Babka wielkanocna – przedwojenna baba tiulowa

babka-tiulowa-1-5

Dzień dobry,

Pamiętacie, jak zastanawiałam się, jaką babkę wielkanocną przygotować?

Koniec końców wybór padł na babkę tiulową (według przepisu z przełomu XIX/XX wieku), z 15 żółtkami. Postanowiłam wykonać babkę z połowy porcji, gdyż 30 żółtek wydawało mi się zbytnią ekstrawagancją. W końcu okazało się,że zużyłam właśnie taką ilość: pierwsza babka okazała się porażką (tak to jest, jeśli chce się iść na skróty i próbuje się przyspieszyć zbytnio ciasto drożdżowe), jednak zaparłam się i przygotowałam ją jeszcze raz.

Jestem pozytywnie zaskoczona konsystencjąbabka jest leciusieńka, puchowa, złota od żółtek, w przekroju wygląda, jakby była ciastem ucieranym – tymczasem to bardzo delikatne ciasto drożdżowe. Chyba najdelikatniejsze jakie robiłam do tej pory. 

Babka jest mało słodka i rozpływa się w ustach; przygotowanie nie jest trudne, wymaga jednak trochę krzepy – przypomniałam sobie, dlaczego znów powinnam zapisać się na pilates:)

Jeśli lubicie stare przepisy i kulinarne wyzwania, zapraszam!

Babka tiulowa w przekroju – wygląda, jakby była ucierana. 

babka-tiulowa-1-3

Tak jak pisałam, babka jest dość prosta do przygotowania; ważne jest,aby składniki (zwłaszcza mąką) były ciepłe. Trzeba zerkać kiedy ciasto wyrasta – jeśli okaże się,że potrzebuje nieco więcej czasu, trzeba mu ten czas zapewnić : nie chcecie raczej tak jak ja, robić kolejnej porcji:)

Kluczową sprawą jest wyrabianie ciasta, dzięki temu ma ono delikatną, puszystą konsystencję; ja użyłam do tego celu miksera planetarnego (przed Wielkanocą przypomniałam sobie,że warto było na niego oszczędzać całe wakacje:)) – można je również wybić ręcznie jednak ostrzegam,że nie będzie to błahostką:)

Niemniej, to chyba najlepsza babka drożdżowa jaką jadłam do tej pory – nie bez znaczenia jest też fakt, że bardzo dobrze się przechowuje, więc można ją przygotować z wyprzedzeniem.

Składniki na wielkanocną babkę tiulową:

 (na jedną sporą babkę)

  • 250 gram mąki pszennej, przesianej, ciepłej (ogrzałam ją w piekarniku nastawionym na 30 C)
  • 15 żółtek
  • 30g świeżych drożdży
  • 1/16 litra mleka 
  • 125 g masła, najlepiej sklarowanego, powinno być płynne, ciepłe lecz nie gorące. 
  • 60 g cukru
  • szczypta soli
  • wanilia (opcjonalnie)

Wykonanie;

drożdże rozpuszczamy w mleku z łyżką mąki. Odstawiamy w ciepłe miejsce, aż się ruszą. 

Żółtka razem z cukrem ubijamy w kąpieli wodnej (stawiamy w misce nad garnkeim z ciepłą wodą, tak, aby miska nie dotykała dna)aż zbieleją, staną się błyszczące – trwa to około 15 minut, trzeba się trochę namachać:)

Do żółtek dolewamy drożdże i nadal ubijamy. Dodajemy teraz po trochu mąki,soli, ciągle mieszamy. Kiedy masa będzie już w miarę jednolita, przykrywamy ją ściereczką, odkładamy w ciepłe miejsce i czekamy aż wyrośnie – moje wypełniło prawie całą miskę.

Po tym czasie przygotowujemy misker lub miskę do wyrabiania; swoją ogrzewałam w piekarniku nagrzanym na około 30 stopni.

Dodajemy ciasto i zaczynamy je wyrabiać, wlewamy ciepłe masło i ubijamy,aż ciasto będzie gładkie, elastyczne, napowietrzone – ja wybijałam hakiem do ciasta przez około 20 minut (na drugiej prędkości) – ręcznie należy ciasto wyrabiać przez pół godziny.

Ciasto straci na objętości,ale to nic. 

Wykładamy je do ciepłej formy wysmarowanej masłem (ja korzystam z formy silikonowej) – odstawiamy do wyrośnięcia. Ciasto zwiększy swoją objętość kilkukrotnie.

Kiedy będzie już gotowe, pieczemy je w temperaturze 180 stopni przez około 40 minut.

Gdyby zaczęło się rumienić; przykrywamy je folią aluminiową.

Ostrożnie wyciągamy i trzymamy w cieple – nie powinno opaść.

Disslowa radzi kulać ciasto po wyciągnięciu (zrozumiałam,że to oznacza ‘obracać’), aby było równomiernie wyrośnięte – ja nie miałam z tym problemów.

I to właściwie tyle; babka trzyma się bardzo dobrze nawet przez trzy dni.

Smacznego!

babka-tiulowa-1-2