni – ja muszę być super!” i zwykle daje z siebie 110% bez względu na to czy to jest robienie kostiumu na bal do szkoły naszego synka – czy raport do pracy.
    Jeśli chodzi o emocje to też jest 110%: jeśli jest zła – nie podchodź bez siekiery, jeśli płacze – bez parasolki, a jeśli jest szczęśliwa to też to 110% daje się odczuć dookoła, co jest cudowne ;)
    Ma swoje poglądy i jak się jej coś nie podoba to zawsze mi mówi (i to bardzo dobrze). Jest uczciwa aż do przesady. W ogóle nie umie sprzątać. Zostawia po sobie tornado… Nie nadawałaby się do bajki o Tomciu Paluszku (chłopczyk znaczył drogę do domu okruszkami, które zjadły ptaki i po śladach nie zostało ani śladu). Moja żona też zostawia po sobie ścieżkę i to nie tylko z okruszków ale też z fatałaszków, kubków kawy, książek i innych rzeczy. Nieskromnie powiem, że się uzupełniamy więc można nas odwiedzać bez ryzyka potykania się o bałagan :)
    19 grudnia minie 11 lat odkąd się jej oświadczyłem (nie jestem taki romantyczny, bym pamiętał – napisała na czerwono w kalendarzu, tak na wszelki wypadek). Jeśli wygram u Ciebie olejki – dostanie je w prezencie. Mógłbym Ci przysłać wówczas jej zdjęcie, byś zobaczyła jak wygląda radość na 110% – po prostu cudownie :)
    Pozdrawiam serdecznie!
    Andrzej

  • Justyna

    To ja pachnąca, zapach kolorów wśród tęczy…

  • Małgorzata Budziłowicz

    Zielona mandarynka – To świeża, wesoła, młoda dziewczyna.
    Fantazyjna, trzpiotka, kokietka.
    Figlarna. Zielona wróżka. Chodzi w białej sukni, naszyjniku z bursztynu,
    buty nosi z mchu :-)

    Perska Limonka – To orientalna dama, wyszukana. Jest jak
    mrugnięcie słońca. Magiczna Iskra. Słodka, świeża. Egzotyczna niczym kotka ;-)

    Bergamotka – Niebanalna. Na co dzień pełna klasy, własnego
    stylu, ale i kobiecości. Niby dyskretna, niby niedostrzeżona, niby subtelna i
    cicha, ale potrafi doprowadzić mężczyznę do szaleństwa z miłości i do totalnego
    zniewolenia przez siłę swej kobiecości.

