10 typów czytelników których nie chcę mieć. Sprawdź, czy jesteś na liście.

_DSC1415

 

Dzień dobry,

Kochani, niedawno zmieniłam nazwę oraz szablon. Wkładam w mojego bloga mnóstwo serca, wysiłku i funduszy. Chcę, żeby się Wam przeglądało jak najwygodniej na wszystkich urządzeniach (także mobilnych, stąd nowy, zupełnie inaczej zakodowany szablon), żebyście mieli tutaj ładnie, przyjemnie, miło i relaksująco. Staram się brać pod uwagę Wasze uwagi co do wyglądu, funkcjonalności, tematów. Na tyle na ile mogę.

Coby można było sobie wejść po pracy czy wtedy kiedy ma się gorszy dzień i troszkę sobie odlecieć w inną rzeczywistość.

Wiecie. Daj, ać ja pobruszę, a ty poczywaj.

Wraz ze zmianami nazwy i szablonu nieuchronnie nadchodzą inne, drobne zmiany.

Niektóre rzeczy od dawna leżały mi na sercu, ale jeszcze nie zostały powiedziane, a są ważne.

Dzisiaj zdradzę Wam jeden z sekretów mojego serca, którego jeszcze nigdy oficjalnie nie ujawniłam.

Statystyki nie są najważniejsze.

Są czytelnicy, których nie chcę mieć.

Sprawdź, czy jesteś na liście.

10 typów czytelników, których nie chcę mieć.

[dropcap letter=”1″] Nie chcę mieć czytelników, którzy bezkrytycznie wierzą we wszystko co jest gdzieś napisane albo powiedziane. Którzy kochają populizm.  Nawet takich, którzy bezkrytycznie wierzą mi. Jesteśmy ludźmi, mamy prawo do błędów i pomyłek. Dajmy sobie takie prawo. Nie chcę mieć statusu nieomylnego guru.

[dropcap letter=”2″]  Nie chcę mieć czytelników, którzy widzą, że ewidentnie gdzieś się pomyliłam i nie zwrócą mi na to uwagi. To jest w porządku o ile jest miłe, uprzejme i napisane z dobrymi emocjami!  Nie chcę mieć czytelników, którzy mają własne i ciekawe doświadczenia, ale nie chcą się nimi dzielić. Ja też chcę się dalej uczyć!

Poza tym czujecie różnicę pomiędzy: „Tutaj jest literówka/źle przetłumaczyłaś” a „Kto Ci dał klawiaturę do pisania? Idź po słownik! To się nie tak pisze, jak zdałaś maturę, OMG!”. Jeśli nie to musimy się rozstać. Takie to życie jest okrutne :(

[dropcap letter=”3″] Nie chcę mieć czytelników, którzy nie szanują książek i nauki. Internet i Wikipedia jest w porządku i ja to rozumiem, że nie każdy ma czas czytać książki, ale mój wymarzony czytelnik to taki, który ma świadomość, że nie wszystko jest w Internecie:) Nie chcę mieć czytelników, którzy nie są ciekawi świata. Chociaż troszeczkę.

[dropcap letter=”4″] Nie chcę czytelników, którzy są źle nastawieni do życia. Każdy ma gorsze dni i wspierajmy się w tym, że znowu jest zimno i czasem jest nam smutno i źle. To jest w porządku. Ale nie w porządku jest ściąganie innych w dół.

Boli Cię głowa i masz zły dzień? W porządku, możesz nawet przyjść i się pożalić. Ale jeśli automatycznie uważasz, że wszyscy wokół powinni wpaść w ten sam nastrój i  też powinny ich zacząć gwoli sprawiedliwości wyższej boleć głowy, to się nie dogadamy.

[dropcap letter=”5″] Nie chcę czytelników, którzy są pasive-aggresive i pod płaszczykiem kulturalnej wypowiedzi imputują mnie albo Was coś niemiłego. Tutaj ma być kółko wzajemnej adoracji w tym sensie, że nawet jeśli się ze sobą nie zgadzamy, jesteśmy dla siebie uprzedzająco mili i sympatyczni. Nie mamy czasu na niepotrzebne negatywne emocje i czepialstwo: możemy je przenieść na forum Onetu. Na moim blogu będziemy sobie spijać miód z ust i zapijać dobrym winem. Chociaż nie jestem pewna, czy to odpowiednie połączenie;). Chcesz porozmawiać o wyższości czosnku nad imbirem albo imbiru nad czosnkiem? Nie ma sprawy, ale ma się lać miód a znad dyskusji unosić zapach miłości i polnych kwiatów.

Piszą czasami osoby, które są miłe, ale wbijają takie małe szpileczki. Niby przecież tylko komentują i niby kulturalnie jest wszystko, ale gdzieś tam mała insynuacja, żeś jest głupim i naiwnym dziewczęciem, „życzliwie” wytkną Ci twoje błędy (najczęściej domniemane),  które powinno być grzeczne za tak mertoryczną krytykę.  Paulina nazywa ten typ „głaszczący obrażajacy„, jeśli jeszcze nie czujecie tej subtelności. Poważnie, to czuć na odległość, zwłaszcza że bloga nie prowadzę od wczoraj. Tutaj nie wbijamy sobie szpileczek. Co najwyżej możemy tutaj leczyć rany po szpileczkach:) Możemy też rozmawiać o ziołach, ale obraźliwe argumenty ad-personam nie są dobrze widziane na tym blogu. Tak, nawet jeśli ubierzesz je w piękne słowa i zabłyśniesz elokwencją niczym fajerwerki rozświetlające Sydney w Sylwestra.

[dropcap letter=”6″] Nie chcę czytelników, którzy obsesyjnie muszą imputować innym swoją JEDYNĄ RACJĘ.  Jesz mięso tak jak ja? W porządku! Ale nie obrażaj wegetarian i wegan. Jesteś wegetarianinem? Nie ma problemu, chętnie Ci powiem czym zastąpić żelatynę, ale odpuść sobie wyzywanie mnie i innych mięsożerców od morderców.

[dropcap letter=”7″]  Nie chcę czytelników, którzy nie szanują mnie jako gospodyni tego miejsca. Nieszanowanie jest wtedy, kiedy czuję się nieszanowana. To moje subiektywne odczucie. Jeśli czuję się z Twoim komentarzem w jakiś sposób źle to oznacza, że wcale nie powinien się tutaj pojawić.

[dropcap letter=”8″]  Nie chcę mieć czytelników, którzy mówią mi co powinnam i czego nie powinnam robić. To jest zarezerwowane dla najbliższych mi osób. Możemy sobie co najwyżej miło sugerować:). Nie podoba Ci się to co robię i jak robię? Nie podoba Ci się co kupuję, jak mówię, jak wyglądam, jak czeszę włosy, w co się ubieram a w co nie? Nie podobają Ci się moje zasady?A może mój charakter jest dla Ciebie nie do zniesienia? Wkurza Cię, że czasem wtrącę angielskie słówko do tego stopnia, że aż musisz zawołać IPJ (skrót od Internetowa Policja Językowa?). Myślałeś albo myślałaś, że jestem inna, lepsza,piękniejsza, mądrzejsza, milsza a tutaj takie rozczarowanie drążące myśli nieznośnie?

Internet to step szeroki którego okiem sokoła nawet nie zmierzysz i na pewno znajdziesz swoje miejsce! Podpowiem:  nie jest ono tutaj.

