W Krainie Czarów – azjatyckie grzyby z mojego garażu.

grzyby-azjatykie-8078

Dzień dobry,

Kiedy mój Tato powiedział przy obiedzie: “Wiesz, to co trzymasz w garażu jest nieco przerażające!” bardzo się ucieszyłam. Kilkanaście dni wcześniej zamówiłam grzybnię grzybów azjatyckich i moje wschodnie grzybki zaczynały właśnie wyrastać z substratu. Teraz wiedziałam, że to nie tylko moja wyobraźnia: inni też już je zauważali.

Kilka dni później wyjechałam do Krakowa  – musiałam zostawić grzybnię prawie gotową do zbioru. Zadzwonili do mnie Rodzice mówiąc: “Te grzyby w garażu wyglądają przepięknie! Byłyby fantastyczne zdjęcia! Co mamy z nimi zrobić?”. Odpowiedź była prosta – oczywiście zebrać i przekazać mi magiczne pudełko!

Grzyby, które Wam pokażę, wyrosły w garażu małej, małopolskiej wsi. Jestem z nich strasznie dumna, pomimo, że plon nie był zbyt wysoki. Ich uprawa jest nieco bardziej wymagająca niż uprawa boczniaka , ale z marszu zakochałam się w pięknych kształtach soplówki, bokownika i twardziaka jadalnego (lub bardziej bajerancko i po światowemu: yamabushi, bunashimeji i shiitake).

Te grzyby nie tylko wyglądają jakby żywcem wyjęte z “Alicji w Kranie Czarów” ale także mają właściwości zdrowotne. To niesamowite ile rzeczy w dzisiejszych czasach jest możliwe. W garażu. Na wsi. Bez biletu do Japonii.

Zapraszam!

Azjatyckie grzyby z mojego garażu
 

 

Grzyby wschodnie: pomiędzy kuchnią a medycyną.

“Grzyby niczego w sobie nie mają, tylko smakuj” – często można usłyszeć takie stwierdzenie. W przypadku pieczarki może być całkiem prawdziwe, jednak istnieje cała grupa tzw. grzybów medycznych, których używa się szeroko jako dodatku kulinarnego oraz suplementu diety.

Celuje w tym oczywiście kuchnia Wschodu: wedle Tradycyjnej Medycyny Chińskiej jedzenie jest jednym z podstawowych elementów dla utrzymania odpowiedniego przepływu energii życiowej oraz równowagi organizmu (czyli zdrowia). Jeśli jakiś zachodni kucharz chciałby podbić rynek chiński pisząc książkę, z dużą dozą prawdopodobieństwa musiałby pokazać w niej, jak jego kuchnia wpłynie na zdrowie czytelnika. Jedzenie ma służyć nie tylko zaspokajaniu głodu ale właśnie jest podstawą dla utrzymania zdrowia.

Po co o tym piszę? Miało być o grzybach!

Nadal jest o grzybach:) Wiele grzybów, których u nas się nie jada, jest stosowanych z powodzeniem w kuchni azjatyckiej – spożywa się je ze względu na walory smakowe oraz wartość leczniczą. Te dwa elementy są tak ze sobą splecione, że czasem trudno powiedzieć gdzie kończy się jedno i zaczyna drugie:)

Dla mnie takie podejście do grzybów jest absolutnie fascynujące i nie muszę dodawać, że przyczyniło się do tego, co zapragnęłam mieć w swoim garażu. Na pierwszy rzut wybrałam trzy rodzaje grzybów, które wydały być mi się ciekawe, piękne, wartościowe i w miarę proste w uprawie.

Wszystkie grzyby, które Wam przedstawiam tworzą tzw. grupę grzybów medycznych, właśnie ze względu na ich szerokie zastosowanie.

Oto moja lista!

1. Yamabushi czyli soplówka jeżowata.

grzyby-azjatykie-8084

Soplówka wygląda niesamowicie! Kiedy tylko zobaczyłam, że można zakupić ją w formie grzybni wiedziałam, że chcę ją mieć! Nazwa pochodzi oczywiście od wyglądu grzyba: jeśli się przyjrzycie, zobaczycie malutkie sopelki. Bywa także nazywana “lwią grzywą” – mój egzemplarz jest malutki, ale większe soplówki są bardzo okazałe: przypominają właśnie grzywę albo siwą brodę.

Soplówka to grzyb bardzo popularny w Chinach i Japonii, gdzie jest uprawiany do zastosowań kulinarno-leczniczych. Soplówka rośnie także w Polsce, jednak występuje bardzo rzadko i jest objęta całkowitą ochroną. Uważa się, że pozytywnie wpływa na pamięć i zwiększa koncentrację. W Polsce można podobno kupić gdzieś suszoną soplówkę jako suplement diety, jednak osobiście się z nią nie spotkałam.

