Świąteczne prezenty pachnące naturą – zobacz co mam w zanadrzu!

 

Dzień dobry,

Jak co roku o tej porze kiszę buraczki na barszcz oraz zakasuję rękawy, przygotowując dla Was ofertę świąteczną. Tego roku z lekkim opóźnieniem (opóźniło mi się kilka kluczowych dostaw, pomimo uruchomienia planu B oraz C, następnym razem będę miała D).

W kilku słowach chciałam więc pokazać co znajdziesz w sklepie, a jest w czym wybierać: mnóstwo pachnących drobiazgów, które przeniosą Cię do innego świata.

Oprócz żelaznej klasyki czyli serum do rąk oraz kremu Alchemia no1, powróciły „Święta w słoiku”, czyli korzenne sole do kąpieli, olejki cytrusowe czy dwie nowości, które umilą niejeden szary dzień: luksusowy peeling kawowy z żelem magnezową (nie zrobisz sobie takiego w domu!) oraz cudnie pachnące masełko do ciała z tajemniczym składnikiem, który sprawia, że nie jest bardzo tłuste.

Zapraszam serdecznie!

Ps. Chciałabym tutaj podziękować mojej przyjaciółce, która jak co roku zaprojektowała piękne etykietki do nowych produktów oraz moim Rodzicom, którzy wspierają mnie logistycznie przy pakowaniu. Tego roku jest już postęp, nie pakuję paczek w ich salonie😉.

Pps. Uprzedzając pytania: ta deska z tyłu to komoda, która została wyciągnięta ze starego domu mojej sąsiadki. Miała pójść do spalenia, jednak uratowała ją i pomalowała moja Mama, teraz zdobi mi biuro.

Skłamię, jeśli powiem, że czuję Święta. Czuję na razie bolące mięśnie od przenoszenia rzeczy;). Natomiast na szczęscie jest magnez, światełka i zapach pomarańczy w biurze! Daje radę :-)

Co nowego?

Jak widać ilość kosmetyków w rodzinie się powiększa.. Może powoli, ale wolę mieć z czasem kilka fajnych, niż dużo takich, co do których nie jestem w pełni przekonana!

Zanim o tym co nowego, przypomnę o klasykach, które schodzą zawsze w sezonie jak świeże bułeczki.

Klasyki, klasyki, klasyki..

W sezonie  przypominam  o serum do stóp i dłoni olejem laurowym (wróciła wersja w bardzo dużych słojach 250ml) oraz moim flagowym kremie Alchemia no1. Pamiętaj proszę, że Alchemia o tej porze roku jest twardsza niż zazwyczaj i trzeba przykryć ją dłonią na sekundę, a następnie rozprowadzić. Grudki są zupełnie naturalne.

Bardzo dobrym pomysłem jest też bardzo lubiany balsamik Lekki Oddech. Przyznam, że tego roku zaczął „się sprzedawać” już we wrześniu, ze względu na brzydką pogodę i dużo przeziębień. Wolałabym, żebyście byli jednak zdrowi jak najdłużej!

Tutaj znajdziesz ofertę świąteczną

Jeśli chcesz wybrać jakąś sprawdzoną klasykę, to szukałabym właśnie tutaj.

Ps. W Alchemii oraz serum używam lanoliny i formy wosku pszczelego, więc jeśli jesteś wegetarianinem, samodzielnie zdecyduj, czy to jest dla Ciebie odpowiednie. Wiem, że lanolina świetnie się sprawdza w tej recepturze  i aktualnie nie mam odpowiedniego zamiennika wegańskiego, a uważam że nie jest w porządku przygotowywać produkt wegański, który nie jest tak dobry jak wersja oryginalna.

Z pomysłów nieoczywistych …

Dodam, że w sklepie dostępnych jest jeszcze kilka fartuszków, według projektu mojej Mamy. Zaprojektowała je dla mnie, ponieważ potrzebowałam funkcjonalnego ubioru, który pomieści przyrządy zarówno klasyczne jak i telefon/notatnik. Uroki blogowania!:)

Tego roku nie miałam czasu i siły psychicznej, aby uzupełnić zapasy, jednak muszę powiedzieć, że te fartuszki są świetne. Używam ich na warsztatach, do codziennej pracy (często możecie mnie zobaczyć w niebieskim fartuszku na zdjęciach), dobrze się piorą, są bardzo trwałe i ergonomiczne (kieszonki na telefon i notatnik to konieczność w moim wypadku!). Nie jest to może oczywisty wybór, ale polecam go Waszej uwadze, jeśli poszukujecie funkcjonalnego fartuszka.