Tutaj specjalna podpowiedź specjalnie dla tych, którzy co jakiś czas piszą mi prywatne wiadomości o tym, że mam krzywe zęby, wadę wymowy  i powinnam pójść do ortodonty zanim zacznę nagrywać filmy. Nie uwierzycie, ale też mam w domu lusterko i czasami go używam!:)

[dropcap letter=”9”]  Nie chcę mieć czytelników, którzy krytykują moje prywatne życie (tak, mam prywatne życie, co za niespodzianka;)). Jak sama nazwa wskazuje, jest ono prywatne tj. nie jest własnością publiczną, jest realne i nie-blogowe. Jeśli będę się chciała nim podzielić, to się podzielę. Nie obawiajcie się:). Trudno mnie obrazić normalnym pytaniem i rozumiem ciekawość (dlatego na przykład powstał jeden z najczęściej czytanych postów pt. Dlaczego mówię Mój Pan?) ale złośliwość czy wścibstwo wyczuwam na kilometr. Sto kilometrów. Taka super moc.

[dropcap letter=”10″]  Nie chcę mieć czytelników, którzy zarzucają mi kłamstwo, insynuacje i inne tego typu rzeczy. Reklama u mnie zawsze jest oznaczona (byłam jedną z pierwszych blogerek, które oznaczały wpisy reklamowe), współpracę z firmami dobieram bardzo starannie (i dlatego jest tutaj tak mało wpisów sponsorowanych). Zarzucanie mi kłamstwa jest pewnym krokiem ku temu, żebyśmy się pożegnali. Wkładanie mi w usta tego, czego nie powiedziałam, również.

Jeśli znalazłeś lub znalazłaś siebie na liście i co gorsza, doszedłeś lub doszłaś do wniosku, że nie jesteś w stanie zrobić nic, aby to zmienić, to chyba czas, żebyśmy sobie miło i uprzejmie pomachali na pożegnanie. Wiecie, buziak w policzek i bezboleśnie się rozstaniemy. Bez łez, krzyków, płaczu, szat rozdzierania i wzajemnych wyrzutów. Takie rozstanie za porozumieniem stron. No hard feelings, dobrze było ale się skończyło. „Musisz się liczyć z krytyką, kiedy występujesz publicznie. Mam do tego prawo, to Internet i vox populi vox Dei” – może powiesz. Liczę się i dlatego się rozstajemy.  Nie, nie musisz zostawiać wiersza pożegnalnego w komentarzu, dam sobie radę jakoś bez tego.

Jeśli nie ma Cię na liście…

Cóż, zapraszam w moje progi i dużo ziołowej zabawy!

Podobał Ci się ten wpis? Podaj dalej!

  • Jarek422

    No cóz, Czasem tu sie pojawiam , bo mi się podobasz , jesteś podobna do mojej mamy , która jest góralką . Imponuje mi twoja wrażliwość ( to jest cecha która nas łączy )
    Za to sam temat leczenia ziołami uważam za mało interesujący .

    Nie twierdze, że to są pierdoły , ale mnóstwo rzadkich ziółek z Chin i innych mikstur w sklepach jest droga, a nie ma większych właściwosci zdrowotnych od poczciwej czarnej porzeczki czy jeżyny

    Zdecydowanie preferuje jeśc na surowo jeżyny z mojej działki od rokitnika i jego przetworów.
    Zresztą mam tendencje do uwierzenia , ze wszystko co ze słoika jest bezwartosciowe w witaminy .
    Nigdy bym nie zrobił soku z jeżyn czy truskawek . Spożywam owoce zawsze na surowo prosto z krzaka.

    • Jarek422

      Kompot z czereśni , wiśni ? Dlaczego nie
      ale jeżyny, czarne porzeczki mają dużo więcej witamin od wiśni więc nie nadają sie na kompoty , połowa wartości odżywczych pojdzie na zmarnowanie
      Dlatego nigdy bym nie zrobił z borówek ciasta ..
      Podchodze sobie do krzaczka i skubie codziennie w sezonie .raz borówka potem truskawka innym razem jeżyna czy winogrona.
      Przetworzone produkty tracą ponad 50 % własciwosci odżywczych

  • Amelia

    Ale to było miło i zabawnie napisane! :) Uff, co za ulga.
    Taka dygresja: Czasami mam wrażenie, że ktoś jest mi emocjonalnie, kulturowo i w ogóle całokształtem bardzo bliski, ale nigdy nie nawiążę z tą osobą bliższego kontaktu i czuje ukłucie straty.. Nie wiem czemu tak mi to wpadło do głowy po przeczytaniu :) Wszystkiego miluśińskiego, kwiatki, miodki i takie tam miłe rzeczy :P

  • Ania

    Droga Klaudyno, wiem, ze pisanie abys nie przejmowala sie hejterami niewiele pomoze, wiec moze na poprawe humoru w takich chwilach opisze Ci jak zareagowala moja mama kiedy zobaczyla Cie w programie sniadaniowym w TV:) Nie wiedzialam ze bedziesz, ale akurat ogladalam rano TV i nagle pojawilas sie Ty opowiadajac o nalewkach na przeziebienie i innych specyfikach-bylam zdumiona i powiedzialam mamie, ze ja Cie „znam” i czytam na blogu.Mama obejrzala program, bylo kilka czesci Twojego wystapienia, po czym stwierdzila ze jestes bardzo sympatyczna i taka naturalna,bardzo przystepnie mowisz i ogolnie ciekawe rzeczy.Moje wrazenie bylo podobne.Mysle,ze kazda normalna osoba tak Ciebie odbiera, a Ci ktorzy czepiaja sie kazdej rzeczy, ktora nie ma zwiazku z merytoryczna strona bloga, sa po prostu zgorzkniali,pelni zlej energii i negatywnie nastawieni do kazdego-dlatego nie warto sobie nimi zawracac glowy.Twoje posty i filmy sa bardzo ciekawe i pouczajace,nawet gdy istnieja jakies niedociagniecia, to widac, ze wkladasz w to swoje serce i ze posty sa prawdziwe, a nie pisane tylko do celow komercyjnych jak niektore inne blogi.Pozdrawiam serdecznie!

    • Bardzo mi miło!
      Wiesz, 95 % ludzi z którymi się spotykam jest miłymi i fajnymi ludźmi i czasem te 5 może przesłonić resztę..Pozdrowienia dla Mamy!

  • anial

    No cóż myślę, że jednak zostanę, ale o grzywce więcej ani pisnę ;-)

    • Piszczeć można tylko w milym stylu (a dostawałam maile na temat na przykład: „Ogarnij się wyglądasz jak idotka z tymi włosami, może byś poszła do fryzjera i się uczesała jak jużsię pokazujesz ludziom”).

