Naturalne filtry przeciwsłoneczne? Przeczytaj zanim zrobisz sobie krzywdę.

Hej, hej,

Słyszałaś o naturalnych filtrach słonecznych?

Wiesz, można o nich poczytać na tych wszystkich ekologicznych stronach, które radzą:

“Nałóż sobie olej kokosowy; ma naturalny filtr przeciwsłoneczny, więc możesz się z nim bezpiecznie opalać.”

Albo:

“Kup sobie cynk w proszku, dodaj do domowego kremu i voila! Masz filtr przeciwsłoneczny!”

Albo:

“Posmaruj się olejem z pestek malin, jest lepszy od tej całej chemii. Badania mówią, że ma filtr słoneczny taki, a taki!”.

Albo:

“Ja się niczym nie smaruję i przez całe życie nic mi się nie stało!” W nauce nazywamy to dowodem anegdotycznym. Jednemu się nic nie stało, drugiemu się stanie. Pozdrawiam bladolice.

Albo:

“Wyczytałam w mądrym miejscu, że olej taki a taki ma SPF takie a takie, więc teraz Ci powiem jak go używać.”

Wystarczy poczytać pierwsze lepsze komentarze w sieci, żeby zobaczyć jak nikła jest wiedza o filtrach słonecznych.

“Krem Nivea działa tak samo.” (Nie działa!) Albo: “Skoro olej ma jakieś SPF, bo tak wyszło w badaniach, to znaczy, że mogę go bezpiecznie nałożyć na skórę. Polecę go też koleżance!”

Jednym jest nie wiedzieć (to jest w porządku), ale drugim nie rozumieć podstaw działania i polecać coś dalej.

Uwierz mi, gdybym wrzuciła na bloga przepis na “naturalny krem przeciwsłoneczny”, to miałabym tysiące udostępnień.

Sorry, ale nie mogę tego zrobić. Nie polecę Ci czegoś, co według mojej najlepszej wiedzy jest co najmniej dyskusyjne. W dodatku tylko po to, żeby fajnie się klikało.

Biała nawet w Portugalii ;-)

Jestem córką młynarza – nie daję niebezpiecznych porad

Jestem córką młynarza, czytaj: “nie-opalam-się-ale-palę” i gdybym słuchała takich porad jak przytoczyłam powyżej, już dawno skóra schodziłaby ze mnie płatami.

Jak wiesz, kilka lat temu napisałam książkę o naturalnych kosmetykach Ziołowy Zakątek, kosmetyki, które zrobisz w domu. To była pierwsza tak kompleksowa pozycja w Polsce. Nie ma w niej rozdziału “zrób sobie naturalny filtr przeciwsłoneczny”, chociaż było takie oczekiwanie od Wydawnictwa i Czytelniczek. Możesz przetrząsnąć mojego bloga w wzdłuż i wszerz i nie znajdziesz przepisu na “naturalny filtr przeciwsłoneczny”.

To nie jest pomyłka.

Tak się składa, że rozumiem co znaczy symbol SPF i zależy mi na Twoim bezpieczeństwie.

Już do mnie pisały Dziewczyny, które smarowały się olejem kokosowym w Chorwacji, bo tak wyczytały w Internecie. Efekt był taki, że poparzyły siebie i swoją rodzinę.

Nie chciałabym, żebyś była następna. Takie porady piszą ludzie, którzy prawdopodobnie działają w dobrej wierze, ale nie rozumieją co to właściwie jest to SPF.

Naturalne nie zawsze znaczy bezpieczne.

Wiesz, promienie słońca to jedna z najbardziej naturalnych rzeczy we Wszechświecie.

Stąd też mam dla Ciebie spontaniczny live. Obejrzyj go, proszę, a jeśli masz kogoś, kto nie wie w jaki sposób działają naturalne filtry i stosuje je w niebezpieczny sposób, to podeślij i jemu.

Sama nic z tego nie mam. Zajmuję się głównie aromaterapią (nie filtrami przeciwsłonecznymi), ale nie mogę słuchać jak się Dziewczyny parzą, bo posłuchały złych rad albo po prostu nie znają mechanizmu działania takich filtrów.

Spotkanie na żywo. Naturalne filtry słoneczne. Czy działają?

To zapis relacji na żywo. Tutaj tłumaczę co to jest SPF, dlaczego oleje rośline i eteryczne NIE DZIAŁAJĄ  tak samo jak filtr słoneczny i dlaczego, jak już musisz, to najlepszym wyborem jest olej z pestek malin.

Jeśli potrzebujesz dokładnego opisu działania filtru SPF obejrzyj drugi film.