Święta w słoiczku czyli „Sól 4 złodziei”

Do stanu wróciła zimowa sól do kąpieli „4 złodziei”. Jest tak wypełniona olejkami eterycznymi, że wiele dziewczyn po prostu trzyma ją na półce i od czasu do czasu wącha dla poprawy nastroju. Na szczęście, jest legalna😉.

 

Sól Czterech Złodziei pachnie cytrusami i egzotycznymi przyprawami, do kąpieli wystarczy dosłownie 1- 2 łyżki  (przynajmniej dla mnie).

Tego roku ma nieco inny zapach, ponieważ jeden ze składników (perska limonka) z nowej partii ma nieco inną charakterystykę aromatyczną. Taki urok pracy z surowcami naturalnymi!

Ta sól do kąpieli to pewna ekstrawagancja, jednak ilość olejków, które w niej zawarłam w pełni uzasadnia cenę. Jeśli używasz tylko „konwencjonalnych” soli do kąpieli, możesz się zaskoczyć!

Tego roku przygotowałam też kilka większych soli w dużych pojemnikach farmaceutycznych ze szlifem. Takich, które można zobaczyć w starych aptekach (tyle, że oczywiście buteleczki są nowe). Tego typu butelki są dość drogie same w sobie, więc przy zawartości soli, jest to niezła okazja.

Ten jeden słoik zostawiam dla siebie:)

Tutaj drobna uwaga: załóżmy, że po użyciu chcesz sobie coś do tej buteleczki włożyć. Wypłucz ją wtedy bardzo, bardzo dokładnie (a najlepiej włóż jeszcze raz sól morską, olejków jest tyle, że duża szansa, że zostaną na ściankach). W soli jest naprawdę masa olejków eterycznych i możliwe, że butelka będzie długo nimi pachnieć.

Chociaż, z drugiej strony, czy to zła rzecz?

 

No dobrze, więc co nowego?

Primo: luksusowy peeling magnezowo – kawowy, jakiego nie zrobisz w domu.

Luksusowy peeling kawowy

„Peeling kawowy?” – przecież każdy może sobie zrobić taki w domu!

Wiem, że peelingi dają bardzo dużo radości i na warsztatach zawsze najwięcej zabawy jest przy peelingu😊.  Z tego powodu wstrzymywałam się z wprowadzeniem peelingu, jednak miałam tyle wiadomości do Klientek ubiegłego roku, że tym razem się poddałam.

Postanowiłam przygotować coś ekstra, czego raczej nie ukręcimy sami.

Tutaj znajdziesz wszystkie moje kosmetyki

Przede wszystkim zamówiłam świeżo wypalaną i mieloną przez wrocławską palarnię kawy kawę robusta, która jest pełna kofeiny.

Zostało mi troszkę z produkcji, więc będzie w sam raz na Święta!

Dodałam także żelu magnezowego, opartego na najczystszym magnezie transdermalnym na świecie.

Tego żelu nie mam jeszcze w formalnej ofercie, jednak jest świetny do masażu zbolałych mięśni. Zawiera tyle magnezu co transdermalna oliwa magnezowa, ale ma lepszy poślizg i dłużej zostaje na skórze. Oliwa magnezowa jest super do uzupełniania braków magnezu na codzień (lepiej się wchłania i moim zdaniem jest dużo bardziej praktyczna do suplementacji), natomiast żel do takiego miejscowego masażu.

W tym peelingu dodaje właściwości wygładzających skórę, regenerujących i antycellulitowych. Może też lekko szczypać, ale to normalne!

 

Świeża kawa pełna kofeiny + żel magnezowy + olej migdałowy + korzenne olejki eteryczne = oczyszczona, rozgrzana, wygładzona skóra i właściwości antycellulitowe.

Aby jednak zadziałało, trzeba pamiętać o jednej drobnostce..