    https://www.youtube.com/watch?v=oymRgixXPvc

  • Karolina LK

    Za górami, za lasami, w zamku króla Aromata,
    żyły sobie trzy księżniczki, matka ich oraz król (tata).
    W tym królestwie Aromatów zapach był wprost wyborowy.
    Wszyscy mieli moc, energię i nie bywał nikt nerwowy.
    Król Aromat, po kolacji, gdy zwyczajnie się odprężał,
    wciąż rozmyślał: gdzie by znaleźć każdej z córek cnego męża.
    Trzy księżniczki, chociaż razem w jednym domu wychowane,
    ciut różniły się od siebie, lecz wszystkie były udane.
    Ta najstarsza – Bergamotka – tak drapieżna, charakterna,
    pewna siebie, pełna pasji, czasem przy tym filuterna.
    Czy też znajdzie się kawaler, który wymaganiom sprosta
    i zrozumie ją, doceni? Rzecz to nie jest całkiem prosta.
    Druga córka, całkiem inna, cicha, ciepła – to Limonka.
    Siada wiecznie gdzieś w kąciku z książką, w tych swoich lenonkach.
    Musi mieć dobrego męża, który kocyk jej przyniesie
    (bo tak słodko zaczytana nie spostrzeże, że już jesień).
    I najmłodsza – Mandarynka! Żywe srebro, gadatliwa,
    roześmiana, pełna słońca, w wesołości zaraźliwa.
    Dla niej byłby odpowiedni mądry człowiek, lecz pogodny,
    i do tańca, i różańca, taki tylko jest jej godny.
    Król Aromat był na szczęście ojcem całkiem postępowym,
    i wbrew dawnym obyczajom wpadł na pomysł inny, nowy.
    Rzekł: „Nie będzie już turniejów, przynoszenia głowy smoka
    i serenad ani swatów. To będzie nowa epoka!
    Drogie córki, poszukajcie sobie mężów same, postuluję:
    muszą dobrzy być i mądrzy, takich tylko toleruję.
    Na ostatek dodam jeszcze (a wymagam mało raczej),
    żeby zapach miły mieli i nie pachnieli inaczej”.
    Ucieszyły się księżniczki, że nadeszła nowa era
    i po roku każda z nich już miała swego kawalera.
    Król odetchnął, ale za to się zmartwiła aro-Matka:
    czy wybory odpowiednie, czy jednak nie lepsza swatka.
    Król, by uspokoić żonę, postanowił zrobić bal
    (najpierw chciał tylko kolację, ale córkom było żal,
    bo lubiły bardzo tańczyć. W tańcu, na tym zamku taty,
    uwalniały się najlepsze, pełne szczęścia aromaty!)
    Zaproszono kawalerów oraz dostojników licznych,
    A księżniczki wystąpiły w strojnych sukniach (bardzo ślicznych).
    Po raz pierwszy były spięte (ale wcale nie nerwowe),
    Bo ciekawe, co ich tato na tych kawalerów powie.
    Oto jest! Już Bergamotka przedstawia hrabię Earl Greya,
    Typ przywódcy, mocny, pewny. I dżentelmen! Już nadzieja
    kwitnie powolutku w królu, kiedy widzi tego pana,
    który – chociaż niepytany – mówi: „Rzecz to niesłychana,
    ale odkąd w moim życiu jest księżniczka Bergamota
    jestem wreszcie pełen smaku!” Mówi mu król: „Nie dziwota!
    Pasujecie z Bergamotką, porzucam wszelkie obawy,
    powiem więcej: coś tak czuję, że się doczekacie sławy!”
    Ale oto już nadchodzi druga para – to Limonka,
    którą czule obejmuje jakiś młokos za ramionka.
    Świata w ogóle nie widzą, miłość wznosi ich wysoko
    i raz po raz ów kawaler puszcza pannie perskie oko.
    „Książę Lemon” – tak przedstawił się wybranek ten pachnący,
    Co go trzeci pan ciut popchnął na bok (mówiąc, że niechcący).
    Tak roznosi go energia, chociaż w oczach – spokój, głębia,
    chiński to urzędnik, ważny (ale serce ma gołębia).
    „To Mandaryn” – mówi trzecie, zachwycone panem dziecię –
    „on już wiele ksiąg przeczytał, sporo jeździ też po świecie,
    a ja z nim chcę podróżować!” – woła, aż jej drży czuprynka,
    pełna blasku, odmieniona, roześmiana Mandarynka.
    Król przyklasnął: „Drogie dzieci, dobry wybór, to ci gratka!
    Wyprawimy wam wesele!” (już łzę roni aro-Matka,
    a jej córki, tak szczęśliwe, zapachniały pełną mocą
    i już im tak to zostało – pachną we dnie, pachną nocą).
    Bal po ślubie trwał trzy noce, Aromatów było wiele,
    Aż mi jeszcze szumi w głowie – takie to było wesele!

    (karolina_l@poczta.onet.pl)

  • Milosz

    */**/**/**/**/**
    Trzy Damy

    Damy Damom rozdamy

    Zadania Damom nadamy

    By zapach cudowny nam dały

    Dały woń mandarynki limonki i bergamotki

    Czy Damy te wiedzą jak pachną polskie stokrotki

    Z odległych miejsc do Nas przyleciały

    W polskim klimacie egzotyką powiały

    Jedność dwóch klimatów

    Jedność tych zapachów

    Woń ta Nas już kusi

    Każdy smutek zdusi

    */**/**/**/**/**

  • Słowik

    Perska limonka – dla mnie pachnie tajemniczością jak pierwsza poetka-Enheduanna z miasta Uruk w starożytnej Persji. Enheduanna była kapłanką księżyca, pierwszą osobą, która w historii ludzkości podpisywała swoje poematy własnym imieniem. W swoich poematach śniła o tym by przekroczyć wrota cudów. Takie zapachy pobudzają pierwotne zmysły i uwalniają w nas ukryte zdolności.

