Gemmoterapia czyli lecznicze pączki – czarna porzeczka.

gemmoterapia-gemmotherapy-7987

Dzień dobry,

Szczere mówiąc dość długo zastanawiałam się nad tytułem dzisiejszego postu, ponieważ nie wiedziałam w jaki sposób sprawić, aby był przejrzysty i łatwy w odbiorze. Mam nadzieję, że po przeczytaniu kilku słów właśnie taki będzie:).

Dziś w Ziołowym 101 chciałam Wam pokazać w jaki sposób można przygotować nalewkę (właściwie gliceryt) z pączków czarnej porzeczki. Dlaczego pączków? Dlaczego czarnej porzeczki? Postaram się odpowiedzieć za chwilę.

Zapraszam!

Gemmoterapia czyli terapia pączkami. 

O gemmoterapii słyszałam już rok temu na studiach zielarskich, jednak była to właściwie ciekawostka, o której wykładowcy nie wypowiadali się z wielkim poważaniem. W tym roku jednak podczas prywatnych rozmów z Inez, temat pączków powrócił i jako, że wiosna jest w pełni, postanowiłam skorzystać.

Gemmoterapia – terapia pączkami

 

Co to właściwie jest gemmoterapia? Jest to pomysł stosowania nierozwiniętych części roślin (mogą to być pączki, mogą to być również nierozwinięte kwiaty czy młodziutkie gałązki). Nazwa pochodzi od łacińskiego słowa gemma, które oznacza cenny kamień (dlatego pierwszą myślą kiedy słyszy się gemmoterapia może być leczenie kamieniami, cokolwiek by ono nie oznaczało) albo właśnie roślinny pączek. Ponieważ pączki też mogą być cenne!

Gemmoterapia jako dziedzina nauki (chociaż właściwie wciąż krąży gdzieś na granicach ziołolecznictwa) zaczęła się rozwijać w połowie XX wieku i zakłada, że w tych cennych pączkach po pierwsze jest dużo większa  ilość i koncentracja substancji czynnych, niż w pełni ukształtowanych częściach rośliny, po drugie zaś, że krąży w nich coś w stylu „energii życiowej”. O ile punkt pierwszy został zweryfikowany naukowo, o tyle o drugim nie bardzo mogę się wypowiedzieć.

Z przykrością stwierdzam, że informacji o gemmoterapii jest niewiele, nawet w języku angielskim (podobno najwięcej literatury na ten temat jest napisanych po włosku i po francusku). Nienawidzę poczucia, że nie ogarniam założeń danego tematu, dlatego obecnie czekam na książkę o gemmoterapii, która może nam bardziej rozjaśnić sprawę. Jeśli oczywiście będziecie chcieli więcej tego tematu na blogu! Absolutnie nie planowałam jej zakupu, ale temat jest ze wszech miar ciekawy.

Nawet z poznawczego punktu widzenia. Bo widzicie, z tego co wiem, gemmoterapia operuje bardzo małymi dawkami substancji czynnych. Nie jest to jeszcze homeopatia (gdzie lekiem jest praktycznie sama woda), ponieważ rozcieńczenie gemmotarepeutycznego lekarstwa jest na przykład „Tylko” stukrotne, ale nie są nadal „klasyczne” dawki ziołolecznicze.   Dodatkowo, sprawę komplikuje fakt, że homeopaci także lubią korzystać z korzyści, jaką dają pączki (chociaż dyskusyjne jest ile korzyści da jeden atom roztworu pączków na ileś tam set litrów wody): więc w sumie nie dziwię się, że temat pączkowy budził na Uniwersytecie Rolniczym pewną konsternację.

gemmoterapia-gemmotherapy-8020

To jednak nie wszystkie fascynujące rzeczy związane z pączkami: na przykład przyjrzymy się, co jest główną materia medica, czyli surowcami leczniczymi używanymi w gemmoterapii. Często są to rośliny, które w „klasycznym” ziołolecznictwie nie są zbyt często stosowane. Weźmy taką czarną porzeczkę: przejrzałam moje książki zielarskie i znalazłam o niej ledwie kilka wzmianek (liść ma min. działanie antyoksydacyjne oraz przeciwzapalne). Natomiast w gemmoterapii pączki porzeczki czarnej są gwiazdami i jednymi z podstawowych substancji leczniczych. Czy to nie fascynujące?