Z filmu dowiesz się:

  • Co to jest SPF (w uproszczeniu)
  • Dlaczego “naturalne SPF” może Cię nie ochronić
  • Dlaczego fakt, że olejki mają naturalne SPF, w praktyce niewiele nam  daje
  • Dlaczego w moim sklepie  nie ma filtrów przeciwsłonecznych i raczej prędko nie będzie
  • Dlaczego nie dasz rady zrobić skutecznego filtru w domowych warunkach
  • Dlaczego olej z pestek malin jest jedynym sensownym wyborem naturalnego filtru (jeśli już zdecydujesz się używać i znasz plusy i minusy takiego zastosowania)

Oleje mają naturalny SPF, ale to nie znaczy, że są one dla Ciebie bezpieczne

Jak wiesz, zajmuję się głównie aromaterapią, czyli używaniem olejków eterycznych.  Czasami korzystam też z olejów stałych – używam ich na przykład do Aromabazy, czyli mojego żelu do masażu.

Wszystkie oleje, z których korzystam, “na papierze” mają jakiś filtr SPF. Czy to znaczy, że moja Aromabaza jest “filtrem słonecznym”?

NIE!

SPF to nie jest zwykła suma właściwości “przeciwsłonecznych”.

Bardzo dobrze tłumaczy to Kasia Gandor, więc nie będę na nowo wynajdować koła, tylko podeślę Ci jej wykład (w dalszej części tekstu).

To prawda, na papierze większość olejów ma SPF pomiędzy 2 a 8 (polecam Ci świetny artykuł In vitro sun protection factor determination of herbal oils used in cosmetics).

Można zauważyć, że wartości SPF stwierdzone dla nielotnych olejów wynosiły między 2 a 8 a w przypadku olejków lotnych w przedziale od 1 do 7. Wśród olejów utrwalonych, najwyższą wartością SPF odznaczała się oliwa z oliwek. Z kolei wśród olejków eterycznych stwierdzono, że najwyższą wartość SPF wykazuje olej z mięty pieprzowej.

Dobre na papierze, nie znaczy dobre na skórze

Brzmi fajnie i mądrze, prawda?
Weźmy więc oliwę z oliwek, wymieszajmy z olejkiem miętowym, sypnijmy trochę cynku i “ta dam”! Krem przeciwsłoneczny.

Nie tak łatwo…

Przyjrzyjmy się olejkowi miętowemu.

SPF na poziomie 6. Na papierze w porządku.

Tyle, że daję Ci gwarancję, że jeśli się nim posmarujesz, to poparzysz sobie skórę. Dlaczego? Po prostu w takim stężeniu nie nadaje się do bezpiecznego użycia!

Są jeszcze inne powody. Na przykład fakt, że musiałabyś zastosować naprawdę grubą warstwę tego oleju.

Dlatego powiedziałabym, że te “naturalne filtry” ładnie wygląda na papierze, ale w praktyce bywa różnie.

Zwłaszcza, jeśli jesteś Córką Młynarza.

Nie musisz mi wierzyć i Twoja sprawa co nakładasz na skórę, ale wtedy weź pod uwagę, że co działa dla Ciebie (=dowód anegdotyczny), komuś może zrobić krzywdę.

Ale ja używam oleju kokosowego od 10 lat i nic mi się nie stało!

To masz szczęście lub dobrą karnację. Nie wszyscy mają i tylko dlatego że Tobie, koleżance, koleżance koleżanki nic się nie stało to nie znaczy, że ktoś inny nie zrobi sobie poważnej krzywdy.

Moim obowiązkiem jest powiedzieć, że tak się może zdarzyć.

 

Nie mówię Ci co masz robić, kiedy wychodzisz na słońce

Może wybierzesz filtr “klasyczny”, może chodzenie z parasolem, może unikanie największego ukropu, może się nie przejmiesz i będziesz się opalać bez niczego. To jest Twoja decyzja.

Chcę tylko, żebyś wiedziała, że na “naturalnych filtrach” nie można w 100% polegać, mają dużo ograniczeń, niektóre nie będą działać prawie wcale. Kiedy już to wiesz, to możesz wziąć na to poprawkę i znaleźć takie rozwiązanie, które będzie zgodne z Twoimi przekonaniami czy trybem życia.

To jest w porządku. Ważne, żebyś wiedziała i była bezpieczna. Bo problem pojawia się wtedy, jeśli nie będziesz wiedzieć, podczytasz gdzieś, że “to naturalny bezpieczny sposób” i stanie Ci się to co Reginie.