      Z grzywką przyznaję nie był dobry pomysł to, ale mój Pan chciał to zapuszczałam i ciągle czekałam na efekt „wow”, a potem mi było szkoda ściąć to co tak długo zapuszczalam:) Moja siostra mnie w końcu przekonałą:D

  • Luiz@

    Klaudyna, przyznam szczerze, że mnie bardzo zszokował ten wpis- również na początku miałam wrażenie że jest jakiś negatywny, ale doszłam do wniosku, że najwidoczniej ludzie musieli Ci porządnie zajść za skórę i w tym kontaktście rozumiem dlaczego ten tekst powstał. Mi również nie podobało się komentowanie przez ludzi tego że mówisz „Mój Pan” i inne tego typu uwagi. Ludzie uwielbiają wtrącać sie i nie znają zwrotu” „prywatne!!!- wstęp wzbroniony”. Ja Osobiście nie uważam Cię za guru w kwestii zielarstwa, czy kosmetyków naturalnych- ale raczej pasjonatkę w tych dziedzinach- która uwielbia się uczyć,czytać, zadawać pytania i znajdować na nie odpowiedź. To co bardzo doceniam – ponieważ nie jest to standard to czytanie i szukanie publikacji naukowych w bazach typu pubmed itp przy przygotowaniu postów. Podchodzisz do każdego tematu naukowo, szukasz potwierdzenia w wynikach badań a to wręcz niespotykane wśród blogerów!!! Doceniam oraz Ci życzę tego żebyś mogła się dalej rozwiajać i tego żeby czytelniczy rozumieli: to czy ,masz taką szminkę i czy mówisz tak czy tak o swoim narzeczonym to TWOJA PRYWATNA SPRAWA i nikomu nic do tego. Pozdrawiam Ciepło

    Luiza.

    • To są niestety uroki blogowania też, ale na szczęście jest ich niewiele. 90% to same pozytywy!:)

  • Arek

    Traktujesz czytelników, jak swą młodszą siostrę na filmiku: „Tylko się nie przytulaj, bo mam mikrofon”!:) To właśnie mogłabyś wyciąć, zamiast mojego wesołego, ale niebałwochwalczego komentarza. Tyle już ludzi zbanowałaś i posądziłaś o hejterstwo nawet przy drobnej różnicy zdań i delikatnych uwagach, że krążą o tym nawet filmiki w myśl zasady: kto ma mikrofon, ten ma władzę:)! No ale zła sława, to też sława!

    • Wyczuwam złamane serce z YouTuba.

      Tak na poważnie ,to nie pamiętam wszystkich komentarzy jakie dostaję, ale skoro uznałam go za nieodpowiedni to zapewne taki właśnie był. Nie mam przyjemności z moderowania komentarzy.To nic osobistego.

      Zanim zarzucisz i znowu parę nieprawdziwych rzeczy (i dasz mi pretekst co do tego, żebyśmy się znów pożegnali: wbrew pozorom banuję bardzo, bardzo rzadko, natomiast zarzucasz mi nieprawdziwe rzeczy takie jak banowanie nieiczonej liczby osób i to że nie można się mnie zgadzać: pooglądaj sobie komentarze na YT, nie zgadzamy się tam często) popatrz na to z mojej strony.

      Na co dzień jestem miłą i uprzejmą dziewczyną(kto mnie zna, ten wie). Dziennie wchodzę w interakcję z dziesiątkami osób, czasem ponad setką. Odpisuję na dziesiątki maili i komentarzy, to co tworzę ogląda kilkadziesiąt tysięcy osób miesięcznie. Jeśli mam odpisać na komentarz z którym się w jakiś sposób czuję źle, to po prostu wolę go usunąć i te cenne pięć minut poświęcić na odpisanie na kolejnego maila. Sorry, ale też mam tylko 24 godziny i chciałabym w nim zmieścić własne życie, sen, jedzenie, miłość, rozrywkę.

      Wszyscy z tych czytelników i widzów mnie oceniają. Niektórzy pozwalają sobie na seksistowskie żarty, inni na różne rzeczy na które się nie zgadzam. A ja jestem sama jedna z tym wszystkim. Wykonuję niepłatną pracę, którą mogłoby robić 2 albo 3 osoby. Spokojnie.

      Czy nadal jest dziwne, że chcę mieć w miejscu które tworzę swoimi własnymi zasobami chociaż miłą atmosferę?
      Może według Ciebie nie mam do tego prawa? Powinnam przyzwalać na komentarze które mnie obrażają, są seksistowskie (kobiety na YouuTube rozumieją) albo są trollingiem?Komentarze od obcych osób z którymi jest mi niekomfortowo (i za część z nich na ulicy delikwent dostałby w twarz) albo pozwolić żeby oskarżano mi rzeczy których nie zrobiłam? (tak jak Ty, te tabuny zbanowanych osób, nie wiem czy 10 mam na liście przez wszystkie lata bycia na YouTube)!. Powinnam godzić się z tym, że na własnym kanale czuję się źle?

      Wiesz, w Krakowie są takie kluby imprezowe gdzie nie wszystkich obsługują, Mają np. dress code. Nie słyszałam, żeby ktoś obrażał właścicieli za to, że preferują jednych gości a innych nie. Po prostu jeśli chcesz tam wejść musisz się odpowiednio ubrać i nikt o to nie ma pretensji. U mnie wystarczy się ubrać w życzliwość i szacunek wejść może każdy.

      Wykonuję tyle pracy i chcę to robić w miłym, kulturalnym otoczeniu, ludzi którym pasuje mój styl i z którymi się dobrze rozumiem, którzy mają do powiedzenia więej niż „ruchałbym” (standardowa gadka z YouTba, nie to nie jest komplement!), za co też spotyka mnie krytyka (przecież powinnam pozwolić rzucać w siebie różnymi przedmiotami).

      Jestem sama jedna i nie zadowolę wszystkich (to byłoby aż dziwne), więc chcę się chociaż dobrze i przede wszystkim bezpiecznie czuć w miejscu które sama tworzę, ogromem pracy i nakładów.

      Czy to tak dużo?

      Niestety, nie pamiętam co napisałeś i właśnie dlatego teraz poświęcam czas w przedświątecznej gorączce, żeby Ci miło i szczerze odpowiedzieć(pomimo, że mnie bezpodstawnie atakujesz i nie jesteś życzliwy). Może to było coś seksistowskiego (wiesz, wiele żartów mężczyzn nie jest zabawne dla kobiet), może coś utrzymanego w takim tonie jak Twoja dzisiejsza wypowiedź (insynuującym, niemiłym i rozczeniowym: jeśli na YouTubie pisałeś podobnie jak tutaj, to się nie dziwię, że nie zostaliśmy przyjaciółmi;)): nie wiem.

      W każdym razie to absolutnie nic osobistego. Po prostu chcę, żeby moje miejsce było takie jakie chcę: ciepłe, bezpieczne i uprzejme.

      Wesołych Świąt i nie zarzucaj mi proszę więcej nieprawdziwych rzeczy bo mi to psuje dzień i prowadzi w sumie do nikąd.

