Wolnowar: dlaczego chcesz go mieć w kuchni?

wolnowar (1 of 1)

 

Dzień dobry,

Jak wiecie, ostatnio maniakalnie przygotowuję przeróżne rosoły. Nie tylko w ramach cyklu Powrót do Korzeni: po prostu staram się raz w tygodniu rosół zrobić i jeść. Od czasu, kiedy rosoły zaczęłam traktować poważniej, szybko okazało się, że mój dotychczasowy sprzęt: czyli wielki, 10 litrowy garnek z IKEA, przestaje pełnić swoją funkcję.

Dlaczego? Dlatego, że mówimy tutaj o rosołach długogotwanych, często rosołach żelatynowych (tzw. kolagenowych): czyli takich, gdzie gotujemy całość powyżej 7-8 godzin. Problem pojawia się wtedy, kiedy chcesz wyjść z domu: bo jak to tak garnek zostawić na kilka godzin na płycie grzewczej? Niebezpieczne to i nieodpowiedzialne. Zwłaszcza z moim szczęściem do gubienia kluczy do mieszkania.  W nocy też nie mogłam spać spokojnie, bo zawsze miałam schizę, że mój rosół magicznie wyparował i właśnie zaczyna się przypalać.

Dlatego też, po konsultacjach z moją koleżanką i również wielką propagatorką rosołu, Kasią Kraus, postanowiłam zakupić sobie wolnowar. I to był strzał w dziesiątkę, nie mam pojęcia, jakim cudem żyłam do tej pory bez tego urządzenia. No dobrze, pojęcie może mam, ale naprawdę ułatwia wiele spraw taki wolnowar:)

Gotowanie w stylu slow nie jest mi obce: mam i tagine i garnek rzymski i garnek żeliwny (tego ostatniego używam najczęściej), natomiast dopiero wolnowar sprawia, że gotuję naprawdę na luzie.

Dlaczego? O tym w dalszej części postu, zapraszam!

ps. jak widzicie, wolnowar ciągle jest w użytku: pokazuję Wam, tak jak wygląda, nie wyciągnięty prosto z pudełka:)


Wolnowar: jak się spisuje?


Co to jest wolnowar?

To takie sprytne urządzenie, które pozwala nam gotować jedzenie długo i w niskiej temperaturze. Do tej pory pamiętam, jak czytałam gdzieś u Jamiego O., że w Maroku ludzie rano zanoszą sobie przed pracą gliniane garnki z jedzeniem do gotowania: jakimś mięsemz z przyprawami etc., do  „wpólnotowych piekarników”. Tam dostaje się stemplek, garnek jest wkładany na kilka godzin do żaru czy tam na mały ogień i po powrocie z pracy odbierasz gotowy posiłek. Genialne! Bardzo mi się to podobało i w końcu mogę podobny koncept urzeczywistniać w domu:).

Wolnowar składa się z dwóch części: płyty grzewczej z regulacją i wyciąganego garnka. Mój garnek jest solidny, pokrywany emalią i można go stosować też w piekarniku.

Wolnowar ma generalnie dwa ustawienia:
a) temperaturę (zazwyczaj mamy „low” niską i „high” wysoką, z czego wysoka tak naprawdę i tak jest niska, rosół co najwyżej mi „pyrka”). Niektóre wolnowary – takie jak mój – mają opcję podtrzymywania ciepła dodatkowo. Czyli po przygotowaniu, lekko podgrzewają potrawę. Wracamy z pracy i mamy ciepłe. Idealnie.

b) czas gotowania: tutaj jest to od kilkudziesięciu minut do wielu godzin (u mnie do 20). 20 nigdy nie gotowałam (aczkolwiek mam przepis na rosół  72 godzinny;)), chociaż zdarzyło mi się i kilkanaście. Tak długie czasy stosuję przy długotowanych rosołach na kościach (np. wołowych). Zazwyczaj korzystam z 8-10 godzinnego ustawienia. Nastawiam sobie rosół o 20tej i mam cieplutki na rano:)

wolnowar (1 of 1)-3

 

Z tego co wiem, większość wolnowarów działa na podobnej zasadznie: na upartego, można dokupić do gniazdka taki regulator czasu (normalnie w marketach budowlanych za kilkanaście złotych) i wtedy możemy ustawić o której się ma włączyć a o której godzinie wyłączyć.

Jakie problemy rozwiązał wolnowar?

