Złoty Rosół Przetrwania [rosół tygodnia]

Dzień dobry,

Ostatnio ciągle jestem w ruchu: dużo pracuję, dużo podróżuję, dużo rzeczy dopinam, dużo czytam..
Pytacie mnie jak ja to robię, że udaje mi się ogarniać tyle spraw?

Czy stoją za tym chińskie zioła adaptogeniczne (ostatnio zamówiłam tyle, że dostawca stwierdził “przy takim zamówieniu to wysyłka za darmo” – jestem chyba dobrym klientem;)), olejki eteryczne, zabronine prawnie substancje ziołowe czy inne podejrzane dopalacze?

W dużej mierze to kwestia mojego rozbieganego mózgu, ale mam jeszcze jeden taki mały sekretny płyn.

Sprzedam Wam po znajomości. Tylko w ciemnych rogatkach.

Wtajemniczeni nazywają go Złotym Rosołem Przetrwania.

Jego specjalna moc? Sprawia, że nawet jeśli padasz to jakoś powstaniesz!

Zapraszam!

ps. wbrew pozorom nie jestem super człowiekiem i tydzień temu również dopadła mnie słabość: przez 9 dni nie byłam w stanie napisać Wam ani jednej notki! Niemniej muszę przyznać, że tej zimy i przedwiośnia udało mi się zachorować na poważniej 0 (słownie zero) razy.

Jak pić Złoty Rosół Przetrwania?

Zanim przejdziemy do przepisu chciałam się z Wami podzielić tym, w jaki sposób piję rosoły. Moim zdaniem właśnie w sposobie picia (zauważcie: picia nie jedzenia) leży jego skuteczność:)

W większości przypadków (no, chyba, że robimy super ramen) rosół po po prostu piję z kubeczka. Najczęściej ze szklanego, bo widzę wtedy jego piękny kolor:).

Podaję rosół tak oto:

  • miażdżę ząbek czosnku
  • zalewam bardzo gorącym rosołem
  • dodaję solidną porcję płatków chilli
  • dodaję sól i odrobinę soku z cytryny lub octu jabłkowego (ma być takie ostro – kwaskowate)
  • zostawiam na kilka minut
  • piję bardzo ciepłe

Bardzo ważne jest chilli, które nie tylko rozgrzewa, ale przyspiesza też przemianę materii i rosół nie idzie nam w boczki:)

Dziennie piję z 2-3 takie kubki, po prostu popijam sobie jak herbatę i mam głębokie przekonanie, że taki rosołowy wywar dodaje mi mocy!

Skoro już wiecie jak sobie dawkować ten dopalacz, zapraszam do przepisu!

ps. Pytacie mnie jakiego kurczaka używam. Różnie. Czasem mam od Babci, czasami z Kleparza (targ w Krakowie). Jeśli nie mam czasu ani możliwości to kupuję porcję rosołową tzw. “kurczaka zagrodowego” z Podlasia (14 zł za kilogram, kurczak kosztuje wtedy około 25 – 30).  Kurczak może zagrody nie widział, ale sprzedawca obiecuje, że jest skarmiany karmą zbożową, bez GMO, mączek zwierzęcych, antybiotyków.  Jak dla mnie najlepszy kurczak łatwo dostępny w sprzedaży (nie jest to kurczak eco ani tzw.  free-range, nie za tę cenę;)) ale brak antybiotyków to już coś!

 

A photo posted by Klaudyna (@ziolowyzakatek) on

Złoty Rosół Przetrwania

ps. nie przejmujcie się składnikami za bardzo. Jeśli czegoś nie macie, to na luzie, dajcie coś innego. Ja często robię curry, więc po prostu mam pełną szafkę przypraw i grzech nie skorzystać. Gwiazdką zaznaczyłam co moim zdaniem jest potrzebne. Reszta to fanaberia:)

Składniki:

  • 1 kura lub kurczak rosołowy*
  • kawałek kłącza imbiru (ok 5 cm), pokrojony w plasterki*
  • 2-3 cebule (użyłam szalotek)*
  • łyżka jagód goji (opcjonalnie, ja używam ich w sumie tylko do rosołu: ale o tym innym razem)
  • 2-3 grzyby shiitake suszone (opcjonalne ale polecane, duużo smaku umami dodają!)*
  • 5-6 ziaren czarnego kardamonu (opcjonalne, nadaje dymnego smaku)
  • 2-3 kawałki papryki chilli, w zależności od tego jak ostro lubicie*
  • i teraz magiczny składnik: 1/3 kubka suszonych płatków bonito. Pisałam o nich dużo w poście o ramenie. Naprawdę, kupcie sobie to chociaż raz, są niedrogie a rosół jest potem  fantastyczny!
  • łyżeczka ziarenek ziela angielskiego (nie żałujcie, daje dużo dobrego smaku)
  • 5-10 ziarenek czarnego pieprzu, w całości
  • 1 łyżka ziaren kolendry (w całości, dobrze dodać)
  • kilka liści suszonych limonki kaffir (opcjonalnie, można zastąpić trawą cytrynową)
  • dużo przefiltrowanej wody:)

Ponieważ mam u siebie różne dziwne rzeczy, wrzuciłam też trochę korzenia astragalusa (traganka), ale to historia zupełnie poboczna i nie musicie się nią przejmować:)

Przygotowanie:

Rosół przygotowałam w wolnowarze, ale możecie zrobić go oczywiście także w garnku z grubym dnem.

Przygotowanie jest banalne: wszystko wkładacie do gara, zalewacie wodą i trzymacie na wolnym ogniu (ma lekko pyrkać, ale nie zagotowywać się!) na 5 – 8 godzin (u mnie osiem na “high” – przez noc się zrobił rosołek:)). Po pierwszych 30 – 60 minutach polecam ściągnąć szumowiny, potem już robi się samo:)

Mój rosół był bardzo tłusty (trafiła mi się trochę za tłusta kura;)): miał na początku jedno wielkie tłuste oko na powierzchni o grubości około 5 mm:), ale jest na to sposób.

Przelewacie rosołek do garnka czy innego naczynia, pozwalacie mu ostygnąć i wkładacie w chłodne miejsce. Po jakimś czasie na wierzchu stężeje warstwa tłuszczu, którą po prostu ściągniecie łyżką (tłuszcz nadaje się do smażenia np.).

Już, gotowe!

Polecam pić tak jak opisałam wyżej: czosnek – chilli – cytryna.

Podobał Ci się wpis? Podaj dalej!

Tags from the story