Kiedy wiesz, wtedy możesz uruchomić swoją kreatywność i być ostrożna. O to chodzi:-)

Jeśli chcesz się dowiedzieć co oznacza symbol SPF (dokładnie i merytorycznie), to Kasia tutaj dobrze to wyjaśnia

Kasia tłumaczy dokładnie co to jest SPF i dlaczego to, że nie widzisz poparzenia, nie znaczy, że “opalilaś się” dobrze. W tym filmie nie ma nic o naturalnych filtrach/oleju z pestek malin, ale jest dobry do wyjaśnienia mechanizmu.

 

Szczerze mówiąc, zajmuję się głównie olejkami eterycznymi i miałam nadzieję, że ten temat poruszy na szerszym forum ktoś, kto jest dermatologiem, czy osobą bardziej specjalizującą się w tego typu sprawach.

Wpisałam z ciekawości: “Naturalne filtry słoneczne” w Google i oto co mi wyskoczyło:

“Zrób sobie naturalny krem przeciwsłoneczny!”

“Oleje są zawsze najlepsze!” (nie, nie zawsze – olejek z pestek malin, mimo, że jest dobry, też nie dla każdego się nadaje).

Nie ma wzmianki o tym, że sprawa nie jest oczywista. Zrobiłam co mogłam, żeby Cię ostrzec, pomimo, że to trochę wykracza poza moje zainteresowania. Zrobisz jak zechcesz, ale chciałabym, żebyś podjęła własną, świadomą decyzję.

O co chodzi z olejem z pestek malin?

Olej z pestek malin “odstaje” od innych. Mówi się, że ma SPF 28 – 50, podczas gdy “zwykły” kokosowy od 1 do 7, zależy kto bada.

Skąd taka dysproporcja? Ta informacja, powielana w książkach, na blogach, na vlogach pochodzi z jednego badania, przeprowadzonego w 2000 roku:

Oomah, B. D., Ladet, S., Godfrey, D. V., Liang, J., & Girard, B. (2000). Characteristics of raspberry (Rubus idaeus L.) seed oil. Food chemistry, 69(2), 187-193.iom

Autorzy podali zakres 28 – 50, czyli olbrzymi rozdźwięk. Skąd ta rozbieżność? Problem jest taki, że … nie wiadomo. W oryginalnym artykule nie ma metodologii badań, cytowań, prawdopodobnie autorzy nie dysponowali nawet sprzętem, żeby to porządnie zbadać.

Informacje o tym, że olej z pestek malin ma 50SPF pochodzą z jednego badania z 2000 roku, które nie zostało przeprowadzone poprawnie

Z jakiegoś powodu informacja poszła w sieci i żyje swoim życiem.

Rozmawiam z dziewczynami (uwaga, dowód anegdotyczny) i wydaje się, że olej z pestek malin sprawdza asię dobrze. Może mieć wyższe SPF niż inne, ale nie sądzę, że aż 50.

To przyklad informacji, która żyje własnym życiem.

Jeśli Cię to interesuje, gorąco polecam wpis na Formula Botanica, gdzie możesz sobie poczytać o mitach związanych z naturalnymi olejami na opalanie. Wpis jest przygotowany przez biochemiczkę, która na co dzień pracuje z kosmetykami naturalnymi, ale podobnie jak ja interesuje się też bezpieczeństwem.

Jeśli się na niego zdecydujesz, to weź na to poprawkę.

 

Chcesz się dowiedzieć więcej?

Możesz sobie poczytać te wpisy:

Co dalej?

Chciałabym, żeby ten wpis dotarł do jak największej liczby osób. Wiem, że to walka z wiatrakami, ale serce mi się kraje, jak piszą do mnie Dziewczyny, że posmarowały się czymś i teraz mnie pytają czy mój olejek lawendowy pomoże na poparzenia.

Nie zrozum mnie źle, to piękny i skuteczny olejek, ale wolałabym, żebyś nie musiała go używać w takiej sytuacji. Tym bardziej, że można jej łatwo zapobiec mając podstawową wiedzę o SPF.

Jeśli ten temat jest dla Ciebie ważny, podaj dalej! Fajnie, żeby trafił do jak największej liczby osób.

Podobał Ci się ten wpis? Podaj dalej!

  • Super wpis! Mało jest osób, które starają się żyć “naturalnie”, ale równocześnie nie wpadają w obsesję pod tytułem “naturalne zawsze zdrowe, syntetyczne zawsze złe”. Za takie artykuły powinno dawać się ordery! I oczywiście udostępnię dalej, choć wiem, że pewnych zwolenników tylko naturalnych kosmetyków i tak nie przekonam ;).