Do trzech razy sztuka: używaj tego peelingu inaczej

 

Żel magnezowy jest przeźroczysty i żeby zadziałał, musi pozostać na chwilę na skórze. Oczywiście nic się nie  stanie, jeśli nałożysz go i potrzesz, jednak bez sensu tracić pełnię właściwości, prawda?

Dlatego proponuję, żeby ocenić peeling po trzecim użyciu, kiedy się przekonasz, że można go używać oszczędnie😊.

Zazwyczaj Dziewczyny (oczywiście Panowie też mogą), trzymają go za krótko na ciele albo nakładają zbyt dużo. Oczywiście dla mnie jako dla producenta to świetnie, jednak tak naprawdę nie ma takiej potrzeby, bo peeling jest bardzo wydajny:).

Pierwszy raz:

Nałóż peeling tyle ile uważasz za stosowne i postaraj się chociaż na chwilę potrzymać go na skórze, potem delikatnie masuj.

Wiele osób masuje zbyt mocno i peeling szybko spływa.

Drugi raz:

Postaraj się rzeczywiście potrzymać na wybranej partii ciała chociaż trzy minutki. Ja robię tak, że po prostu siadam na brzegu wanny kiedy napuszczam wodę. Nie ma potrzeby chodzić z peelingiem po całej łazience;).

Potem po prostu peelinguję i jest to wygodny i szybki sposób.

Od Ciebie zależy czy chcesz mocniejszy czy słabszy peeling!

Podpowiedź: peeling świetnie sprawdza się na szyi, dekolcie, biuście. Pamiętaj tylko, żeby masować delikatnie!

Trzeci raz:

Spróbuj nałożyć mniej peelingu, niż Ci się wydaje, że potrzebujesz! Zauważyłam, że większość osób używa zbyt dużej ilości na początek, tymczasem nie ma takiej potrzeby:)

Miłego używania!

„Uszczypnięcie magnezowe” czyli dlaczego skóra lekko szczypie?

Do peelingu dodałam żel magnezowy z magnezem transdermalnym dlatego jeśli masz bardzo wrażliwą skórę, możesz odczuwać szczypianie. To zupełnie naturalne zjawisko i świadczy o tym, że magnez zaczął działać.

Jeśli nie czujesz uszczypnięcia, to także działa, jednak prawdopodobnie masz po prostu mniej wrażliwą skórę:)

Po zastosowaniu peelingu możesz odczuwać także lekkie rozgrzanie i to również jest normalne:)

Jeszcze jedno pytanie: czy peeling kawowy brudzi wannę. Powiedzmy sobie jasne: to jest peeling kawowy z prawdziwą kawą, więc wedle wszelkich praw fizyki, jest brunatny. Natomiast zmywa się bardzo łatwo, najlepiej to zrobić jeszcze „na świeżo”.

Tutaj znajdziesz wszystkie moje kosmetyki

Korzenne masełko do ciała z shea, mango, masłem kakaowym, które dobrze się wchłania.

Uwielbiam masełka do ciała (nazywamy je masełkami, ponieważ zawierają twarde, naturalne oleje), jednak większość z nich zostawia dość długo tłustą warstwę na skórze. Nic w tym złego, jednak osobiście nie jestem fanką bardzo, bardzo tłustych kosmetyków.

Najczęściej podejrzanym jest tutaj olej kokosowy. Kto zna moją serię kosmetyczną wie, że unikam go w swoich kosmetykach. To jest bardzo dobry olej, żebyśmy mieli jasność, ale po prostu się z nim nie mogę polubić na dłuższą metę i to tylko i jedynie osobista preferencja.

Dlatego też w masełku znajdziesz między innymi masło shea, mango oraz masło kakaowe, które bardzo mocno odżywiają i uelastyczniają skórę.

Dlaczego masełko z mango nie pachnie mango?

Nie muszę dodawać, że pięknie pachnie.

Uprzedzając pytania: nie pachnie mango. Za zapach owocu odpowiedzialne są związki chemiczne zawarte w dojrzewającej pulpie, natomiast masło z mango jest pozyskiwane z pestki i zasadniczo jest bezwonne. Wszystkie zapachy dojrzałych owoców typu mango/banan/truskawki są zapachami syntetycznymi, niestety nie da się ich wydestylować i nie znajdują się też w pestkach😊

Jeśli lubisz masełka, które bardzo długo pozostają na skórze tłuste odczucie, ten kosmetyk może nie być dla Ciebie.