  • Marlena

    A ja dołączam historyjkę obrazkową zainspirowaną Cytrusowymi Damami ;)

    Jeden obrazek w całości, i kilka obrazków będących odcinkami.

    Pozdrawiam! marlena.tarapata (at) gmail.com

    • Marlena

      obrazki:

  • Emili Ajac

    „Pakiet Zapachów Raju”

    Osoby:

    Wnuczka: Bergamotka
    Matka: Perska Limonka
    Babcia: Zielona Mandarynka

    Późna jesień. Ściemnia się. Korytarz mieszkania oświetla słabe światło. Dzwoni Telefon.

    Perska Limonka:
    Halo? No cześć córeczko. Babcia śpi. Czuje się tak sobie. Jutro przyjedzie wujek z Torunia.

    Bergamotka:
    Po cholerę, trzeba Ci jeszcze więcej stresu. Babcia wie?

    Perska Limonka:
    Nie mówiłam jej. Po co. Wiadomo, że wujek musi przyjechać. Zrozum go. Przecież też ją kocha.

    Bergamotka ze złością:
    Trutu tutu, pęczek drutu.

    Perska Limonka:
    Bergamotko, kochanie, nie bądź tak czarno-biała. Tobie samej byłoby łatwiej, gdybyś była bardziej wyrozumiała wobec siebie i innych…

    Bergamotka:
    No wiem mamo… Bardzo Cię kocham. Jak wujek przyjedzie i będziesz chciała, by go zlać, to zadzwoń po mnie. Z radością mu przyłożę.

    Perska Limonka:
    Nie gadaj głupot kwiatuszku. Dobra noc. Pomódl się za mnie i za babcię

    Bergamotka:
    Dobra noc Mamo. Pomodlę się za Ciebie i za Babcię i za wujka. Nie gniewaj się…

    Ciemny pokój. Przeładowany bibelotami i starociami. Mimo to elegancki – choć widać, że dawna świetność zatrzymała się w latach ’80. Zielona Mandarynka leży w łóżku. Z trudem mówi.

    Zielona Mandarynka:
    Limonko, kto dzwonił?

    Perska Limonka:
    To Bergamotka mamo. Pytała się o Ciebie. Nie podnoś się. Podać Ci coś?

    Zielona Mandarynka
    Tak Limonko, kochanie. Dasz mi mój szal? Nie ten, ten z frędzlami. I napiłabym się herbaty.

    Perska Limonka:
    Tą pachnącą jaśminem?

    Zielona Mandarynka
    Tak kochanie. W filiżance ze złotym uszkiem, dobrze? Dziadek jej nie znosił, ale mi ją i tak kupił. I uwielbiał ten szal i jego kolory. Jak byliśmy młodzi…

    Staruszka zasnęła wyczerpana.

    Limonka trwa przez chwilę nieruchomo przy matce. Po chwili z miłością poprawia poduszkę pod ułożonymi, siwymi lokami. Jest półmrok, ale kolorowy szal mieni się w świetle nocnej lampki jak żywy.

    Dzwoni telefon w inny pokoju. Limonka cicho wstaje. Rozmawia

    Perska Limonka:
    Witaj braciszku. Nie, mama nie czuje się dobrze.

    – …..

    Perska Limonka:
    Przecież ona od lat żyje jedynie siłą woli.

    – …..

    Perska Limonka:
    Nie, prawie nic nie je. Nie wiem skąd ona bierze tą pogodę ducha i energię.

    – …..

    Perska Limonka:
    To nie dobrze. Przemyśl to kochany. Jak się ma dziewięćdziesiąt dwa lata, to nie wiadomo, czy będzie „za tydzień”. Nie martw się, będę u niej mieszkać jak długo będzie to konieczne.

    – …..

    Perska Limonka:
    Dobrze, też Cię kocham. Zastanów się jeszcze.

  • Kasia Ce

    Gdyby olejki cytrusowe były kobietami… na pewno byłyby TANCERKAMI!