Podsumowując, jest nieco zawiła i nie będziemy teraz w nią wchodzić, jedno jest jednak pewne.  Młode części roślin rzeczywiście

Teorię gemmoterapii już wiem, ale po co ta wiedza?

Moje życiowe motto brzmi: „Lepiej wiedzieć, niż nie wiedzieć i nie wszystko musi mieć natychmiastowe i praktyczne zastosowanie”.

Nie martwcie się jednak, ponieważ oprócz mojego filozoficznego nastawienia jest tutaj również motyw utylitarny. Mianowicie, postanowiłam wykorzystać pączki czarnej porzeczki. Normalnie nie zwróciłabym na nie uwagi, jednak w poszukiwaniu informacji o gemmoterapii, natknęłam się na koncentrat z pączków porzeczki firmy Unda. Zadziwiło mnie, jak wiele pozytywnych opinii zebrał i po prostu wiedziałam, że muszę spróbować. Zwłaszcza w kontekście zapowiadanego postu o naturalnych sposobach radzenia sobie z alergią.

Jak według producenta działa taki preparat?

  • przeciwalergicznie
  • mocno przeciwzapalnie
  • wzmacniająco na górne drogi oddechowe
  • wspomagająco  w przypadku niedoczynności kory nadnerczy.

Analizując skład liści porzeczki (poszperałam trochę w bazach pubmedu) doszłam do wniosku, że ma prawo tak działać.

Dodatkowo, pozytywne opinie pod preparatem mnie przekonały.

Wspomniałam może też, że moja Ciocia ma małą plantację porzeczek?

Sami przyznacie – nie mogłam nie spróbować.

Dlatego dziś zapraszam Was do przygotowania preparatu z pączków czarnej porzeczki. Mój już się nastawia i mam nadzieję, że będzie bardzo przydatny. Nie, nie dam Wam gwarancji, że będzie – to taki trochę eksperyment. Aczkolwiek, jeśli zdecydujecie się ze mną, zaoszczędzicie kilkaset dolarów. Bo tyle mniej więcej kosztowałoby Was lekarstwo, które można przyrządzić sobie w domu z ilości pączków porzeczki, takich jak na zdjęciach.

gemmoterapia-gemmotherapy-7988

Jeśli jesteście eksperymentatorami tak jak ja, to radzę się dość szybko uwinąć: za dwa tygodnie będzie po pączkach.

Gemmoterapeutyczny gliceryt z pączków czarnej przeczki. Nie tylko na alergię. 

Uwagi techniczne: gliceryt.

Gliceryt to rodzaj ziołowego maceratu (taka forma nalewki trochę), który powstaje po zalaniu ziół gliceryną lub mieszaniną gliceryny i alkoholu.

Tutaj będziemy robić gliceryt w stosunku 1:1 ze spirytusem. Teoretycznie do tego najlepiej byłoby dodać około 10% surowca (czyli pączków po prostu), ale ja dałam nieco więcej, co zobaczycie w przepisie.

 

Gliceryt z pączków czarnej porzeczki.

Składniki:

  • 10 – 20 g pączków czarnej porzeczki. Im młodsze tym lepsze
  • 50 g gliceryny (do kupienia w aptece)/może być też 50ml nie trzeba być strasznie dokładnym
  • 50 ml spirytusu (użyłam 96%)

Przygotowanie:

Pączki zalewamy gliceryną i spirytusem, zamykamy w słoiczku. Zostawiamy w ciepłym, słonecznym miejscu przez 3 tygodnie. Po tym czasie filtrujemy i butelkujemy, przechowujemy w ciemnym i suchy miejscu.