  • Nathia

    Jeju, strasznie negatywny ten wpis. Nie podoba mi się, wygląda jakbyś była mocno rozgoryczona jakąś sytuacją. Czemu zatem go przeczytałam w całości? – bo jest trafny i, niestety, życiowy. Rzeczywiście mnóstwo nieżyczliwych ludzi pojawia się w Internecie. Jakoś jednak nie mogę się oprzeć wrażeniu, że i ty pozwoliłaś sobie na szczyptę złośliwości. ;)

    • Jeśli ironię i sarkazm uznać za szczyptę złośliwości, to masz rację:)
      Nie, to nie jedna sytuacja, ale wiele sytuacji które się powtarzają: obawiam się, że tylko drugi bloger zrozumie:)

  • Sylwia

    Passive-aggressive – s gdzies Ci ucieklo ;)

  • Iza

    Nie pomyśl że Ci słodzę ale podziwiam Cię za to co robisz.
    Za to że jesteś naturalna, masz mnóstwo poweru, chce ci się nieustannie kształcić, że piszesz rzetelnie i wyczerpująco, że potrafisz zarazić pozytywną energią i pasją.
    To jest ważne, to są twoje atuty, reszta jest bez znaczenia.
    Pozdrawiam i życzę kolejnych sukcesów:)

  • Uff, mogę Cię nadal ze spokojnym sumieniem odwiedzać i korzystać z skarbnicy Twojej wiedzy, piona! :*

  • fotokulinarnie

    Dzięki Ci za ten wpis Klaudyno! Budujący i uczący! Będę w razie potrzeby korzystać i się pocieszać :) To, że się z nami dzielisz tematami również „mniej przyjemnymi” i douczasz młodsze koleżanki z blogosfery jak sobie radzić, jest wspaniałe! Serdecznie dziękuję i pozdrawiam! :)

  • Fajny wpis, zachęcił mnie do polubienia tej strony :)

  • marek szabłowski

    Nie wiem czy wiesz, ale Wyborcza od trzech dni zamieszcza cykl reportaży o polskiej blogosferze min. maffashion, kocham gotować Piotra Ogińskiego i inne zakręcone blogi. Może Cię to zainteresować!
    Hej! hej!
    M.Sz.

  • Niestety, to jest Internet, ludzie pokazują tu drugą, niekoniecznie lepszą twarz. Wybawienie dla ludzi nieśmiałych, warsztat „pracy” dla tych niespełnionych. Nie wiem, co siedzi w głowie takiego człowieka.

    Cieszę się, że zostajemy razem. Życzę wytrwałości! :-)

  • No cóż…przeczytałam, nie odnalazłam się w typach, które podałaś, więc uznałam, że to zaproszenie na końcu posta jest adresowane między innymi do mnie:)
    Mam zamiar się rozgościć, jeśli pozwolisz…o! już sobie umościłam miłe siedzisko:)
    Witaj:)

  • ludkasz

    Bardzo podoba mi sie Twój post:) Bardzo:)
    Pozdrawiam:)

  • Abrakadabra

    Typ 2: „Nie chcę mieć czytelników, którzy mają własne i ciekawe doświadczenia, ale nie chcą się nimi dzielić”. Chyba się do nich zaliczam:( Ale rzadko się dzielę, bo się trochę wstydzę swojej skromnej wiedzy kontra Twojej. Dużo eksperymentuję na sobie, choć nie jestem najlepszym przykładem, bo mój organizm dziwnie reaguje na niektóre zioła (opinie zaznajomionych zielarzy). Jeśli tylko będzie okazja, to podzielę się wynikami moich eksperymentów.
    A na Twojego bloga wchodzę prawie codziennie (z małymi przerwami), żeby odreagować portale typu Onet i tamte komentarze.
    Podsumowując: Ty tu [u]rządzisz i żadna teściowa ci do tego. Dziękuję ci za to magiczne miejsce:)

    • No dobrze, ale nie mów mi że jakbyś miałą super doświadczenia z syropem który u mnie zrobiłaś to byś nie powiedziała:D To już teraz wiesz, że trzeba mówić:D

      To dobrze, że trzymam jednak miłą atmosferę:)

  • Klaudyno – napisz raczej jakich chcesz mieć :-)
    Podświadomość nie zna słowa „nie”, więc może się zdarzyć, że paradoksalnie przyciągniesz tych, których nie chcesz.
    A ludzie różni są i znajdują się na różnych stopniach rozwoju świadomości.
    No i niestety w związku z tym nie ma szans do każdego trafić. Nawet z takim tłumaczeniem…
    Wiesz, jest taki fajny przykład, jaki czasem przytacza jeden z moich ulubionych nauczycieli.
    Spotykasz kolesia nabuzowanego z bejsbolem. Wywija nim i wali kogo popadnie.
    Podchodzisz – mówisz: nie rób tak, uspokój się, bądź miłością.
    Jaki procent szans, że nie dostaniesz?
    Jaki procent szans, że w ogóle zdążysz się wypowiedzieć do końca?
    Wcale Cię nie zrozumie, uzna za wariatkę.
    Raczej do niego nie trafisz… A on w Ciebie i owszem…

    Ludzie różni są i znajdują się na różnych stopniach rozwoju świadomości.
    Ale właśnie dlatego też tak ciekawa jest ta planeta. Tak różnorodna.
    Zawsze będą jakieś zgrzyty, ale to od nas zależy jak do nich podejdziemy.
    Wierzysz w to, co robisz, wiesz po co to robisz i to najważniejsze.
    Ty masz MOC, nie oni, nie oddawaj jej im :-)

    Niech MOC będzie z Tobą – to jeden z najbardziej znanych i najłatwiej rozpoznawalnych cytatów z Gwiezdnych Wojen. Taki tytuł nosi też jeden z wpisów na moim blogu.
    Sprawdzone, działa :-)

    • Ja wierzę w przyciąganie, więc się w zupełności zgadzam. Chociaż wydaje mi się, że nie klasyfikuję się jako zły czytelnik ;)

  • Znajomy lekarz kiedyś mi tak powiedział :”Bo sa tacy ludzie, którym jest źle, jak jest dobrze. Im jest dobrze, jak jest źle”. Chociaż normalnemu człowiekowi to sie wydaje dziwne, ze tak jest , ale wiem na pewno, ze to jest prawda.

  • Agnieszka Rumińska zrobiłabym to, ale to jest dokarmianie trolla;)

  • Może w ramach polepszania czytelnikom humoru podzielisz się tymi najbardziej rzewnymi? :) chyba, że nie jest do śmiechu, to wtedy nie wnikam:)

  • Niesamowite. Zdążyłam już odebrać kilka rzewnych maili i kilka blokad zarzucić;). Nie wszyscy mogą się rozstać w pokoju.

  • Ahoj

    Gratuluję wpisu! :) Dużo osób niestety wszędzie kieruje się zasadą „Nasz klient, nasz pan” i jako odbiorcy treści bloga uważają, że mają prawo pozwalać sobie na wszystko w komentarzach!
    Mam nadzieję, że po tych dziesięciu pstryczkach w nos zastanowią się ponownie, przed następnym niepożądanym komentarzem.… no i zmienią się na lepsze :)

    • Nie wszyscy, zdążyłam już parę rzewnych maili odebrać i kilka blokad zarzucić;)

  • Bardzo ważny punkt 1 , dobrze, że na początku listy. Piszemy często o podobnych rzeczach i komentarze bywają rzeczywiście szokujące: ktoś bierze te słowa za wyrocznię, nowe wyznanie wiary, czary mary, po którym życie będzie lepsze. To bardzo niebezpieczne i szczerze mówiąc zniechęcające. Ziołowe przepisy i wynalazki muszą zawsze być rozpoznane z perspektywy konkretnego człowieka, z uwzględnieniem wieku, stanu zdrowia, alergii pokarmowych itp. Stanowić punkt oparcia dla zgłębiania wiedzy. Jeśli pasjonuje nas roślina, to chcemy postami zainspirować do pokochania jej, zainteresowania właściwościami, wlecenia w codzienność, a nawet samodzielnych zbiorów. Bezmyślne przytakiwanie jest okropne.