    1. Zielona Mandarynka

    Zielona Mandarynka chwyta świat garściami,
    emanuje energią i dużą ekspresją, dlatego też w tańcu zawsze stawia na emocje i
    przekazanie pozytywnego przekazu tak aby zarazić taneczną energią wszystkich w około.
    Uwielbia klimaty karaibskie takie jak gorący jamajski taniec dancehall, która
    pozwala jej w 100% wyrazić siebie. Potrafi uwodzić subtelnością i delikatnością
    w tańcu: https://www.youtube.com/watch?v=1J8CTJ5arJA,
    ale jak trzeba to potrafi pokazać w tańcu swoje ostrzejsze i bardziej drapieżne
    oblicze: https://www.youtube.com/watch?v=CcArgaL8-uc
    Generalnie nigdy nie wiesz czym Cię zaskoczy w tańcu, raz sensualnie i bardzo
    lirycznie: https://www.youtube.com/watch?v=hoCN_Ywxn-w,
    a innym razem udowadnia swój kunszt taneczny, bawiąc się muzyką i tańcem: https://www.youtube.com/watch?v=nCpoOZ-YalE
    jednak zawsze możesz się spodziewać ogromnego ładunku mocy i ekspresji. Nie
    lubi rywalizować w tańcu: „dance is a mission not a competition”.

    2. Perska Limonka:

    Perska Limonka na pierwszy rzut oka zbytnio
    się nie wyróżnia, nie zależy jej na przykuwaniu uwagi. W tańcu bardziej się
    izoluje i stawia na delikatność, kruchość, preferuje klasykę i jazzowy styl: https://www.youtube.com/watch?v=87xl5Zw7ZgA,
    jednak jak już znajdzie się na tanecznym parkiecie – oddaje mu się całą sobą: https://www.youtube.com/watch?v=2FjERNluKEs
    i niczego nigdy nie udaje: https://www.youtube.com/watch?v=-zmaRqNOm44.
    Jest raczej wycofana, taniec traktuje jako formę rozluźnienia, wyrzucenia
    nagromadzonych po całym dniu negatywnych emocji. Pozostaje w sferze komfortu,
    nie lubi eksperymentować ze stylami tanecznymi, dobrze czuje się w klasycznych
    formach, w których jest perfekcyjna.

    3. Bergamotka

    Kobieta – prawdziwy wulkan energii: https://www.youtube.com/watch?v=v_L8gpyBZlk, ładunek seksapilu: https://www.youtube.com/watch?v=3CV2U4FcAMQ, zmysłów: https://www.youtube.com/watch?v=ENxFG0ijq2U
    i kobiecości: https://www.youtube.com/watch?v=cjfx0-C0tFs, zrobi wszystko, by jej nie przeoczyć na parkiecie: https://www.youtube.com/watch?v=k0AQ5yPhRTY, nie boi się wyzwań: https://www.youtube.com/watch?v=p7kr0Z1YIzo i zatańczy wszystko. Jest tak
    zdeterminowana, że nic i nikt nie stanie jej na przeszkodzie. Prowokuje i szokuje, nie przejmuje się krytyką: https://www.youtube.com/watch?v=LRZS3UbHr6s. Swoim blaskiem przyćmiewa swoje dwie poprzedniczki. Lubi dominować i eksponować
    siebie na parkiecie, zależy jej na poszerzaniu horyzontów tanecznych i na byciu na podium.

    Tanecznie pozdrawiam!
    Kasia (kasiacendrzak@gmail.com)

  • Aldona Mucha

    Ja, Bergamotka, pozwolę sobie ”zobrazować” muzycznie, fantazję jaką mam o Zielonej Mandarynce. Oto i ona: Haniu, Perska Limonko, śpiewaj! :)
    https://www.youtube.com/watch?v=YKlbJnAGOHQ

  • Stasia

    Wszyscy wiemy, że nasza Klaudyna
    to wesoła dziewczyna,
    chociaż twierdzi, że jak konkurs
    wymyśliła, to nic nie piła,
    ale i tak wszystkich zaskoczyła :)

    A więc z przymrożeniem oka
    podejmuję się zadania,
    bo cudne olejki są do wygrania.