Zostawiam Wam wybór: albo możecie traktować gliceryt jako nalewkę zdrowotną i zostawić ją tak jak jest w przepisie, albo, podobnie do linkowanego produktu, możecie rozcieńczyć go wodą, tak,żeby powstał 10 procentowy roztwór.

Czyli dla osób, które podstawowa matematyka przeraża (mnie przeraża, ale nie paraliżująco;)): to co zrobimy sobie, można potem rozcieńczyć wodą – na każde 10 g gotowego glicerytu powinno przypadać 90ml wody. Trochę tego będziecie wtedy mieli:).

Firma Unda, którą trochę podrabiamy właśnie;), rekomenduje 50 kropli (1/2 łyżeczki) 1-3 razy dziennie, zaś dla dzieci poniżej 12 lat 15-25 kropli 1-3 razy dziennie.

gemmoterapia-gemmotherapy-8189

Za kilka dni dam Wam znać, jak się ekstrahuje i jak wygląda:)

Ktoś się skusi?

  • Z pewnością wypróbuję, moje nadnercza będą wdzięczne. :-) Tylko pytanie: ile procentowa ma być gliceryna? Widziałam zarówno 99,5% jak i 86%.

    PS Przepiękny i inspirujący blog. :-))

  • Anna mo

    nazbierałam dziś pączków i okazało się że niektóre z nich są zamieszkałe :) czy mam zaczekać aż robaczki sobie pójdą??? Bo skonam. tak się nazbierałam ;))) to prawdopodobnie Przeziernik porzeczkowiec

    • Rozsyp je po prostu na gazetce i powinny wyjeźć. Możesz też przepłukać lekko, nic się nie powinno stać:)

  • viola

    Gemmoterapia jest znana i chetnie stosowana we Francji, gdzie mieszkam.Uzywam roznych paczkow na swoje dolegliwosci.Musze przyznac, ze dziala niesamowicie skutecznie.A czarna porzeczka to Mercedes w gemmoterapii, synergizuje dzialanie innych maceratow.Pozdrawiam ze slonecznej ( dzis cudownie slonecznej) Francji.

  • st@chemik

    Hmmm ciekawy blog ! Ja jednak do wszelkich nastawów używam spirtus vini[ spirytus rektyfikowany]ale o stężeniu ~ 70viol% .dlatego że o wyższym stężeniu utrudnia ekstrakcje wszelkiej ‚dobroci’ do roztworu.[denaturyzacja białek i błon komórkowych] nalewkami bawię sie w spadku po dziadku!

  • Bea

    Jako dziecko z babcią zbierałam młode pączki sosny i babcia zasypywała je cukrem (lek na drogi oddechowe)
    Mam starszą sąsiadkę która na wiosnę zbierała ledwo co zawiązane owoce malin z tego co mówiła maja szereg właściwości leczniczych. Wydaje mi się że trzeba podpytywać starsze osoby bo wiedza na temat stosowania roślin będzie nie do odtworzenia.

  • Anonim

    Gemmoterapia zainteresowała mnie 2 lata temu . Pierwsze nalewki były z pączków czeremchy, sosny, a w tym roku doszła czarna porzeczka. Zalałam wódką , o opcji z gliceryna nie wiedziałam.
    Kolejna będzie wg Twego przepisu, chyba,że można dolać – co Ty na to ?