Primo: nie muszę być w domu. Wiem, że wolnowar sam się wyłączy i mogę pójść na miasto, drzemkę, zakupy, cokolwiek. To duże poczucie bezpieczeństwa.

Secundo: rosoły w końcu mi pyrkają przez cały czas. Kiedy robiłam rosół na kuchence, co jakiś czas musiałam zerkać, czy przypadkiem nie zaczyna się zagotowywać. To jest szczególnie złe, kiedy robię rosoły tzw. kolagenowe, z duża ilością naturalnej żelatyny (ostatnio robiłam taki rosół tylko na kurzych łapkach) i doprowadzenie rosołu do wrzenia do jest po prostu zniszczenie naturalnego kolagenu. Smutne by to było. Z wolnowarem zupełnie się tym nie przejmuję.

Tertio: zapach. Zapach rosołu mi nie przeszkadza i bardzo lubię, czasem stoję nad garnkiem i się inhaluję, ale mój Pan oględnie rzecz ujmując, nie przepada. Nie muszę mówić, że rosół gotowany przez wiele godzin jest dość.. intensywny zapachowo. Z wolnowarem, stwierdzam z doświadczenia, ten aromat jest dużo mniej intensywny niż przy tradycyjnym gotowaniu. Pozwala mi to robić rosoły w bardziej elegancki sposób:).

Dodam, że rosoły wychodzą bardzo smaczne i klarowne.

Wydaje mi się też, że pobiera mniej prądu niż klasyczna kuchenka, ale tego nie mogę na 100% stwierdzić, bo nie znam dokładnego poboru mocy mojego modelu kuchneki.

Oczywiście można w wolnowarze robić inne rzeczy, ale tego dopiero się uczę: do tej pory robiłam kilkukrotnie pieczeń (bardzo pyszną zresztą), natomiast kuszą mnie tagine i inne takie. Będę próbować!:)

wolnowar (1 of 1)-4

Jaki wolnowar kupiłam?

No dobrze, to takie kwestie praktyczne, ale wracając do konkretów.  Jaki wolnowar kupiłam?
Przy wyborze decydowały u mnie dwie rzeczy:

  • miał być dobrej marki, solidny i ogólnie dobry jakościowo, bo planowałam kupować raz na długi czas
  • miał być możliwie jak najbardziej pojemny, bo jak już gotuję rosół raz na tydzeń, to chcę mieć sporo złotego płynu:)

Zdecydowałam się na znaną za granicą i lubianą markę CrockPot. Problem pojawił się jednak u polskiego dystrybutora, który jakby to powiedzieć.. nie zaprząta sobie głowy dystrybuuowaniem tych wolnowarów  i przez długi czas po prostu nie miał towaru (i chyba nadal nie ma)!

Mi się udało kupić towar z „drugiej ręki” – zakupiłam go w internetowym outlecie ze sprzętm AGD, gdzie wystawiają tzw. „egzemplarze wystawowe” czy tam „pokazowe”. Wiecie, dostajecie sprzęt ze wszystkim, ale np. pudełko było dwa razy otwierane, sprzęt ma drobne ryski. Mam w poważaniu drobne ryski. Zapłaciłam za wolnowar około 380 złotych (cena nowego  tej firmy to okoo 550-600) i jestem bardziej niż zadowolona. Wybrałam największy jaki był, czyli o pojemności 5.7 litra.

Zmiesci trochę rosołu, zmieści pieczeń, zmieści mniejszą kaczkę (można potem dopiec ją w piekarniku, aby miała małą skórkę).

Model jest prosty, solidny, testuję go naprawdę intensywnie (co widać po zdjęciach zresztą;)) i mogę CrockPota polecić. Wiem też, że są inne firmy, dużo tańsze: tutaj ciężko jest mi się wypowiedzieć. Gdybyście wybierali to weźcie pod uwagę przede wszystkim tworzywo naczynia (moje jest z niereagującego naczynia pokrytego emalią) oraz po prostu wielkość i kształt. Mi pasowało większe.

 

Komu przyda się wolnowar?

Ja póki co używam wolnowaru co najmniej 2 razy w tygodniu (a jeszcze nie wykorzystuję w pełni jego możliwości) i mocno odciążyłam kuchenkę. W sezonie planuję robić w nim długo gotowane powidła śliwkowe na niskiej temperaturze, zobaczymy jak to będzie!