  • Świetny wpis! Bardzo, bardzo trafny. U mnie ostatnio nagminnie pojawia się typ 5. I choć w teorii wiem, że nie ma się co przejmować, to jednak uszczypliwości czy „życzliwe” doradztwo potrafią zaboleć.

    • Ania, dla mnie to jest proste. Jeśli dla Ciebie to nie jest w porządku, źle się z tym czujesz, irytuje Cię to, czujesz się ponizona, wyśmiana albo zagrożona czy cokolwiek, nawet jeśl ito jest teoretycznie miłe, to nie jest w porządku. Nie masz obowiązku przyjmować takich tekstów. Poczytaj zresztą u Pauliny Stępień, którą podlinkowałam. Ona na komentarzach zęby zjadła, moderuje nawet tysiąc (!) komentarzy dziennie (!) i naprawdę wie co pisze:). Jest bardzo doświadczoną blogerką i jeśli ona to uznaje to też za rodzaj hejtu (dla mnie to zachowanie pasywno-agresywne) to ja się z nią zgadzam.

      • Właśnie czytałam Jej wpis :) I macie rację, to jest hejt, pięknie zakamuflowany, nierzadko od osób, które wcześniej komentowały kulturalnie. Zwykle działa to na mnie irytująco, ale bywa, że „rozwala dzień”. Dlatego bardzo się cieszę, że dzielicie się swoimi spostrzeżeniami, bo to zawsze raźniej, gdy ktoś inny też musi się z tym mierzyć :)

        • Ja się zawsze lepiej czuję jak usunę takie rzeczy, które mnie kłują.

  • Margolencja

    Każdy ma takich czytelników, na jakich zasługuje!:) Czy wobec tego doczekam się podziękowań ad personam?

  • Punkt 8 zapozyczam sobie na swojego bloga, bo ostatnio co rusz ktos mnie krytykuje, a ja staram sie nie przejmowac, ale nie jestem nie przemakalna.pozdrawiam serdecznie Beata

    • Właśnie, trzymaj się! Doskonale Cię rozumiem, bo mi czasem takie docinki są w stanie parę godzin życia zepsuć i po prostu to jet nieprzyjemne. Szkoda na to czasu i życia a i tak się przejmujesz.
      To że piszesz w Internecie nie oznacza, że ludzie mają prawo po Tobie jechać. To Twój blog i jeśli czujesz się z kimkolwiek niekomfortowo masz prawo wyprosić tę osobę, na szczęście to jest dość proste.

      Jeśli nigdy nie czytałaś, gorąco polecam Ci książki Tomka Tomczyka, on dość łatwo rozwiązuje ten problem.

  • :)

  • Niewidzialna Istota

    Fantastyczny post. Ozdobił mój pochmurny poranek. Szczególnie że ( hura ! )nie ma mnie na liście. Dowcip, elegancja, inteligencja i asertywność w jednym- gratulacje . Niewielu tak potrafi. Tak przy okazji jeśli chodzi o mięsożerność. Jem mięso i nikomu nie tego nakazuję. Nie przemycam mięsa w daniu jak goszczę wegetarianina. Nie cierpię jak ktoś sugeruje że jego wybór pochodzi z ideałów i że wege jest lepsze. Jeśli chcemy dobrze wykorzystać naszą Wspólną Planetę to dieta z udziałem mięsa ( niewielkim najlepiej ) jest słuszna. A poza tym ktoś musi zjeść te wszystkie zwierzęta , które zostały powołane do życia żeby były jajka, mleko i wełna. Śmierć jest częścią życia. Cierpienie nie musi nim być. Dług wobec Braci Mniejszych staram się zmniejszyć dbając i pomagając ile tylko mam okazji. Co nie znaczy ,że jak ktoś przechodzi obojętnie to jest zły. Może nie może, może nie widzi, może nie wie jak. Nie oceniam. Trochę przydługo może o mięsożerstwie ale widzę że wielu ludzi ten temat przyciąga więc taki głos w dyskusji. I jeszcze jedno. Bez wątpienia niektórym ludziom taka dieta po prostu służy.

    • Mi też by nie przyszło do głowy przemycać mięsa. Dziś przyjeżdża do mnie przyjaciółka wegetarianka i właśnie się głowę co tu zrobić dobrego:) (bo ostatnio np. dużo używam sosu rybnego a tutaj nie mogę:))

    • Krystyna

      Tak dziewczyny, ja też się ostatnio „ścięłam” z weganinem na temat mięsa, pszczół i miodu. Przykre to, że inni na siłę i bez zastanowienia próbują nam wmówić co jest dobre, a co nie. Każdy ma swoją rację. Nie ma racji absolutnej! A szacunek przede wszystkim. Swoją drogą Klaudyna to duża odwaga, że napisałaś ten post, a z drugiej strony wielki „szacun” za to, że piszesz dla konkretnej grupy odbiorców, a nie dla wszystkich. I dlatego ja się tez wahałam z założeniem swojego bloga. Z wyżej wymienionych powodów. Pozdrawiam :)

  • Emilia

    Gratuluję postu. Jestem cichutkim „czytaczem” i uczę się tu od nowa, ubierasz w słowa moje obrazy z dzieciństwa które pozostawiła babcia zielarka. Jak już odtworzę swój dawny świat może zacznę podpytywać :) Pozdrawiam.

  • Czasami to jednak jest trudne sformułować swoją wypowiedź tak, abyś nie poczuła się niekomfortowo (Ty albo inny gospodarz bloga) i równocześnie być w zgodzie z samym sobą, widząc niezbyt trafną wypowiedź i chcąc ją skorygować. Taki właśnie dylemat miałam po obejrzeniu twojego filmu o czarnym bzie. Zostawiłam ci notatkę pod filmem.

    • To jest bardzo proste.
      Jeśli widzisz i uważasz że coś jest inaczej to po prostu to piszesz. Jak chcezs to zrobić w życzliwy sposób to nikt się nie przyczepi (to jest punkt 2, nie ma problemu). Jak chcesz komuś wbić szpilę to można wszystko tak skomentować, żeby było złośliwe:) Ja w każdym razie w 95% czuję, czy coś jest w dobrej wierze napisane czy nie:)

  • Dobry wpis :D

  • Joanna

    Go girl! :)

  • O MAMO! Takie to proste, takie zwyczajne i logiczne a dla niektórych kompletnie niezrozumiałe niestety.. :(
    Zgadzam się z tobą w 100% (choć u mnie nie ma nawet kilkunastu procent osób, takich statystyk i tyle komentarzy co u ciebie, więc się nawet nie próbuje porównywać), codziennie widzę dziwne komentarze na rożnych profilach, insynuacje czy zaczepki, tylko po co?! Czasem wydaje mi się że niektórzy po prostu lubią czuć się źle i ten nastój przekazywać dalej.. jak coś mi się podoba to „Lubię to”, jak mam coś do dodania to piszę komentarz ale robię to tylko dlatego że ktoś po coś to wrzucił, napisał i robię to bo szanuję jego wysiłek.. zawsze z dystansem odbieram zdziwienie u innych blogerów typu „o jakoś dziwnie jesteś aktywna u mnie..” zamiast prostego „często zaglądasz do mnie, to miłe..”
    Twego bloga bardzo lubię i bardzo dużo ciekawych rzeczy się zawsze dowiaduję a dziś dużo uśmiechu pozytywnego naładowania akumulatorów przed świętami życzę i pozytywnej atmosfery! :)

  • zostaje !!!!!