    Już czuję wokół siebie
    ten cudowny zapach
    Mandarynki zielonej,
    niepoprawnej optymistki
    niby nie groźnej,
    a jednak szalonej.
    Która uzależnia od siebie
    całe otoczenie…
    Nie można jej kochać inaczej…
    Jak tylko szalenie.

    A kiedy dopadnie stres,
    którego z życiu nie brakuje,
    to zapach Perskiej limonki
    mnie zrelaksuje.
    Posiedzimy razem
    przy płomieniach z kominka
    popijając herbatkę,
    którą proponuje Klaudynka.

    Zapach Bergamotki zarezerwowany
    na romantyczne wieczory,
    blask księżyca… Mężczyzna marzeń…
    Moc pocałunków i amory…
    Wybaczcie… Dalszego ciągu nie będzie.
    Ale jednego jestem pewna,
    wraz z tym zapachem,
    Miłość zajrzy wszędzie :)

  • edyta

    Edyta Evera Wchodząc do Raju zielona mandarynka poczuła najpiękniejsze zapachy życia, takie świeże , przyjemne, zmysłowe takie jak ona sama i zachwyciła się sobą. Postanowiła zakorzenić się w tym miejscu, gdzie poczuła swoje prawdziwe istnienie. W jednej chwili zrodziło się w niej marzenie zapragnęła podzielić się sobą z innymi, ale zauważyła, że jest zupełnie sama a to że była pełna pragnień, zrodziło się w niej kolejne marzenie, zapragnęła być u boku innych dam, które swym ukojeniem, zapachem tęsknoty , zapomnienia i szaleństwa będą dawać szczęście innym. I tak z jednego małego marzenia małej zielonej mandarynki powstał Raj – Raj zapomnienia… goryedyta@wp.pl

  • Martunia

    – Ciemno wszędzie, głucho wszędzie… Ach! Czy Zielona Mandarynka wreszcie przybędzie?!
    – Yyy.. Chyba spóźni się standardowo – odparła Perska Limonka, jak zawsze nerwowo.
    – To dziewczyna z potencjałem, lecz ma problem z najprostszym rytuałem…
    Czarodziejka Bergamotka w złości flakonem miotła i wróciła do kotła.
    – No nic, nie będziemy znowu czekały. – i do zaklęcia we dwie się zabrały.
    Dziś miał być dzień wyjątkowy, w którym Bergamotka z uczennicami miała stworzyć eliksir nowy.
    – Jestem, już jestem! Wybaczcie mi spóźnienie. – wbiegła Mandarynka z typowym jej rozweseleniem.
    – Ach! powiedziałabym ci trochę ostrego, lecz teraz jest czas na coś ważniejszego!
    Limonka obdarzyła Mandarynkę uśmiechem, mając z obecności przyjaciółki szczerą pociechę. We dwie świetnie się uzupełniały i wymagania Bergamotki szybciej spełniały. A i Bergamotka była zadowolona, choć nie pozwoliła jej tego okazać, jej duma urażona.
    – Dobrze, uczyłyście się przez rok cały, ćwiczyłyśmy różne zaklęcia i rytuały. Nadszedł czas na podsumowanie, dziś jest pora na prawdziwe czarowanie! – Bergamotkę opanowało pozytywne wzburzenie, dla niej ten rok też miał duże znaczenie. – Obydwie jesteście wyjątkowe, każda z was ma moce całkiem nowe. Dlatego dziś połączymy nasze siły, by wspólnie coś niesłychanego stworzyły!
    – Super! Ile będzie zabawy! – pisnęła Mandarynka, nie zdając sobie z powagi sytuacji sprawy.
    – Każda doda to co ma najcenniejsze od siebie, by nasz eliksir był panaceum w każdej potrzebie! – Bergamotka zdradziła swe wielkie zamiary i zaraz skierowała ręce do czary. – Tajemniczy wywarze, spójrz na nasze twarze!
    Wszystkie wokół kotła stanęły i łącząc dłonie trans rozpoczęły.
    – Daję ci moje atuty – kontynuowała Bergamotka czarodziejskie nuty. – Pełnię pasji i pożądania, gotowość do nienawidzenia i do kochania. Pewność siebie i poczucie wartości, wytrawność, ale i szczyptę słodkości!
    – Teraz ja! – Mandarynka była tak szczęśliwa, jak się tylko da. – Ja ci dam szczęście, beztroskę i moc ciepłych kolorów, całą gamę moich walorów. Pozytywne nastawienie do świata i pełnię radości, w którą jestem bogata!
    Limonka ślinę przełknęła i swoje moce dodawać zaczęła.
    – Miksturo droga, przyjmij to, w co jestem mnoga; opiekuńczość, troskę i spokoju dozę, to, że potrafię załagodzić najstraszniejszą grozę!
    – Ciemno wszędzie, głucho wszędzie… Niech nasza mikstura całością będzie!
    Wróżki od czary odstąpiły i dalszy bieg wydarzeń tylko wzrokiem wodziły. A w kotle mieszały się ich wszystkie właściwości; łączyły zgodności, spierały sprzeczności. Bum! Trzask! Eksplozja zapachu! Aż Limonka krzyknęła ze strachu! Lecz zamiast jednego strumienia, eliksir w trzy nurty się zamienia. I każdy podążył do flakonu osobnego, gdyż razem straciłyby to, co w nich cennego. A morał z tej historii taki płynie, że piękne cechy i zalety są w każdej
    dziewczynie, a ideału stworzyć nie można, bo byłaby to mieszanka nazbyt groźna.

