Cztery sposoby na obranie rokitnika!

rokitnik (1 of 2)-2

Dzień dobry!

Niedawno w cyklu Owoce jesieni, próbowałam Was przekonać co do tego, jak wspaniałą rośliną jest rokitnik. Kiedy jednak popatrzeć na niego z bliska, trudno oprzeć się skojarzeniu z tytułem „Ptaki ciernistych krzewów”: kolce (wydaje mi się, że to jednak kolce, nie ciernie) wyglądają dość solidnie! Dziś pokażę Wam jak się do nich dobrać!

Powiem Wam szczerze: myślałam, że to totalnie niszowy problem i temat (taki wzięty prosto z moich problemów ziołowych), dopóki na Blog Forum Gdańsk nie zgadałam się z Michałem Kopikiem z Piwnego Garażu, który jest piwowarem i warzył niedawno, nie zgadniecie: piwo z rokitnikiem! (od razu skoczyła mi adrenalina, krew uderzyła szybciej do mózgu i w ogóle;)) i opowiadał mi właśnie o swoich problemach z obieraniem tej rośliny. Ja na to: „Zobacz, od tygodnia czeka mi wpis o obieraniu rokitnika na blogu!”.  Rokitnik na szczęście został obrany, piwo uwarzone, ale powiadam Wam : nigdy nie wiadomo, co się w życiu może przydać!

To co, zapraszam na rokitnikowy udój!

Takie ładne kuleczki, gdzie jest problem?

Tak naprawdę kolce są najmniejszym problemem w przypadku, jeśli będziecie mieć na tyle szczęścia i uda się Wam dostać rokitnika „w całości”, czyli najczęściej na gałązeczce. Prawdziwym problemem są delikatne jagódki, które nieomal rozpryskują się przy najlżejszym dotyku i zostawiają pomarańczową plamkę koloru.

Nie martwcie się jednak: pokażę Wam cztery sposoby na szybkie i efektywne dobranie się do cennych owocków bez względu na to, czy chcecie szybko uzyskać dużo soku, czy kilka ślicznych rokitnikowych kuleczek! Gdzie czwarty sposób? Pokażę Wam także bonusowy sposób piąty, który jest najmniej efektywny z możliwych.

To jest łatwe, zapraszam!

ps. jeśli nie macie rokitnika w pobliżu, nic się nie martwcie! Można dość łatwo kupić soki rokitnikowe.

Cztery sposoby na obranie rokitnika

Zanim zaczniemy zauważmy, że rokitnik często sprzedaje się na takich małych gałązeczkach. Dzieje się tak właśnie dlatego, że owoce są dość ekhem, pękające. Roślina jednak nie za dobrze znosi przycinanie i nie powinniśmy jej fundować tego co roku (no, chyba, że mówimy o miejscach, gdzie rokitnik rośnie jak chwast, wtedy nie ma problemu!), co dwa lata jest lepiej.  Rokitnik obficie owocuje średnio co dwa lata (w roku „przerwy” plon jest mniejszy, czasem nawet o 2/3), więc nie powinno być problemu:)

Uwaga! 

Pamiętajcie, że rokitnik rosnący w miejscu naturalnego występowania (nadmorskie wydmy etc). jest pod ochroną (chociaż są miejsca gdzie rośnie jak chwaścior zupełny, buldożery go czasem nawet wykopują na wybrzeżu!), więc nie niszczcie tych roślin, natomiast często można spotkać go w nasadzeniach, w parkach, w ogrodach i całkiem pospolicie zasadzonego gdzieś przez człowieka  albo gdzieś przywleczonego, wtedy można z czystym sumieniem zbierać  (też nie niszcząc oczywiście i wiecie, nie przeskakując właścicielowi przez płot i takie tam:)) etc..

Sposób na rokitnik #1: Frustrujące wydłubywanie

Jest pierwszy w kolejności, ale naprawdę powinien być ostatni, ponieważ jest frustrujący i nieefektywny. To po prostu próba ściągania owocku po owocku i modlenia się, żeby nie popękały nam w rękach. Bardzo niepraktyczne.

Sposób na rokitnik #2: Dojenie

Wydojenie rokitnika.

Dobrze przeczytaliście:-).

Ten sposób można zastosować albo na uciętej gałązce albo nawet bezpośrednio na krzewie (czyli idziecie w rokitnikowe miejsce z własnym wiaderkiem). Jest to świetna metoda na uzyskanie szybko dużej ilości świeżego soku z rokitnika, który można wypić od razu (im szybciej tym więcej witaminy C) albo zamknąć i przechować w lodówce lub nawet zapasteryzować.