  • Marek Sz.

    Klaudyno! Te krytyczne wpisy odnośnie Twojego wyglądu i życia prywatnego pochodzą z pewnością od kobiet zazdroszczących Ci inteligencji i pracowitości. Oglądam czasem Twoje vlogi i nie przeszkadza mi, że nie masz zębów idealnie równych, że czasem się przejęzyczysz, że wymachujesz rękami itd. itp. To prawda nie lubię szerowania, żebrolajków, edge ranku z jego time decay,affinity i weightem..;) kudos temu kto to opanował…;) ale ab ovo;) to co wytykają Ci jako słabość jest Twoją siłą!! Zaśmiewam się oglądając Twoje vlogi, np. ten z młodszą siostrą, gdy miał spaść deszcz i biły pioruny, albo gdy gotowałaś zioła na zupę na obozie u Łukasza Ruczaja, Twoje przyśpiewki gdy zaczynasz i kończysz filmik, to jest tak niesamowicie świeże, naturalne i sympatyczne, że poprawiasz mi nastrój na długie godziny! Merytorycznie blogi są na wysokim poziomie, a książkę czytałem wielokrotnie i osobiście zrobiłem serum i krem (luksusowy! ;)) Ponieważ jesteś tak bogatą osobowością korci mnie, aby zaprosić Cię na jakąś wyprawę, podróż i zmierzyć się z Tobą intelektualnie, nawiązać bardziej osobiste relacje. Chcieć to móc !, do odważnych świat należy!…raz już się widzieliśmy, i zamierzam powalczyć o następne razy!…;)

    • Joanna

      Ej, dlaczego od razu od kobiet, co to za generalizowanie?

      • Potwierdzam, nie ma tutaj rozróżnienia na płeć wedle mych doświadczeń.:)

  • Dopiero niedawno odkrylam Twojego bloga i szczesliwie okazuje sie, ze nadal moge go sledzic :)

  • Genialny wpis! :D ja z całą pewnością zostaję z Tobą :*

  • Kaludyna Ty się nie zmieniaj, nie prostuj zębów, nic z włosami nie rób … bądź taka jaka jesteś:)

  • Basiek

    Ales wygarnęła :D
    Nie znalazłam siebie na tej liście z czego się cieszę ku ogólnemu zadowoleniu :D
    /Basia Kraszewska

  • Ania

    Nie zaglądam tu zbyt często, ale cenie twoje artykuły za rzetelność i nie uleganie stereotypom, oraz, że każdy temat traktujesz poważnie i wyczerpująco. Kiedy czytałam np o czosnku ujęło mnie, że nie psioczyłaś jak większość na chiński czosnek, tylko dlatego że takie są obiegowe opinie na jego temat. Co do krytyki. Krytyka też jest potrzebna, żeby nie było nudno i żeby nie zrobiło się duszno od wzajemnego kadzenia sobie uprzejmościami. Tyle, że wg mnie krytyka musi być konstruktywna i rzeczowa, ma wnieść lepszą jakość i być w stonowanym charakterze. Ale to twoja strona i oczywiście ty tu rządzisz… :)

    • O tym jest właśnie punkt 2. Ja chcę mieć od Was konstruktywną informację zwrotną jak coś jest nie tak!:)

      Nie mam nic do krytyki w tym sensie, że napiszesz mi „Nie uważam, że jest tak, jest inaczej” albo „Tutaj chyba jest błąd/na pewno jest błąd”. To jest dobra krytyka i uprzejma bo ja też nie wiem wszytkiego. Ale zła krytyka jest „Ej, ale niechlujnie to wszystko robisz i ogólnie idź się dokształć dziewczyno!!!”:). O to mi chodzi:)

      Już podawałam jako przykład pracę naukową: mój mentor może mi pokreślić całą pracę i odesłać do zwrotu, żebym zrobiła to lepiej i za to będę mega wdzięczna. Ale jakby mi napisał, że jestem głupia bo zrobiłam coś źle to byśmy się przestali dobrze dogadywać.

      Jako przykład dobrej, konstruktywnej porady podam kiedy mój stały czytelnik Maciek napisał mi maila że może by zawsze pisać dużymi literami że to nie są posty medyczne. Miał racje i tak powstało Ziołowe BHP:)

      • Ania

        Tak, wiem co masz na myśli i też nie cierpię tego typu negatywnych ludzi którzy krytykują dla samej przyjemności krytyki….

  • Hanna Forys może bym sobie nawet kiedyś wyprostowała, ale na razie muszę zmierzyć się z usunięciem ósemek zatrzymanych więc ekhem.;)

  • Klaudyno Ty Moje Ziolko!Slowo klucz to dystans i zlewka .Potrzebuje Twojej Ziolowej i nie tylko wiedzy wiec glowa do gory i taranem do przodu Bron cie Panie Boze zebys zeby prostowala itp badz soba dlatego jestem TU !

  • Władysława Brachun jest okey, ale chodzi po prostu o to, że wiesz, ja też się mogę pomylić bo jestem zmęczona czasem, coś szybko napiszę i że jak jest jakaś poważna sprawa to żeby jeszce sprawdzić, nie chcę mieć na swoich barkach odpowiedzialnośći za wszystkich:). O to chodzi w tym punkcie:)

  • Maciej Lewandowski ja wiem co. „Wszystko dla hajsu”:D

    • A co, jeszcze nie piszą? Uuuu, to trzeba popracować :) I tak Cię część blogerek „ziołowych” na 100% nienawidzi i lepi laleczki voodoo – zawyżasz poziom. Zamiast jak każdy uczciwie przepisywać z wiki albo z portali o zdrowiu wywlekasz jakieś badania, opracowania i jeszcze masz „zaplecze profesorskie”. No normalnie skandal. Dobrze, że masz takie „resursy”, bo jak ktoś szpilę wbije i zacznie Cię kłóć z boku to coś tam uwarzysz o północy. Weźmisz czorno kurę… ;)
      OK, dobra, wiem, że takie listy są niefajne i tylko parę takich w życiu dostałem. Ale po to masz też rzeczywistych i wirtualnych przyjaciół, żeby Cię wspierali. Dasz radę!

    • Maciej Lewandowski mamy na szczęście grupę fajnych blogerek ziołowych które trzymają się razem i razem robimy dużo fajnych rzeczy więc to jest dobre. W większości krytykują jakieś przechodne osoby;)Też myślę, że więcej jest pozytywów niż negatywów. A tekst powstał, bo będzie do czego linkować na przyszłość;)

    • Maciej Lewandowski ps. no coś rzadko psizą wszystko dla hajsu. Ale zamierzam się za to w końcu wziąć od przyszłego roku ostro!!:)

    • Napisałabym „nie zapuszczaj grzywki!”, ale napiszę: według mnie lepiej Ci z grzywką! ;)

    • Aśka Banaś no wiem. To jest przykład konstryktywności którą biorę pod uwagę:D Siostra mnie też przekonała do fryzjera:D

  • Sandra

    Mam pytanie, może pomysł. Mogłabyś napisać coś o tym, jak radzić sobie będąc na antybiotyku? Co zrobić, aby nie czuć się najgorzej, jak sobie pomóc – poza oczywiście odpoczynkiem. Jestem dopiero drugi dzień, a już mam bóle brzucha i brakuje mi energii. Wiem coś o kiszonkach, starałam się jeść cytrusy na podniesienie odporności już w trakcie brania,ale słyszałam że to nieskuteczne.
    Doradzisz coś?