  • Katarzyna Komakowska

    cyk, cyk cyk to ja zielona mandarynka!
    cyk cyk cyk uwielbiam kolor i dobrą zabawę!
    cyk cyk cyk zarażam Cię pozytywną energią!!!!
    Cyk cyk cyk zapraszam cie na małe party do siebie!!!!
    ciąg dalszy w postaci wokalnej nastapi.
    pozdrawiam kasia

  • aneta

    Nabieram powietrza, a wraz z nim
    do mojego wnętrza przenika Ona. Czuje się tak, jakby właśnie tuliła mnie do
    snu, gładząc czule mój policzek. Słyszę jak śpiewa mi kołysanki. Czuję ciepło,
    gdy w nocy otula mnie kołdrą. Ogrania mnie taka radość, jak wtedy, gdy rano
    przynosiła mi do łóżka mój ulubiony jogurcik. Staję się spokojny tak jak w jej
    objęciach, gdy miałem żal do całego świata. Czuję się kochany i najważniejszy.
    Gdy ten zapach roznosi się w powietrzu, to zawsze mam ochotę pobiec do mojej
    Perskiej Limonki.

  • Klaudia

    Bergamotka,
    Słońcem skropiona,
    Kobietka lśniąca jak kryształ,
    cudnie pachnąca,
    Niczym ambrozja,
    Delikatna, kusząca, świeża
    i słodka,
    Aromatyczna, zmysłowa, pobudzająca.
    Jak kobieta rozpalająca
    zmysły,
    nacodzień, na wieczór, na randkę.
    Afrodyzjak, dla Pani
    i dla Pana :))

  • viola

    BAJKA O ELFACH
    W pewien letni dzień czerwcowy,o poranku,na kwiecistej łace
    spotkały się trzy elfy aromatki-dumna Bergamota,wesoła Mandaryna i zamyślona Limona.
    Tanczyly wesoło plotąc wianki i szukały swego księcia z bajki.
    – Pokocham tylko tego,,ktory będzie bardziej niż ja zniewalał zapachem
    -oświadczyła butnie Bergamota unosząc podbródek i rozsiewając iście królewski bukiet.
    Mandaryna wybuchła perlistym śmiechem
    – och, Bergamotko od tego nadęcia nuta głowy ci się utlenia
    -ja tam znajdę sobie wesołego jelenia,
    -będzie nosil mnie we mgle i ciągle mną zachwycał się.
    Popatrzyła na elfiki smutno Limonka
    – gdzież mi w konkury z nimi stawać
    -ani tak piekna ,zabawna,zapachem też nie zniewalam.
    Usiadła wśród kwiatów i w swym zalu przytulila się do rosnącego gożdzika.
    Otulila go swym cieplym cialem i po chwili…..na łące roztoczyl się niesamowity aromat.
    Trwali tak w uścisku a zapach stawał się coraz piękniejszy,coraz intensywniejszy..
    ZAPACH MIŁOŚCI
    Od tej pory Limonka najpiękniej pachnie w objęciach pana gożdzika
    on zaś rozkwta bukietem w jej uściskach.
    Morał z tego taki,
    solo świat jest nijaki..
    we dwoje można intensywniej smakować
    i przestrzeń zaczarować
    he he ;)

