Piękny japoński nóż. Nowy nabytek w mojej kuchni


Tego postu miało nie być.
Ale nic na to nie poradzę, że tak bardzo się cieszę z nowego nabytku.
Po problemach na poczcie i w urzędzie celnym, wczoraj kurier przywiózł mi małą, lekką paczkę z Japonii*.

Mój pierwszy, prawdziwy, “dorosły” nóż. Świetnie leżący w dłoni. Ostry jak brzytwa. Teraz już rozumiem co znaczy “posiekaj” – dłonią tylko prowadzę ostrze, które pod wpływem ledwie wyczuwalnego nacisku wbija się w cel. Uczę się kroić od nowa i czuję ogromny respekt do tego ostrza. Moim zdaniem, dodatkowo, po prostu piękny (zobaczcie zdjęcia bez drewnianej saji, w dalszej części postu).

Nie znam się na nożach. Zapewne są też europejskie marki, które są świetne – ja jednak posiadam tylko ten i póki co, jestem zachwycona (kroi tak precyzyjnie, że szczypiący sok z cebuli nieomal się nie ulatnia).
Na prawdę, każdy kto chce gotować na poważnie powinien mieć w swojej kuchni ostry nóż. Sama sobie się dziwę, że tak późno się o tym przekonałam.

*wybaczcie, ale nie zamierzam pisać o Japonii w kontekście trzęsienia ziemi. Moje odczucia związane z tą sytuacją są pewnie podobne do uczuć wielu z Was, ale nie chcę pisać o tym publicznie.

Wydaje mi się, że w Polsce często noże traktuje się po macoszemu. W moim domu rodzinnym i w domach moich znajomych często są przytępione, bardziej miażdżą niż tną..ot, po prostu, byle rozdrabniały pokarm. Oczywiście nie wszyscy mają takie podejście, ale patrząc na piękne japońskie noże, trudno się dziwić że traktowane są z odpowiednim szacunkiem.

Ostrze w całej okazałości. Odbijają się od niego odblaski, więc nie widać w pełni wzoru.. 


Dodam jeszcze, że nóż ma kształt typu “gyuto” czyli odpowiada europejskiemu “nożowi szefa”. Wzory które widzicie na stali to tzw. damast – kute warstwy stali, służące głównie do ozdoby (aczkolwiek w średniowieczu z kilkuset warstw “stali damasceńskiej” wykuwano słynne miecze). Wyamga specjalnej techniki ostrzenia (jeszcze jej nie opanowałam, ale mam nadzieję, że będzie dobrze.

 

Zbliżenie na detal… 

Nóż zakupiłam w sklepie internetowym japanesechefsknife.com , dziękuję także forumowiczom z forum knives.pl za bezinteresowną pomoc w podjęciu decyzji.

ps. dodam, że drugi nóż, którego od dwóch tygodni używam na okrągło (obieranie itp.) to kupiony za kilkanaście złotych tzw “pikutek”, polecam!