Komu według mnie przyda się wolnowar?
– miłośnikom rosołów
– miłośnikom długo gotowanych rosołów, na kościach i kolagenowych (serio, odmienia sposób robienia rosołu:))
– miłośnikom długo gotowanych mięś i miękkich pieczeni
– osobom, które nie mają czasu na gotowanie a chcą jeść zdrowo. Wrzucacie rano co tam macie pod ręką, nastawiacie na 8 godzin, wracacie z pracy czy tam z miasta i czeka na Was pożywny posiłek. Ciepły. No dobrze, może jakąś sałatkę pasuje zrobić na świeżo, coby witamin trochę dołożyć. To że gotuje wolno, nie oznacza, że jest to czasochłonne. Nie jest, jest bardzo proste.

W dużym skrócie: wolnowar moim zdaniem jest raczej dla mięsożerców. Wydaje mi się (ale może jestem w błędzie, wyprowadźcie mnie z niego, jeśli tak!), że wegetarianiom i weganom bardziej przydałby się szybkowar, gdzie można gotować warzywa szybko i skutecznie. Nigdy nie miałam szybkowaru i chyba na razie nie będzie mi potrzebny, ale tak tylko zgaduję, że wolnowar raczej dla fanów mięsa będzie odpowiedni.
Ja już planuję zakupić drugi dla mojej Mamy i wydaje mi się, że to znacząco zredukuje czas jaki spędza na przygotowywaniu posiłków oraz podniesie ich wartościowość (oczywście z punktu widzenia mojej dietetyki, gdzie rosół i długo gotwane mięso dobrej jakości jest okey:)).

Podsumowując: wolnowar gorąco polecam i nie wiem jak do tej pory żyłam bez tego cuda: to są właśnie rzeczy, za które kocham XXI wiek!

Podobał Ci się wpis? Podaj dalej!

  • Magdalena Gaweł

    CO do miesożerstwa się nie zgodzę ;) Przynajmniej jeżeli chodzi o SZYBKOWAR – bo ja z kolei ten sprzet mam w domu od XX lat i nie wyobrażam sobie kuchni bez niego – a służy mi on GŁÓWNIE do robienia wlaśnie mięs (pieczeni: w tym wołowej! – jest w 35-45 min, niewyschnieta, soczysta; to samo tyczy sie schabu [25min] + wszelakich gulaszy). Rosół też zrobi, błyskawiczny i klarowny..Jednak bez tego smaku które daje dłuuuugie gotowanie.

    Gdzies przeczytałam, że zdrowa i smakowita kuchnia winna mieć 3 sprzęty: PAROWAR, SZYBKOWAR i WOLNOWAR. Każde jest bowiem genialne do czego innego, i idealnie sie uzupelniają.

    SZYBKOWAR to gotowanie POD CIŚNIENIEM. Moc tego cisnienia sprawia że wszystko gotuje sie o wiele szybciej, nie tracac własnosci odżywczych i nie wysychajac. Jest niezastąpiony do mies czerwonych, wymagajacych długotrwałej obróbki tradycyjnej..w ktorej łątwo jest zrobić „podeszwe” czy wysuszyć. Da rade każdemu wołowi dużego size’u :P
    Jednak dokładnie z tego ww. powodu – nie jest dobry do potraw delikatnych ,szybko sie gotujacych – jak wlasnie warzywa, drób czy ryba. Do tego jest inny sprzęt.;)

    Do warzyw (oraz ryb i drobiu) akurat polecam PAROWAR. Warzywa wlasnie nie powinny byc przygotowywane w wysokiej temperaturze, a pod para nigdy nie ma 100%, do tego nic nie wypłukuje sie do wody. Mam parowar od roku, o sporej mocy (2000W), i nie wyobrażam sobie kuchni bez niego. Warzywa parowane maja o niebo głębszy lepszy smak, nic sie nie przypala, mozna delikatnie i zdrowo przyrządzić obiad. Zapewniam, że jak ktos spróbuje np. kolb kukurydzy, bobu czy ziemniaków, marchewki, brokuł czy kalafiora i papryki z parowaru…nigdy wiecej nie zastapi ich wersją gotowaną w wodzie.