    • Wiesz Sandra, ja dawno nie byłam na antybiotyku ale kiedy byłam i nie brałam już żadnych leków to piłam dużo siemienia (ale dopiero PO KURACJI bo niestety spowalnia wchłanianie)i mi pomagało i jogurtów etc, na śluzówkę. Cytrusy moga Ci jeszcze podrażnić żołądek, niestety:(. Ja jak byłam po antybiotyku to brałam tez probiotyki z apteki dla kobiet (bodajże Lactibios femina czy jakieś tak), bo pamiętam że po kuracji miesiąc później wylądowałam u ginekologa, bo antybiotyk oczywiście wybił wszystkie pozytywne bakterie i miałam infekcję, więc poleciłabym jednak o jakiś probiotyk doustny dla kobiet podptyać mimo wszytko. Nie pamiętam niestety czy jego się bierze w trakcie kuracji czy po, to Ci powie farmaceuta.

      To że masz brak energii to zupełnie naturalny proces rekonwalescencji tym się nie przejmuj: ja dla rekonwalescentów jeśli nie jesteś wege to poleciłabym rosoły długo gotowane, poważnie.
      Poczytam może więcej o kuracji po antybiotykach, jak mi się coś napatoczy.
      Dużo zdrowia!

      • Sandra

        Probiotyk biorę. bo mam ten sam problem. Bierze się je w trakcie i po kuracji. Rosół właśnie robię – drugie podejście, pierwsze nie wyszło. Jestem kompletnym laikiem w tym temacie, więc eksperymentuję. Na blogu miała być chyba jakaś „saga rosołowa”, prawda? Jak Ci idzie cotygodniowe gotowanie?

    • Margolencja

      Sandro, zajrzyj do Akademii Witalności pl. tam masz wszystko na ten temat

  • Klaudyno, to zaskocz kiedyś wszystkich – zetnij (albo zapuść, nie wiem od jakiej długości się kwalifikuje) grzywkę, kup hipsterskie dżinsy i dizajnerską koszulkę, występuj tylko z iPadem zamiast z kartkami, promuj Amwaya, wrzuć na Pudelka jakieś zdjęcie niby robione przez pappaccich jak się opalasz topless w pokrzywach, mów co drugie słowo „eeee” albo „joł m…f… ziomalki zielarki” i potem sesja w McDonalds i jak się objadasz hamburgerem w vegebarze. Na koniec zrób coś z zębami – machnij wszystkie na złoto, wypal trawę i odśpiewaj na vlogu „Z pamiętnika młodego zielarza” Pana Kleksa…. :D :D :D
    Ciekawe co napiszą wtedy…

  • Świetny tekst – 7 najbardziej mi się podoba ;)

  • Zaglądam do Pani od czasu do czasu i bardzo mi się tu podoba:)Jestem -przynajmniej na razie na etapie bezkrytycznego -och i ach.Mam już „trochę „lat i wydawało mi się ,że wiem co nieco o ziołach.Wydawało mi się…Mimo ,że mam niezłą biblioteczkę i interesuję się ziołami od lat.Tutaj jest tyyyyle nowych wiadomości i tak miło ,więc mimo,że „podpadam”pod jeden z punktów …Pozwoli Pani?Pozdrawiam:)

    • jest okey, ale chodzi po prostu o to, że wiesz, ja też się mogę pomylić bo jestem zmęczona czasem, coś szybko napiszę i że jak jest jakaś poważna sprawa to żeby jeszce sprawdzić, nie chcę mieć na swoich barkach odpowiedzialnośći za wszystkich:). O to chodzi w tym punkcie:)

    • Jak znam siebie to za jakiś czas ochłonę i będzie normalnie;)Nie chcę w żadnym wypadku zrzucać na nikogo odpowiedzialności za własne decyzje.Cieszę się tylko ,że mogę dowiedzieć się dużo nowych rzeczy:)Na zdjęciu kawałek mojego „zielonego zakątka”Serdecznie pozdrawiam:)

    • Aale piękne!

    • Dziękuję:)A okolica jeszcze piękniejsza:)Warto tu przyjechać i to wszystko zobaczyć i zrobić zapas ziół.Chętnie pokażę:)

  • Dawid Bączak tutaj dopuszczam libelarną interpetację przepisów:D

  • Uff, nie ma mnie, chociaż trochę pasuję do punktu czwartego :D

    • Dopóki nie przychodzisz i nie mówisz,że Ciebie boli głowa i mnie też natychmiast musi, jest okey:)

  • Biedronka w kuchni

    Szczęśliwie nie musimy się żegnać :)

    • Bardzo się cieszę, zdrowie!

  • Alic

    Tak czytam ten post i chyba jednak tu zostanę :p Btw. Mam pytanie z innej beczki – czemu jednak nie zostałaś wegetarianką? Czytałam w którymś poście, że o tym myślałaś. Osobiście aktualnie nie wiem czy warto jeść mięso czy nie – z jednej strony zdrowe, a z drugiej dobija mnie ze zwierzęta musiały umrzeć :( a Ty, co o tym myślisz?

    • To zapraszam:D Jem mało mięsa tak generalnie, ale przekonały mnie doniesienia o tym, że hominidy żyjące przed Homo Sapiens miały jakąś tam część mięsa w diecie (czasem padlinę co prawda, albo białko z robaków) oraz dieta różnych społeczności tzw. pierwotnych gdzie też jest jakiś udział mięsa, przekonał mnie też trochę Garry Tabues no i kocham rosół za bardzo:). Natomiast moją bolączką jest trudny dostęp do dobrego mięsa, niestety. Więc wolę zjeść mniej ale lepszego jak mam taką możliwość.
      klaudynahebda.pl/dlaczego-tyjemy-i-jak-sobie-z-tym-poradzic-gary-taubes/

      • Alic

        Właśnie kupiłam książkę o której piszesz – kończę ją czytać, jest bardzo ciekawa. Odnośnie jakości produktów to faktycznie z mięsem jest problem. Z rybami chyba mniejszy bo trochę łatwiej znaleźć te z rzetelnymi rekomendacjami itp. Ale za to te ości :’)

      • Abrakadabra

        A jaką masz grupę krwi, jeśli to nie nazbyt prywatne pytanie? Bo z tego, co opisujesz, pasuje mi „0”. Prowadzę takie małe wewnętrzne badania, dotyczące teorii o związku grupy krwi z dietą. Jak dotąd sprawdzają się w jakiś 75%

        • Nie wiem i nie jestem z tego dumna;)

  • Podświadomie leczą w ten sposób swoje braki. Fajnie jest się poczuć lepszym od kogoś, chociaż na chwilę. Przerażające, jak wiele osób ujawnia ten mechanizm…

  • Agnieszka Rumińska

    Urzekający wpis! Najbliższy sercu jest dla mnie punkt trzeci. Nie znoszę gdy ktoś uważa się za speca dlatego, że usłyszał coś w telewizji albo wyczytał w internecie. Czasami zagadnienia są tak skomplikowane, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Pokora i dociekliwość przede wszystkim :) ps. Dziękuję za wpis o imbirze! Postawił mnie na nogi w 4 dni:)

    • Dlatego dla mnie zawsze jest mega trudne, jeśli ktos chce, żebym mu powiedziała jednoznacznie jak jest, kiedy ja nie wiem:) Cieszę się, że imbir pomógł!

