Zieleń to życie (o gwiazdnicy i numerze kwietniowym)

Dzień dobry,

Jakiś czas temu pisałam Wam, że rozpoczęłam współpracę z magazynem Związku Szkółkarzy Polskich, Zieleń to Życie. Niedawno ukazał się mój artykuł w kolejnym numerze (kwietniowym – pisałam o gwiazdnicy), ale ja nie o tym.

Właściwie poprzedniego numeru nawet nie miałam czasu bliżej przejrzeć, natomiast ten mam praktycznie w wyprzedzeniem i muszę powiedzieć, że jako osoba, która bardziej interesuje się jedzeniem niż ogródkiem, jestem bardzo pozytywnie zaskoczona (zupełnie abstrahując od mojego wkładu). Znalazłam kilka ciekawych artykułów dla siebie i jest to chyba pierwsze pismo ogrodnicze takie ogrodniczo-lifestylowe. To jest dopiero drugi numer magazynu po gruntownej przebudowie (wcześniej byli kwartalnikiem i moim skromnym zdaniem jakoś specjalnie się niewyróżniającym) i czystym sumieniem mogę powiedzieć, że jeśli interesujecie się ogrodem, to tej pozycji powinniście się przyjrzeć.

Dlatego zapraszam Was do krótkiego przejrzenia i jeśli interesujecie się tematem ogrodów, myślę, że będzie dla Was ciekawe.

Oczywiście nie ukrywam, że moje zdjęcie z przodu wywołało u mnie dreszczyk emocji:)

Zaś w samej rubryce (mam niestety mniej miejsca niż w Moim Gotowaniu, więc jest to trochę inna specyfika artykułu: niedługo pokażę Wam materiał z MG) pisałam o gwiazdnicy. Skoro już pochwaliłam się co jest mojego, kilka luźnych uwag odnośnie reszty magazynu, który na spokojnie sobie zaczęłam czytać.

 

Czym magazyn różni się od innych magazynów ogrodniczych?

Jak wiecie mnie ogródek interesuje tam, gdzie jakieś zioła albo coś innego do zjedzenia można posadzić, kwiatki-bratki już mniej wchodzą w zakres moich zainteresowań (a czekajcie! bratki są jadalne!). O opinię na temat gazety zapytałam też moich Rodziców-szkółkarzy i pierwsze na co zwrócili uwagę to to, że jest mnóstwo materiałów czy wywiadów z naszymi rodzimymi producentami roślin albo rodzimymi specjalistami.  

Co ciekawe, kiedyś byłam na Uniwersytecie Rolniczym i nowo poznana koleżanka mówiła, że ten magazyn polecają im czasem wykładowcy, ponieważ mówi o specyfice Polskiej, jest wiele ciekawostek etc., więc nie są to słowa rzucone na wiatr.

Nie jest to przedruk z prasy zagranicznej albo bezosobowe porady: po prostu widzisz ludzi, którzy za danym artykułem stoją, wiesz, jaką mają opinię na dany temat etc.  Właściwie wydaje mi się, że pismo ma być z założenia ogrodniczo-lajfstajlowe i właśnie takie jest.

Jest tekst o magnoliach? To przy okazji dowiesz się, gdzie w Polsce można obejrzeć sobie kwitnące magnolie:) Aż mam ochotę wybrać się do tego Arboretum w Rogowie, tyle, że to pół świata. Bliżej chyba do Cieszyna, gdzie też mają “Szlak Magnolii”.

Inny tekst, który podbił moje serce, to tekst o fiołkach. Dla osób zakręconych na fiołki koniecznie do przeczytania, nie wiedziałam, że może być aż tyle odmian fiołków! Gorąco Wam cały artykuł polecam: . Poważnie.

zielen-to-zycie-8656

W oko wpadł mi też tekst o “Łowcy Manuskryptów”.

 

Oprócz tego oczywiście jest szereg artykułów o roślinach ogrodowych, ciekawostki związane z nowymi gatunkami na naszym rynku etc. Ale to już miłośnicy ogrodu mogą sobie przejrzeć. Gorąco Wam polecam, bo to jest rzeczywiście taka unikatowa pozycja na ogrodniczym rynku wydawniczym.

Zrymowało mi się na koniec:)