  • Myku

    Zwykły, listopadowy wieczór

    Czy nie jest tak, że pamiętamy zapachy? Łączymy je z ludźmi? Rozwiane za przechodniem przywracają na myśl przyjaciela, rodzicę, czy byłego chłopaka?

    Było ich trzy. Charakterystyczne. Każda inna. Mimo wszystko, a może właśnie dlatego, lubiły ze sobą spędzać czas. Wymieniać się samodzielnością. Uzupełniać. Dla każdej ich wspólne spotkania były chwilą wytchnienia, odpoczynkiem, relaksem, spokojem.

    Pierwsze, naprawdę mroźne dni i nieubłagalnie zbliżający się napięty okres świąteczny były odpowiednimi argumentami do spotkania przy winie. Zresztą, zawsze jest dobra okazja, aby wypić kieliszek, dwa lub butelkę.

    Spotkanie odbywało się u Limonki. Ta perska dziewczyna niechętnie wychylała nosa ze swoich czterech ścian. Mieszkanie dzieliła z dwoma persami i ogromnymi regałami wypełnionymi książkami. W kominku trzaskało palące się drewno. W powietrzu unosił zapach korzennych przypraw z pieczonego właśnie piernika.

    Umówione były na 19. Bergamotka zjawiła się punktualnie. Była perfekcjonistką.

    Ubrana w czarny, długi płaszcz. W ciemnoczerwonej sukience z głębokim dekoltem wyglądała niczym kwiat. Bordowa szminka i duże, wyjątkowo jasnozielone oczy tworzyły hipnotyzującą kompozycję. Całość dopełniały czarne szpilki. Klasa nie zastanawia się, że na zewnątrz temperatura obiła się o zero. W smukłych dłoniach, zakończonych pomalowanymi czarnym lakierem, długimi paznokciami dzierżyła butelkę wina. Na widok przyjaciółki uśmiechnęła się szczerze i serdecznie, nieznacznie unosząc lewy kącik ust.

    Limonka odwzajemniła uśmiech. Szczerze, i bielą równych zębów.

    Gdyby ktoś je teraz widział, mocno by się zastanawiał nad zaistniałym zajściem. Wszyscy w okolicy znali Limonkę. Jej grube, duże swetry, okulary w grubych oprawkach i zielonkawą grzywkę. Tak bardzo nie pasowała do kobiety, która stanęła w jej drzwiach. Do kobiety, od której bił ostry zapach, który niebezpiecznie drażnił zmysły.

    Usiadły przy kominku. W imbryku parzyła się herbata. Do kieliszka właśnie nalewało się wino. Limonka pochwaliła się najnowszą książką ukochanej autorki. Bergamotka bez większych emocji opowiadał o najnowszym kochanku. Tych często zmieniała. Wszyscy przestali się już dziwić.

    Po godzinie rozległo się pukanie do drzwi. „Oho, jest i ona” pomyślała gospodyni. Odkładając na stolik swój kubek z kotami. Po otwarciu drzwi, jakby cały ład tego świata został zakłócony.