Pokazuję to dokładnie na filmie: bierzecie gałązkę z owocami w garść, ściskacie i ściągacie całość w dół, wtedy kolce Was nie pokłują (nie możecie tego robić „pod kolec”). Przypomina to trochę dojenie krowy (ale tylko trochę, rokitnik Was nie kopnie na przykład jak źle chwycicie) i bardzo szybko można dojść do wprawy.

Sposób łatwy, efektywny, przyjemny.

Sposób na rokitnik #3. Nożyczki

rokitnik (2 of 2)-2

Pamiętacie pana z targu w Rumunii, który cierpliwie obierał rokitnik? Robił to właśnie za pomocą małych nożyczek, takich do paznokci. Otóż jeśli ma się gałązeczki rokitnika, czas i chęci, można za pomocą takich nożyczek całkiem sprawnie uciąć dużą liczbę owocków!

Sposób na rokitnik #4. Widelec

Owoce rokitnika można ściągać widelcem.

Moim zdaniem niezbyt efektywne, co któryś owocek pęka, dużo krwi rokitnikowej tryska, niezbyt lubię tę metodę. Ale można.

Sposób na rokitnik #5. Zamrażarka

Mój ulubiony w przypadkach, kiedy chcę mieć w miarę szybko dużą ilość ładnych, niepopękanych owocków.

Po pierwsze prowadzę bloga, robię zdjęcia i niepopękane owocki zawsze ładniej wyglądają, ale jest jeszcze powód bardziej prozaiczny. Cienka skórka jest naturalną warstwą chroniącą środek przed zniszczeniem, utlenianiem, utratą substancji odżywczych. Jeśli potrzebujecie użyć samych pomarańczowych koralików lepiej jest, aby pozostały nienaruszone.

Jest na to bardzo łatwy sposób: ułożyć gałązeczki jedną warstwą w zamrażarce, poczekać aż się przemrożą i po prostu ściągnąć sobie elegancko zamrożone owocki, można zrobić to nawet palcami!

rokitnik (1 of 2)

 

To tyle rokitnikowej historii na dziś, niedługo będziemy sobie robić sok rokitnikowy oraz rokitnikowego Baileysa!

  • Stanley56

    Odnośnie obierania rokitnika to sposób z zamrażaniem jest jedyny dla dojrzałego rokitnika. Rokitnik zebrany „z pola” posiada sporo zanieczyszczeń (kurz, pajęczyny, zgniłe owoce itp) więc przed dalszym przerobem wypadałoby go oczyścić i odszypułkować. Jak wspomniałaś, dojrzałe owoce rozpadają się pod dotknięciem więc nie bardzo jest to możliwe po zebraniu (duże straty). Po zamrożeniu wkładam rękawiczki ogrodnicze i błyskawicznie „ściągam” owoce z obciętych pędów a następnie płukam w zimnej wodzie. Generalnie większość zanieczyszczeń daje się usunąć, szypułki odpadają i surowiec do dalszego przerobu gotowy. Przemrożenie powoduje, że owoce staja się nieco słodsze. Pozdrawiam :-)

  • Piotr Wala u mnie jest na Nowej Hucie:)

  • Przyznaję, że opisy Pani Klaudyny, a właściwie cykl o rokitniku – jest fascynujący, obszerny i świetnie napisany :) Pewnie dlatego wielu ludzi zagląda na tego bloga regularnie :P

  • O rokitniku od jakiegoś czasu pisze się dużo w magazynach ogrodniczych, ale racja my nie znamy jego a warto się zainteresować jak w Ziołowym Zakątku czytamy. Przynajmniej od 2009 roku przeczytałem z 3-4 artykułów o rokitniku w magazynach ogrodniczych,a poznałem tą roślinę osobiście w szkole ( ogrodniczej) z jakieś 8 lat temu.Ale muszę przyznać ,że cykl o rokitniku Pani Klaudyny jest świetny i wyczerpujący.Dobra robota .

  • nad morzem jest go sporo, w Kraku średnio na jeża ale może gdzieś się znajdzie :)

  • gdyby nie Ty, Kaś,to nie pomyślała bym,że to jadalne ;) będę się teraz rozglądać :)

  • Dana

  • Marzę o tym by mnie taki rokitnik zza rogu zaatakował. Wiele lat temu, za czasów szkolnych widywałam go w pobliżu poprzedniego domu cioci i wujka. Może kiedyś w moim ogrodzie będzie rósł. :D I Twój tekst się przyda, bardzo. :D

  • Z tego co udało mi się dokładniej wyszukać, to rokitnik rośnie tylko nad morzem?

    • Klaudyna

      Nie, w całej Polsce, zerknij na moj wpis o rokitniku.:) ja jestem z Małopolski i mam:)

  • Bardzo przyjemnie się Ciebie czyta i chyba najbardziej dlatego lubię tu zaglądać :)

  • oo ide czytac.. bo w tym roku na swoim okrutnie palce pokułam haha..,