Migawki: białe tulipany.

tulipan-mini-3

Dzień dobry,

Wczoraj miałam jeden z najlepszych i najprzyjemniejszych zimowych dni.

Dzisiaj dla odmiany chyba najgorszy od dawna. Dzień, którego nadejścia się obawiałam – dzień, w którym boję się o życie osoby, którą kocham. Nie chcę o tym za bardzo pisać – to w końcu blog kulinarny.  Ale niczego dziś nie gotowałam, niewiele jadłam, niewiele pracowałam.  Na stole pyszniły się piękne, białe tulipany, które jeszcze wczoraj były znakiem radości i piękna.

Tulipany są niesamowite: delikatne i ulotne. Piękne tylko przez chwilę – rozchylają się delikatnie, aby zaraz opaść. Kiedyś pisałam o japońskim święcie kwitnącej wiśni – hanami. Wspominałam wtedy o japońskiej estetyce mono-no-aware: napawaniem się pięknem rzeczy ulotnych, przemijających.

Takie właśnie są tulipany – wiesz, że są przepiękne, ale masz też poczucie, że ich pełny rozkwit i uroda są okupione krótkim życiem. Może dlatego nie przepadam za ciętymi kwiatami – zawsze jest mi smutno, kiedy muszę je wyrzucić.

Rozstawiłam tulipany na stole. Postanowiłam oderwać się i postarać się oddać ich niesamowitą, subtelną urodę – w hołdzie przemijającemu pięknu.

Zobaczcie sami, czy mi się udało.

I

 

tulipan-bialy

II

 

tulipan-mini-2


III

 

tulipan

 

IV

 

tulip[an-8


V

 

 

tulipan-mini-5

 

VI

tulipan-mini-4