Klaudyna Hebda z maceratem dziurawcowymCześć, nazywam się Klaudyna Hebda

Cześć, poznajmy się.

Jestem aromaterapeutką kliniczną, zielarką i założycielką marki Klaudyna Hebda Nature, którą prowadzę od 2015 roku. Od kilkunastu lat pracuję z roślinami, olejkami eterycznymi i zapachem – najpierw z czystej ciekawości, potem z potrzeby serca, a dziś również zawodowo.

Jeśli interesuje Cię historia “kim jestem i jak to wszystko się zaczęło”, zaparz sobie dobrą herbatkę i zapraszam!

Mogłabym stworzyć jakąś fantastyczną historię o sobie…

…o wielopokoleniowej tradycji zielarskiej, zbieraniu z Babcią ziół o wschodzie słońca i ucieraniu tajemnych maści w pełni księżyca. Ale prawda jest inna. Tak, zbierałam z Babcią zieleninę, ale raczej trawę dla królików, niż zioła. No i jestem nocnym markiem, więc na wschód słońca ciężko mnie było wyciągnąć.

Jako dziecko znałam miętę, macierzankę, buraki pastewne, trawę dla królików i miętę.

Tak się złożyło w moim życiu, że olejki kilkukrotnie wyprowadziły mnie na prostą

Pierwszy raz miał związek z moją astmą.

To właśnie olejek – a konkretnie olejek tymiankowy – sprawił, że pierwszy raz tak namacalnie odczułam moc olejków eterycznych. Minus? Pachniałam pizzą.

Drugi raz w zupełnie innej sprawie, kiedy byłam w rozsypce emocjonalnej z powodu złamanego serca. Brzmi banalnie, ale nie mogłam jeść, spać, wstać z łóżka… Oszczędzę Ci szczegółów. Wtedy aromat olejków eterycznych dał mi to, czego desperacko potrzebowałam: wyciszenie i spokojną głowę.

Mówią, że nic się nie dzieje bez przyczyny, chociaż czasem wolałabym nie mieć tego doświadczenia. Odkryłam wtedy zupełnie inny wymiar aromaterapii: tej związanej z emocjami.

Chciałabym mieć dla Ciebie piękniejszą historię, ale jest taka jest :-).

 

“OD CZASU JAK ODCZUŁAM NA SOBIE MOC OLEJKU TYMIANKOWEGO,
ZAFIKSOWAŁAM SIĘ NA TYM PUNKCIE I CHCIAŁAM WIEDZIEĆ JAK NAJWIĘCEJ”

 

Jestem humanistką z duszą naukowca i od dzieciństwa zamęczałam Dziadków pytaniami: “Dlaczego?”.

Dlaczego ludzie myślą, jak myślą? Dlaczego piszą poezję? Dlaczego w jednym kraju używają jednych roślin, w drugim – innych? Chłonę takie informacje jak gąbka.

W międzyczasie dużo eksperymentowałam z ziołami i roślinami na własną rękę, zainteresowałam się kosmetyką naturalną, wydałam książkę o kosmetykach naturalnych i pracowałam dużo praktycznie.

Chciałam wiedzieć, dlaczego olejki działają

Nie potrafię niczego robić „trochę”, ale skrajnie się fiksuję na tematach, które mnie interesują, więc zaraz po ukończeniu moich formalnych studiów (pozdrawiam wszystkich humanistów!), zapisałam się na szereg studiów podyplomowych.

Moi Rodzice wiedzieli, że lubię się uczyć, ale nawet ich to zaskoczyło. Najpierw były studia zielarskie na Uniwersytecie Rolniczym w Krakowie, potem ziołoznawstwo na Instytucie Biotechnologii Uniwersytetu Rzeszowskiego, uczyłam się też u dr Różańskiego w Krośnie. Studia nauczyły mnie interpretować badania naukowe i laboratoryjne. Do tej pory używam tej wiedzy przy olejkach eterycznych. Uwielbiam się uczyć, grzebać w badaniach, wyszukiwać ciekawe zastosowania olejków. Na przykład wiem, że olejek kadzidłowy działa jak lasoterapia, bo zawiera związki z tej samej grupy (alfa-pinenów), co aromat lasu liściastego.

W pewnym momencie trafiłam na ścianę

Wiedziałam, co to jest chromatograf, jak ocenia się jakość surowców zielarskich i co to jest aparat Soxhleta ale …

To nadal nie tłumaczyło, dlaczego intuicyjnie wybierałam olejek ylang-ylang, kiedy czułam się zraniona i dlaczego płakałam, kiedy używałam olejku kadzidłowego.