  • Angelika Szałwińska mam swoją prywatną teorię, że przed świętami jest gorzej, bo trzeba naładować akumulatory złego nastroju do świata w narodzie;) Na szczęście 90 – 95% czytelników jest super i tego się trzymamy!!:)

  • Zawsze na bieżąco trzeba robić porządek bo inaczej za dużo się nazbiera i niezla burza wychodzi. Pozdrawiam i spełnienia marzeń życzę

  • Iga Rawicka nie chcesz nawet wiedzieć co dostaję czasami:). Raz nawet moi rodzice dostali list papierowy z lekkimi pogróżkami na adres ich firmy. Cóż. Miłego także!

    • Faktycznie nie chcę. No to oby następny był jeszcze bardziej ziołowy. :)

    • Będzie lepiej niż tego roku, mam taką nadzieję!:)

    • Boże, że też ludziom nie szkoda czasu na takie rzeczy, naprawdę. Jakby tę energię na coś pozytywnego spożytkowali. Ech!

  • Po przeczytaniu tego tekstu zastanawiam się co do Pani dociera skoro się pojawił. I chybazżycie blogerki nie jest usypane różami. Ale głowa do góry. Najważniejsze, że Pani lubi to co robi i o to chodzi a marudom już dziękujemy. Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku.

  • zawsze się zastanawiałam czemu ludzie negują innych…tak trudno być miłym?

  • Trafna lista :-). Krytyka owszem, ale kulturalnie i z szacunkiem. Nie wierzyć na ślepo. Wiele rzeczy znajdzie się w książkach czy publikacjach naukowych, nie wszystko będzie na Wikipedii. Itd. itd…. Taki wpis trochę bardziej pozytywizujący, niż zielarski, ale co z tego :-). Trzymaj się :-).

    • Ja to właściwie każdą krytykę rozumiem jako negatywną. Bo co innego ejst że Ty mi przyjdziesz i powiesz, że czytałaś, że jest inaczej (i tak może być) i wskażesz mi błąd i sobie ustalimy miło i przyjemnie jak jest. To jest dociekanie do sedna rzeczy, polemika a może nawet poprawienie czyjegoś błędu. Krytyka zawsze kojarzy mi się natomiast z negatywnymi uczuciami:)

      • No tak, często ludzie krytykę kojarzą jako bezwzględnie coś negatywnego, ale to chyba tylko wynik nieporozumienia, bo krytyka może być także pozytywna lub konstruktywna :-).

        • Tak jak mówię, jak np. piszę artykuł to wręcz jestem wdzięczna że ktoś mi pomoże i go pokreśli:)

  • HappyAlimak

    Dobrze napisane:)
    W sumie to nie ma potrzeby wchodzić w emocje tych ludzi, którzy nie czując że kogoś ich słowa mogą ranić, robią to jakby to było całkiem normalne i naturalne zachowanie…a do naturalnych raczej nie należy ..chyba że takie leży w ich specyficznej „naturze”;)

    Klaudyna, robisz fajną rzecz, coś, do czego nie wszyscy mają zdolność i odwagę:) Podoba mi się to, co tutaj mogę poczytać, pooglądać, choć nie zawsze zostawiam komentarz. Dzięki Tobie np. znalazłam fajną uprawę dyni w Wawrzeńczycach:) gdzie się zaopatrzyłam na caaaały bezdyniowy sezon:)

    Ogólnie to chciałabym, abyś wiedziała, przyjęła do świadomości:) że to co robisz, co nam tutaj prezentujesz jest DOBRE:) bo…

    …przynosi korzyść – każdy bierze jej tyle, ile poczuje na dany czas i ile zechce, więc nie ma sensu się zastanawiać, że zdarzą się jakieś niemiłe głosy z różnych stron (..może to od tych, co zazdroszczą Ci tego, czym się zajmujesz..?)
    …czasami przenosi w dosłownie inny wymiar, ot chociażby zdjęcia z Twoich podróży:)
    …wywołuje przyjemne odczucia – Twoje specyficzne zachowanie, wyrażanie się, no co tu dużo mówić – jesteś jedyna w swoim rodzaju i bardzo dobrze, że się swoją wyjątkowością z nami tutaj dzielisz:) i to nie jest jakieś tam słodzenie, ale takie mam na ten czas odczuwanie, więc śmiało o tym piszę:)
    …daje inspirujące pomysły zaczerpnięte z Natury:)

    Życzę Ci jak najlepiej, niechaj się wszystko układa w tylko pomyślnym kierunku:)
    Wszystkiego Dobrego:)
    Pozdrawiam
    Kamila

    • Bardzo, bardzo dziękuję Ci za te miłe słowa, mam nadzieję że w przyszłym roku będzie jeszcze więcej inspiracji!:)

  • Na prawdę przykro czytać, że są osoby, które krytykują Twój styl, wygląd, a nawet życie prywatne.
    Ale jak pisał Kazimierz Przerwa-Tetmajer „Na dwie rzeczy nie ma le­kar­stwa: na śmierć i na bezczelność”
    Życzę Ci samych miłych czytelnikow.

    • Wszystko można krytykować. Dziś na przykład dostałam hejterskiego maila, że to jest oburzające polecać imbir, skoro mamy w Polsce czosnek który jest milion razy lepszy i najlepszy na świecie. Zawsze:). Dzięki za życzenia, zamierzam szczęściu zacząć pomóc;)

  • atariisoda

    ściskam!!! i pytam czym zastąpić żelatyne i jajka w naleśnikach :D Od 20 lat nie jem miesa i rybek i serio w nosie mam czy ktoś je mieso czy nie nie moja sprawa. Nie cierpie jak ktoś mi robi prelekcje na temat nie jedzenia mieśa i sprawdza czy aby na pewno w garderobie nie mam skóry. Co to kogo obchodzi robie to dla siebie( oraz zwierzątek) nie dla kogoś i z niczego nie musze się spowiadać Ty też nie!!

    • No właśnie ja rozumiem się zapytać, bo sama czasami z ciekawości pytam znajomych i ja widzę różnicę pomiędzy: „Dlaczego zdecydowałaś się nie jeść mięsa?” a „na pewno niszczysz zdrowie swoije i swoich dzieci bo nie dajesz im mięsa, co za głupia moda”. Ktoś nie chce jeść to nie chce, można odpowiedzieć na neutralne pytanie, ale nie koniecznie ma się ochotę wchodzić w rozmowy z negatywnymi emocjami.

  • Anita

    Miło czytać blog osoby, której zależy na odbiorcach, a nie ilości komentarzy i tzw. „gównoburzach” ;)

    • Zależy mi na odbiorcach, którzy mnie rozumieją i z którymi się dogaduję i z którymi się lubimy. Jak będzie dużo komentarzy przy okazji to miło!

  • Rewelacyjne to wszystko napisałaś :) Aż uścisnęłabym ci dłoń :)

    • Tak mi leżało na sercu i trzeba było w końcu wyartykułować te sprawy:)