    A do WOLNOWARU własnie sie przymierzam…dlatego wdzieczna jestem Klaudynie za naprawde fajny wpis. Ja planuje zanabyć wolnowar do rosołu własnie, i wszelekich dań gdzie DŁUGOSĆ gotowania, spokojnego wielogodzinnego przegryzania sie smaków ma wielkie znaczenie. A wiec: poza zupami, wszelkie porkoloty, bigosy, fasolki (czyli jednak mięsko I warzywa) ..No i podobno powidła wychodza z tego świetne oraz inne dżemy?

    P.S.1 Pzy okazji: Klaudyna, bardzo mi się podoba ten model…jaki to był sklep „powystawowy”(Odeo24?) i czy dawno kupowałas?
    P.S.2..co to sa „kolagenowe” rosoły?

  • Lucyna

    Też mam Crock-pota i uważam, że slow cooker to jedna z najlepszych rzeczy w kuchni. Uwielbiam ten garnek i często go używam. Cokolwiek wymaga długiego duszenia, pieczenia, gotowania-pakuję do niego. Wczoraj robiłam bigos – o wiele lepszy i bardziej nam smakuje niż robiony metodą tradycyjną. Mięcho tylko z crock-pota, pulled-apart pork rewelacja, kurczak – awesome. Pozdrawiam ☺

  • kasia
  • kasia

    Kiedy wreszczie skonczy sie ta jatka, w ktorej uczestnicza nawet madrzy skadinad ludzie?

  • kasia

    Idea wolnowaru, piekna.. Szkoda tylko, ze po to by gotowaz z nim wywar z kosci i miesa niewinnie pomordowanych istot…

  • Jacek Poplawski

    Robię w nim wspaniałą „pulled pork”, czyli całą łopatkę wieprzową, duszoną 6-8 godzin, następnie „dartą” widelcami na strzępy i podawaną z sosem BBQ :)
    Gotowałem curry – warzywa po 8-miu godzinach nadal były chrupiące ;)
    Piekłem buczek i karkówkę – naprawdę dobry, wszechstronny wynalazek, również polecam ;)

  • Marta Rzadkiewicz

    Po przeczytaniu tego posta nie mogłam spać po nocach z braku wolnowaru i moich ukochanych rosołów, których nie mogłam gotować w moim obecnym (wynajmowanym) mieszkaniu z powodu kuchenki ceramicznej starej generacji… gdzie palniki jak się rozgrzeją to na maxa i nawet przy zmniejszeniu poziomu grzeją tak samo, więc rosoł wychodził paskudny i przegotowany :( aż w końcu pewnego pięknego dnia poszłam po rozum do głowy i ugotowałam rosół w posiadanym multicookerze.. mam program właśnie podobny chyba do wolnowaru, odpalam zostawiam na pare godzin i wychodzi przepięknie klarowny pyszny rosoł i nie jem nic innego chyba od miesiąca;-)) a to wszystko dlatego że mnie natchnęłaś i dziękuje bo kocham rosół najbardziej na świecie !! :-) PS. teraz nie mogę wybić sobie z głowy szynkowaru.. :-P

  • ela s.

    A ja do gotowania rosolu uzywam szybkowaru. Wkladam wszystkie skladniki, zamykam, gdy sie zagotuje i zawor sie zamknie, znizam temperature gotowania. Po 20-30 minutach wylaczam i zostawiam szybkowar dalej zamkniety az opadnie cisnienie. Tak dlugo jak jest sprezone cisnienie w garnku, rosol moze sobie „dochodzic” a ja moge oszczedzac energie. Nie musze czekac godzinami az bedzie gotowy jak w przypadku wolnowaru. Jest klarowny i sa bardziej zachowane wartosci odzywcze poprzez krotki okres gotowania i to, ze nic nie ulata z para. Taka metoda gotuje tez golonke czy rapetki na zimne nozki. Takze bigos jest w ten sposob szybciej gotowy, niz gotowany tradycyjnie. A rolady i gulasz smakuja mi duzo lepiej bo mieso jest bardziej soczyste. Spontaniczne pomysly na takie z pozoru czasochlonne potrawy moge realizowac w krotkim czasie. Wystarczy tylko przestac sie bac gotowania w szybkowarze. Przy zachowaniu prostych zasad uzywania, gotowanie w nim jest absolutnie bezpieczne. Gotuje w szybkowarze od conajmniej 20-tu lat i jeszcze nigdy nie mialam zadnych problemow.