Szybko doszłam do wniosku, że w kraju nie będę mieć dostępu do aktualnej wiedzy. Nie zrozum mnie źle, szanuję naukę i korzystam na co dzień z pracy naukowców ale…

Chciałam czegoś prawdziwego

Spotkać się z ludźmi, którzy praktykują aromaterapię w profesjonalny sposób. W szpitalach, przychodniach, na salach porodowych, gabinetach reiki. Cokolwiek działa, nawet jak brzmi dziwnie, było dla mnie ciekawe.

Miałam serdecznie dość porad na stronach internetowych i Facebooku, gdzie każdy jest specjalistą, a sprzedawcy nie mają skrupułów, żeby dawać niebezpieczne porady (jakbym dostała złotówkę za każdą poradę pojenia dzieci stężonym olejkiem z oregano, nie musiałabym pracować) i cytowane są ciągle te same opracowania sprzed wielu lat.

To mi nie wystarczało.

„Papierek” mnie nie obchodził. Chciałam wiedzieć, dlaczego łączyć olejki tak, nie inaczej; dlaczego jedne można dyfuzować przy dzieciach, a inne nie; dlaczego te pachnące esencje działają na nasze samopoczucie.

Wtedy zdecydowałam: jadę się uczyć, gdziekolwiek się da.

Klaudyna Hebda z dziurawcem

Postawiłam wszystko na jedną kartę

To nie było dla mnie łatwe. Dlaczego? Narysuję Ci kontekst.

Kiedy otwierałam swoją firmę, olejki eteryczne kojarzyły się tylko z tanimi mieszankami do świeczek. Jak mówiłam komuś, że będę sprzedawać najlepsze, to ludzie pukali się w czoło:

– Daj spokój, po co Ci to, za pięć złotych można kupić, to jakieś voo doo tak poza tym.

Wiedziałam, że chcę zaryzykować. Byłam świeżo po studiach i moje jedyne źródło utrzymania to dorywcze prace jako fotografka albo artykuły w czasopismach. Destylarnie nie chciały ze mną rozmawiać, dopóki nie udowodniłam, że jestem firmą i mam poważne zamiary.

Firmę założyłam za trzyletnie oszczędności. Byłam sama, bez pięknych folderów, budżetu marketingowego, z pomysłem sprzedawania najlepszych olejków eterycznych z topowych destylarni.

Nie miałam nawet na pudełeczka i pierwszą partię wysyłałam zapakowane w papierowych torebkach śniadaniowych, a etykietki pisałam ręcznie.

 

“KU MOJEMU ZDZIWIENIU ZACZĘŁY DO MNIE PISAĆ DZIEWCZYNY:
„BŁAGAM, WYŚLIJ MI TO CO MOJEJ KOLEŻANCE, TEN TYMIANEK JEST ŚWIETNY!”

 

Klaudyna Hebda z solą Lekki Oddech

Mimo to zastanawiałam się.

Czy dam radę? Czy wystarczy mi na podatki? Czy nie przesadzam? Przecież na początek mogę kupić sobie trzy dobre książki i pisać z nich artykuły na bloga, też będą dobre! Co, jeśli rzeczywiście nikt nie będzie potrzebował olejków i to głupi pomysł?

Intuicyjnie czułam, że powinnam jechać. Odcięłam drastycznie wydatki i powiedziałam sobie, że jak nie spróbuję, to nie dowiem się, czy to dobra ścieżka.

Zaczęłam jeździć na międzynarodowe konferencje aromaterapeutyczne, poznawać ludzi

W Portugalii, Hiszpanii, Londynie poznawałam naukowców, którzy badają zupełnie nieznane rośliny, profesorów zajmujących się przez kilkanaście lat tylko jednym olejkiem eterycznym, destylatorów i praktyków reikitai-chi, dziewczyny pracujące w szpitalach onkologicznych i hospicjach, aromaterapeutów leczących zapomniane choroby na Haiti, ludzi robiących mikstury olejkowe zgodnie z fazami księżyca.

Bardzo dbam o używanie olejków eterycznych w bezpieczny i skuteczny sposób, dlatego byłam szczęśliwa, móc uczestniczyć w seminarium światowego specjalisty w tej dziedzinie, dr Roberta Tisseranda.

Byłam w jednej z najlepszych szkół aromaterapii na świecie: Penny Price Academy of Aromatherapy. Uczyłam się tam chemii organicznej, sposobów dobierania olejków na różne dolegliwości, słuchałam historii praktyków. Dzięki temu, gdy robię nowe receptury, to wiem, że działają, bo znam wiele niuansów.

Uczestniczyłam też w specjalistycznych szkoleniach na kontrowersyjne tematy, których u nas się nie porusza: aromaterapii dla kobiet w ciąży, używaniu olejków podczas porodu czy aromaterapii w uśmierzaniu różnego rodzaju bólu. Dziś też sama dokładam swoją cegiełkę i sponsoruję badania czy konferencje.

Jak tylko mogę, wyjeżdżam. Dlaczego?