Skoro już znamy klasyki i nowości, przygotowałam krótkie zestawienie, które może Ci się przydać.

 

Do 100 złotych

Możesz spróbować praktycznie wszystkiego. Jeśli nie znasz moich produktów i masz niewielki budżet, zdecydowanie zaczęłabym od olejku pomarańczowego.  „Zrobi” Ci zimę! Pakuję go w piękne pudełeczko, więc jest od razu gotowy do podarowania.

Jeśli potrzebujesz czegoś bardziej praktycznego, możesz dołożyć bestsellerowy balsam Lekki Oddech lub transdermalną oliwę magnezową z najczystszego magnezu na świecie, którą można stosować na bolące mięśnie, skórcze i niedobory.

Nie wiesz co zamówić? Weź pomarańczę!

Można też pójść w stronę dopieszczenia się i skosztować masełka lub peelingu.

Do 200 złotych

 

Tutaj masz duże pole do popisu, możesz wybrać sporo olejków (na przykład serię cytrusów Zapachy raju) i zostanie jeszcze na masełko/krem/Święta w słoiczku albo pójść w stronę bardziej zdrowotną i skusić się na powiększony zestaw magnezowy.Magnez transdermalny działa kojąco na mięśnie i nerwy, sam w sobie jest bezwonny, dlatego postanowiłam dołożyć do niego pachnące olejki.

 

Do 350 złotych

Możesz wyszperać sobie samemu co tylko Ci się podoba (na przykład klasyki kosmetyczne i nowości) lub skusić się na jeden z zestawów.

Do 500 złotych (w zwyż)

Dla wszystkich, którzy chcieliby spróbować całej serii kosmetycznej albo podzielić się potem ze znajomymi.

W dużym budżecie można poszaleć, na przykład przy zestawie wszystkich kosmetyków, jakie mam w ofercie albo wielkim koszu prezentowym.

Co roku przygotowuję też kilka bardzo dużych koszy prezentowych. Dosłownie koszy, wyplecionych specjalnie na moje zamówienie, w których znajdują się wszystkie moje kosmetyki, w tym dostępne „spod lady” mydełka etc. Kosze ułożyłam tak, że można się zawartością podzielić z innymi. Tutaj drobna uwaga. Bezpieczne zapakowanie kosza wymaga sporo czasu, dlatego prosiłabym o zamówienie najpóźniej do środy. Moim priorytetem jest bezpieczne zapakowanie, więc proszę sobie wliczyć kilkanaście minut na rozpakowanie wszystkiego i ułożenie z powrotem w koszu😊

 

 

Drobna prośba do osób zamawiających wieńce z nieobsypującej się jodły „Nobilis” : (w rzeczywistości wyglądają ładniej niż na zdjęciach😊). Bardzo możliwe, że zamówienia będziemy przyjmować do wtorku włącznie, ponieważ potrzeba troszkę czasu, żeby przygotować je na świeżo.

To tyle!

Mam nadzieję, że Wasza praca przed świętami jest nieco mniej napięta, a jeśli nie, że każda paczuszka, którą ode mnie dostajecie umili Wam niejeden dzień!

Tutaj znajdziesz ofertę świąteczną

 

Uciekam kisić barszcz😊

A dlaczego kisimy barszcz samodzielnie?

Odpowiada Maria Disslowa, w książce sprzed stu lat:

Podobał Ci się ten wpis? Podaj dalej!

  • W sumie głupie spostrzeżenie może, ale fajnie, że wspomniałaś o cenach (co rzadko się zdarza na blogach prezentujących produkty wysokiej jakości), w tym też o produktach z troszkę niższą ceną. Jako pracownik marketu raczej nie wystrzelę z prezentem powyżej 100 złotych i cieszę się, że można coś dobrego u Ciebie zakupić w osiągalnej dla mnie cenie :). Lepiej mniej, a super jakości, zwłaszcza w dziedzinie kosmetyków :).