Soplówki rosną relatywnie szybko – generalnie powinny być troszkę większe do konsumpcji, jednak nie za duże. Duża soplówka jest gorzkawa. Tak jak pisałam, miałam problem z dostawą grzybni – w zamkniętym balocie wyrosła mi i zagniła jedna soplówka (była już całkiem duża, przypominała mi półkulę mózgu ludzkiego wielkością): ta moja to maleństwo, które wyrosło gdzieś z boku. Mam nadzieję, że w drugim rzucie uda mi się uzyskać ładniejszy okaz:)

2. Bunashimeji czyli bukownik wiązkowy.

grzyby-azjatykie-8081

Chciałabym więcej napisać Wam o tym grzybie, ale nie bardzo wiem co:) Grzyb rośnie bardzo ładnie, w grupach. Stosuje się go głównie w kuchni japońskiej (albo przynajmniej tak mi się wydaje;)). Wybrałam go, ponieważ podobały mi się śnieżno białe kapelusze, zaś uprawa nie była jakaś skomplikowana.

Czyż nie wygląda ślicznie? Tutaj jeszcze jedno zdjęcie tego, jak wyglądały małe bokowniki:

grzybki-7765

3. Shiitake czyli twardziak jadalny.

grzyby-azjatykie-8092

Niekwestionowany król grzybów, którego zostawiłam sobie na sam koniec. Najczęściej uprawiany i spożywany grzyb świata (przyczyniają się do tego głównie Chińczycy) o świetnych i uznanych właściwościach zdrowotnych: wspomaga układ immunologiczny, działa przeciwirusowo i przeciwbakteryjnie.. Prowadzi się badania nad wykorzystaniem shiitake w terapii nowotworowej – generalnie jest to najpopularniejszy na świecie grzyb leczniczy.

O shiitake pisałam Wam już kilka razy: tutaj możecie zobaczyć uprawę grzybni na kołeczkach (niestety kwietniowe przymrozki przemroziły kłodę i nic z tego nie były). 

Z mojej niezbyt szczęśliwej grzybni wyrósł jeden (dosłownie jeden) shiitake – niestety reszta się podsuszyła pod moją nieobecność, będę musiała czekać na drugi rzut. Ten shiitake to zdecydowanie największy shiitake jakiego widziałam w życiu: zbiera się osobniki młode.

To chyba wszystko co chciałam Wam pokazać: na filmie zobaczycie te grzyby z bliska oraz z różnych stron. Mam nadzieję wykorzystać je jutro do stir-fry, część być może zamrożę.

Azjatyckie grzyby z bliska
 

 

Generalnie muszę zeskrobać stare części grzybni i liczę na to, że nowe rzuty będą bardziej obfite:)

Grzyby w garażu – post scriptum.

Bardzo chciałam Wam pokazać, w jaki sposób grzybnie wyglądają w garażu. Niestety, nie były to szczęśliwe grzybnie – najpierw sprzedawca wysłał mi paczkę kilka dni po umówionym terminie i Pocztą Polską – w efekcie przeleżała na poczcie przez cały weekend.

W kolejnym tygodniu musiałam wyjechać z domu na tydzień – grzyby zostały nieotworzone, bez opieki, po prostu część zaczęła wyrastać w zamkniętych workach i się popsuła: duża soplówka całkowicie zagniła, grzyby shiitake przyschły do substratu. Trochę byłam zła, ponieważ umawiałam się drobiazgowo właśnie po to,żeby uniknąć tego typu sytuacji i zaopiekować się grzybnią tydzień wcześniej. Trudno.

Magiczne pudełko z grzybami:)

Druga sprawa: te grzyby są trudniejsze w uprawie niż boczniaki. Trzeba im zapewnić odpowiednią wilgotność i codziennie spryskiwać je około trzy razy dziennie wodą oraz przykrywać foliową torbą. Nie jest to trudne, ale patrząc akapit powyżej: moje zbiory nie były tym razem imponujące:)

Trzecia sprawa: musiałam wyjechać do Krakowa  ze względów osobistych (moja Babcia leży tutaj w szpitalu), nie mogłam już doglądać znów grzybków przy zbiorze – stąd też nie wszystkie są w optymalnym stanie. Shiitake powinien być mniejszy, soplówka większa. Mama przywiozła mi te grzyby do Krakowa w takim oto pudełeczku:

Generalnie, jestem zadowolona, że wyrosły mi wszystkie grzyby, jednak wiem, że powinno ich być więcej. Kiedy tylko będę w domu, przygotuję kostki grzybni do następnego owocowania: zeskrobię stare części grzybni, zanurzę kostki w wodzie.. Mam nadzieję, że będę mogła wtedy pokazać Wam jak rosną w pełnej krasie!

To tyle! Mam nadzieję, że post był dla Was ciekawy!

grzyby-azjatykie-8087

 

Co sądzicie o tego typu grzybach: chcielibyście któregoś spróbować? Jaki wybralibyście do własnej uprawy?:)

 

Tags from the story