Śledzie marynowane wg. przepisu Mamy.

 

 

Na dole postu znajdziecie przepis na sprawdzone śledzie mojej Mamy. Polecam również świetne skandynawskie śledzie korzenne

Tak jak 65 % Polaków spędzam Sylwestra w domu (tym razem w naszym krakowskim mieszkaniu). Pan dziś pracował więc ja postanowiłam poświęcić czas generalnym porządkom w kuchni.

Założyłam fartuch w truskawki i kątem oka obserwowałam programy telewizyjne, radzące kobietom jak być królową balu. I tak, wciągając gumowe rękawice kuchenne, dowiedziałam się, jak zrobić sobie przepiękny manicuire (po krótkim spojrzeniu na swoje paznokcie i zlustrowaniu mojego pudełka z kosmetykami stwierdziłam, że posiadam tylko dwa kolory lakieru, z czego jeden to przeźroczysty), szukając gumki do włosów (aby nie przeszkadzały w szorowaniu kuchenki) podsłuchałam jak przygotować idealną fryzurę, podkreślającą walory twarzy oraz wydłużającą optycznie szyję.. (i gdzie jest ta cholerna gumka?). Co więcej, wiem już jakie buty powinnam ubrać (w kuchni i tak najwygodniejsze są skarpetki)a Marcin Zień podpowiedział mi, w jaki sposób dobrać biżuterię w zależności od rodzaju sukni balowej (czy wiecie że Wasze perły mogą zmatowieć pod wpływem niektórych lakierów do włosów, perfum a także ludzkiego potu? Pamiętajcie więc, aby zakładać je na końcu).

W międzyczasie, Pan wyglądając znad ekranu komputera, który zapełniony jest magicznymi cyferkami, dorzucił:
– Wiesz, wyobrażam sobie czasem te gospodynie domowe, wiesz, które nigdzie nie idą na bal i oglądają te wszystkie programy o upiększaniu..kosmetyczki, wizażystki, stylistki..
Odparłam:
– Uhm.

Niemniej jednak, niedługo i tak założę swoją skromną, czarną sukienkę, wytuszuję oczy, podam deser (dziś jako noworoczny deser: mus z dwóch rodzajów czekolad a la Gordon Ramsay) i wypijemy do wieczora kilka lampek wina. Może nawet zobaczę tutaj jakieś petardy. Będzie fajnie, w końcu spokojnie razem posiedzieć, bez pośpiechu i tego że “jutro trzeba wcześnie wstać”. A Wy? Jak spędzacie Sylwestra?


Chciałam Wam przedstawić sylwestrowe danie, które po prawdzie powinnam była zaanonsować nieco wcześniej. Niemniej jest tak pyszne, że można przygotować spokojnie na inną okazję. Śledzie marynowane wg. przepisu mojej Mamy. Przyznam szczerze, że nie robiłam ich osobiście, zawsze przygotowuje je Mama, niezmiennie wg. tego samego przepisu i są po prostu.. fantastyczne!

Nie przepadam za śledziami kupionymi, są dla mnie albo za słodkie albo za słone, albo za oleiste. Te natomiast: są w sam raz. Odpowiednio kwaskowate i pikantne. Przyznam, że nie wiem co mi bardziej smakuje: śledzie czy zamarynowana cebula. :-)

W każdym razie, jeśli nie teraz, to na kiedyś, gorąco polecam!*

I byłabym zapomniała. Wszystkiego naj w Nowym Roku!

I dziękuję Mamie za podzielenie się przepisem oraz za możliwość skorzystania z jej zastawy. I za to, że się nie złościła, kiedy nieopatrznie pochlapałam obrus.

Marynowane śledzie wg. przepisu mojej Mamy.

Przepis bardzo prosty, dobrze przygotować z wyprzedzeniem. Z każdym dniem nabierają smaku.

Składniki

1 kg śledzi solonych
4 duże cebule (lubię wyjadać tą cebulkę więc im więcej tym lepiej:)), kroimy w piórka.
1,5 szklanki octu 5% (lub, tak jak robi Mama – 3/4 szklanki octu 10% + 3/4 szklanki wody)
1 szklanka oleju
łyżka cukru
przyprawy: ziele angielskie, kilka listków laurowych, łyżeczka nasion kolendry (można ewentualnie pominąć), kilka ziarenek pieprzu.

+ woda do moczenia śledzi.

Kilka godzin wcześniej:

Śledzie wkładamy do naczynia i zalewamy zimną wodą. Mogą tak leżeć przez kilka godzin (albo też całą noc). Przestaną być bardzo słone, ładnie nasiąkną i staną się jędrne. Gdy będą gotowe, odlewamy wodę i przygotowujemy marynatę.

Następnie

Przygotowujemy marynatę:

W garnku gotujemy: olej, cukier, ocet, cebulę, przyprawy. Gdy wszystko się zagotuje (cebula powinna zostać twarda), pozostawiamy do ostygnięcia. Ostygniętą marynatą polewamy śledzie i zostawiamy na kilka godzin (najlepiej na noc). Z każdym dniem są coraz lepsze.

Smacznego!

Tags from the story