  • Ola

    Ja też bym poprosiła adres sklepu na maila :)

  • Filomi Danek

    Zapałałam żądzą posiadania wolnowaru po przeczytaniu posta na blogu wegetariańskiej „Kury z doktoratem”. Jako omnivore piekę w nim mięsa, warzywa (buraki, marchew, brukiew i ziemniaki prawie ogniskowe są super!), robię powidła i dżemy, bigosy i mięsno-warzywne gulasze (a może raczej stews) oraz długogotujące się zupy (rosół, grochówka czy fasolówka wychodzą rewelacyjnie). A confit de canard wychodzi bosko! Kupiłam 6,5l „no name” z wyprzedaży powystawowej na aukcji za grosze, bo miał trochę powyginaną metalową obudowę (naprawa wymagała 4 rąk, śrubokrętu i 5 minut). Ma wspaniałą, owalną, ciężką, ceramiczną misę długo utrzymującą ciepło, ustawienia low, high i podtrzymywanie temperatury. Nie ma timera, ale zostawiam go na wiele godzin i wyłączam po prostu po powrocie. Robiłam w nim nawet mydło. :) Nie lubię nadmiaru sprzętów, ale wolnowar to był bardzo dobry zakup!

  • Czytałam kiedyś o tym w Cook Vegetarian, ale szczerze to rozbawił mnie pomysł wstawiania makaronu rano żeby po przyjściu z pracy był gotowy. Zastanawiam się też czy przez 10 h nie skatowałabym wszystkich witamin. Zakładam że to świetne rozwiązanie do mięsa, ale też nie potrafię wyobraziś sobie w nim warzyw; chyba że strączkowe… Jak byś gotowała w wolnowarze ciecierzycę, fasolę lub bigos to koniecznie daj znać czy się sprawdza.

  • Marta Sepkowska

    Czy mogłabym podać adres tegosklepu ?

  • janek

    Niektóre płyty gazowe/ceramiczne/indukcyjne mają timer z automatycznym wyłączeniem pola grzewczego. Wcale za tą funkcje nie trzeba ekstra dopłacać, niektórzy nawet nie wiedzą że je mają. Najczęściej spotykane jest max 1,5/6/12h i to na wszystkie 4 pola.

    Lepiej wymienić płytę niż kupić dodatkowy grat. Wprawdzie nie włączy się automatycznie ale możemy używać jakich garów chcemy i jechać na 4 palniki jednocześnie. Ja nastawiam sobie tylko czas i wiem że się wyłączy bez problemu. Moja płyta ma dodatkowo 2 zabezpieczenia:
    od wykipienia wkurzające bo ledwie coś lekko wykipi i już się wyłącza
    od przypalenia jak wyparuje wszystko i pole wykryje że garnek się nagrzewa po za jakaś temperaturę też od razu wyłącza

    • Dla mnie wolnowar sprawdza się idealnie.
      Weź pod uwagę, że wiele osób wynajmuje mieszkania i nie ma możliwość wymieniania kuchenki czy innych tego typu rzeczy. Zresztą ja potrzebuję: ponad 12 h oraz gwarancję niskiej temp i podtrzymywanie ciepła i automatyczne wyłączania:). Domyślam się że super kuchenka też zrobi robotę:)

      • janek

        Można też gotować w piekarniku, musi być jednak elektryczny. Musimy się zaopatrzyć w timer za 10zł,wkładany do gniazdka z marketu budowlanego, podpinamy do niego kuchenkę. Nastawiamy temperatura na 80-90C. Wkładamy gar i możemy grzać 24h. Sam się włączy i wyłączy. Dodatkowo kreatywny gospodarz/gospodyni może jeszcze podpiąć się z czymś innym bo miejsce na pewno się znajdzie np z sous vide.

        Przy takiej temperaturze piekarnik na termoobiegu zużywa jakieś 0,4kWh co przy 24h gotowaniu daje około 10kWh czyli jakieś ~6zł przy obecnych cenach energii. Nie wiem jaką moc ma wolnowar ale podejrzewam że zużyje minimum 7kWh/24h z racji mniejszych gabarytów i strat ciepła. W praktyce różnica może nie być zauważalna na rachunku.

        • Małgosia

          Przez 2,5 godz. wolnowar 3,5 l zużył 0,434 kWh. Jeśli dłużej pracuje, to zużywa mniej na godzinę, bo najpierw musi się rozgrzać, więc pobiera więcej, a potem nie grzeje cały czas, tylko wtedy, kiedy temp. spada, a ceramiczna misa dość długo trzyma ciepło. Coś jak garnek z ciepłą zawartością pod kołdrą.