 

“BO NIC NIE ZASTĄPI ROZMÓW MIĘDZY ZAJĘCIAMI, PRZYKŁADÓW, PYTAŃ PODCZAS DYSKUSJI”.

 

Mogę czytać książki do upadłego, ale jak ktoś mi powie: “Słuchaj, spróbuj tego tak i tak” to dla mnie jest bezcenne.

Mogę śmiało powiedzieć, że przez moje ręce przewinęły się tysiące olejków eterycznych i setki historii: naukowców, ekspertów aromaterapii i ziołolecznictwa, ale i lokalnych lekarzy czy praktyków medycyny ludowej.

A wszystko dzięki podróżom…

Byłam w amazońskiej puszczy, by prześledzić cały proces etycznego pozyskiwania olejku copaiba i poznać tamtejsze sposoby wykorzystywania roślin przy różnego rodzaju chorobach i dolegliwościach. Rozmawiałam też z lokalną lekarką, dla której rośliny to podstawa codziennej pracy.

Z kolei w Iranie byłam na plantacji róż, gdzie obserwowałam, jak przebiega tradycyjna destylacja wody i olejku różanego, a także odwiedziłam Narodowe Centrum Badań nad Olejkami Eterycznymi w Kaszanie, gdzie z kolei poznałam ten proces w skali przemysłowej.

O kadzidłowcu chyba nigdzie nie dowiedziałam się tak wiele jak w  Omanie. O lawendzie – w jej sercu, czyli Prowansji.

A to przecież tylko początek…

Szlak aromaterapii wiedzie przez cały świat i można go eksplorować do końca życia. Kto wie, gdzie ta ścieżka mnie jeszcze zaprowadzi.

(Tu pod moim ukochanym drzewem kadzidłowym w Omanie).

Nie wiem co jest przede mną, też się czasem boję, ale wiem, że robię to, co podpowiada mi intuicja.

Ja mam swoją historię, Ty – swoją. Nie sprzedaję Ci magicznych mikstur na całe zło tego świata (chociaż bardzo bym chciała takie mieć!), ale mogę Ci doradzić według własnego najlepszego doświadczenia i wiedzy, co działa. Od Ciebie zależy, co zechcesz z tego wziąć dla siebie i spróbować.

Wszystkie moje kosmetyki są przygotowane legalną drogą

Zgodnie z normami, czystością mikrobiologiczną, pełnymi procedurami prawnymi. Mam hopla na punkcie bezpieczeństwa i ta droga zapewnia bezpieczeństwo w czasie używania moich receptur. Płacę podatki w naszym pięknym kraju i mam nadzieję, że budują się za nie piękne, szerokie drogi;).

Jak nie ma czegoś takiego jak mi pasuje, to nie ma w sklepie. Na dobre kadzidło czekałam dwa lata z okładką:-)

Formuły z serii Lekki Oddech, kosmetyki łączące tradycyjne zielarstwo z nowoczesną kosmetyką naturalną, magnez dermalny dla osób, które przejmują się za bardzo (piątka!) i mieszanki na różne emocje i uczucia. Bo to jest w porządku czuć całą paletę uczuć, to robi z nas ludzi. Tyle, że nie musimy tkwić w nich dłużej, niż trzeba.

 

"NIE WIEM CZY ROBIĘ WSZYSTKO TAK JAK POWINNAM, ALE CHCĘ KIEDY SIĘ ZESTARZEJĘ,
TO CHCĘ MÓC POWIEDZIEĆ SOBIE : DAŁAŚ Z SIEBIE ILE MOGŁAŚ I TROSZKĘ WIĘCEJ".

 

Jestem zafascynowana technikami relaksacyjnymi i oddechowymi, psychologią kognitywno-poznawczą i aromaterapią emocji. W skrócie: tworzę własny system używania olejków eterycznych wtedy, kiedy czujemy stres, przytłoczenie, złość, gniew czy rozkojarzenie.

Moje perfumy

W 2024 roku stworzyłam swoje pierwsze perfumy fine fragrance – Paradox by K, Hebda, które w 2025 roku trafiły do sprzedaży. To kolejny etap mojej drogi z zapachem.

Niewiele osób wie, że to marzenie kiełkowało we mnie od około 2016 roku. Zapach zawsze był częścią mojej drogi, chyba nawet wcześniej niż aromaterapia. I choć podejście do tworzenie receptur aromaterapeutycznych i perfum różnią się, to efekt jest ten sam: zapach, który coś zmienia. 

Chcesz wiedzieć więcej o aromaterapii, zapachach i ziołach?

Jeśli jeszcze jakimś cudem Cię tam nie ma, zacznij od zapisania się do newslettera.

To nie jest “zwykły” newsletter sprzedażowy, ale jeśli masz ochotę dowiedzieć się więcej o aromaterapii (i nie tylko), wystarczy kliknąć i zapisać się do naszego newslettera.

Klaudyna Hebda z książkami