    Była najmłodsza z towarzystwa. Z okazji tej miłej okazji rozpuściła swoje proste, lśniące włosy. Zrzuciła ocieplane trampki, wparowała do kuchni, przejrzała lodówkę, złapała za ciasteczka i kieliszek. Zapomniała o swoim winie, więc sięgnęła po butelkę Bergamotki. Szybko odpytała przyjaciółki, co u nich słychać. Komplementowała Bergamotkę, zachwyciła się nowym kocem Limonki, w którą zdążyła się już wtulić. Opowiedziała o nowej znajomości, z którą wiąże ogromne nadzieje. Zaczęła lekcje tańca. Tym razem jazzu. Wróciła do jogi, którą musiała odłożyć przez wakacyjne, zagraniczne wyjazdy na stopa, dorywczą pracę i studia. Zapisała się także do sekcji łuczniczej i pochwaliła się dziewczynom, jak idzie jej nauka gwizdania na palcach, opluwając się przy tym niemiłosiernie. Otarła buzię rękawem, uśmiechnęła i nieprzejęta zaciągnęła kolejny łyk-ćwierć-kieliszka wina. Ona też miała kolorowe włosy, całą głowę. Pasemka były w każdym możliwym kolorze i ich kombinacjach. O kolczyku w nosie od Bergamotki się już zdążyła nasłuchać. Miała nadzieję, że jej ukochana wampirzyca nie dostrzeże powiększonego tunelu w uchu. Za nowy kolczyk w wardze dostała reprymendę. I chociaż był dopiero listopad, ona już zdążyła zaplanować całe wakacje. Oprócz zostania tancerką-amatorką, łuczniczką-amatorką, joginką-rekracyjnie i hultajem-gwizdaczem od zawołania, planowała także nauczyć się grać na ukulele, a na wakacje pojechać na kurs reiki. I na Islandię. I do Nowej Zelandii.

    „Przyszłam na świat, żeby go zwiedzać, a nie siedzieć na pupie” – zwykła mawiać.

    Wieczór mijał. Lało się wino i lała herbata. Kiedy ogień dogasał Bergamotka pożegnała się z Limonką. Pogłaskała po głowie Mandarynkę, która znalazła wcześniej wszystkie zapasy Limonkowej wiśniówki i nie żałowała jej do herbaty, gdy wino się skończyło, po czym odpadła na kanapie pochrapując od chwili do chwili. Obie kochały tego dzieciaka. Limonka przykryła ją jednym z koców. Pocałowała w czółko i zgasiła światło.

  • Marta

    Klaudynko! Rymować ani rysować nie potrafię, ale od dzieciństwa uwielbiam piosenkę, która kojarzy mi się z cytrusami:
    https://youtu.be/bCDIt50hRDs

    mera.no.matter@gmail.com

  • Małgorzata De

    Gadatliwa mandarynka od niej się poprawia minka, co
    zielenią nas otoczy, zapachem swym każdego zaskoczy.

    Perska Limonka Państwu się kłania, delikatna i wymuskana.
    Perska Limonka w sam raz do kocyka, ciepła nigdy nie
    unika.

    Bergamotka Panna słodka,co miłość rozpala. Jest wyrwała i gorąca jak lawa płynąca.

    e-mail: gosialempus@gmail.com

  • Ann

    Czy jeśli może być to opowiastka rysowana to można gdzieś takową podesłać?:))

  • Sofie Lis-Kozlowska

    Zielona mandarynka
    Radosna dziewczynka
    Rozspiewana, rozgadana
    Prawdziwe pozytywnie pozakrecana

    Perska limonka
    Puszcza do nas oko perskie
    Niby nieśmiałe lecz lobuzerskie
    Ciepło od jej osoby wyraźnie bije
    Gdy pod swym kocykiem herbatkę pije

    Bergamotka
    O nie, to nie jest słodka idiotka
    To kobietka drapieżna
    Królowa życia – dumna. ….i trochę lubiezna

    Te sensualne damy
    Zawładnąć zdołają serce córki mamy
    A ponadto tusze, Że każdemu ożywia i uspiona duszę 😉

    Zokozlowska@gmail.com

  • Karolina

    Pomarańczą mi pachniała kobieta
    nieznana,

    Obłędna woń, przeplatana radością
    każdego ranka mnie witała…

    Przechodziłem obok niej codziennie,
    dotykając jej cienia,

    Łapiąc w garść zapach, który nigdy
    się nie zmieniał.

    Byłem upojony, nie wierzyłem (bo jak
    to możliwe),

    By kobieta pomarańczową wonią o każdej porze roku tak zaskakiwała?

    Minęły dni, miesiące lata…a ja wciąż
    czuję jej słodki, pomarańczowy zapach.

    I nie skłamię, mówiąc szczerze, że
    wciąż nie wierzę, że tamtego lata
    spotkała mnie miłość – jej cytrusowy zapach.