        • WH

          Radze sprawdzic tabliczke znamionowa piekarnika jakiej mocy jest grzalka. Na samym termoobiegu przy mocy 400w=0.4kw ciezko nagrzac piekarnik. Zalozenie ze piekarnik zuzyje 10kwh/24h a wolnowar 7kwh/24h to moze na rachunkumozemy nie zauwazyc. A mnozac to przez 54 tygodnie w roku bo tyle zakladamy gotowac w roku (raz w tygodniu) wychodzi nam roznica 162kwh wiec jest o co walczyc, a to jest jakby mial ktos swiadomosc 162godziny dzialania 10 zarowek 100W. Polecam zrobic zakupy w ulubionym markecie budowlanym i obok timerow sa elektroniczne mierniki(liczniki) energi el. Kosztuja kolo 40-50 zl i przeliczaja zuzycie na zl jak ktos ma problem.
          Jesli kogos urazilem to przepraszam.
          Pozdrawiam
          WH

        • Arth

          Mój wolnowar 1,5L zużywa w ciągu 8 godzin zużywa energię elektryczną o wartości poniżej 50gr. Poza tym mogę go zabrać ze sobą wszędzie. Jakieś pytania?

        • djdomin

          Moja kuchenka elektryczna zasilana jest z trzech faz. Jak mam do tego kupić timer za 10 zł?

          Wolnowar zaś sprawdza się idealnie (mam z prywatnego importu z GB).

  • Ania

    crock pot bedzie u polskiego dystrybutora w polowie lub pod koniec marca – wiec czekam :)

    • W końcu się ogarnęli:).
      Ja i tak uważam, że zrobiłam interes roku na tym wolnowarze:D

  • Małgosia

    Nie jem mięsa, mam 2 wolnowary (duży i mały), korzystam z nich prawie codziennie.

    • Małgosia, a jak używasz go jako wege? Do warzyw korzeniowych? Podpowiesz nam coś?

      • Małgosia

        Piekę w nim różne warzywa – buraczki (w skórkach), ziemniaki (w skórkach), różne mieszanki warzyw (nie tylko korzeniowe – lubię np. ziemniaki z cebulą i kapustą), robię owsiankę, congee, na wyjazdach gotuję kasze gryczaną na szybki obiad (do tego surowe warzywa), piekę owoce, robię powidła, odparowuję przecier pomidorowy, gotuję bulion warzywny. Nie gotowałam jeszcze strączkowych, ale planuję w najbliższym czasie.

        • Pieczesz, tak bez wody, jak w piekarniku ?

          • Małgosia

            Tak, a nawet osuszam przed pieczeniem, np. myję ziemniaki, wycieram, wkładam do wolnowaru. Smakują podobnie do ogniskowych. Buraczki bardzo słodkie i nie trzeba w folię zawijać.

          • Andrzej

            Na moim jest napisane, że nie wolno podgrzewać bez podlania :(

          • Małgosia

            Ale ja nie podgrzewam pustego, tylko z warzywami.

          • Filomi Danek

            Teoretycznie nie wolno, ale działa. Ja też tak piekę warzywa. Są smaczniejsze, niż „podlewane”. Można wysmarować tłuszczem misę i warzywa.

  • U mnie wolnowar w domu jest i często w użyciu – bigos, golonki, udka wszelkiego rodzaju, gulasze… Ale przepisów jest masa, zwłaszcza na anglojęzycznych blogach i stronach, bo oni tam wolnowaru używają masowo :)

  • Agnieszka

    Kasia Karus, nie Kraus :)

    • Właśnie mi uświadomiłaś, że ma inne nazwisko:D

  • Mam wolnowar juz od jakiegos czasu, ale przyznam ze zup, ani tym bardziej rosolu w nim nie gotowalam;) Ale koniecznie musze to wyprobowac! uzywam go glownie do gulaszow, choc tagine wole z tradycyjnego garnka ;) Wolnowar swietnie sprawdza sie takze do gotowania bigosu;)
    Pozdrawiam!

  • Michał Grzemowski

    wolonowar?

    • Ania

      literowka – luz

      • Hahaha, nie ma jak napisać post o wolowarze, przeczytać go trzy razy i zrobić lit. w tytule:D

  • lubię Twoje zdjęcia
    anemony ;))