  • 1:10, a czemu nie silniejszy macerat, np. 1:5 ? :) Oczywiście wolna wola, ale zazwyczaj wśród wyciągów alkoholowych (glicerol to też alkohol) króluje stężenie 1:5, co polecam. Większe stężenie, mniejsze ilości zażywane, oszczędność naczyń (butelek) i spirytusu (gliceryny) wykorzystywanych do produkcji (=taniej). Ostatnio robiłem wyciągi alkoholowe z pączków brzozy – polecam. Do ekstrahowania ziół i pączków wystarczy wódka 40%, najlepsza wg mnie to Absolut, który wykorzystuje w swoich „nalewkach” na ogół (nie śmierdzi, nie telepie po wypiciu, dobrze rozgrzewa), ale można taniej, na żubrówce białej np. Przy nietolerancji alkoholu można zastosować wino, najlepiej białe, nie musi być wytrawne, ale alkoholu powinno być minimum 12,5% a stężenie maceratu nie większe niż 1:10 w tym przypadku (zioła:wino). Do maceracji, która powinna trwać minimum 14 dni wg mnie (i innych autorów) można dołożyć miód, a choćby 1 łyżkę mniodku :). Pozdrawiam autorkę bloga.

    • Dlatego, że to jest klasyczne stężenie gemmaterapeutyczne i gemmoterapia bazuje na niskich (wręcz bardzo niskich) stężeniach: w tym ziołowym 101 skupiałam się właśnie na klasycznej recepturze gemmoterapeutycznej i robiłam ją tak, jak jest przygotowywana wedle tej szkoły fitoterapii:)

  • Edyta Gołos

    DZIĘKUJĘ CI za tak wspaniały blog mam 2 synów alergików i właśnie zaczyna się batalja o zdrowie i niekończące się leczenie,.Zaraz biegnę zbierać pączki porzeczki ,jak wykorzystam to opiszę Pozdrawiam.

    • Koniecznei daj znać!

  • Anonim

    WITAJ KLAUDYNO, gdzie ten 2-gi filmik .Ja właśnie zrobiłam macerat
    .

    • A jak już zrobiłaś, to go w sumie nie potrzebujesz już. Będzie na dnaich pokazane jak wygląda taki gotowy macerat:)

  • Lecznicze właściwości czarnej porzeczki? Tego jeszcze nie słyszałem ;) Wygląda bardzo ciekawie :)

  • na nalewki nie są potrzebne przepisy to tak proste:) http://nalewki-przepisy.pl/syropy-i-nalewki-zdrowotne/nalewka-sosnowa/ to taki luźny przykład pierwszy z brzegu

  • Klaudynko, a będą przepisy na te nalewki?

  • niesamowite, robię…. Przede wszystkim na tą korę nadnerczy chcę wypróbować. A mam gospodarstwo eko i 10 arów porzeczki czarnej, więc mam gdzie zebrać

  • Klaudyno! Temat jest mega!!! Żaden z twoich ostatnich wpisów aż tak nie pobudził mojej wyobraźni:) Robię gliceryt razem z tobą, ciekawa jestem jak wyjdzie:) Dobrze że mam sporo krzaczków. I bardzo, bardzo proszę o więcej na temat gemmoterapii:) to taki piękny temat.
    Pozdrawiam!

  • To brzmi jak magia … magia natury… jeśli znajdę czarną porzeczkę na swej drodze… spróbuję :)

    • Nic nie tracisz:)

  • Na temat właściwości leczniczych się nie wypowiadam, ale nalewki na wszelkich pędach/pączkach mają bardzo fajny i trwały aromat – zarówno z cz. porzeczki (lubię dodawać jakieś 5-10% nalewki z młodych pędów do zwykłej porzeczkówki) jaki i z sosny czy świerka – sosnówka jest w ogóle jedną z moich ulubionych nalewek do aromatyzowania potraw – rewelacyjny aromat :-) A i sam syrop z pączków sosny jest pyszny :-)

    • AB

      W staropolskich dworach często robiona była też tzw. listkówka czyli nalewka na liściach czarnej porzeczki, może właśnie na takich młodych. Nie piło się jej samej, tylko dodawało do wielu innych nalewek. Tak wiec nalewki na pączkach czy też liściach czarnej porzeczki mają u nas długą tradycję.

  • aw! Powiem że to jeden z najciekawszych tamatów dla mnie ostatnich dni..lecę czytać!:)